saksalainen
01.11.08, 08:01
Nie wiem czy zauwazyliscie, ze politycy obciazaja "rynek", "kapitalizm" czy "finansjere" wina za kryzys, w ogole nie zastanawiajac sie (a moze dobrze wiedzac, tylko celowo ukrywajac), jak własciwie do tego kryzysu doszło...
Bo kapitalizm funkcjonuje tak:
Z jednej strony jest popyt - czyli ludzie ktorzy chca cos miec, i sa gotowi za to zapłacic.
Z drugiej strony jest podaz - czyli ludzie, ktorzy maja to cos i sa gotowi to sprzedac.
Kiedy popyt jest wyzszy od podazy, tzn. tego "czegos" jest na rynku mniej, ceny rosna. W wyniku tego czesci ludzi, ktorzy chcieli miec to cos, przestaje byc na to stac, inni stwierdzaja ze za ta cene sie nie opłaca kupowac: Popyt maleje. To prowadzi do tego, ze ceny wzrastaja wolniej, a w koncu przestaja wzrastac. Rynek osiaga rownowage.
Kryzys natomiast (ten obecny) funkcjonuje tak:
Z jednej strony sa ludzie, ktorzy chca miec dom. Ale tak naprawde, to od poczatku ich na niego nie stac. Ale politycy w USA chca, zeby kazdy Amerykanin mial dom. Przez regulacje fiskalne i prawne, polityke kredytowa połpanstwowych bankow (jak Fanny May i Freddie Mac), nacisk na inne banki (konkurencja wyzej wymienionych & naciski polityczne) doprowaduzaja do sytuacji, ze kazdy moze dostac kredyt na dom. A przez odpowiednia propagande do tego, ze kazdy kredyt chce.
Z drugiej strony sa ludzie ktorzy domy posiadaja, sprzedaja, buduja... ale oczywiscie w ograniczonej ilosci.
Popyt jest wiec duzo wyzszy od podazy i ceny rosna. Ale to nie prowadzi wcale do zmniejszenia popytu: Nie ma znaczenia, czy kogos stac na dom czy nie, bo kazdy moze dostac kredyt! Ceny rosna wiec dalej, osiagajac absurdalne wartosci. Naturalna regulacja rynku jest wyłaczona.
...az pewnego pieknego dnia trzeba zaczac kredyty spłacac. I okazuje sie ku wielkiemu zdziwieniu, ze zasiłek dla biednych nie na to nie wystarcza. Nie ma pieniedzy. Banki ich nie dostaja, i nagle ich egzystencja jest zagrozona - dla gospodarki tym bardziej nie starcza.
A politycy na to: Ten okropny wolny rynek! Banki i finansjera! Znowu wpedzili nas w kryzys!