Świąteczne wypominki dla Lewicy...

22.12.08, 17:06
"członkowie KPP na skutek różnych, nie do końca znanych posunięć
moskiewskiej centrali, znaleźli się w partiach komunistycznych
całego świata - od USA i Kanady, przez Argentynę, Palestynę, aż do
Australii i Nowej Zelandii. (Mało znany jest fakt, że "Polska
Ludowa" zaliczała im tę agenturalną działalność do... uprawnień
kombatanckich, za co płaciliśmy aż do połowy lat 90. XX w.).
Rozwiązanie KPP nie oznaczało jednak zaniechania czy ograniczenia
dalekosiężnych planów Stalina. Już w połowie 1939 r. Bolesław
Mołojec (członek "Brygad Międzynarodowych" w Hiszpanii) otrzymał
polecenie odtworzenia partii komunistycznej w Polsce. Tymczasowy
Ośrodek Kierowniczy KPP stracił jednak znaczenie na skutek wybuchu
II wojny światowej (gwoli przypomnienia - dla komunistów ta wojna
rozpoczęła się dopiero 22 czerwca 1941 r., gdy ich dotychczasowy
ukochany sojusznik Adolf Hitler, przywódca NSDAP, "zdradziecko"
napadł na ich ojczyznę, czyli Związek Sowiecki). Teraz ciężar
działań w sprawie odbudowy partii komunistycznej dla Polski
przeniósł się do Moskwy.
Pod okupacją sowiecką komuniści uzyskali natychmiast (jeśli nie
mieli tego wcześniej) obywatelstwo ZSRS i eksponowane funkcje,
niezależne od ich formalnego wykształcenia, predyspozycji i
kwalifikacji zawodowych.
Spójrzmy na przypadek Władysława Gomułki. Przed wojną działacz co
najwyżej drugiego rzutu (choć został intensywnie przeszkolony
politycznie i wojskowo w Moskwie w latach 30.), w 1939 r. znalazł
się w Białymstoku, następnie we Lwowie. Podczas gdy setki tysięcy
Polaków Sowieci wywozili w dramatycznych okolicznościach na Sybir,
tow. Gomułka otrzymał sowiecki paszport (równoznaczny z pełnoprawnym
obywatelstwem) oraz nominację na dyrektora fabryki..."

Komuniści i naziści 1939-1941: ręka w rękę

Nie najgorzej wiodło się także towarzyszom po drugiej stronie
granicy, pod okupacją niemiecką. Komuniści - wbrew obiegowej
propagandzie - początkowo byli traktowani przez nazistów jako
sojusznicy, dostawali lepszą pracę, kartki żywnościowe i inne
przywileje. Można tak wnioskować z zachowanych wspomnień radomskiego
komunisty Czesława Nowakowskiego (po wojnie funkcjonariusza UB),
który opisał rozmowy z miejscowym kierownikiem NSDAP: "[uważaliśmy]
iż okupant nie może występować wrogo w stosunku do b. kapepowców, z
uwagi na to, że był wówczas w sojuszu ze Zw. Radzieckim. W związku z
powyższym [miejscowi komuniści zgłosili się - przyp. L.Ż.] na
wezwanie do wspomnianego 'Arbeitsamtu' - gdzie wygłosił do zebranych
przemówienie, kierownik miejscowej partii hitlerowskiej NSDAP w
której zapewniał że Hitler i III-cia Rzesza są przyjaciółmi Zw.
Radzieckiego, wobec tego i zebranych
b. kapepowców, prosił o współpracę w walce z kapitalizmem brytyjskim
i ofiarowywał w imieniu rządu niemieckiego jego pomoc dla zebranych"
    • migreniasta ale dałeś w pióra 22.12.08, 20:49
      Bohaterami Twoich wypominków są ludzi o bardzo zrytej psychice. Taki Bolek
      Mołojec został zabity przez innego świra-Janka Krasickiego. KPP było
      organizacją skupiającą degeneratów żydowskich i najbardziej zbrodniczy element
      plebsu polskiego. Nie psuj nam Mg Świąt. Napisz o rzezi niewiniątek.
      • mg2005 Re: ale dałeś w pióra 22.12.08, 20:58
        migreniasta napisała:

        > Nie psuj nam Mg Świąt.

        To są wypominki dla Lewicy :)
        Kiedy Lewica obchodzi Święta ? :)

        >Napisz o rzezi niewiniątek.

        O tym jeszcze będzie ... :)
      • piwi77 Re: ale dałeś w pióra 22.12.08, 21:02
        migreniasta napisała:

        > Napisz o rzezi niewiniątek.

