In vitro.

06.01.09, 01:22
Nie chce mi się dzisiaj o tym gadać, ale skoro wisi już kilka wątków
na ten temat, to czemu nie założyć następnego?

Napiszcie, co sądzicie na ten temat, a czego nie napisaliście
jeszcze w poprzednich wątkach.
    • migreniasta Wątek w stylu Bogusława Lindy 06.01.09, 08:01
      Ale urzekł mnie w swej prostolijności( co niepodobne do Ciebie).
      Nie bardzo się orientuję w specyfice in vitro. Zagadnienia
      bioetyczne są ciężkim orzechem do zgryzienia,gdyż tradycja kłóci się
      z postępem. Wiedza naukowa z pseudowiedzą kleru. Podobne wątpliwości
      budziła inseminacja krów na wsi. Zaryzykował jeden...w ślady poszedł
      drugi a KK nie sprzeciwiał się temu "niecnemu" procederowi. Potem
      zaś powstała piosenka :
      Każdy rolnik postępowy
      Sam zapładnia swoje krowy.
      Któż tego nie śpiewał podczas suto zakrapianych biesiad?
      • pocoo Re:Czy to in vitro? 06.01.09, 09:29
        W pewnej prowincji Chin wyginęły pszczoły i rolnicy zbierają pyłek a potem maczając w nim piórko (kurzęcze) na kijku zapylają kwiaty grusz.Czy to in vitro?
        • hypatia69 Re:Czy to in vitro? 06.01.09, 10:58
          Nie wiem. Moja nijaka i skromna wiedza na temat in vitro przedstawia
          mi wizje faceta spuszczającego sie do kubka, laborantki, która
          spuszczoną ciecz przez sitko z gazą i sokowirówke przecedza na
          szkiełko i potem doktorek wlewa to w kobitkę. Ale mogę sie mylić.
          • pocoo Re:Czy to in vitro? 06.01.09, 11:35
            Nic nie mogę na to poradzić , że mam o Tobie inne zdanie i w przedstawiony przez Ciebie zasób wiedzy nie wierzę.
            • hypatia69 Re:Czy to in vitro? 08.01.09, 17:39
              No, może toszkę wiecej wiem, ale niewiele;)
        • snajper55 Re:Czy to in vitro? 06.01.09, 11:44
          pocoo napisała:

          > W pewnej prowincji Chin wyginęły pszczoły i rolnicy zbierają pyłek a potem macz
          > ając w nim piórko (kurzęcze) na kijku zapylają kwiaty grusz.Czy to in vitro?

          Nie, to jest naturalna droga zapylania, czyli pszczółkowanie.

          S.
    • snajper55 Re: In vitro. 06.01.09, 11:47
      Czy już ktoś pomyślał o stworzeniu banku jajeczek dla bezpłodnych kobiet ? I o
      metodach szukania tych kobiet, które swoje jajeczka będą... składać w tym banku
      ? Matki-nioski ?

      S.
      • hypatia69 Re: In vitro. 08.01.09, 17:44
        Hm. Pomysł wydaje mi się być ciekawy, niemniej mniemam, że i na tę
        opcję sie wiadome czynniki nie zgodzą. Bo to nie ma znaczenia, czy
        taką połówkę zygoty zniesie znioska czy przeciętna kura domowa czy
        tam kto...
      • fochochochliczka Re: In vitro. 08.01.09, 18:47
        Z tego co wiem takie coś nie może powstać nie ze względów etycznych, ale
        praktycznych. Nie da się zamrozić komórki jajowej. Znaczy da się, tylko później
        nic z niej nie wyrośnie. Dlatego mrożone są zarodki, ale to przecież taka
        'straszna zbrodnia'...
        • hypatia69 Re: In vitro. 08.01.09, 19:08
          Nawet mrożonka z zamrożonej? Bo mam wizję mrożonek zarodków...
          rosnacych ze zniosek...
    • chwila.pl Ciekawostka 08.01.09, 19:28
      Znacie? Znamy. No to posłuchajcie...
      Oglądałam ostatnio program kryminalny na Discovery World gdzie omawiana była
      sprawa pewnego lekarza z Niemiec, ordynatora oddziału szpitala ginekologicznego,
      specjalizującego się w zabiegach in vitro. Otóż ów pan, mający pewne skrzywienie
      psychiczne, wyrzucał spermę potencjalnych ojców i do próbówek wprowadzał
      swoją.... Przez kilka lat stał się ojcem ponad 200 dzieci. Autorzy programu
      rozmawiali na antenie z tym człowiekiem, dociekali co legło u podstaw jego
      niecnego procederu. Odpowiedział, że chciał być po prostu nieśmiertelny...
      Został skazany na kilkanaście lat więzienia. Jednak, jakikolwiek wyrok by w tym
      wypadku nie zapadł, nie rozwiąże to problemów natury psychicznej rodziców dzieci
      urodzonych w wyniku terapii tegoż doktora.

