kornel113
15.09.08, 10:42
Ostatni przypadek tragedii, kiedy w Kutnie ojciec zabil trzech synów
i popełnil samobójstwo jest przykładem coraz powszechniejszej
patologii. Juz wiadomo, że jego żona planowała rozwód. Coraz
częściej spotykam sie z przypadkami, kiedy to bardzo kochający
dzieci ojcowie stoją przed groźbą rozwodu i zabrania dzieci przez
matkę, często do innego mężsczyzny. Nic nie usprawiedliwia mordu,
jakiego dokonał ojciec w Kutnie, ale pokazuje to stopień desperacji
i rozpaczy. Coraz cześciej mężczyźni, chcąc zachowac rodzinę i
kochając żonę, wręcz podlizują się żonom, płaszczą się przed nimi,
tolerują zdrady i poniżanie. A kobiety, stykając sie z kulturą
masową i tzw. poradnictwem z pism kobiecych, twierdzą, że już "nie
czują więzi", że się "nie realizują", nże to już "nie to". Są
znużone "codziennym życiem", a przeciez zawsze jest jakies
codzienne życie, także z tym wymarzonym nowym partnerem, wtedy też
jest pranie, gotowanie i odwożenie dziecka do przedszkola. Tak łatwo
zapomina się o przysiędze małżeńskiej, o tym że "na dobre i złe".
Nie bronię facetów, ci tez bywaja beznadziejni, brutalni, leniwi,
niedbali. Ale mówię o mężczyznach, którzy się naprawde starają, ale
i tak kobiety traktuja ich jak śmieci. Ale oni wiedzą, jakie jest
sądowe orzecznictwo, i że to kobieta po rozwodzie zabieraja dzieci,
nawet jesli potem bedzie sie z nimi tułać od kolejnego faceta do
kolejnego. Sądy nie biora pod uwagę głębokiej miłości ojca i tego,
że utrata codziennego kontaktu z dzieckiem, tej specyficznej
bliskości jest dla nich tragedią i powodem do desperackich
czynów.Szanujcie bardziej rodziny.