        Nie dajmy sie na to nabrać. Gdyby były takie niewiniątka, nie byłoby
        rzezi. Bo niby po jakigo diabła, dla sportu?
    • mg2005 Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 22.12.08, 20:54
      "podstawowy aparat kierowniczy "nowej" partii pochodził z sowieckich
      zrzutów. Wszyscy przeszli specjalistyczne przeszkolenie, prowadzone
      przez NKWD i sowiecki wywiad wojskowy. Od początku PPR miała dwa
      oblicza. Wspominał o tym po dziesięcioleciach bezpośredni świadek,
      Wł. Gomułka: "Kierownictwo Kominternu - realizując zawsze dyrektywy
      WKP (b) - nowo powstałej partii nadało niejako dwa oblicza, jawne i
      tajne. Na jawne oblicze partii składała się cała jej nie skrywana
      przed nikim działalność podziemna, tajne zaś, czyli skrywane przed
      narodem, miały pozostać powiązania kierownictwa partii z Moskwą, z
      Kominternem, uznawanie ich zwierzchnictwa nad partią.
      Program partii pisali funkcjonariusze Kominternu, a zatwierdzał
      Stalin. Tam, gdzie dochodziło do jakiejkolwiek inicjatywy własnej w
      szeregach PPR, moskiewscy mocodawcy natychmiast karcili samowolę. Na
      przykład w depeszy od Georgija Dymitrowa do Pinkusa vel Findera
      (ówczesnego sekretarza KC PPR) z 1 marca 1943 r. czytamy: "W swojej
      ostatniej depeszy do towarzysza Stalina piszecie o 'ustanowieniu
      władzy robotniczo-chłopskiej' w Polsce. Na tym etapie jest to
      niepoprawne politycznie. "

      "Byli po prostu zwykłymi bandziorami"
      A zatem od samego początku PPR była organizacją całkowicie
      agenturalną, skrywającą przed społeczeństwem faktyczne cele i swe
      prawdziwe oblicze, a jej działacze nie kryli przed sobą swej
      zbójeckiej mentalności, pozwalającej im na dokonywanie pospolitych
      napadów rabunkowych (podczas wielu z nich dochodziło do gwałtów i
      zabójstw). Meldunki poszczególnych bojówek Gwardii Ludowej są w swej
      wymowie porażające. Nie ma tam tak naprawdę akcji antyniemieckich.
      Zresztą, kto miał walczyć? Większość pierwszych grup zbrojnych
      rekrutowano z szeregów pospolitych bandytów, którym zapewniano
      ochronę ideologiczną i świetlaną przyszłość po wojnie.
      I znowu oddajmy głos ówczesnym komunistom: "Element zwerbowany przez
      Mołojca, mało ideowy, składał się raczej z awanturników, często
      przestępców"; "Werbunek tow. Baśki, Edwarda i Huberta do 'specgrupy'
      odbywał się w ten sposób, że roztaczano przed nimi wspaniałe obrazy
      dobrobytu, wręcz luksusowego zbytku, zapewniano ich, że przy małym
      wysiłku (ok. 4 godz. dziennie) zarobią znacznie więcej niż przy
      normalnej pracy zawodowej". Obiecywano im 1000-1500 zł miesięcznie,
      wiele nowych i pięknych ubrań (tak wyglądała rekrutacja do tzw.
      Związku Walki Młodych). "Skład partyzantów i d-twa rekrutował się z
      elementu bandziorskiego"; "Należy dodać, że Wilk w swym oddziale
      grupuje przeważnie złodziei, a kupuje ich obiecując im, że będą
      pracować na własną rękę i zarekwirowane pieniądze rozdzielać wśród
      siebie". Nie są to cytaty z dokumentów organizacji i osób
      niechętnych komunistom - to oni sami tak o sobie pisali. A już
      prawdziwym ewenementem jest nazwa jednego z "oddziałów" GL - "była
      załoga Treblinki"! Jego członkowie to sowieccy (głównie ukraińscy)
      wachmani z obozu zagłady... Działał on w lasach wyszkowskich,
      wspólnie z grupami ukrywających się Żydów z getta - wszyscy pod
      opieką PPR. Partia przydzieliła wachmanom - gwardzistom jako
      komisarza politycznego Żydówkę z getta. Po wojnie tak to
      wspominała: "Wszyscy, może z wyjątkiem dowódcy, byli po prostu
      zwykłymi bandziorami. Zbiegli z obozu, utworzyli oddział i zajmowali
      się rozbojem. (...) A przy okazji dowiedziałam się strasznych
      rzeczy, bo oni mieli na sumieniu zabicie kilku zamożnych Żydów". Tak
      wyglądała marksistowska "dialektyka" w wydaniu praktycznym."