      PS Podałam ten przypadek jako swoistego rodzaju ciekawostkę. Nie zmienia to
      jednak faktu, że jestem zwolenniczką tej metody i optuję za dofinansowywaniem
      jej przez NFZ.
      • Gość: slowman Re: Ciekawostka IP: 149.254.224.* 08.01.09, 19:37
        kurcze w sumie to jego czyn mozna chyba porownac do gwaltu, nie?
        • chwila.pl Re: Ciekawostka 08.01.09, 19:42
          Sprawa była bardzo głośna. Ojcowie tych dzieci chcieli go zlinczować. Zagrożenie
          jego życia było tak realne, że policja musiała dwoić się i troić, by zapewnić mu
          bezpieczeństwo, zwłaszcza podczas procesu sądowego. Jego żona natychmiast
          wniosła sprawę o rozwód. Tak czy inaczej, to wielopłaszczyznowa tragedia.
        • hypatia69 Re: Ciekawostka 08.01.09, 19:49
          Chyba faktycznie...

          Swoja drogą taki numer moim zdaniem kwalifikuje sie w najlepszym
          razie do dożywotki. Bo żeby ten pan dał sie wyleczyć to nie wierzę.
        • matylda1001 Re: Ciekawostka 08.01.09, 19:54
          To też pewnie pamietacie. Kilkanascie lat temu głośno było o polskim
          lekarzu, spod Warszawy, który przeprowadzał sztuczną inseminację
          pacjentek nasieniem ich mężów. Dla pełnego komfortu, bo prywatny
          zabieg sporo kosztował, czynił to w narkozie. Jednak jedna pacjentka
          dostala zbyt małą dawkę środka usypiającego i obudziła sie w czasie
          zabiegu. Z przerażenem stwierdziła, że inseminowana jest, ale w
          sposób klasyczny, znany ludzkości od milionów lat. Przez pana
          doktora, osobiście. Zgłosiła fakt odnośnym władzom, ale nigdy nie
          słyszałam o karze dla pana doktora. Reporterom tłumaczył, że to
          sposób tańszy i bardziej skuteczny, bo naturalny.
          ----------------------------------------------------------
          Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
          • brum.pl1 Re: Ciekawostka 08.01.09, 21:33
            A był chociaż płodny?
            • bonobo44 Re: Ciekawostka 08.01.09, 21:39
              czy pacjentka nie życzyła sobie przypadkiem Jean-Paula Belmondo?
              • brum.pl1 Re: Ciekawostka 08.01.09, 21:53
                bonobo44 napisał:

                > czy pacjentka nie życzyła sobie przypadkiem Jean-Paula Belmondo?

                Taką paskudę? Nie sądzę.
                • hypatia69 Re: Ciekawostka 08.01.09, 21:58
                  Brum! Jestem rozczarowana. Kobiety zawsze leciały na Belmondo [ja
                  też] i nie bez przyczyny.
                  • brum.pl1 Re: Ciekawostka 08.01.09, 22:05
                    Kochanie,
                    nie jestem kobietą, więc sama rozumiesz, że Belmondo nie może być w moim typie.
                    Poza tym nie lubię dziada, bo stanowił dla innych mężczyzn konkurencję. Teraz to
                    se może powspominać stare, dobre czasy, ale kiedyś...to był kozak, że palce
                    lizać. Chociaż, kto go tam wie. Zazwyczaj reklamowany jest felerny towar.
                    Wartościowy nie musi...
                    • hypatia69 Re: Ciekawostka 08.01.09, 22:09
                      Znałam tylko jednego, co mi się bardziej podobał. Paul Newman. Mógł
                      Ci się też nie podobać, ale skoro znakomita ilość kobiet leciała na
                      Belmondo to powinieneś zaufać zjawisku, a nie pyskować, ze Belmondo
                      to paskuda;P
                      • brum.pl1 Re: Ciekawostka 08.01.09, 22:19
                        A chciałabyś mieć syna o urodzie Belmondo? Bo ja nie.
                        Zresztą to fizycznie niemożliwe, na szczęście.
                        Paul Newman był faktycznie przystojny, poza tym był wspaniałym człowiekiem
                        prywatnie. Bardzo go szanowałem i szanuję pamięć o nim.
                        • brum.pl1 i jeszcze jedno 08.01.09, 22:20
                          Belmondo jest koślawy!
                          • hypatia69 Re: i jeszcze jedno 08.01.09, 22:23
                            Belmondo był "uroczym brzydalem". Nie był zachwycająco piękny, jak
                            przystałoby na "ciacho", ale za to niesłychanie męski i przez to
                            ponętny;] Owszem, mogłabym mieć takiego syna, byleby miał w sobie
                            to "coś". Też mi nie grozi. A wolę takich niż takiego wymoczkowatego
                            Alaina Delon.

