Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z in vitro?

26.12.08, 15:29
Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z tym in vitro? Przeciez in vitro to
dzialanie jak natura - w naturze zagniezdzaja sie tylko niektore zarodki (ok.
30%) reszta wydalana jest z krwia miesiaczkowa. A nawet in vitro jest bardziej
humanitarne niz natura, przyroda i Bog, bo w in vitro mniej zarodkow
procentowo ulega zniszczeniu niz w naturze...
wyborcza.pl/1,75480,6096165,Niepokalane_poczecie.html
    • arek103 Re: Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z in vit 28.12.08, 19:46
      niepojete...
      • paskudek1 Re: Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z in vit 28.12.08, 20:16
        bo tu nie o pojęcie czy racjonalizm chodzi ale o kontrolę. Z racjonalnością, wypełnianiem woli bożej, ochroną życia czy jakąkolwiek religijnością nie ma to nic wspólnego.
        • swantevit Re: Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z in vit 28.12.08, 20:29
          jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze..
        • katrina_bush bardzo dobrze to określiłeś ! 29.12.08, 23:36
          paskudek1 napisała:

          > bo tu nie o pojęcie czy racjonalizm chodzi ale o kontrolę. Z
          > racjonalnością, wypełnianiem woli bożej, ochroną życia czy jakąkolwiek >
          religijnością nie ma to nic wspólnego.

          bardzo dobrze to określiłeś !

          p. s.
          kościołowi chodzi o wewnetrzną i o zewnetrzną kontrolę

          a nie ma ani jednej ani drugiej :-DDD

          kościołowi chodzi o totalitarną kontrolę

          ta totalitarna instytucja nie może istnieć bez przymusu zewnętrznego


    • venus99 Re: Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z in vit 28.12.08, 20:37
      przedstawiasz racjonalne argumenty ale czy one mogą trafić do
      facetów,którzy do dzisiaj nie mogą zapomnieć,że ziemia jest płaska i
      nie wiedzą o istnieniu Darwina?kościół był zawsze ostają ciemnoty i
      wstecznictwa.
      • a.giotto Re: Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z in vit 28.12.08, 22:24
        venus99 napisał:

        > przedstawiasz racjonalne argumenty ale czy one mogą trafić do
        > facetów,którzy do dzisiaj nie mogą zapomnieć,że ziemia jest płaska i
        > nie wiedzą o istnieniu Darwina?kościół był zawsze ostają ciemnoty i
        > wstecznictwa.

        ostoją... godności człowieka
      • piwi77 Re: Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z in vit 29.12.08, 11:55
        venus99 napisał:

        > kościół był zawsze ostają ciemnoty i wstecznictwa.

        Ale tylko w tym sensie, że zawsze dążył (dzisiaj też) do tego, aby
        tylko laikat był ciemny i niewykształcony, a dostęp do wiedzy miała
        tylko hierarchia. Ten stan rzeczy gwarantował mu władzę nad ciemną
        masą. Dzisiaj ciągle jeszcze próbuje tej taktyki, ale bezskutecznie,
        ludzie się bogacą i kształcą. To dla kościoła oznacza koniec jego
        istnienia. On wie, że tonie, będzie się więc chwytał różnych
        sposobów aby przedłużyć agonię i wszczynał sztuczne konflikty.
    • etykietka Re: Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z in vit 28.12.08, 21:22
      Niebój, niebój...niedługo dojdziemy do tego ,że będą wsadzali kobiety które
      poroniły:(
    • a.giotto Re: Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z in vit 28.12.08, 22:27
      arek103 napisał:

      > Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z tym in vitro?

      google
    • piwi77 Tego kościół sam nie rozumie. I nie to chodzi. 28.12.08, 22:30
      Tu nie chodzi o rzeczową dyskusję (w rzeczowej dyskusji nie
      argumentuje sie duchami, bogami i podobnymi stworami), chodzi aby
      być w czymś na nie i wywołać sztuczny konflikt.
      • a.giotto Re: Tego kościół sam nie rozumie. I nie to chodzi 28.12.08, 22:44
        piwi77 napisał:


        > argumentuje sie duchami, bogami i podobnymi stworami),

        zabawne, przypisać adwersarzowi własne błędy i zapaść w intelektualny sen, z "czystym" sumieniem. Jakie to typowe

        Zarówno w sprawie aborcji jak i in vitro, stanowisko Kościoła dotyczy szacunku dla ciała jako ciała.

