likwidatorka
16.12.08, 22:36
Nie wiem czy ten post komukolwiek się przysłuży, ale do tej pory nie mogę sie
z dzisiejszego dnia otrząsnąć
Miałam jechać na pewna ulice w dużym mieście. Miałam mapę, dogodne połączenia.
Jasno i klarownie. Widziałam gdzie jadę.
Dojechałam do przystanka końcowego, wysiadłam zdziwiona ze końcowy jest tak
daleko od mojego celu.. Zaczęłam iść wg. tego, co pokazywała mi mapa. Wszystko
się zgadzało.. Miałam przejść przez kładkę na drugi brzeg, gdzie była ulica
której szukałam. Znalazłam się przed cienkim paskiem wody, i zaczęłam szukać
kładki. Idę, idę, jest godzina 17. Nagle robi się ciemno. Nikogo w pobliżu. Z
boku woda, przede mną i za mną gąszcz (zaledwie kilka drzewek i bujnie
rozrośnięty chwast), po drugiej stronie ulica, a przed nią tez gąszcz. Nagle
cień, zdejmuje sluchawki od mp2, smiechy, chichotki, biale zjawy! Wo czach mi
się mieni.
Zawracam. Nie ma drogi, którą szłam (zaznaczam ze nie byłam jeszcze wówczas
przestraszona). A przeszłam kawalątek. Zrobiło się tak ciemno, że nie
widziałam niczego-mimo ze w pobliżu były budynki (stare, zrujnowane fabryki, a
gdzieniegdzie nowe budynki, z pracownikami, których widać było w oknach). W
koncu kroki, glosne msiechy, przewidzenia staly sie rzeczwistiscia, białe
zjawy nie byly wynikiem wady wzorku, ale zuplenie widocznymi obiektami.
Runęłam w dol (byłam na wzniesieniu), i przez krzaki do budynków, na ulice.
Spotkałam zaraz jakąś osobę. Pierwsze jej słowa na moj widok: ''niech Pani nie
idzie w las'' (to nie był las, tylko kilka przydrożnych drzewek)-gdzie pani
chce dojśc?, ja pani powiem, tylko niech pani juz tam nie idzie.
Do celu doszłam 'na około', zajęło mi to dodatkowe 2 godziny. Ale tego
strachu, tych istot nigdy nie zapomne.
Jak przyszlam do domu, dowiedzialam sie ze kiedys popleniono tam kilka
morderstw (nadal zresztą tak jest!), i ze czesto odnajdywane sa tam ciala
ludzkie, ktore wyrzycaja zabojcy!
rany:))