                            A co Ci to, Brum? Zazdrość? O nieboszczyka?;>
                            • brum.pl1 Re: i jeszcze jedno 08.01.09, 22:28
                              hypatia69 napisała:

                              > A co Ci to, Brum? Zazdrość? O nieboszczyka?;>

                              To Belmondo nie żyje?
                              • hypatia69 Re: i jeszcze jedno 08.01.09, 22:59
                                Żyje, ale co to za życie? W dodatku ile jeszcze pożyje? On pójdzie
                                do piachu, a Ty się dalej będziesz mógł mną zachwycać. Zresztą on
                                nawet teraz nie może. Czyli na jedno wychodzi.
                                • brum.pl1 Re: i jeszcze jedno 09.01.09, 09:13
                                  Będę się tobą zachwycał do grobowej deski, a niewykluczone, że i potem...
                                  Co byś powiedziała, gdybym nawiedzał cię w nocy jako duch i wzdychał po kątach?
                                  Czy coś byś przeciw miała? Czy też chciałabyś, chciała?
                                  Pieścić cię nie będę, obiecuję, bo to nic przyjemnego dla kobiety czuć lodowate
                                  graby na swym ponętnym ciele.
                                  Dla mniej kumatych, czyli dla piwusia, oznajmiam, że mówiąc o pieszczotach
                                  miałem na myśli pieszczoty zza grobu, mojego rzecz jasna. Zrozumiałeś piwuś?
                                  • piwi77 Re: i jeszcze jedno 09.01.09, 09:20
                                    Nic a nic. W miejscu, do którego zmierzasz, regulamin żadnych
                                    pieszczot nie przewiduje. Człowiek korzysta za to z pełni wolności,
                                    czyli z prawa do 24godzinnej modlitwy (czy obowiązkowo na kolanach
                                    tego nie wiem).
                                    • brum.pl1 Piwuś, prostaczku ty jeden 09.01.09, 09:30
                                      Głupoty gadasz, jak zwykle zresztą. Co ty wiesz matołku o życiu pozagrobowym?
                                      Nic. Co ty wiesz o duchach? Pewnie myślisz matołku, że to wymysł ciemniaków
                                      rodem z KK. A tymczasem duchy istnieją. Te ciemniaki, czyli w większości
                                      katolicy znający dobrze fizykę, potrafią nawet napisać wzór na potwierdzenie
                                      tego zjawiska. No, ale żeby to wiedzieć, trzeba się uczyć, jak katolicy. Ale ty
                                      sobie tkwij na etapie elementarza i pieprz ku uciesze ludzi wykształconych te
                                      swoje smętne dyrdymały.
                                      • piwi77 Re: Piwuś, prostaczku ty jeden 09.01.09, 09:39
                                        To jest hit. Wbrew swoim zasadom zachowam ten tekst, bo jest tego
                                        wart. Bez dodatkowego komentarza ukazuje, jak daleko część katolików
                                        zaszła w swej bezdennej głupocie. Wyprowadzili wzór na ducha. Pewnie
                                        jak go scałkujemy to nawet otrzymamy Świętego.
                                        • brum.pl1 Re: Piwuś, prostaczku ty jeden 09.01.09, 09:44
                                          Jesteś jednak głupszy niż ustawa przewiduje.
                                          • piwi77 Re: Piwuś, prostaczku ty jeden 10.01.09, 12:04
                                            brum.pl1 napisał:

                                            > Jesteś jednak głupszy niż ustawa przewiduje.

                                            Prawa też nie znasz. Nic nie umiesz.
                                  • hypatia69 Re: i jeszcze jedno 10.01.09, 15:28
                                    Ja tam jestem za. Pod warunkiem, ze nie bedziesz wzdychał głośno
                                    akurat wtedy, kiedy bede sie chciała kimnąć. Jak chcę spać, to
                                    romantyzm ze mnie ulatuje. Cały mój skromny.
                                    Poza tym ja nawet ducha potrafię rozgrzać;)
                                    • piwi77 Re: i jeszcze jedno 10.01.09, 15:53
                                      hypatia69 napisała:

                                      > Poza tym ja nawet ducha potrafię rozgrzać;)

                                      To bardzo ładnie, pamiętaj jednak, że takie wyznania, zamiast
                                      zwiększać, raczej zmniejszają szanse na rynku.
                                      • hypatia69 Re: i jeszcze jedno 11.01.09, 00:27
                                        A czy ja robie na Tobie wrażenie, jakbym chciała coś sprzedać? Moze
                                        w dodatku w większej ilości i wielu klientom? I moze oprócz
                                        ustalonej w taryfie opłaty dostać dowody wzajemnych uczuć w postaci
                                        chojnych podarków?
                                        Jeśli Twoja najbliższa przyjaciółka albo krewna tym handluje to
                                        współczuję serdecznie, ale nie przykładaj tej miarki do każdej
                                        kobiety, OK?
                                        • piwi77 Re: i jeszcze jedno 11.01.09, 00:34
                                          Rynek służy wymianie, często bez udziału pieniądza i to miałem na
                                          mysli.
                      • bonobo44 Re: Ciekawostka 08.01.09, 22:21
                        Eeech... ginie tradycja w narodzie ;-)

