powiernia
10.10.08, 14:34
Wczoraj padl moj back-up do back up'u. To znaczy najpierw padl
loptop, nie spieszylem sie z zakupem nowego bo mialem back up no i
kompa w pracy. Zewnetrzny drive zrobil wczoraj pyk, potem pisnal
jak mala myszka a pozniej go trafil ch..., no ten tam.
Zaczalem probowac robic recovery......i naszla mnie refleksja: a
wlasciwie po co? I tak sie kiedys znowu zwali to raz, dwa- czy ja
naprawde ogladam te 8000 zdjec, ktrore natrzaskalem? Nie, nie
ogladam. Czy pokazuje innym? Gdy pytam, chcecie zobaczyc zdjecia
z...., to na ogol nie widze entuzjazmu albo slysze, ze moze
natepnym razem. A fotografuje niezle i bylem w kilku ciekawych
miejscach :))
Kolega trzyma zdjecia dzieci w ognioodpornym sejfie, na CD i
jeszcze na kartach plus na zewnetrznym drive....mowi ze to jego
najwiekszy skarb i moga mu ukrasc nawet harleya, ale zdjec nie, bo
to nie do odzyskania, takie wartosciowe.
Ciekawe w sumie czy bedzie te fotki jeszcze tak holubil za 30-40
lat jak dzisiejsze pachnace aniolki go wystawia na ulice albo do
domu starcow a z aniolkow zrobia sie obrzydliwymi cuchnacymi
staruchami ?