      • migreniasta Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 22.12.08, 21:02
        To chociaż o krucjacie dziecęcej coś napisz
    • mg2005 Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 22.12.08, 21:12
      "Porachunki zewnętrzne i wewnętrzne
      W jednoznaczny sposób rozprawiano się z działaczami podziemia
      niepodległościowego i funkcjonariuszami Polskiego Państwa
      Podziemnego, w których widziano przeciwników do objęcia władzy.
      Niektórych skrytobójczo likwidowano, innych - w ramach
      ohydnej "akcji dezinformacyjnej" - denuncjowano do gestapo.
      Jest jeszcze jedna sprawa, która jest niezwykle mało znana. Partia
      komunistyczna w okupowanej Polsce, niezależnie od tego, co
      powiedziano wyżej, była także organizacją mafijną, w której
      rewolwer, nóż, siekiera czy trucizna służyły do wewnętrznych
      porachunków. A tych było co niemiara. Zaczęło się od do dziś
      niewyjaśnionego do końca skrytobójstwa Marcelego Nowotki (w
      listopadzie 1942 r.), który był pierwszym hersztem PPR. Później, na
      skutek kolejnych akcji i kontrakcji, trup ścielił się w szeregach
      PPR gęsto. Obie strony - zwolennicy Mołojca i Findera - zadawali
      sobie mordercze ciosy w walce o przywództwo partii i jej opanowanie.
      Wiosną 1943 r. zrzucono kolejnego szefa konspiracyjnej PPR. Był nim
      niejaki mjr NKWD Baruch Cukier vel Witold Kolski, przedwojenny KPP-
      owiec, cieszący się bezgranicznym zaufaniem moskiewskiego
      kierownictwa. Bo jakże nie mieli ufać człowiekowi, który w lutym
      1940 r. tak pisał o Polsce w sowieckiej lwowskiej gadzinówce, czyli
      w "Czerwonym Sztandarze": "Państwo będące okrutnym domem niewoli
      milionów rozpadło się za pierwszym podmuchem wichru dziejowego. Jego
      kierownicy - zdrajcy własnego narodu - (...) znaleźli się tam, gdzie
      było ich miejsce - na śmietnisku historii".
      "Całkowitą władzę z nadania Moskwy objęli w niej przedwojenni i
      wojenni komuniści, aktywiści KPP, PPR, GL i AL oraz "elementy
      socjalnie bliskie", czyli rzesze koniunkturalnych popleczników nowej
      władzy, rekrutujące się ze społecznych nizin, jakże często z
      bandyckiego i złodziejskiego zaplecza, które stanowiło bazę
      rekrutacyjną dla PPR i GL-AL."


      • migreniasta Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 22.12.08, 21:19
        I Ty Mg zabroniłeś się do siebie zwracać per towarzyszu Mg.
        Jak mogłeś towarzyszu Mg?
    • mg2005 "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 21:26
      "Front kolaboracji i zaprzaństwa
      Było jednak coś jeszcze, co należy wspomnieć z należytą uwagą i
      odpowiednią refleksją. Rządząca partia, aby utrzymać Naród w ryzach
      i móc go dogłębnie i długofalowo komunizować, potrzebowała poparcia
      grup inteligenckich. I szybko znalazła. Ktoś musiał przecież pisać
      całkiem nowe książki, tworzyć nową literaturę, naukę, "poprawiać"
      historię, kierować walką z Kościołem katolickim jako
      ostoją "reakcji". Ktoś musiał tworzyć etos "utrwalania władzy
      ludowej", stąd masowe nakłady powieści i tomów wierszy,
      opiewających "partyjny czyn" i wysiłek "towarzyszy z bezpieczeństwa"
      w walce o rzekomy ład, porządek i rozwój społeczny. Sprzedajni
      intelektualiści otrzymywali zaś nieprawdopodobnie wysoki status
      materialny, dostęp do dóbr, których nie było na rynku, wyjazdy na
      zagraniczne staże i stypendia, wycieczki (tak, były takie także w
      okresie stalinowskim, choć wydaje się to niepojęte). W zamian jednym
      z ich zadań było wychowywanie "nowego" człowieka, jak to nazwał
      Stalin - "człowieka nowego pokroju", czyli mówiąc wprost - homo
      sovieticusa.
      Dziś trudno w to uwierzyć, ale obok społecznego oporu, walki z
      komunistami na śmierć i życie, istniał bardzo szeroki i stale
      rozszerzający się front kolaboracji i zaprzaństwa. To szokujące, jak
      wiele osób, uchodzących dziś za postępowych demokratów (tak lubią
      dziś te kręgi same siebie nazywać), było wówczas sprzedawczykami za
      ruble.
      Kierowały nimi różne emocje, czasami była to po prostu "miłość do
      partii". To być może niepojęte, ale Jacek Kuroń w okresie
      stalinowskim pisał do swej narzeczonej: "Kocham cię prawie tak
      bardzo jak partię". Czy była to prawdziwa miłość, czy raczej
      polityczna choroba? Z miłości do partii ludzie nauki, sztuki,
      samozwańczy intelektualiści zdolni byli do wszelkiej niegodziwości.
      W lutym 1953 r. grupa krakowskiej inteligencji napisała rezolucję w
      sprawie potępienia księży skazanych w tzw. procesie kurii
      krakowskiej. Choć zapadły w nim wyroki śmierci (orzeczone na
      podstawie fałszywych dowodów, cały proces był bowiem sfingowany), to
      sygnatariusze nie mieli żadnych skrupułów, aby skazanych potępiać,
      co było równoznaczne z domaganiem się ich wykonania. Wśród nich była
      m.in. wieloletnia członkini PZPR, Wisława Szymborska, poetka
      wielbiąca Józefa Stalina i swoją "Partię", dziś znana już tylko z
      literackiej Nagrody Nobla.
      Czy ktoś kazał znanemu później w całym świecie literatowi Ryszardowi
      Kapuścińskiemu pisać w partyjnym życiorysie: "Urodziłem się dnia 4
      marca 1932 roku w Pińsku, na Białorusi Zachodniej, wówczas
      zagrabionej przez sanację"? Lizusostwo było wówczas bardzo mile
      widziane, ale aż takiego poniżania siebie i własnego kraju nikt od
      niego nie wymagał! Tenże sam tow. Kapuściński pisał w podaniu o
      przyjęcie w szeregi PZPR (już po śmierci Stalina): "Partia dała mi
      wszystko, ona mnię [sic! - L.Ż.] wychowuje, jej sprawa stała się
      sprawą mojego życia. Chciałbym całym sobą, jako członek partii,
      służyć nieśmiertelnej idei Stalina, który nam wszystkim pozostawił
      doprowadzenie swojego dzieła do końca. Przyczynić się jak
      najmocniej, na ile potrafię, do wykonania tego testamentu - to moje
      najświętsze pragnienie".
      Rekomendował go do PZPR sam tow. Bronisław Geremek, nasz
      późniejszy... "skarb narodowy".