                        "Rzecz dzieje się w przyszłości. Inżynieria genetyczna poczyniła
                        ogromne postępy. Do lekarza przychodzi kobieta i mówi, że chce
                        urodzić chłopca, ale takiego inteligentnego, jak Einstein,
                        zbudowanego jak Schwarzenegger i przystojnego jak Belmondo. Lekarz
                        mówi:
                        - To nic trudnego, zaraz się tym zajmiemy. Proszę się położyć...
                        Podał jej narkozę, a kiedy zasnęła, podchodzi, opuszcza spodnie i
                        mówi:
                        - Ja ci dam Belmondo..."
                        • hypatia69 :DDD n/t 08.01.09, 22:24

                          • bonobo44 O doborze naturalnym 8-) 08.01.09, 22:54
                            no to moze coś jeszcze - tym razem o doborze naturalnym:

                            "Na ławce w parku siedzi dziewczyna i czyta książkę. Obok przysiada
                            się jakiś podrywacz i pyta:
                            - Co pani czyta?
                            - „Geografię seksualną”.
                            - O to ciekawe... Jakie są wnioski autora?
                            - Że najlepszymi kochankami są Żydzi i Indianie.
                            - To może ja się przedstawię. Nazywam się Mojżesz Winetu."
                            • bonobo44 I o mutacjach genetycznych 8-) 08.01.09, 22:57
                              "W odległej przyszłości dziadek wędruje z wnuczkiem po Rosji.
                              Napotykają wielką górę.
                              - Widzisz, w tym miejscu było kiedyś piękne miasto Moskwa –
                              powiedział dziadek i pogłaskał wnuczka po główce.
                              Idą dalej, widzą jeszcze większą górę.
                              - A w tym miejscu było kiedyś piękne miasto Czarnobyl – powiedział
                              dziadek i pogłaskał wnuczka po drugiej główce."
                              • hypatia69 Re: I o mutacjach genetycznych 8-) 08.01.09, 23:01
                                A tego dla odmiany nie znałam:D
                              • bonobo44 Jeszcze o Indianach i klerofobii 8-) 08.01.09, 23:01
                                o Indianach 8-)

                                "Młody, nowy ksiądz miał po raz pierwszy poprowadzić mszę. Bał się,
                                więc wypił, aby dodać sobie odwagi. Poprowadził mszę, ale był tak
                                pijany, że nic nie pamięta. Pyta więc proboszcza, jak mu poszło.
                                - Całkiem nieźle... Ale mam kilka uwag. Po pierwsze: kiedy wchodzi
                                się na ambonę, to mówi się „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”
                                a nie „ku... mać”. Po drugie: po mszy z ambony się schodzi a nie
                                zjeżdża po barierce. A po trzecie: Pana Jezusa ukrzyżowali Żydzi a
                                nie oskalpowali Indianie."

                                o klerofobii 8-)

                                "Do domu wraca facet i pyta matkę:
                                - Jakie są pingwiny? Mniej więcej takie wysokie? Nie większe?
                                W mordę, przejechałem zakonnicę!"
                            • bonobo44 O niedoborze naturalnym 8-) 08.01.09, 23:05
                              "W kinie, w trakcie seansu, słychać na widowni taką rozmowę:
                              - Masz ładne oczy.
                              - Ty też.
                              - Masz ładne nogi.
                              - Ty też.
                              - Mam na imię Marek.
                              - Ja też."
                              • hypatia69 Re: O niedoborze naturalnym 8-) 08.01.09, 23:09
                                To znam w nieco innej wersji, ale sobie odpuszczę, bo jeszcze gotów
                                mnie ktoś potem spytać, czy wiem, za co Kain zabił Abla;)

                                Zdajesz sobie sprawę, ze znakomita większość bywalców tutaj jest
                                tylko trochę młodsza ode mnie?
                                ;)
                                • bonobo44 No dobrze, już nie będę 8-) 08.01.09, 23:15
                                  no może jeszcze tylko ostatni raz o płodności
                                  (znałem to w wersji z córką kapitana piratów 8-)

                                  - Janie!
                                  - Tak, panie?
                                  - Miałem w nocy wytrysk.
                                  - Zmienić prześcieradło?
                                  - Baldachim, durniu!

                                  i o prawdziwym Panie z Panisc 8-)

                                  - Janie!
                                  - Tak, panie?
                                  - Przynieś prezerwatywę.
                                  - Tę, panie?
                                  - Nie, z herbem, durniu!
                          • bonobo44 O nie/płodności 8-) 08.01.09, 23:08
                            "Autobusem jechała baba ze wsi. Chciała wysiąść w miejscowości o
                            nazwie Zimna Woda, a nie była pewna, czy autobus tam się zatrzymuje.
                            Pyta więc kierowcę:
                            - Staje w Zimnej Wodzie?
                            Ten pomyślał przez chwilę i mówi:
                            - No chyba tylko kaczorowi."
            • matylda1001 Re: Ciekawostka 09.01.09, 11:56
              > A był chociaż płodny?<

              Raczej tak, przecież uchodził za świetnego specjalistę. W chwili,
              gdy zrobiono o nim materiał w TV nadal prowadził swój gabinet,
              trwało jakieś śledztwo, ale albo przeoczyłam finał, albo finału nie
              było. Pamietam tylko, że dostał zakaz wykonywania zabiegów
              sztucznego zapładniania, ale jako lekarz pracował nadal, i to
              właśnie bulwersowało ludzi.
              ---------------------------------------------------------------
              "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
      • bonobo44 samolubny gen 8-) 08.01.09, 19:41
        chwila.pl napisała:

        > Przez kilka lat stał się ojcem ponad 200 dzieci.


        ten gość wygrał najwięcej z punktu widzenia... samolubnego gena...
        (zmienił on mechanizm naturalnej selekcji na własna korzyść...
        gdyby jego geny były wystarczajaco dobre, mógłby przecież osiągnąć
        ten sam lub lepszy "rezultat" drogą naturalną)

        ten sam dokładnie mechanizm rządzi psychiką osób niepłodnych...

        "na siłę" (samolubnie) pragną one propagować geny, które nie powinny
        być dalej propagowane, bo te akurat zagrażają być albo nie być
        gatunku...

        PS Nie zmienia to jednak faktu, że - jako przedstawiciel
        wyniszczanego przez homo sapiens gatunku - jestem gorącym
        orędownikiem tej metody jego samolikwidacji i optuję za pełnym
        dofinansowywaniem jej przez NFZty wszystkich państw na świecie...
        • Gość: joanna Re: samolubny gen 8-) IP: *.139.146.106.koba.pl 08.01.09, 20:15
          zdajesz sobie sprawe z tego, ze podle jest to co piszesz? robisz to celowo? zeby
          czytajacy forum mysleli "ten potrafi dopieprzyc"?
          skad wiesz co rzadzi psychika nieplodnych? watpie, zebys wypowiadal sie z
          wlasnego doswiadczenia. nie bylbys tak grubianski, gdybys troche pocierpial.
          • bonobo44 etyka a logika samolubnego genu 8-) 08.01.09, 20:58
            a nie przyszło ci do głowy, że moje intencje są etycznie więcej
            warte i czystsze niż Twoje? wiesz co to etyka?

            psychiką każdego nosiciela "samolubnego genu" posiadającego psychikę
            rządzi zawsze to samo: chęć zachowania swojego (!) garnituru...
            wiesz, co w logice znaczy ten wykrzyknik ?

            a Richard Dawkins? - wiesz kto to?
            • hypatia69 Re: etyka a logika samolubnego genu 8-) 08.01.09, 21:56
              Z przykrością, bo z przykrością, ale muszę się zgodzić. Nie mam
              pojęcia, czy jakiś konkretny gen jest odpowiedzialny za zachowania
              takie jak doktorka, czy wystarczy być czubem, ale wiem, że ludzie
              jak i wszystkie stwory mają zaprogramowane jedno "zaludniać!!!". I
              przekazać swoje geny. U wielu gatunków samice wybierają samca. Temu
              lwice wybierają lwa z najwiekszą grzywą, bo to znaczy cośtam,
              jaskółki samca z najbardziej ukrwionym grzbietem, bo to najlepszy
              latacz, paw z najpiękniejszym ogonem ma też coś tam... W czasie
              owulacji kobiety lecą na Szwarzennegerów, potem na Gustawów. Bo ma
              to swoje uzasadnienie w genach. Tak samo, jak chęć zapłodnienia jak
              największej ilości samic i posiadania potomka z najlepszym samcem.

              PS. Przykrość nie wynika z niechęci do Bonobo, albowiem nic takiego
              nie ma, tylko z niechęci do faktów.
            • Gość: tlenek_wegla Re: etyka a logika samolubnego genu 8-) IP: *.brutele.be 08.01.09, 23:04
              I stwierdzasz, ze odkryles ten jedyny i wlasciwy garnitur, ktory powinien byc
              chroniony i strzezony?

              nieplodni nie powinni miec prawa do niego dorzucac swoich defektywnych genow.
              Bonobo znalazl genetyczny wzorzec czlowieka , ktory jest wlasciwy!!!
              Hura!!!!!!!


              Cytujesz Dawkinsa i stwierdzasz, ze jeden genotyp jest bardziej wlasciwy od
              drugiego?

              > rządzi zawsze to samo: chęć zachowania swojego (!) garnituru...
              > wiesz, co w logice znaczy ten wykrzyknik ?

              W logice moze cos znaczy. W naturze musi sie spotkac z twardym prawemnaturalnej
              selekcji. jezeli odniosl sukces, ktorego ty nie byles w stanie odniesc (200
              pociech), to ewidentnie takie geny w tym srodowisku sa preferowane.

              To Twoje super wymuskane i wzorowe geny sa w tym momencie DEFEKTYWNE. Maleje ich
              czestosc w populacji i nie bedzie juz malych bonobo podobnych do tatusia ...


              .
              • bonobo44 Re: etyka a logika samolubnego genu 8-) 08.01.09, 23:23
                Gość portalu: tlenek_wegla napisał(a):

                > nie bedzie juz malych bonobo podobnych do tatusia ...


                żal 8-(
                ktoś kiedyś powiedział to o słoniach:
                świat bez bonobo nie będzie już tym samym światem

                jednakże - jeśli jakimś cudem przetrwamy naszą dzisiejszą
                eksterminację, ze smutkiem wspominać będziemy... niewykorzystany
                potencjał człowieka
              • bonobo44 Re: etyka a logika samolubnego genu 8-) 08.01.09, 23:34
                Gość portalu: tlenek_wegla napisał(a):

                > W logice moze cos znaczy

                tak, znaczy "wyłącznie" swojego...

                zakałapućkałeś siem straszliwie zwyczajem tych, którzy nie
                odróżniaja naturalnego doboru od sztucznego...


                w naturze to natura (zdolność do przetrwania, o której tak się
                rozpisujesz) decyduje o tym, jaki garnitur genów przetrwa...

                w kulturze, która wszak nie zabrania robić dziś takie badania,
                decyduje "facetka z pipetką" dokonując nią gwałtu na jajeczku
                i - wbrew jego barierom stworzonym po jakąś cholerę przez naturę
                właśnie - wprowadza doń normalnie do-niczego-nie-podobny (już o
                Belmondo nie wspominając) materiał genetyczny najzupełniej
                przypadkowego plemnika...
                • tlenek_wegla Re: etyka a logika samolubnego genu 8-) 09.01.09, 07:30
                  To natura stwierdzi, czy material jest do belmondo podobny i czy sie przyda jego
                  wlascicielowi.

                  Zauwaz, ze ludzie powstali wlasnie w wyniku przypadku mutacji, ktore sprawily,
                  ze stalismy sie nienormalnymi malpami jakies 4-5 mln lat temu. Nasze genomy byly
                  wtdy mutacja, wybrykiem natury oczywiscie.

                  Walczylbys o czystosc rasy jakiegos ramapiteka?
                  • bonobo44 Re: etyka a logika samolubnego genu 8-) 10.01.09, 18:14
                    ależ nie!... ależ skond!... ależ gdzież tam!... jestem WYŁĄCZNIE
                    za "czystością rasy" Panów z Panisc (!)...
                    dlatego jestem zagorzałym orędownikiem in vitro u gołych istot
                    (homo) panopodobnych...
                    i oby temu podgatunku istot sapioncych pełna refundacja tej metody
                    samounicestwienia lekkom była, jakom i jest 8-)
    • piwi77 Re: In vitro. 08.01.09, 23:39
      hypatia69 napisała:

      > Napiszcie, co sądzicie na ten temat, a czego nie napisaliście
      > jeszcze w poprzednich wątkach.

      Ja bym do in vitro nie dopłacał. Skoro los sie do takich uśmiechnął
      i mogą dokazywać bez zabezpieczeń, do niech przynajmniej sie trochę
      wykosztują w celu zabezpieczenia spadkobierców.
      • brum.pl1 Re: In vitro. 09.01.09, 09:19
        piwi77 napisał:

        > Ja bym do in vitro nie dopłacał. Skoro los sie do takich uśmiechnął
        > i mogą dokazywać bez zabezpieczeń, do niech przynajmniej sie trochę
        > wykosztują w celu zabezpieczenia spadkobierców.

        Gdyby pominąć milczeniem tragedie ludzi bezpłodnych, można by od biedy uznać
        twoje wypociny nawet za zabawne. Ale zabawne nie są. Nazwałbym je po imieniu.
        Czyli durnowate. Postaraj się matołku nie bawić się czyimś kosztem.
        • piwi77 Re: In vitro. 09.01.09, 09:23
          Oczywiście, gdzie tu zabawa cudzym kosztem, tego nie umiałbyś
          wyjaśnić, bo i po co?
          • brum.pl1 Re: In vitro. 09.01.09, 09:31
            piwi77 napisał:

            > Oczywiście, gdzie tu zabawa cudzym kosztem, tego nie umiałbyś
            > wyjaśnić, bo i po co?

            Zdecyduj się. Nie umiałbym, czy nie widziałbym potrzeby. Bo znów gadasz bez
            sensu, składu i ładu.
            • piwi77 Re: In vitro. 09.01.09, 09:33
              Nie umiałbyś, to ty masz problem z nazwaniem swojej niemożności.
              • brum.pl1 Re: In vitro. 09.01.09, 09:39
                piwi77 napisał:

                > Nie umiałbyś, to ty masz problem z nazwaniem swojej niemożności.

                Znalazł się znawca od siedmiu boleści.
        • piwi77 Re: In vitro. 09.01.09, 09:32
          Pary z problemem, którego rozwiązaniem może byc in vitro, mają to
          czego większość z nas nie ma, nikt z nas nie ma wszystkiego i nie
          rozumiem dlaczego tylko pewna część ma korzystać z przywilejów. Jak
          również nie rozumiem, dlaczego głośne wyrażanie tego spostrzeżenia
          miałoby być zabawą cudzym kosztem. Nie jest. Jest niczym więdzej jak
          tylko poglądem, z którym nie trzeba się zgadzać.
          • brum.pl1 Re: In vitro. 09.01.09, 09:38
            piwi77 napisał:

            > Pary z problemem, którego rozwiązaniem może byc in vitro, mają to
            > czego większość z nas nie ma, nikt z nas nie ma wszystkiego i nie
            > rozumiem dlaczego tylko pewna część ma korzystać z przywilejów.

