Będę matką chrzestną :-(

23.09.08, 09:01
Poproszono mnie o to i nie śmiałam odmówić. Tylko, że ja nie chodze
do kościoła a u spowiedzi to już w ogóle nie pamietam kiedy byłam,
wierze lecz nie praktykuję. Może częśc z Was powie, że jestem głupia
i powinnam sie nie zgodzić ale za późno. Podobno musze mieć jakieś
zaświadczenie od księdza, że jestem katoliczką, że chodzę do
kościoła (!), czyli będe musiała skłamać a tego nie cierpię :-(,
prowadzę życie zgodne z przykazaniami, hmmm... ;-)Muszę też podobno
mieć karteczkę ze spowiedzi jako dowód, że na niej byłam. Czy ktoś
przez to przechodził? Boję się, że ksiądz będzie mnie maglował żeby
sprawdzić czy jestem odpowiednia osoba na matkę chrzestną :-(
    • 0golone_jajka Re: Będę matką chrzestną :-( 23.09.08, 10:15
      Bo NIE JESTEŚ odpowiednią osobą na matkę chrzestną. Chrzest jest to obrzęd religijny podczas którego kapłan w imieniu boga przyjmuje dziecko do wspólnoty religijnej, a rodzice chrzestni ZOBOWIĄZUJĄ SIĘ do pomocy rodzicom biologicznym (czy też opiekunom prawnym) do wychowania chrzczonego w danej wierze. A jak Ty możesz pomóc wychować dziecko w wierze katolickiej, skoro do kościoła nie chodzisz, sakramentów nie przyjmujesz, a teraz jeszcze masz zamiar kłamać??!!!
      Ja Ci radzę: powiedz że się rozmyśliłaś, gdyż nie jesteś odpowiednio religijna by się podjąć tego zadania. No chyba, że i dla rodziców dziecka i dla Ciebie to tylko taka szopka - tak w sumie jest dla większości.

      Ale powiem Ci, że moja żona też została poproszona o bycie chrzestną i początkowo się chciała zgodzić, ale jak jej wytłumaczyłem co to jest chrzest itd to odmówiła. I ma teraz czyste sumienie. A Ty chcesz mieć czyste czy brudne?
      • leftt Re: Będę matką chrzestną :-( 23.09.08, 10:22
        Dyskusja na tematy kościelne, a ja się zgadzam z Jajkami. Świat się
        kończy...
        • muerte2 Re: Będę matką chrzestną :-( 23.09.08, 10:34
          Dzisiaj nie ma większego znaczenia, czy jesteś wierząca, czy niewierząca itp.
          Przećwiczyłem to na własnej skórze. Mnie również nie udało się wywinąć z bycia
          chrzestnym, pomimo, że wszem i wobec oznajmiałem, żem bezbożnik. Najmniej to
          przeszkadzało rodzicom dziecka. Ksiądz też się zbytnio nie interesował. Ważne,
          że widniałem w buchalterii kościelnej jako wierny. Ostatnia rzecz, która
          rodzicom przyszła do głowy, to mieć jakieś zastrzeżenia co do faktu, że nie
          wierzę. Ot, znali mnie jako człowieka i na tej podstawie uznali, że mogę być
          chrzestnym ich dziecka. Zapewne woleliby, żebym był stuprocentowym katolikiem,
          ale skoro nie jestem - cóż, nie można mieć wszystkiego ;-) Oczywiście było mi to
          mocno nie na rękę - wolałbym, żeby uznali mnie za niegodnego do uczestnictwa w
          tym sakramencie, ale niestety...
          Żeby nie wyjść na potwora podkreślę, że nie ukrywałem swojego stosunku do wiary.
          Nie byłem kłamcą, oszustem, nie składałem fałszywych świadectw itp. Zgodziłem
          się na uczestnictwo, bo ponoć w takich sytuacjach się nie odmawia. Przynajmniej
          w mojej rodzinie. Tyle tylko, że jak dotąd w tej rodzinie nie było podobnych
          czarnych owiec ;-)
          • 0golone_jajka Re: Będę matką chrzestną :-( 23.09.08, 10:39
            > Nie byłem kłamcą, oszustem, nie składałem fałszywych świadectw itp. Zgodziłem
            > się na uczestnictwo, bo ponoć w takich sytuacjach się nie odmawia. Przynajmniej
            > w mojej rodzinie. Tyle tylko, że jak dotąd w tej rodzinie nie było podobnych
            > czarnych owiec ;-)

