WF w polskiej szkole

19.09.08, 17:41
Bez ściemniania napiszcie co o nim sądzicie dziś i wówczas gdy sami
chodziliście do szkoły.
    • jdbad Re: WF w polskiej szkole 19.09.08, 18:18
      Lubiłam i żałuję ,że już nie mam.
    • seth.destructor Bezsens totalny 19.09.08, 19:03
      Zamiast gimnastyki, która rozruszałaby zastałe podczas
      wielogodzinnego siedzenia w klasie mięśnie mamy albo wuefistę-
      trenera, który chce wszystkich uczniów przerobić na wyczynowców,
      albo olewacza, który siedzi w kantorku dawszy piłkę do kopania. Do
      tego nieodłączny smród potu, jeśli w-f jest na pierwszej godzinie, a
      pryszniców w szkole nie ma. Efekt: masowe zwolnienia z w-fu.

      Efektem natomiast nie jest "rośnie nam nieruchawe pokolenie
      grubasów", bo zdrowie zależy nie od "magicznego" pobiegania na w-
      fie, ale od całokształtu. Co widać na przykładzie grubasów, którzy
      aktywnie spędzali czas na w-fie i tylko na nim, oraz osób zdrowych i
      wysportowanych, które unikały w-fu, ale za to oprócz tego pływały,
      biegały czy inaczej uprawiały sport.
    • mary_an Re: WF w polskiej szkole 19.09.08, 20:26
      Najpierw chodzilam do sportowej podstawowki i kochalam wu-ef. Nauczycielka byla
      super, szkola byla w lesie nad jeziorem - w lecie ganialismy po lesie, w zimie
      gralismy na jeziorze w hokeja.

      Potem poszlam do liceum i trafilam na szurnieta wuefistke, ktora uwazala sie za
      najwazniejszego nauczyciela w calej szkole, stawiala od gory do dolu paly,
      bardzo wiele osob doznalo roznego rodzaju kontuzji na jej zajeciach. Jak na
      swiadectwie mialam troje tylko z wuefu i same piatki to zalatwilam sobie
      zwolnienie od lekarza, juz do konca szkoly. Na szczescie wuef byl zawsze na
      koncu zajec i chodzilam sobie wtedy do fitness clubu i cwiczylam sama - bo
      bardzo kocham sport. Tylko nie koniecznie skakanie przez kozla, skok w dal i
      wzwyz na ocene, rzut taka wielka kilkukilogramowa pilka - na co to komu???

      Grunt to trafic na dobrego nauczyciela z odpowiednim nastawieniem, ktory nauczy
      dzieci milosci do ruchu i sportu, ale takich jest chyba bardzo niewielu. Ja
      niestety glownie wspominam ta sfrustrowana trenerke, ktora gnebila nie tylko
      uczniow, ale i ich rodzicow, przez co wiecej osob dostalo zwolnienie na caly
      rok, zeby rodzice mieli swiety spokoj i nie musieli co 2 tygodnie chodzic do
      niej na dywanik :)
      • rachela25 Re: WF w polskiej szkole 19.09.08, 21:55
        Kochałam W-F zawsze miałam szóstke . Zależy od szkoły i nauczyciela,
        bo np. w średniej było tak sobie . Facetka zostawiała nas na sali
        gimnastycznej na pastwe losu i pojawiała się pod koniec lekcji
    • wielki_czarownik Beznadzieja. Najgorszy przedmiot. 19.09.08, 23:38
      Ciągle albo kretyńskie bieganie wokół boiska, albo granie w piłkę nożną (jak ja nienawidzę tego sportu!). Zawsze miałem słabe stopnie z WF, bo taka forma aktywności mnie zupełnie nie pociągała. Prywatnie ćwiczyłem sztuki walki, pływałem, jeździłem na rowerze, więc byłem wysportowany. Dopiero potem (w połowie LO) mi się odechciało.
      • gazdziikowa Re: Beznadzieja. Najgorszy przedmiot. 21.09.08, 20:23
        Aż sie dziwię, ze lubię sport...gdybym miała bazować na tym co było w szkole
        nigdy bym go nie polubiła. Do tej pory nie mam pojęcia jak się robi ten daremny
        dwutakt, w każdej szkole to był gwóźdź programu, dramat jeżeli go nie
        umiałeś/łaś (dramat dla nauczycieli oczywiście).
        Mnie sie on do niczego nie przydał, nie wiem dlaczego jest to coś aż tak
        ważnego, że każdy musi to umieć.
        • irycki Re: Beznadzieja. Najgorszy przedmiot. 21.09.08, 22:16
          Fajny temat. W gruncie rzeczy poważniejszy niż by się wydawało. Mam 47 lat i
          uwielbiam sport. Zawsze tak było, od wczesnego dzieciństwa zawsze byłem w
          przeróżnych szkolnych reprezentacjach. Inie było w tym żadnej zasługi szkoły.
          Czasem miałem wrażenie, że nauczyciela drażnią zwycięstwa jego uczniów. Bo to
          tylko kłopot- kolejny etap rozgrywek to kolejne zawody, wyjazdy,
          pisanina....Komu by się chciało. Po maturze miałem długą przerwę w aktywnym
          uprawianiu sportu. Zrządzeniem losu trafiłem do pracy w przyszkolnej hali
          sportowej. I szok. To co dzieje się w podstawówkach i gimnazjach to po prostu
          obciach. Te dzieciaki są zniechęcana do uprawiania sportu!!! Świetnie wyposażona
          hala sportowa z zapleczem stoi w zasadzie nie wykorzystywana, łazienki i
          prysznice są niedostępne dla dzieciaków- no bo mogą coś zepsuć(!). Wszystko jest
          podporządkowane wygodzie dyrekcji szkoły i obsługi. Najchętniej sala byłaby
          otwierana i wynajmowana tylko na sylwestry, wesela, rauty. Z tego dyrektor ma
          kasę i to nie ewidencjonowaną, w znacznej części "pod stołem". A lekcje WF to
          powinna być zabawa BEZ OCEN. Na luzie i wesoła. No ale wtedy nauczyciel stracił
          by na ważności.
    • mlody_18 Re: WF w polskiej szkole 21.09.08, 22:26
      najgorszy przedmiot w szkole, starta czasu :/ u mnie w liceum to jest paranoja , facet daje na małą sale piłeczkę do nogi , dwie klasy łączone i "grajcie sobie" i tak cały rok , no czasem sobie zrobi jakiś wyjątek i gramy w siatke/kosza albo biegi na czas. Dlatego w 2klasie i w 3 załatwiłem sobie zwolnienie całoroczne. Wiadomo że ruch jest bardzo potrzebny dlatego chodzę 4 razy w tyg na siłownie i to mi w zupełności wystarcza
      • mlody_18 Re: WF w polskiej szkole 21.09.08, 22:31
        PS. dodam jeszcze że WF powinien być na zasadzie że uczeń na początku roku
        dostaje listę z zajęciami na które będzie chodził w ramach wf typu piłka nozna,
        siatka,kosz, pływanie, siłownia, taniec , ścianka, aerobik , gimnastyka, sztuki
        walki itd itp Każdy wybierze coś dla siebie i przynajmniej nie będzie piątyk
        kołem u wozu bo nie umie grać w piłkę
Pełna wersja