            Na schizofrenię choruje tylko pewna część populacji. Dlaczego więc, korzystasz z
            pomocy psychiatrii? Dlaczego mam dofinansowywać via moje podatki twoją terapię?
            Lecz się sam ze schizofrenii, na własny koszt. Sam opłacaj pobyt w szpitalu.
            Tego chcesz matołku?
            • piwi77 Re: In vitro. 09.01.09, 09:50
              Rzadko chodzę do lekarza, chyba ostatni raz byłem 5 lat temu (nie
              pamiętam z czym, ale nie była to schizofrenia), a wydatki na moje
              leczenie pokrywane są wyłącznie z prywatnego ubezpieczenia, więc bez
              obaw, nie dopłacasz do mojego zdrowia nic, uspokuj swoje katolickie
              sumienie.
              • brum.pl1 Re: In vitro. 09.01.09, 09:57
                Gdybym miał pewność, że twoja schizofrenia jest uleczalna, z własnej kieszeni
                pokryłbym koszty leczenia. Ale wiem, że sprawa jest w twoim przypadku
                beznadziejna, więc nie będę wyrzucał pieniędzy w błoto.
                A to że nie pamiętasz na co chorujesz to mnie specjalnie nie dziwi. Jak może
                dziwić, skoro nie pamiętasz nawet czy masz żonę, czy masz dzieci? Ośmieszasz się
                bez przerwy. Ale widocznie lubisz się w roli forumowego błazna.
                • piwi77 Re: In vitro. 09.01.09, 10:03
                  brum.pl1 napisał:

                  > Ale widocznie lubisz się w roli forumowego błazna.

                  Kto wie? Być dobrym błaznem to sztuka, niektórzy przeszli nawet do
                  historii.
                  • brum.pl1 Słowo BRUMA 09.01.09, 10:08
                    piwi77 napisał:

                    > Kto wie? Być dobrym błaznem to sztuka, niektórzy przeszli nawet do
                    > historii.

                    Stańczykiem to ty nie będziesz, z całą pewnością. Brakuje ci piątej klepki. Ale,
                    jak na to forum, spełniasz większość wymagań. Ja w każdym razie będę cię w
                    twoich staraniach o miano forumowego błazna wspierał. Masz to jak w banku. Słowo
                    BRUMA.
                    • piwi77 Re: Słowo BRUMA 09.01.09, 10:10
                      brum.pl1 napisał:

                      > Stańczykiem to ty nie będziesz, z całą pewnością.

                      Tyle to i ja wiem.
            • piwi77 Re: In vitro. 09.01.09, 09:56
              Bezpłodność nie jest chorobą i zdrowiu nie zagraża, nie można więc
              in vitro stawiać na równi z chorobami zdrowiu zagrażającymi.
              • brum.pl1 Re: In vitro. 09.01.09, 10:02
                piwi77 napisał:

                > Bezpłodność nie jest chorobą i zdrowiu nie zagraża, nie można więc
                > in vitro stawiać na równi z chorobami zdrowiu zagrażającymi.

                Poczytaj matołku na temat bezpłodności, oczywiście każdy fragment 117 razy. Może
                chociaż trochę coś z tej wiedzy sobie przyswoisz. Zajmie ci to pewnie kilka lat.
                • piwi77 Re: In vitro. 09.01.09, 10:06
                  brum.pl1 napisał:

                  > Poczytaj matołku na temat bezpłodności

                  Tak argumentuje ktoś, którego jedynym atutem jest wiedza pamięciowa,
                  wtedy rzeczywiście, po co cytować z pamięci, lepiej odesłać do
                  orginału, do źródła.
                  • brum.pl1 Re: In vitro. 09.01.09, 10:11
                    Wiedza kosztuje. Na darmowe korepetycje nie licz.
                    • piwi77 Re: In vitro. 09.01.09, 10:23
                      Zamiast się zgrywać, mógłbyś napisać jakiś argument, że bezpłodność
                      jest chorobą zasługującą na pokrywanie drogiego leczenia z kasy NFZ.
                      Naprawdę cię to przerasta?
                      • brum.pl1 Resume 09.01.09, 10:37
                        piwi77 napisał:

                        > Zamiast się zgrywać, mógłbyś napisać jakiś argument, że ...

                        Zamiast pisać głupoty, mógłbyś najpierw poczytać coś na temat bezpłodności. Nie
                        pisałbyś durnot, przeciw którym zaprotestowałem w imieniu osób dotkniętych tym
                        problemem. Bo chociaż sam tego nie doświadczyłem i mam piękne, zdrowe dzieci, i
                        które kocham nad życie, to potrafię sobie wyobrazić dramat, jaki bezpłodni
                        ludzie przeżywają. Zamiast z nich drwić, wsadź japę w ścianę i nie kpij sobie z
                        nich. Rozumiesz matołku?
                        • piwi77 Re: Resume 10.01.09, 09:50
                          brum.pl1 napisał:

                          > Zamiast z nich drwić, wsadź japę w ścianę i nie kpij sobie z
                          > nich.

