Kilka moich luźnych przemyśleń

19.11.08, 19:32
Rozwój sytuacji na świecie mogą być bardzo różny (kryzys). Parę
miesięcy temu zetknąłem się z tak zwanym „Projektem piramidy
Cheopsa”. Potraktowałem to jak bzdurę, bo tak to można było
potraktować. Otóż pewna Polka, cudem uniknąwszy śmierci (przeżyła
stan śmierci klinicznej), nabyła umiejętności telepatyczne.
Skontaktowały się z nią dzięki temu istoty z innych wymiarów
twierdząc, że tak zwana planeta „X” (planeta śmierci) podąża w
stronę naszej kochanej „Matuszki Ziemi” i „przywita” się z nią w
roku 2012. Rzecz jasna po „powitaniu” niewiele pozostanie do
zbierania. Cywilizacja ludzka dobiegnie końca.
Najdziwniejsze było to, że „istota z innego wymiaru "stwierdziła"
(wiele miesięcy temu), że wkrótce na Ziemi ludzkość wejdzie w fazę
wyniszczającego kryzysu gospodarczego.
Co faktycznie nastąpiło. A planeta „X” będzie można – podobno-
obserwować gołym okiem już w 2009 roku
Jeszcze dziwniejszą stronę stworzył dr inż. Jan Pająk. Strona pod
tytułem: Totalizm, nowa pokojowa filozofia, opowiada o takich
rzeczach, że włosy stają na głowie dęba, kiedy człowiek pomyśli, że
mogłoby być to wszystko prawdą. Strona (dużo treści i informacji)
jest napisana w sześciu językach. W klimatach przypomina
film „Matrix. Opowiada zaś o tym, co wyczyniają z ludźmi przybysze z
innych cywilizacji z kosmosu.
Nie traktuję tego zbyt poważnie, ale też nie wyśmiewam się takich
rzeczy. „Są bowiem na niebie i ziemi rzeczy, o których nawet
filozofom się nie śniło…” Prawdą też jest, że im człowiek wie
więcej, to zarazem wie mniej. Przysparza też sobie wiedzą biedy, bo
dostrzega więcej niż inni.
Jest wielu optymistów. Trudno jest być optymistą w świecie, w którym
dzieci umierają z głodu, terroryści podkładają bomby, a nawiedzeni
politycy bawią się w harcerskie wojny oraz w nakładanie coraz to
większych jarzm podatkowych. Trudno jest być optymistą w świecie, w
którym człowiek stworzył „fabryki śmierci” dla zwierząt.
Wrażliwe dziecko, jeśliby zobaczyło, co przedstawiciele ludzkości
wyrabiają w różnego rodzaju rzeźniach, nigdy by nie doszło do siebie…
Brzydzi mnie to wszystko. Wiem jednak, że taki jest porządek tego
piekielnego świata.
Prawdę powiedziawszy, to elity polityczno- finansowe nie mają w tym
żadnego interesu, aby obecny system zmieniać. Po cholerę im to.
Zbudowany jest tak, aby mogli zaspokajać wszystkie swoje możliwe
ambicje, wmawiając jednocześnie ludziom, że żyją w dobrobycie, a już
na pewno w demokracji.
Kiedy jadę londyńskim metrem, widzę zmęczonych ludzi- zmęczonych
pracą, zmęczonych monotonią życia, biegnącą w takt migających za
oknami kolorowych reklam- wiem, że coś jest w tym wszystkim nie tak,
jest w tym coś złego. Kiedy zaczynam się zastanawiać nad tym
wszystkim bardziej, dochodzę do wniosku, że przypomina mi to kurnik.
Konkluzje są niewesołe.
Być może żyjemy w bardziej niewolniczym społeczeństwie, niż dwa,
trzy tysiące lat temu. Nie wiemy o tym, bo środki masowego przekazu
robią swoje. Wytłumacz młodemu człowiekowi, że muzyka, którą słucha,
wcale nią nie jest. Wytłumacz, że filmy, które ogląda, to badziewie.
Wytłumacz, że z jego rozum zamienia się w papkę, w nic… Trzeba dać
ludziom chleba i igrzysk, aby nie myśleli o tym, co ich otacza.
Nie jest w interesie żadnych elit zmienić aktualny system. Mogą go
jedynie zmodyfikować tak, aby nadal czerpać z niego korzyści. System
zmieniają dopiero- niestety- interwencje z zewnątrz, czyli
rewolucje. Ale wtedy ogólnoświatowe spotkania na szczycie są już nic
nie warte, wtedy myśli się o ogólnoświatowych łatwo dostępnych
bunkrach, bo gdzieś trzeba będzie schować tyłek. Nie jest tajemnicą,
że takie bunkry zbudowano.
Szczyt grupy G-20… Mój Boże! Wreszcie jest powód, aby posadzić tyłek
do luksusowej limuzyny. Usiąść w towarzystwie dobrze sobie znajomym,
ponownie gadać w nieskończoność, potem udzielać się jakimś
dziennikarzom. Czas biegnie do przodu, życie również. Upragnione
konfitury jak były przedtem, są znowu.
    • Gość: patriota co do przybyszy z kosmosu :) - nie muszą być żeby IP: *.chello.pl 19.11.08, 21:25
      tu być ;).