      Ś.p. tow. Lewartow
      "Geremek bardzo gorąco popierał kandydaturę Kapuścińskiego: "W
      okresie pracy i studiów na Wydziale Historycznym tow. Kapuściński
      przeszedł bardzo duży wzrost polityczny i organizacyjny". Prawda,
      jaka z tego zionie intelektualna głębia? Więc tow. Geremek
      intelektualizował dalej: "Oddanie, zapał i ofiarność tow.
      Kapuścińskiego zapewniają dalszy jego wzrost i pełne przezwyciężanie
      błędów - ukształtowanie swej postawy na miarę członka partii".
      Gdy to się dziś po latach czyta, tym bardziej należy docenić postawę
      milionów ludzi, którzy nie ulegli fałszywym "impulsom moralnym",
      które w istocie były skrajnie niemoralne. Chłop na wsi zaledwie po
      kilku latach szkoły podstawowej doskonale wiedział, czym jest
      komunizm. A ludzie, których dziś nam się przedstawia jako "moralne
      autorytety", tego nie rozumieli?"
      • piwi77 Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 21:33
        Czyli wychodzi, że wszyscy poza parą Wojtyła - Dziwisz, byli
        zwykłymi sprzedawczykami. Okropne.
      • mg2005 Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 21:37
        Turlejska, Janion
        "Rozpędzenie starej, przedwojennej kadry naukowej tworzyło miejsca
        dla naukowych janczarów komunistycznych.
        Dlatego tow. Żółkiewski żądał "wprowadzenia naszych ludzi" oraz
        postulował "przygotowanie systematyczne ludzi młodych, których można
        wychować w naszym duchu" - aby nastąpiło "ożywienie marksistowskiego
        ruchu umysłowego i produkcji naukowej". Jako "naszych ludzi"
        proponował oddelegować do nauki takich umysłowych koryfeuszy, jak:
        Romana Werfla, Żannę Kormanową, Witolda Kulę, Rafała Gerbera,
        oraz... samego siebie. Z nieco młodszego pokolenia: Marię Turlejską,
        Renatę Szwarc, Janusza Durko, Marię Janion..."
        • migreniasta Piszesz sam od siebie czy klikasz KOPIUJ-WKLEJ? 22.12.08, 21:43
          Bo nie wiem czy taki zdolny w piśmie czy w obsłudze myszki jesteś.
        • piwi77 Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 21:46
          mg2005 napisał:

          > Dlatego tow. Żółkiewski żądał "wprowadzenia naszych ludzi"

          Ten Żółkiewski, hetman, co zginął w obronie Mołdawii? Coś może być
          na rzeczy, bo nieco później Mołdawia poprosiła o wejście do Związku
          Radzieckiego.
          • migreniasta Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 21:48
            Czesiu Niemen śpiewał : dziwny jest ten świat.
            Ja barytonem zaśpiewam: dziwny ten Mg

            Jak Piwi myślisz-on wie co pisze?
            • piwi77 Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 21:50
              migreniasta napisała:

              > Jak Piwi myślisz-on wie co pisze?