                          Wszędzie dostrzegasz drwinę i pewnie dlatego w moich postach też ją
                          nieustannie dostrzegasz. Ale to nie moja wina.
                          Nie twierdzę, że ludzie nie mogący mieć dzieci mają łatwo, zwracam
                          uwagę jedynie, że ci co mogą, też nie, tylko z nieco innego powodu.
                          I nie rozumiem dlaczego jednym mamy pomagać, gdy nie pomagamy innym.
                      • matylda1001 Re: In vitro. 09.01.09, 12:16
                        > Zamiast się zgrywać, mógłbyś napisać jakiś argument, że
                        bezpłodność jest chorobą zasługującą na pokrywanie drogiego leczenia
                        z kasy NFZ<

                        Proszę bardzo, oto argument:
                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=191
                        Może Ty wiesz o co chodzi tym ludziom, dlaczego całe swoje życie
                        podporzątkowują walce o dziecko? Dlaczego decydują się na wiele
                        bolesnych badań, dlaczego nie potrafią mysleć, rozmawiać o czymś
                        innym?

                        • piwi77 Re: In vitro. 10.01.09, 09:58
                          Nie przeczę, że ci ludzie mają problem. I długo możemy dyskutować,
                          czy jest on większy niz par płodnym, które nieustannie muszą się
                          zabezpieczać, a przed okresem umierać ze strachu, by potem często
                          musieć podejmować trudną decyzję, no bo skąd mamy te 100 czy 200
                          tysięcy podziemnych aborcji? Może dlatego, że jest to tak powszechne
                          cierpienie nikt go widzi. Problem par niepłodnych jest dostrzegany,
                          dlatego dokładam swój głos do problemu który wszytkim umyka.
                          I z nikogo nie drwię. Powiem to, co wydawało mi się, jest oczywiste.
                          Jakaś wielka nadwrażliwość na tym forum (sorry, to akurat nie do
                          Ciebie).
                          • piwi77 Re: In vitro. 10.01.09, 12:09
                            Dodam jeszcze, ze do problemu z płodnością nikt sie nie przyzna,
                            głupio tak w dobrym towarzystwie powiedzieć, o k..wa dostałam okres,
                            spóźnił sie 2 dni, ale dostałam, ale te 2 dni miałam wyjęte z życia.
                            Elegancko jest mądrze powysławiać się o in vitro i jak to
                            bezpłodność potrafi dokuczyć (nieszkodzi, że całe towarzystwo płodne
                            i temat wirtualny).
                            • matylda1001 Re: In vitro. 10.01.09, 14:25
                              Problem płodności jest mi doskonale znany, jak wiekszości ludzi. Nie
                              raz przekonałam sie na własnej skórze czym jest takie kilkudniowe
                              opóznienie miesiączki, jakie spustoszenie robi w psychice kobiety.
                              Niby człowiek jest pewien, ale... Ty nie słyszysz rozmów o tym lęku,
                              bo jestes facetem i trudno, żeby obce baby miały oczekiwac od Ciebie
                              pocieszenia, ale wśrod kobiet jest to temat bardzo częsty. Jak jest
                              kilkuosobowe grono zaprzyjażnionych koleżanek, to można śmiało
                              powiedziec, że cały czas są rozmowy na ten temat. Co miesiąc problem
                              ma, albo może mieć inna. Jednak problem bezpłodności uważam za o
                              wiele poważniejszy. Dlatego jestem za refundacją tak in vitro, jak i
                              środków antykoncepcyjnych. Każdemu, w ramach ubezpieczenia to, co
                              jest mu potrzebne.
                              ----------------------------------------------------------
                              Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
                              • piwi77 Re: In vitro. 10.01.09, 14:35
                                Jestem za refundacją, ale gdy rónocześnie będą refundowane
                                nowoczesne środki antykoncepcyjne dla dziewcząt przynajmniej np. do
                                lat 21.
                              • piwi77 Re: In vitro. 10.01.09, 14:39
                                matylda1001 napisała:

                                > Ty nie słyszysz rozmów o tym lęku, bo jestes facetem

                                Słyszę, słyszę, a przynajmniej dochodzą słuchy. Ale w eleganckim
                                towarzystwie o tym sie nie mówi bo wstyd (fałszywy). Kulturalniej o
                                in vitro.
                                Jesteś bardzo odważna, gratuluję, żeby przyznać na forum jak to jest
                                z płodnością. Duża klasa, uznanie.
    • niedo-wiarek Re: In vitro. 10.01.09, 14:39
      Uważam, że państwo nie powinno się do tego wtrącać. Czyli ani finansować, ani zakazywać. Niech ludzie sami w swoim sumieniu decydują. Jeśli kogoś nie stać, to na wychowanie dziecka też go stać nie będzie.
      • piwi77 Re: In vitro. 10.01.09, 15:46
        Salomonowo.
Pełna wersja