      jesteśmy nimi z nimi. i robimy swoje.

      co do systemu który rządzi, każdy ma swój rozum. jak mówię od lat, ludzie dzielą
      się na masy, i jednostki. jednostką bycia drugiego nie nauczysz. jednostką się
      rodzi, a potem ewentualnie staje, i doskonali. jednostka zawsze będzie w
      konflikcie z "systemem", reszta będzie nań pracować.

      dzięki temu że więcej wiesz, i więcej możesz, to to dostrzegasz, jednostki mogą
      się organizować.

      ale nie mając narzędzi nigdy nie wygrają z systemem który dąży do koncentracji i
      centralizacji swoich wpływów i istnieje tylko dla siebie.

      rewolucja nie będzie wyglądała tak jak do tej pory.

      rewolucja pomału już ma miejsce. a narzędziem staje się internet.

      ludzie, zaczynają poszukiwać undergroundu, indywidualizmu, to początek. "system"
      niedługo zacznie z tym walczyć, pewnie potworzy prawa które będą ograniczać
      dalej wolność jednostek wobec instytucji wyższych. jednak nie minie wiele lat,
      kiedy jednostki zaczną dominować :). będą najpierw tworzyły undergroundowe
      nisze, kiedyś zaczną rozumieć że mają wspólny interes - walkę z "elitą" która
      steruje ciemną masą. pewnie zaczną uświadamiać tą masę, bo będzie tych nisz
      coraz więcej, i będą coraz liczniejsze. straci wartość i zdewaluuje się takie
      pojęcie jak "większość" czy "normalność" które dziś tylko dla nielicznych są
      synonimem głupoty, i ciemnoty.

      na razie trzeba lat, żeby ludzie zrozumieli, że jest wartość w odrębności, i
      indywidualności. że nie należy dać się urabiać propagandzie, światłym
      psychologom - fantastyczne narzędzie ostatnio wynaleziono - psychologia
      społeczna, następne kuriozum które ma mesjanizować normalnie całe społeczeństwa
      :). nagle zapomniano, że psychologia dotyczy jednostek, a nie tłumu, duszy, a
      nie norm społecznych i propagandy.

      być niezależnym jest póki co bardzo trudno. każdy człowiek który nie będzie
      wystarczająco silny żeby umieć zdominować otoczenie, i narzucić swoją wizję
      bycia, i życia zniknie w tłumie. ale to etap przejściowy.

      swoją drogą jestem ciekawy, jaką taktykę obierze "system" wobec radykalizujących
      się i coraz bardziej wyzwolonych ruchów kontr-kulturowo anty-społecznych, które
      ciągle są przez system skrzętnie ukrywane, żeby tłum się przypadkiem o nich nie
      dowiedział :).

      nie chciałbym, żeby rewolucja dokonała się podstępem, ale niestety wydaje się to
      jeden z najbardziej prawdopodobnych scenariuszy. najprawdopodobniej najbardziej
      niebezpieczne organizacje stworzone przez najbardziej silnych i bezwzględnych
      indywidualistów zainfekują swoimi psychopatami niczego nie spodziewające się
      elity po to żeby dokonać rewolucji w ich własnych szeregach :). ale na razie -
      czekamy.

Pełna wersja