0rmo
16.12.08, 07:38
W mojej dyskusji nt. globalnego ocipienia, która odbyła się w PolSat
NEWSpodkreślałem zwłaszcza jedną rzecz: to, że nie zgadzam się z
samą zasadą tej dyskusji! Była ona bowiem ustawiona pod hasłem; “Czy
Polskę stać na dbanie o rozmaite roślinki - kiedy potrzeby
gospodarcze…” itd.
Jest to stanowisko z gruntu fałszywe. Oczywiście, że Polskę stać!
Problem zupełnie nie w tym. Każdy uczeń opuszczający szkołę
podstawową - a myślę, że wszyscy uczestnicy dyskusji przynajmniej
szkołę podstawową kończyli - doskonale wie, że roślinności CO2 nie
tylko nie “szkodzi”, lecz jest do ich rozwoju koniecznie potrzebny!
Że całe życie roślin polega na przyswajaniu CO2 z powietrza, że
każdy właściciel szklarni stara się zwiększyć w niej zawartość
dwutlenku węgla!
Każdy też wie - nie tylko ze szkoły, ale z własnych obserwacji - że
rośliny rozwijają się wtedy, gdy jest ciepło - a nie wtedy, gdy jest
chłodno! Ostatecznie trzyma się je w szklarniach i cieplarniach - a
nie w zimniarniach! Roślinność jest o wiele bujniejsza w Kongo niż
na Islandii czy w Polsce. Jest to chyba zupełnie oczywiste.
Ja rozumiem, że ktoś, kto przywykł do średniej temperatury 17 st. C
nie ma ochoty przeprowadzać się o 1000 km na północ, by nadal żyć w
tej samej temperaturze (Polacy w USA osiedlają się w Chicago, a nie
np. na Florydzie!) Lubi też mieć pod domem sosnę, a nie palmę. Skąd
jednak może wiedzieć, czy jego wnuk też woli sosny od palm? Ja
akurat uważam daktyle za znacznie smaczniejsze od szyszek - choć
moje wiewiórki mogą mieć na ten temat odmienne zdanie. Zresztą:
podłożę im trochę daktyli - to się zobaczy…
Ja to rozumiem. Każdy ma prawo nie chcieć, by zmieniła się
temperatura okolicy, w której żyje. Jednak twierdzić, że nie możemy
dopuścić do ocieplenia w imię dobra zieleni może tylko
idiota, “zielony” lub debil. Są wśród “zielonych” ludzie, którzy
mają poglądy - lekko pisząc - kontrowersyjne. Np. p. Kaarlo Pentti
Linkol utrzymuje, że dla uratowania planety Ziemi - a właściwie jej
szaty roślinnej - trzeba wytruć wszystkich ludzi. To ja rozumiem -
nie zgadzam się, oczywiście, bo chcę żyć - i chcę, by żyły moje
dzieci, wnuki itd. Jest to jednak stanowisko jakoś logicznie spójne.
Ten człowiek naprawdę kocha rdest ptasi i łubin dziki - a nie lubi
ludzi. To jest jego postawa.
Natomiast postawa tych, którzy nie chcą dopuścić do zwiększenia
emisji CO2 motywując to dobrem roślin - jest postawą niespójną. Z
takim stanowiskiem w ogóle nie można dyskutować! Niestety: w
dzisiejszych czasach większość ludzi kieruje się tym, co mówią w TV -
a nie tym, czego uczono go w szkole i co widzi na własne oczy.
Zidiocenie stało się powszechne.