            Eee tam. Chrzestni zobowiązują się do pomocy w wychowaniu dzieciaka w wierze. Nie odmawiałeś jakiegoś przyrzeczenia, którego nie miałeś zamiaru dotrzymać?
            • muerte2 Re: Będę matką chrzestną :-( 23.09.08, 10:48
              0golone_jajka napisał:

              > Eee tam. Chrzestni zobowiązują się do pomocy w wychowaniu dzieciaka w wierze. N
              > ie odmawiałeś jakiegoś przyrzeczenia, którego nie miałeś zamiaru dotrzymać?

              Może źle się wyraziłem. Składałem jakieś przyrzeczenia dotyczące samego dziecka
              - że będę pomagał w jego wychowaniu i tym podobne. Zresztą i bez tego rodzaju
              demonstracyjnych przyrzeczeń na środku kościoła również będę temu dziecku służył
              pomocą w miarę możności. Trudno mi było jednak składać przysięgi, że będę ową
              dziecinę wzmacniał w we wspólnocie katolickiej. Bo nie będę. Zresztą nie będę
              jej umacniał w żadnej wspólnocie i w żadnej religii. Podobnie, jak nie będę jej
              wybierał partnera życiowego, wpływał na życiowe wybory itp. Niech sobie wierzy
              lub nie wierzy w co chce. Poza tym nie chcę, żeby mnie znienawidziło w
              przyszłości, że zamiast kierować się rozumem nakłaniałem je do wiary w różne
              niedorzeczności ;-)
              • 0golone_jajka Re: Będę matką chrzestną :-( 23.09.08, 11:12
                Składałem jakieś przyrzeczenia dotyczące samego dziecka
                - że będę pomagał w jego wychowaniu i tym podobne.

                pewnie nie słuchałeś, ale podczas chrztu chrzestni obiecuja, że będą pomagać rodzicom nie w wychowaniu dziecka, ale w wychowaniu go w wierza katolickiej (w przypadku chrztu katolickiego). I skoro obiecałeś, a nie masz zamiaru, to zrobiłeś z gęby cholewę tak zwaną.
                • muerte2 Re: Będę matką chrzestną :-( 23.09.08, 11:42
                  0golone_jajka napisał:

                  > pewnie nie słuchałeś, ale podczas chrztu chrzestni obiecuja, że będą pomagać ro
                  > dzicom nie w wychowaniu dziecka, ale w wychowaniu go w wierza katolickiej (w pr
                  > zypadku chrztu katolickiego). I skoro obiecałeś, a nie masz zamiaru, to zrobiłe
                  > ś z gęby cholewę tak zwaną.


                  Złapałeś mnie! ;-)
                  Faktycznie, z reguły nie słucham opowieści z ambony. Tutaj zmuszony byłem jednak
                  brać udział i sprawiać wrażenie, że jestem szczerze zainteresowany treściami
                  wypowiadanymi przez księdza. A byłem szczerze niezainteresowany. Ot, zwykły
                  konflikt interesów - chcąc zrobić dobrze znanym i lubianym rodzicom chrzczonego
                  dziecka, naraziłem się jednocześnie na krzywoprzysięstwo. Z perspektywy czasu
                  oraz z różnych obserwacji widzę jednak, że specjalnej krzywdy z tego tytułu
                  świat nie poniósł. A dziecko chowa się znakomicie ;-)
                  • 0golone_jajka Re: Będę matką chrzestną :-( 29.09.08, 14:47
                    Z perspektywy czasu
                    > oraz z różnych obserwacji widzę jednak, że specjalnej krzywdy z tego tytułu
                    > świat nie poniósł. A dziecko chowa się znakomicie ;-)