        Nawet lewuski potrafią się wzruszyć losem karpia (i słusznie). Kiedyś Środa w jednym z wywiadów wzruszała się cierpieniem... ciętych kwiatów (!!!). I bardzo dobrze! Dlaczego jednak tych samych reguł nie stosować do ciała ludzkiego?
        • piwi77 Re: Tego kościół sam nie rozumie. I nie to chodzi 28.12.08, 22:47
          Kościół i szacunek dla ciała, dobre. Masz w zanadrzu jeszcze jakis
          dowcip?
        • etta2 Re: Tego kościół sam nie rozumie. I nie to chodzi 28.12.08, 22:55
          A co to za stwór "szacunek dla ciała jako ciała"??? Możesz to
          wyjasnić? Może istnieć szacunek dla ciała jako nie ciała?
        • paskudek1 Re: Tego kościół sam nie rozumie. I nie to chodzi 29.12.08, 11:00
          kolego jaki jest szacunek dla ciała jako ciała w zmuszaniu kobiety do rodzenia dziecka pochodzącego z gwałtu????? Jaki jest szacunek dla ciała jako ciała kiedy kobietę traktuje się jak chdzący inkubatr i samobieżną macicę??? Wytłumacz mi jk dziecku bo nie rozumiem w czym objawia się ten wielki szcunek???? w TYM, ŻE SIĘ UBEZWŁASNWOLNIA KOBIETY?W tym, że sę jednym ludziom nakazuje rodzić a drugim zabrania??? W tym, że wielu TYSIĄCOM luddzi juz żyjących odmawia się prawa do tego zycia, twierdząc iż zostali powołani do tego żcia niemoralnie, że są "dobrem konsumpcyjnym"? W tym jest jakikolwiek szacunek??? No wybacz ale to jest całkowity BRAK szacunku. Największy szacunek okażemy ciału ludzkiemu, ciału kobiety kiedy nie będziemy jej trakgotwali jak samobieżną macicę bez krzty świadomosci. Kiedy przestaniemy kobietom wmawiać kiedy mają rodzić dzieci a kiedy maja pozbyć się wszelkiej myśli o własnym dziecku bo to "niemoraln".
    • chwila.pl Re: Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z in vit 29.12.08, 11:42
      arek103 napisał:

      > Ktos rozumie, o co kosciolowi chodzi z tym in vitro?

      Nie wiem. Nie rozumiem stanowiska KK.
      Biskupi piszą:
      " Bóg i tylko Bóg jest Panem życia. Dzieci są Jego darem, a nie jednym z dóbr
      konsumpcyjnych. Nie istnieje prawo do dziecka."

      Z punktu widzenia katolika, to pierwsze zdanie jest prawdą, ale ...
      Jeśli dziecko urodzi się z wadą serca, czy wtedy nie interweniuje lekarz? Czy
      nie podejmuje się akcji ratowania życia maleństwa? A zatem nie kwestionując
      zasadności stwierdzenia, że Bóg jest Panem życia, nie rezygnuje się jednak z
      ingerencji w zdrowie, czy życie pacjenta. Dlaczego zatem, te same zasady mają
      nie dotyczyć małżeństw bezpłodnych? Czyż metoda in vitro nie ratuje ich zdrowia
      psychicznego, nie spełnia tęsknoty za własnym potomstwem? Dlaczego do licha mają
      być pozbawieni radości z rodzicielstwa, dlaczego nie mogą skorzystać z
      dobrodziejstw metody in vitro?
      Nie rozumiem.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja