pete41-st
10.11.08, 17:24
To takie refleksje przy okazji obecnej fali powrotow.
Powody glowne sa dwa. Pierwszy to ten ze w Polsce podczas dorocznych trzytygodniowych pobytow mam zawsze psychicznego dola. Przestalem juz dociekac dlaczego, nie wiem, poddaje sie. Mam i juz. Moja rodzina, siostra ze szwagrem zyja powyzej krajowego sredniego poziomu, rodzice na emeryturze rowniez ( jak na emerytow) zyja jak paczkiw masle. Wiec to nie to mnie doluje.
Dodam ze: Za granica mieszkam od bardzo dawna porownujac ten czas z "nowa" emigracja zarobkowa i inna do EU.
Powod drugi to wszechobecne uczucie nudy. oczywiscie mam swe hobby, ale nie moglbym go w Polsce niestety kontynuowac. Pozostaje wiec na codzien papka mediow....
Nudza mnie ogladane programy w TV w ogromnej czesci przeflancowane z TV w USA albo polskie podrobki, nie ciekawi mnie polski film bo niestety aktorzy odwalaja lipe a polska muzyka wydaje mi sie w swej masowej produkcji dosc karczemna ( Dobre na krotka mete ale po dluzszym czasie to znowu- nudzi). Politykow polskich z kolei sluchac nie potrafie i po raz kolejny, nie wiem dlaczego. Po prostu wysiadam po 10 minutach.
Oczywiscie powodem nudy poze byc co innego...nie mam wielkiej liczby przyjaciol w Polsce a ci ktorych mam ( mialem?) lubia sie obrazac i czesto po nawiazaniu znajomosci zrywa sie ona dosc szybko. Rowniez jak wyzej, nie rozumiem dlaczego bo raczej nie daje nikomu powodu do takich reakcji. Przykladowo: Nie rzoumiem juz dlaczego ja na odpowiedz na swego e-maial czekam miesiac i jest OK a ode mnie oczekuje sie odpowiedzi po 5 minutach. Albo dlaczego grzeczne zwrocenie komus uwagi ze spoznil sie na przyslowiowe "piffko" 3 i pol godziny rownoznaczne jest z obrazeniem sie.