                    Co fakt to fakt. Brak religijnej indoktrynacji jeszcze nikomu źle nie zrobił. Przeciwnie bywa już różnie.
        • Gość: mak Re: Będę matką chrzestną :-( IP: *.chello.pl 23.09.08, 10:47
          nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś, jak nie miałaś papierka ze swojej parafii
          to ksiądz odrzucał taką chrzestną. A "papierek" dostawało się wg akt
          kościelnych, a nie wg tego co "kandydatka" mówi. Katoliczka praktykująca nie
          powinna odmawiać. Wierząca-niepraktykująca nie powinna być chrzestną.
          Ale kogo rodzice mają wybrać, jak więcej jest wierzących niepraktykujących niż
          tych praktykujących. Ale mówimy o sobie katolicy. Znów obłuda.
    • moherfucker1 Re: Będę matką chrzestną :-( 23.09.08, 10:46
      Eeee tam. Chrzestni sa tylko wytypowani do dawania najfajniejszego prezentu
      podczas komunii i zjawienia sie na slubie. Moze czasem bierzmowanie wchodzi w gre...

      Czyli spoko. Dajesz kase, lapka, quada i jestes czysta.
      • 0golone_jajka Re: Będę matką chrzestną :-( 23.09.08, 11:13
        tak, to prawda, teraz tak to w większości przypadków jest, no ale religię traktuje poważnie jakieś 15% społeczeństwa, więc trudno się dziwić
    • morja13 Re: Będę matką chrzestną :-( 23.09.08, 12:12
      Powinnaś powiedzieć, że przemyślałaś sprawę i rezygnujesz. To jest
      sakrament a nie tylko impreza rodzinna z dawaniem prezentów. A skoro
      sytuacja jest taka jak mówisz, to Ty raczej faktycznie nie jesteś
      osoba odpowiednią na matkę chrzestną. Po co robić takie szopki?
      Będziesz się czuła niezręcznie oszukując sama siebie.

