grenzik
10.12.08, 12:01
Otóż moja ukochana od niedawna pracuje w pewnej instytucji finansowej. Na jej
szczęście spóźniła się na pierwszą część szkoleń wstępnych, ale od koleżanki
dowiedziała się, co tam się wyprawiało. Kilkunastoosobowa grupa nowych
pracowników - pod czujnym okiem szkoleniowca - zajmowała się przez 2 godziny
zabawami ruchowymi na poziomie przedszkola. "A teraz kładziemy się na podłodze
i turlamy!" - wesołym głosem oznajmiała pani trejner ;). Potem był głuchy
telefon, "odstaw krzesło" i inne gry na podobnym poziomie. I tak właśnie
kilkanaście dorosłych osób, skrępowanych przedziwną sytuacją, acz skupionych
na solidnych warunkach umowy turlało się i biegało z zawiązanymi oczami
(ciuciubabka też była) po sali!
Osobiście miałem do czynienia z podobnymi praktykami w - również - całkiem
poważnych zakładach pracy, gdzie miałem grać w koszykówkę (nie znoszę - niski
jestem :D), grać w berka i inne takie. Ale pamiętam też, jak w pewnej firmie
przywieźliśmy z kumplem mikser i gramofony do placówki, pograliśmy dobrą,
klubową muzykę, f-ma zakupiła parę skrzynek piwa, przyszliśmy zapraszając
znajomych i bawiliśmy się prawie do rana :). Skąd się biorą te pomysły na
infantylne zabawy dla dorosłych ludzi ?