mary_an
30.11.08, 17:38
Czy przeszkadzaja wam reklamy, billboardy, plakaty, szyldy itp. ktorych sa
miliony w polskich miastach? Jak bylam ostatnio w Warszawie, to sie szczerze
przerazilam, myslalam, ze stolica jakos o to dba, a tam w samiusienkim centrum
reklamy 100m x 50m. W zadnym cywilizowanym kraju czegos takiego nie widzialam...
Jak ktos jest lekarzem, robi sobie wieeeeeeelki szyld, np. z zolty z rozowymi
literkami: LEKARZ. Najlepiej, jak takich szyldow jest wiele: "LEKARZ 200m ->",
"LEKARZ 150m ->", "LEKARZ 100m ->" itp. W innych stolicach, w jakich ostatnio
bylam (Berlin, Paryz, Amsterdam) zamiast wielkich billboardow jest malutka
estetyczna metalowa tabliczka z nazwiskiem lekarza. Tak samo zreszta ze
sklepami - nie mozna sobie wywiesic w oknie wielkiego szpetnego kolorowego
plakatu. Nie mozna nazwy sklepu napisac ogromnymi kolorowymi literami, ktore z
estetyka nie maja nic wspolnego. Dodatkowo nie wolno wywiesic w oknach swoich
majciochow i stanikow, zeby sie suszyly na sloncu w centrum miasta - na to ja
akurat tez nie zwracam juz uwagi, bo sie przyzwyczailam, ale znajoma zza
granicy, ktora ze mna byla to malo nie padla jak to zobaczyla. Do datkowo
wszedzie te baraki z kebabami i chinszczyzna, ale to juz zupelnie inna sprawa.
Tak sie zastanawiam, czy jestem jedyna osoba, ktorej takie cos przeszkadza. Bo
rozmawialam ze znajomymi z polskich miast i uwazaja to za norme. Ja w sumie
tez uwazalam, dopoki nie zobaczylam, ze moze byc zupelnie inaczej.