              Myślę, że on pisze co wie.
              • migreniasta Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 21:55
                To ilościowo zaczyna mi imponować. Jeśli zaś chodzi o treść to zaryzykuję
                stwierdzenie,że mi impotentuje.
                • piwi77 Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 21:58
                  To mi wygląda na zadaną pokutę. Odprawia ją chłopina, pewnie licząc
                  na zmiłowanie admina i wysłanie całego wątku do diabła, czyli na
                  oślą.
                  • migreniasta Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 22:01
                    Będę apelowała.Watek zapowiadał się na ciekawy....no cóż...Zabrakło
                    towarzyszowi Mg czegoś tam
                    • piwi77 Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 22:03
                      migreniasta napisała:

                      > Będę apelowała

                      Proszę, nie. On na to tylko czeka, jak nagrzeszył niech pokutuje.
                      • migreniasta Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 22:06
                        Niech nie zapomni o biczowaniu
                        • piwi77 Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 22:08
                          migreniasta napisała:

                          > Niech nie zapomni o biczowaniu

                          Nie żartuj i nie kuś, może właśnie za to dostał pokutę? Musiał
                          przyrzec poprawę i że już nigdy więcej.
                          • migreniasta Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 22:16
                            a na co przrzekał?
                            • piwi77 Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 22:27
                              Przyrzekanie chyba nie jest warunkiem, trzeba tylko opowiedzieć całą
                              historię ze szczegółami.
                              • migreniasta Re: "Kocham cię prawie tak jak Partię"... 22.12.08, 22:29
                                Może napisze coś o życiu płciowym? (specjalnie napisałam płciowym,bo erotycznym
                                by nie pasowało).
    • mg2005 Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 22.12.08, 21:47
      "Chamy" i "Żydy", czyli kto kogo

      "Linia partii była "jedynie słuszna", ale miała, jak zwykle, dwa
      oblicza. Dosadnie wyraził to Mikołaj Demko vel Mieczysław Moczar na
      Plenum KC w 1948 r.: "Związek Radziecki nie jest tylko naszym
      sojusznikiem. Dla nas, partyjniaków, Związek Radziecki jest naszą
      ojczyzną, a granicy naszej nie jestem w stanie określić. Dziś jest
      za Berlinem, a jutro - na Gibraltarze". Dziś tenże Moczar jest
      przedstawiany jako symbol... "polskiego nacjonalizmu"

      Po 1954 r. rosła w PZPR rywalizacja dwóch coraz wyraźniej
      wyodrębnionych frakcji. Pierwszą byli stalinowcy, skupieni wokół
      Jakuba Bermana, Romana Zambrowskiego i Hilarego Minca, mocno
      popierani przez tzw. młodych sekretarzy (z racji bardzo dużego
      odsetka funkcjonariuszy pochodzenia żydowskiego zwani byli "Żydami"
      lub "puławianami"). Grupa druga to partyjni dogmatycy obawiający się
      skutków jakiejkolwiek liberalizacji. Ci pierwsi z pewnym poczuciem
      wyższości nazywali ich "chamami" (a zamiennie - "natolińczykami").
      Walka między nimi o władzę nad partią toczyła się przez kilkanaście
      lat, ale "puławianie" wyraźnie słabli. Kulminacją był marzec 1968 i
      przejęcie PZPR przez obóz "natolińczyków" ("chamów"). Dla tych
      pierwszych był to praktycznie kres ideologii komunistycznej w
      czystej postaci, wtedy też zaczęli szukać sobie zastępczego wroga,
      najbardziej obawiając się odrodzenia narodowego w Polsce."

      Św.Jacek raz jeszcze...
      " Bardzo szczerze i dosadnie ujął to w KOR-owskiej,
      drugoobiegowej "Krytyce" (nr 1 z 1978 r.) Jacek Kuroń: "Komunizm
      jako ideologia w Polsce nie istnieje. Za głównego przeciwnika
      ideowego opozycji demokratycznej uważam więc totalitaryzm
      narodowców". Było to bardzo bałamutne i z gruntu fałszywe. Przecież
      to nie narodowcy byli przedstawicielami totalitaryzmu. Po 1945 r.
      główni przedstawiciele ruchu narodowego w Polsce zostali wymordowani
      lub spędzili wiele lat w komunistycznych więzieniach "
      • mg2005 Symbioza... 22.12.08, 22:01
        "Gruba kreska", czyli symbioza jak za dawnych lat

        Ich celem było szybsze dopuszczenie tej części opozycji do władzy -
        celem komunistów było zaś uzyskanie zapewnienia całkowitej
        bezkarności.
        I tak się stało. Symbolem tych porozumień stała się "gruba kreska",
        w wyniku której żaden funkcjonariusz partyjny, odpowiedzialny za 45-
        letnie totalitarne rządy, nie został pociągnięty do
        odpowiedzialności. Co więcej, na skutek przyjęcia zasady, że III RP
        wykazuje ciągłość z PRL-em, większość zbrodni komunistycznych i
        grabieży narodowego majątku nie jest ściganych, ponieważ było to
        zgodne... z prawem.

