v.prl.pisiorow
07.10.08, 11:42
Do przetargu stanęły PKP PR i polsko-brytyjskie konsorcjum PCC/Rail Arriva.
"Prywaciarz" już kilka tygodni temu "odtrąbił" zwycięstwo w przetargu.
Zaproponował bowiem, by samorząd wojewódzki dopłacał do każdego kilometra
"tylko" 11,77 zł "Tylko", bo Przewozy Regionalne żądały aż 13,93 zł dopłaty.
Urząd Marszałkowski nie przyjął jednak propozycji Arrivy, zdecydował o
podpisaniu wstępnych umów z oboma kontrahentami i zaprosił ich do dalszych
negocjacji.
W dogrywce Arriva ponownie zaproponowała 11,77 zł, ale PKP Przewozy Regionalne
- znając ofertę konkurencji - zeszły nagle z ceny o jedną czwartą.
Zaproponowały, że wystarczy dopłata 10,59 zł do końca tego roku i 10,73 zł w
przyszłym. Władze województwa zdecydowały, że zwycięzcą przetargu są PKP PR
Nasuwa się pytanie, czy można robić dogrywkę, gdy zna się cenę rywala. I czy
można w krótkim okresie tak drastycznie obniżyć koszty. Trzeba sprawdzić, czy
to działanie nie nosi znamion dumpingu.
Czy marszałkowie innych województw mogą oczekiwać podobnych obniżek w ofertach
PKP?