mg2005
22.12.08, 17:06
"członkowie KPP na skutek różnych, nie do końca znanych posunięć
moskiewskiej centrali, znaleźli się w partiach komunistycznych
całego świata - od USA i Kanady, przez Argentynę, Palestynę, aż do
Australii i Nowej Zelandii. (Mało znany jest fakt, że "Polska
Ludowa" zaliczała im tę agenturalną działalność do... uprawnień
kombatanckich, za co płaciliśmy aż do połowy lat 90. XX w.).
Rozwiązanie KPP nie oznaczało jednak zaniechania czy ograniczenia
dalekosiężnych planów Stalina. Już w połowie 1939 r. Bolesław
Mołojec (członek "Brygad Międzynarodowych" w Hiszpanii) otrzymał
polecenie odtworzenia partii komunistycznej w Polsce. Tymczasowy
Ośrodek Kierowniczy KPP stracił jednak znaczenie na skutek wybuchu
II wojny światowej (gwoli przypomnienia - dla komunistów ta wojna
rozpoczęła się dopiero 22 czerwca 1941 r., gdy ich dotychczasowy
ukochany sojusznik Adolf Hitler, przywódca NSDAP, "zdradziecko"
napadł na ich ojczyznę, czyli Związek Sowiecki). Teraz ciężar
działań w sprawie odbudowy partii komunistycznej dla Polski
przeniósł się do Moskwy.
Pod okupacją sowiecką komuniści uzyskali natychmiast (jeśli nie
mieli tego wcześniej) obywatelstwo ZSRS i eksponowane funkcje,
niezależne od ich formalnego wykształcenia, predyspozycji i
kwalifikacji zawodowych.
Spójrzmy na przypadek Władysława Gomułki. Przed wojną działacz co
najwyżej drugiego rzutu (choć został intensywnie przeszkolony
politycznie i wojskowo w Moskwie w latach 30.), w 1939 r. znalazł
się w Białymstoku, następnie we Lwowie. Podczas gdy setki tysięcy
Polaków Sowieci wywozili w dramatycznych okolicznościach na Sybir,
tow. Gomułka otrzymał sowiecki paszport (równoznaczny z pełnoprawnym
obywatelstwem) oraz nominację na dyrektora fabryki..."
Komuniści i naziści 1939-1941: ręka w rękę
Nie najgorzej wiodło się także towarzyszom po drugiej stronie
granicy, pod okupacją niemiecką. Komuniści - wbrew obiegowej
propagandzie - początkowo byli traktowani przez nazistów jako
sojusznicy, dostawali lepszą pracę, kartki żywnościowe i inne
przywileje. Można tak wnioskować z zachowanych wspomnień radomskiego
komunisty Czesława Nowakowskiego (po wojnie funkcjonariusza UB),
który opisał rozmowy z miejscowym kierownikiem NSDAP: "[uważaliśmy]
iż okupant nie może występować wrogo w stosunku do b. kapepowców, z
uwagi na to, że był wówczas w sojuszu ze Zw. Radzieckim. W związku z
powyższym [miejscowi komuniści zgłosili się - przyp. L.Ż.] na
wezwanie do wspomnianego 'Arbeitsamtu' - gdzie wygłosił do zebranych
przemówienie, kierownik miejscowej partii hitlerowskiej NSDAP w
której zapewniał że Hitler i III-cia Rzesza są przyjaciółmi Zw.
Radzieckiego, wobec tego i zebranych
b. kapepowców, prosił o współpracę w walce z kapitalizmem brytyjskim
i ofiarowywał w imieniu rządu niemieckiego jego pomoc dla zebranych"