        Niedawna śmierć ostatniego I sekretarza KC PZPR Mieczysława F.
        Rakowskiego (najbliższego współpracownika gen. Jaruzelskiego) stała
        się okazją do okazania demonstracyjnej jedności znacznej części elit
        III RP z elitami rodem z PRL. Na jego pogrzebie (warszawskie
        Powązki - nekropolia narodowa) była kompania honorowa WP, a Sejm RP
        uczcił pamięć Rakowskiego minutą ciszy!"

        " Ale przede wszystkim mówmy prawdę o okresie 1944-1989. To nie była
        polska władza i nie w polskim interesie była sprawowana. Rządzili
        nami przecież sowieccy agenci, pospolici zbrodniarze,
        koniunkturaliści i otumanieni wyznawcy zbrodniczej ideologii. Dziś
        skrupulatnie zacierają za sobą ślady - kto z nich w oficjalnych
        życiorysach podaje członkostwo i działalność w partii
        komunistycznej? Kto z nich jest na tyle uczciwy, że publicznie
        odcina się od tamtego okresu, wyraża skruchę i żal oraz potępia
        reżim, który współtworzył? Zaledwie nieliczne jednostki.

        "Wszyscy byliśmy umoczeni" (red.Szechter)
        " Dominuje bagatelizacja zła (stąd się wzięło powiedzenie: "wszyscy
        byliśmy w partii"; "wszyscy żyliśmy w PRL" itp.), a coraz częściej
        można się spotkać z postawą, że ideowi (?) komuniści byli bardziej
        wrażliwi, dążyli do ustroju sprawiedliwości społecznej, tylko im nie
        wyszło. Całe szczęście, że im to nie wyszło, bo inaczej do dziś
        żylibyśmy w olbrzymim gułagu."
        www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20081220&id=my14.txt
        • migreniasta Re: Symbioza... 22.12.08, 22:32
          Symbioza - zjawisko ścisłego współżycia przynajmniej dwóch gatunków, które
          przynosi korzyść każdej ze stron (mutualizm) lub jednej, a drugiej nie szkodzi
          (komensalizm). W nowszym podejściu, ze względu na częste trudności w dokładnym
          ustaleniu bilansu strat i zysków współżyjących organizmów, niektórzy naukowcy
          symbiozą nazywają każde trwałe współżycie organizmów, także pasożytnictwo. Jest
          to uzasadnione m.in. dlatego, że w niektórych układach charakter współżycia może
          zmieniać się w czasie i jeden z symbiontów może w pewnych okresach czerpać
          więcej korzyści, stając się pasożytem i doprowadzając do upośledzenia lub
          śmierci drugiego symbionta.

          Przykład symbiozy: ukwiał oraz pustelnik. Odwłok pustelnika jest miękki i
          pozbawiony pancerza. Dlatego wyszukuje on pustą muszlę ślimaka i chowa w niej
          odwłok. Na tej muszli osadza się ukwiał. Pustelnik, poruszając się, przenosi
          ukwiała z miejsca na miejsce. Dzięki temu ukwiał ma większą możliwość zdobycia
          pokarmu, natomiast pustelnikowi zapewnia ochronę przed wrogami.

          Do symbiozy zalicza się również często protokooperację i wtedy wyróżnia się:

          * mutualizm - symbioza obligatoryjna, związek ścisły i konieczny
          * protokooperacja - symbioza fakultatywna, związek luźniejszy i
          niekonieczny, może być okresowy

          Powszechnie spotykanym rodzajem symbiozy jest mikoryza - współżycie korzeni
          roślin i grzybów, gdzie grzyb wspomaga pobieranie wody i soli mineralnych
          stanowiąc "przedłużenie" systemu korzeniowego rośliny, a sam pobiera substancje
          odżywcze z korzenia powstające w drodze fotosyntezy. Innym przykładem jest
          symbioza bakterii jelitowych i ich gospodarzy, bakterii wiążących azot
          atmosferyczny i niektórych roślin (bobowate, azolla).

