tuskmenistan
12.10.08, 09:53
Kubica drugi więc humor mi się poprawił :)
Wszyscy wiedzą, że jest kryzys ale mało osób wie dlaczego powstał.
Postaram się to wytłumaczyć tak jakby odbiorca kompletnie nie znał
się na ekonomii. Nie dziękujcie ;)
1. Otóż załóżmy, że ktoś chce kupić sobie mieszkanie za 100 złotych.
Oczywiście nie ma tej kwoty, więc idzie do banku.
2. Bank pożycza mu pieniądze na 20 lat i zakłada hipotekę na
mieszkaniu na 100 złotych, po czym wpisuje do swojego bilansu 200
zł – tyle ma spłacić klient w tym czasie.
3. Prezes banku czuje, że zarobił, bo ma hipotekę na 100 złotych
oraz 100 złotych zysku, który przyjdzie z czasem. Wypłaca sobie od
razu z niego stosowną premię.
4. Zwala się kolejny klient chętny na mieszkanie. Bank musi już
teraz pożyczyć 200 złotych, bo ceny nieruchomości zwiększone przez
popyt, skoczyły. Gazety piszą o boomie w nieruchomościach.
5. Prezes banku zaciera łapki, bo ma kolejne 200 zł w hipotece oraz
200 zł zysku. Wypłaca sobie stosowną premię.
6. Klienci mieszkają w swych lokalach, ale nagle zarzucają spłatę
kredytu, bo nie są w stanie na przykład ponosić obciążeń podatkowych
liczonych od coraz większej wartości mieszkania. Albo chcieli
pospekulować i liczyli, że po jakimś czasie mieszkanie sprzedadzą, z
czego pokryją koszty kredytu i jeszcze będą do przodu!
7. Prezes orientuje się, że 300 złotych zysku, od których już wziął
prowizję, po prostu nie istnieje. Zmienia więc pracę.
8. Jego następca chce odzyskać przynajmniej 300 zł z hipoteki obu
mieszkań, żeby wyjść na zero. Ale nie ma jak tego zrobić, bo wie, że
rzucając mieszkania na rynek, automatycznie obniży ich cenę. Jednak
ponieważ czas może zwiększyć stratę, ostatecznie decyduje się na
takie działanie.
9. Wyrzuca nie płacących lokatorów z mieszkań i próbuje je sprzedać.
Okazuje się jednak, że w skutek dużej podaży gazety piszą o
mieszkaniowym kryzysie i z hipoteki da się uratować tylko 200
złotych!
10. Bank na całej operacji, włożywszy 300 złotych, traci więc 100
złotych plus koszty. Powinien zbankrutować.
11. Pojawia się prezydent Bush, który przejmuje bank i z kieszeni
podatników wyrównuje straty. I teraz rozpatrzmy, kto w tym
procederze jest graczem.
Otóż:
1. Graczami są aktuariusze, który cały ten system ustawiają. Oni są
wymówką dla prezesa banku, który jakby co powie, że zyski były
pewne, bo dobrze wyliczone. Aktuariusze oczywiście wiedzą, że ich
schematy mogą sprawdzić się tylko z pewnym prawdopodobieństwem, bo
nie ma czegoś takiego jak pewny zysk, ale liczą, że jeśli dojdzie do
załamania, to i tak pracować będą już gdzie indziej.
2. Graczem jest prezes, który liczy, że zdąży zarobić, zanim schemat
się zawali. I on jest niemal zawsze wygrany, bo w przypadku krachu
piramidy zawsze może zwalić winę na aktuariuszy czy po prostu… na
kryzys, który jest, jak wiadomo, cykliczny.
3. Graczem jest też kupujący mieszkanie na kredyt. Liczy on na to,
że po pierwsze – uda mu się spłacić mieszkanie, a po drugie – że
jego cena wzrośnie, więc jeszcze dodatkowo zarobi. On często na
całym interesie wychodzi najgorzej, bo zostaje bez mieszkania, za to
z długiem.