mg2005
16.11.08, 22:25
Ekumenizm, aby uniknąć absurdów, musi zakładać, że jedyną prawdziwą
religią jest katolicyzm.
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20081115&id=my71.txt
"Nauka ekumeniczna natknęła się przede wszystkim na ogromny problem:
czy zbawienie jest tylko w jednym, własnym Kościele, czy w kilku
wielkich i starodawnych odłamach chrześcijaństwa, czy też we
wszystkich odłamach na równi. Kiedyś było stanowisko proste:
właściwą drogą zwyczajną do zbawienia jest tylko Kościół katolicki
(monosoteryzm), a członkowie innych społeczności religijnych, jeśli
się oderwali od Kościoła, idą na potępienie. Dziś jednak liczni
ekumeniści, nawet i katoliccy, idąc za liberalizmem, głoszą, że
zwyczajną drogą zbawienia są wszystkie odłamy chrześcijańskie lub
przynajmniej te główne: katolicyzm, prawosławie i protestantyzm, a
nawet zbawienie niosą wszystkie religie w ogóle, nie mówiąc już o
judaizmie, który niekiedy sami katolicy uważają za ważniejszy od
Kościoła katolickiego (np. bp B. Dembowski). Byłby to pluralizm
zbawczy (polisoteryzm).
Z pluralizmu soteryjnego wynika jednak wielkie spłycenie ekumenizmu,
a mianowicie: po co dążyć do zjednoczenia odłamów chrześcijańskich,
skoro wszystkie są równoważne, wystarczy samo pokojowe i przyjazne
współżycie (irenizm). Stajemy jednak przed wielkim problemem, jak
przyznać moc zbawczą niezliczonym dziś, idącym w tysiące, odłamom i
sektom, niekiedy antyludzkim, synkretystycznym, patologicznym,
wysoce niemoralnym, szalonym czy nawet wprost demonicznym. Nie można
mówić, że przez wszystkie te odłamy działa Chrystus, bo albo
popierałby On niemoralność, albo po prostu żadna religia nie byłaby
potrzebna."