          Szczególnym przykładem symbiozy jest endosymbioza, tj. stan, w którym jeden z
          symbiontów żyje w ciele drugiego (gospodarza).
          • piwi77 Re: Symbioza... 22.12.08, 22:35
            O cholera. Przed 1989 takie informacje nie ujrzałyby światła
            dziennego. Paskudne to były czasy.
            • migreniasta Re: Symbioza... 22.12.08, 22:37
              Przed 1989 to ja mała byłam.
              • piwi77 Re: Symbioza... 22.12.08, 22:38
                migreniasta napisała:

                > Przed 1989 to ja mała byłam.

                Sama widzisz jakie zmiany przyniósł nam 1989.
                • dcioo Re: Symbioza... 22.12.08, 23:56
                  Zofia Wolinska zdechla w tym roku, stefan Michnik i borowski jeszcze zyja i
                  placimy im po 8 rtys miesiecznie za to ze przesladowali Polakow.


    • mg2005 Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 23.12.08, 15:21
      W tych wypominkach nie powinno zabraknąć jeszcze jednego Autoryteta
      Moralnego:
      Andrzej Szczypiorski
      W latach 50-tych sam zgłosił się na UB z propozycją współpracy.
      Na 'dzień dobry' złożył donos na kolegę z uczelni.
      Później brał udział w 'grze operacyjnej' przeciw własnemu ojcu
      (działaczowi PPS), aby ściągnąć go z emigracji do kraju.
      Składał donosy na własną matkę i ojca, a nawet nagrywał dla SB ich
      rozmowy.
      Później, w uznaniu zasług ,wyjechał do Szwecji jako "dyplomata" -
      w rzeczywistości agent wywiadu.
      W latach 70-tych działa w opozycji - jako 'agent wpływu' (m.in.
      zajmuje się rozdziałem funduszy).

      Syn Autoryteta, Paweł podtrzymuje tradycję rodzinną - składa donosy
      na swojego ojca, pomaga SB w zamontowaniu podsłuchu w jego mieszkaniu

      Miła rodzinka...
      • piwi77 Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 23.12.08, 15:24
        Ciekawe, że dla wielu (w tym dla ciebie), najgorsi byli TW, a nie
        funkcjonariusze SB. Wyżywasz się na TW i domniemanych TW, ale ani
        razu na funkcjonariuszu SB. Dlaczego tak?
        • mg2005 Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 23.12.08, 15:34
          piwi77 napisał:

          > Ciekawe, że dla wielu (w tym dla ciebie), najgorsi byli TW, a nie
          > funkcjonariusze SB.

          Gdzie to wyczytałeś ?...

          > Wyżywasz się na TW i domniemanych TW, ale ani
          > razu na funkcjonariuszu SB.

          Wyżywam ?... Podaję fakty.
          Funkcjonariusze UB,SB itp. - podobnie jak gestapowcy, z definicji są
          bydlętami - dopóki nie dokonają publicznego i szczerego aktu skruchy.
          • mg2005 Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 23.12.08, 21:13
            • mg2005 Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 23.12.08, 21:18
              PS:
              Jeszcze jedno :
              byli fukcjonariusze nie aspirują do roli Autorytetów Moralnych,
              tak jak czynią to aktywiści i agenci komunistyczni ...
              • kolter_one Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 26.12.08, 16:42
                mg2005 napisał:

                > PS:
                > Jeszcze jedno :
                > byli fukcjonariusze nie aspirują do roli Autorytetów Moralnych,
                > tak jak czynią to aktywiści i agenci komunistyczni ...

                Za to ich kapusie w sukienkach duchownych to i owszem.
                • mg2005 Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 29.12.08, 13:26
                  kolter_one napisał:
                  >
                  > Za to ich kapusie w sukienkach duchownych to i owszem.

                  Np. taki , za przeproszeniem, TW Filozof...
    • obraza.uczuc.religijnych Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 24.12.08, 08:54
      Ciekawe dlaczego patriota Kukliński chciał razem z takimi
      towarzyszami robić karierę w komunistycznym LWP i trzymać z
      enkawudzistami. No ale nie zadawajmy takich pytań bo to przecież
      Patriota i Autorytet.
      • pocoo Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 24.12.08, 09:23
        Ponieważ to nikt inny tylko ludzie ,z bohatera mogą zrobić szmatę a z kiczu arcydzieło, więc dla mnie najwyższym autorytetem jestem ja sama. Nie obchodzą mnie żadne wykreowane gwiazdy.
        Zawsze mój podziw będzie wzbudzał geniusz ,a zachwyt piękno krajobrazu.
        • kolter_one Re: Świąteczne wypominki dla Lewicy... 26.12.08, 16:43
          pocoo napisała:

          > Ponieważ to nikt inny tylko ludzie ,z bohatera mogą zrobić szmatę a z kiczu arc
          > ydzieło, więc dla mnie najwyższym autorytetem jestem ja sama. Nie obchodzą mnie
          > żadne wykreowane gwiazdy.
          > Zawsze mój podziw będzie wzbudzał geniusz ,a zachwyt piękno krajobrazu.


