mg2005
12.10.08, 19:05
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20081011&id=my01.txt
"plan zdrowia reprodukcyjnego (reproductive health). Jego elementy
od 40 lat widnieją w różnych agendach ONZ, m.in. takich jak: WHO,
Fundusz Ludnościowy ONZ (UNFPA), UNICEF, Program ONZ przeciw AIDS
(UNAIDS), Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP), UNESCO.
Uczestniczą w nim też: Bank Światowy, Organizacja ds. Wyżywienia i
Rolnictwa (FAO), Międzynarodowa Organizacja Pracy (MOP) oraz
Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).
Gdyby ograniczyć się jedynie do semantycznego znaczenia
wyrażenia "program zdrowia reprodukcyjnego", można by pomyśleć, że
chodzi w nim o takie działania, jak opieka nad matką w ciąży, pomoc
przy porodach, leczenie w przypadku bezpłodności czy chorób
wenerycznych. W rzeczywistości wyrażenie "zdrowe rozmnażanie" jest
typowym przykładem inżynierii słownej o wielorakim znaczeniu, bo
oprócz leczenia jest w nim zawarta antykoncepcja, "bezpieczna"
aborcja, edukacja seksualna młodzieży, zmiana ustaw i mentalności
ludności."
Zdrowie reprodukcyne ma służyć jednostkom, traktowanym jako wielcy
konsumenci urozmaiceń seksualnych. Można śmiało powiedzieć, że w
wizji WHO każdy człowiek indywidualnie wybiera sobie płeć, seks, a
program zdrowia reprodukcyjnego ma służyć dokonaniu tego wyboru. W
tej ideologii rodzina jest nie tylko ignorowana, ale niszczona, bo
seks jest oddzielony od miłości. W celu zniszczenia rodziny na nowo
się ją definiuje. Zalecana jest np. legalizacja "małżeństw" osób
homoseksualnych. "
" Perwersja w dziedzinie prawa pociąga za sobą perwersję w sposobie
sprawowania władzy politycznej w państwie. Zło nie jest już jedynie
wynikiem działań abortera, a staje się wynikiem świadomej decyzji
legislatora, który instytucjonalizuje zbrodnię. "
"W dużej części przy pomocy myślenia anglosaskiego weszliśmy w
epokę, w której prostym słowom, opisującym podstawową rzeczywistość,
nadaje się nieoczekiwanie płynne znaczenie. W ten sposób powstaje
nowa wieża Babel. Dotyczy to chociażby takich słów
jak "życie", "śmierć", "rodzina", "aborcja", "rodzaj", "zdrowie".
Obserwujemy demontaż jezyka: sens słowa nigdy nie jest pewny, staje
się przedmiotem dyskusji, transakcji czy też handlu. Język zaczyna
podlegać regułom handlowym: sens słów jest negocjonowany. Zależy od
znaczenia, jakie nada im jakaś grupa lub jednostka uważająca się za
arbitra. Dochodzi do tego, że używając tych samych słów, nie
jesteśmy nigdy pewni, czy rozmawiamy o tym samym. Ten demontaż
języka niesie ze sobą wiele konsekwencji, np. w prawodawstwie. Dziś
już nawet pojęcie praw człowieka jest czymś nietrwałym. Co więcej,
prawa te są coraz częściej przedmiotem negocjacji lub handlu.
Negocjuje się prawo do życia, prawo do śmierci, prawo do zdrowia. Te
manipulacje językiem i prawem mają ogromne konsekwencje również we
wszystkich kwestiach bioetyki. Nowy język jest skutecznym
instrumentem w służbie nowej rewolucji kulturowej, bazującej na
radykalnie nihilistycznej ideologii, starającej się realizować
okrutną utopię wymierzoną przeciw człowiekowi."
"W tej maskaradzie sprawiedliwości czynienie zła staje się prawem,
wręcz obowiązkiem. Aborcja i eutanazja stają się aktami medycznymi
uznanymi przez prawo. Ci, którzy odmawiają ich praktykowania:
lekarze, personel szpitalny, itd., mogą być w imię prawa pozbawieni
uprawnień do wykonywania zawodu"
"terroryzm ten nie ucieka się do ładunków wybuchowych najnowszej
generacji i najnowocześniejszych środków technicznych. On używa
innych "bomb", które robią mniej hałasu i dymu. Jednak ten "miękki"
terrorym ma znaczącą przewagę nad terroryzmem siłowym, bo
jego "bomby" finansowane są przez dotacje naukowe, rządy,
organizacje międzynarodowe, laboratoria, ONZ, przez hojnych
mecenasów, i przez tych, na których te "bomby" będą skierowane.
Działanie tych "bomb" jest dwupoziomowe. Po pierwsze, chodzi o
zmianę języka. Zysk z tej manipulacji semantycznej jest ewidentny:
założone sidła są nie do zrzucenia. Obejmują całe społeczeństwo,
któremu wtłacza się do głowy nowe znaczenia słów. Krnąbrni zostaną
napiętnowani jako oderwani od rzeczywistości, media ich zlinczują.
Społeczeństwo zostanie doprowadzone do tego, że samo będzie chciało
przeciwstawić się temu, o co jeszcze wczoraj walczyło. Ta
manipulacja językiem pełni rolę bezbolesnego instrumentu przewrotu
psychologicznego, praktycznie niedostrzegalnego. Jest też
obowiązkowym etapem takiego zaprogramowania społeczeństwa, w którym
coś takiego jak samodzielne myślenie i wolna wola będą mu obce"
Ofiaty tego "miękkiego" terroryzmu to 50.000.000 istnień ludzkich
każdego roku...