gefin
05.11.03, 11:04
Prosze was o pomoc. Od 10 lat place na dziecko alimenty jego matce (nie
jestesmy malzenstem). Dziecko jednak od 5 lat wychowuje sie u swoich
dziadkow (rodzicow matki), a kwota alimentow nie jest przekazywana na
dziecko, tylko utrzymuje matke mojego dziecka i jej konkubenta. Matka nie
utrzymuje ZADNYCH kontaktow ze swoimi rodzicami, a sporadycznie z dzieckiem
(to za chwile), poniewaz jej "przyjaciel" tego sobie nie zyczy. Dziadkom
syna jest ciezko, chcialbym zeby moje pieniadze byly przekazywane im, bo oni
zadbaja o jego potrzeby, kochaja go bardzo. Niestety - prawnie syna
wychowuje matka... Potrzebuje go wtedy tylko gdy przyzna sie ze dostal ode
mnie pieniadze, a ze bardzo teskni za matka i potrzebuje jej akceptacji, za
kazdym razem dzwoni i mowi o tym. Wtedy matka zaprasza go do siebie, zabiera
na zakupy, i za kazdym razem "dla niego nie moze znalezc nic ciekawego", ale
za to dla siebie znajduje mase. Potrzebowala go tez w innym momencie:
poniewaz jest kobieta agresywna, rzucila sie na sasiadke, pobila tak, ze ta
znalazla sie w szpitalu. Sprawa w sadzie, a ona na ten czas usunela
konkubeta z domu, zabrala syna do siebie, i udaje matke, bo samotnej matce
nie kaza siedziec. Czy jest na to wszystko jakies prawo? Mam dosc patrzenia
jak meczy sie moje dziecko, jak podle i bezwzglednie wykorzystuje swoja
pozycje jego matka.