          No jeszcze ja jestem twoim Idolem ::)))
    • mg2005 "Mędrcy świata, agentowie..." 24.12.08, 14:22
      Wśród agorowych "autorytetów" nie powinno zabraknąć miejsca dla
      ks.Czajkowskiego (osobisty spowiednik red.Turaua :)) ,
      ochoczo "dialogował" z SB przez 20 lat...) i 'agenta mniejszego' TW
      Boni (obecnie minister...). Ten rzekomo podjął kolaborację pod
      szantażem (po kryjomu zdradzał swoją żonę). Oczywiście mógł
      powiedzieć żonie prawdę, ale wolał dalej ją oszukiwać - a do tego
      donosić na kolegów... No cóż , nie oczekujmy zbyt wiele od "karła
      moralnego"... (czy to o nim mówił min.Sikorski ?...:)).
      Najgorsze, że przez 25 lat nie odczuwał potrzeby, aby powiedzieć
      prawdę i przeprosić - przynajmniej kolegów ,na których donosił...
      • piwi77 Re: "Mędrcy świata, agentowie..." 24.12.08, 14:23
        No to kto kurna zrobił ten przewrót skoro wszyscy donosili, Rydzyk?
      • dcio Re: "Mędrcy świata, agentowie..." 30.12.08, 04:54
        jest regola ,ze parszywe swinie przepraszaja za donosy jak juz nie maja wyjscia.
        taki Boni byl znany z czasow Pana Spawacza , ze donosi, nikt mu krzywdy nie
        robil ale ludzie omijali go lukiem. podobnie z panem , tym od obrony narodowej
        KIK wiedzial, ze ta swinia jest umaczana w socjalizmie PZPR jak on sie
        nazywal??? Ten z wasem.

        Od dawna wiadomo kto byl bandyta.

        Moja uwaga , bandytow trzeba karac a nie wystarczy ich obchodzic szerokim lukiem .

        A Szeremietew , to byl ten PZPR rowski bandyta.
      • mg2005 Autorytet robi "loda"... 02.01.09, 20:35
        Komu robi "loda" Autorytet TW Boni ? (szef ekspertów w rządzie SLD -
        a więc autorytet Lewicy :))
        Najpierw pracował dla firmy skupującej długi polskich szpitali,
        potem tworzył projekt sprzedaży tychże zadłużonych szpitali...

        Kręcenie lodów ponad podziałami (PO-SLD)... :

        nowaonline.strefa.pl/66_Misiak_L.htm
        "Rząd PO realizuje SLD-owski projekt prywatyzacji szpitali premiera
        Belki i prezydenta Kwaśniewskiego lansowany już w latach 90-tych
        przez Unię Wolności. Pieczę nad reformą objął Michał Boni, obecny
        szef doradców premiera Tuska. W 2003 r. Boni, jako szef ekspertów
        wicepremiera Hausnera w rządzie SLD, opracował program
        przekształcenia szpitali w spółki handlowe. Tak jak planuje PO. Po
        ogłoszeniu upadłości miał przejmować je prywatny biznes.

        Boni od 1994 r. do chwili objęcia funkcji w rządzie był doradcą w
        prywatnym funduszu Enterprise Investors, który od lat inwestuje w
        polski rynek usług medycznych. - „Właśnie pan Michał Boni w związku
        z nominacją rządową przestał pełnić u nas funkcję doradcy. Ale o
        szczegóły proszę pytać samego zainteresowanego” - dowiedzieliśmy się
        w Enterprise Investors.

        Czy premier Donald Tusk wiedział o roli, jaką Michał Boni pełnił w
        funduszu - zainteresowanym polskim rynkiem usług medycznych, gdy
        rozważał jego kandydaturę na szefa doradców m.in. w sektorze ochrony
        zdrowia? Jeśli wiedział, to co kierowało szefem rządu, że powierzył
        Boniemu rolę „opiekuna” nad reformą systemu ochrony zdrowia ?

        „Plan Sawickiej”, od którego tak zawzięcie odżegnywali i odżegnują
        się nadal czołowi politycy PO, jest więc przez partię Donalda Tuska
        realizowany tak, jak przedstawiała to ówczesna posłanka Platformy.
        Beata Sawicka jeszcze przed wyborami parlamentarnymi "
    • Gość: Echo Fantastyczny material IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 31.12.08, 03:34
      Mozesz podac zrodlo?
      • mg2005 Re: Fantastyczny material 02.01.09, 20:37
        Gość portalu: Echo napisał(a):

        > Mozesz podac zrodlo?

        www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20081220&id=my14.txt
        • Gość: Echo Re: Fantastyczny material IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.01.09, 07:09
          > www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20081220&id=my14.txt

          Dzieki!
Pełna wersja