      A w ogóle to jest przedziwne: jedni chrzczą, choć nie wierzą, bo się
      boją co powie rodzina i dzieci w szkole (których rodzice chrzcili z
      tych samych dokładnie powodów), drudzy się godza na bycie
      chrzestnymi a też nie mają z kościołem nic wspólnego, księżom jak
      się okazuje tez nierzadko wszystko jedno...Paranoja jakaś. Jak mozna
      być TROCHĘ katolikiem?
      • 0golone_jajka Re: Będę matką chrzestną :-( 29.09.08, 14:48
        Taki już jest ten poslki katolicyzm. W prawdziwą wiarą i jej przeżywaniem oraz stosowanem w życiu nie ma wiele wspólnego. Takich ludzi, którzy się wiarą autentycznie przejmują jest kilkanaście procent. To taka odchyłka od normy (jeśli za normę przyjąc większość).
        • genoveva Re: Będę matkš chrzestnš :-( 29.09.08, 14:54
          Prawdę mówišc jestem trochę zdruzgotana ? nie po raz pierwszy
          zresztš. Jako nie katoliczce trudno mi pojšć taki niefrasobliwy
          stosunek do własnej religii.
          • 0golone_jajka Re: Będę matkš chrzestnš :-( 29.09.08, 15:22
            Ja już się przyzwyczaiłem. Ale najbardziej załamujące jest to, że tak robi większośc młodych osób. I jak stare pokolenie odejdze, to ci młodzi katolicy-na pokaz zaczną pewnie bronić katolicyzmu i Kościoła, choć tak naprawdę to mają go gdzieś. Ot taki paradoksik.
            • zzyzx Re: Będę matkš chrzestnš :-( 29.09.08, 20:43
              To stare pokolenie w swej młodości podobne było. Nihil novi.
    • Gość: Ewelina Re: Będę matką chrzestną :-( IP: *.mmpnet83.tnp.pl 29.09.08, 13:29
      Przechodziłam juz przez te kościelne formalnosci. Prawdę mówiąc
      poszlo mi jak po maśle. Zaświadczenie, że jestem katoliczką ksiądz
      wydal mi bez żadnego sprawdzenia czy w ogole nia jestem, a karteczke
      do spowiedzi dostałam od rodzicow dziecka i z nią poszłam do
      spowiedzi. Poza tym ja tez rzadko chodzę do Kościoła, ale ksiądz
      miał tylko podpisac czy jestem wierząca, on nie sprawdza czy
      chodzisz- bo niby jak? Wszystko bedzie ok, zalezy jeszcze jakiego
      masz ksiedza w parafii, ale maglowac Cie nie powinien. Najwiekszy
      problem to isc do spowiedzi. pozdr
      • yoma Re: Będę matką chrzestną :-( 29.09.08, 13:50
        Co to jest kurrrrr...cze karteczka do spowiedzi, nie obraża was to?
        • leftt Re: Będę matką chrzestną :-( 29.09.08, 14:57
          Taki, cholera, relikt. Obraziłem się na to już po pierwszej komunii
          i dotąd się nie przeprosiłem.
    • hindemaa Re: Będę matką chrzestną :-( 29.09.08, 15:58
      hmm.. ja zostałam matka chrzestna 7 lat temu i nie przypominam sobie, żeby
      ksiądz wymagał ode mnie jakiś zaświadczeń...
      myślę, że nie ma co panikować... a jak nie jesteś pewna to może lepiej odmówić
      niż później żałować (a karteczki ze spowiedzi to chyba do ślubu)
    • majenkir Re: Będę matką chrzestną :-( 29.09.08, 16:20
      Moj malzonek zostal poproszony "na chrzesnego" dziecka z mojej
      rodziny. Poniewaz wzielam go jako rozwodnika, do kosciola nie
      chodzimy w ogole, uznal za stosowne odmowic. Afera byla na sto
      fajerek! cala rodzina sie obrazila, babcia stwierdzila, ze "do
      konca zycia nam tego nie zapomni", no ale w koncu po paru latach im
      przeszlo ;).
      Ponoc jest jakis przesad, ze nie mozna odmowic.....
      • griswold79 Re: Będę matką chrzestną :-( 29.09.08, 17:32
        Biorąc pod uwage konstytucje chrzest jest nią niezgodny. Pisze tam o
        zakazie brania udzialu w obrzadkach religijnych pod przymusem (czy
        jakos tak). Niby mozna napisac ze dziecko nie jest swiadome co sie
        dzieje i nikt go nie zmusza, ale czy na pewno. Czy ta jego
        nieswiadomosc przy tym obrządku jest fair? Jezus byl chrzczony jako
        dorosly i wiedział swiadomie co sie dzieje. Dzidzia jest zapisana
        jako tako do organizacji bez swojej wiedzy. Katolicyzm a wiara to
        dwie rozne sprawy.
        To ze nie spelniasz warunkow jest oczywiste.
        Dodam ze chrzestni powinni jak ktos wspominał dbac o rozwoj duchowy.
        Jesli to ma byc szopka to idź na to. Teoretycznie mozesz powiedziec
        ze chrzestni są od rozwoju duchowego i ze od ciebie jako od
        chrzestnej bedzie dostawał biblie, ksiazeczki religjne, modlitewniki
        itp. a nie drogie rzeczy materialne. Mysle ze by ich to odstraszyło.
        • griswold79 Re: Będę matką chrzestną :-( 29.09.08, 17:33
          Ps. Asertywna raczej nie jesteś :) A warto to cwiczyc bo kiedys
          mozesz dostac po tyłku w jakiejs sytuacji.
    • l.george.l Katolik=hipokryta=oszust? 29.09.08, 17:52
      To jest po prostu żenujące. Po co Wy to robicie?
    • majenkir Re: Będę matką chrzestną :-( 29.09.08, 19:58
      W sumie to nie jest jeszcze za pozno - lec sie "apostazjowac" ;).
      To dyskwalifikuje w 100% :) :) :)
    • qqazz Re: Będę matką chrzestną :-( 29.09.08, 20:25
      Może to dobra okazja zeby naprostowac pewne rzeczy i "odświeżyć" swoją wiarę, w
      końcu jako chrzestna będziesz odpowiedzialna za wychowanie maleństwa w wierze
      więc wypadałoby dawać mu jakiś przykład jak dorośnie.



      pozdrawiam
    • zielona.gumka Mój mąż odmówił. 29.09.08, 21:33
      Moja przyjaciólka i jej mąż poprosli mojego męza o bycie chrzestnym,
      a on zgodnie ze swoim sumieniem powiedzieł, że nie jest w stanie się
      tego podjąć.
      I dobrze. Tak powinno być.
      Znajomi się nie obrazili, nie było żadnej afery.
      Mój znajomy, głęboko wierzący, kiedy powioedzialam mu o tym,
      powiedział "Brawo Michał"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja