mary_an
10.01.09, 11:21
Ostatnio jezdze troche po takim jednym polskim miescie i juz kilka razy malo
nie dostalam zawalu serca.
Jestem przyzwyczajona do niemieckich i holenderskich drog, gdzie skrzyzowania
sa bezkolizyjne. A tutaj jak skrecam w lewo, to musze przepuscic tramwaj, 2
nitki samochodow i na koniec pieszych, ktorzy akurat tez maja zielone.
Ostatnio na tym feralnym skrzyzowaniu gosc wyskoczyl z samochodu i chcial bic
drugiego (na szczescie tylko go zwyzywal od sp** ch**), bo takie cos tylko
wyzwala agresje i negatywne emocje. Wszystkie samochody stoja, czesto sa
stluczki i potracenia pieszych, unikam tego skretu w lewo jak ognia - ostatnio
skrecam wczesniej i robie sobie petelke, zeby tylko nie skrecac tam w lewo. To
od czasu, jak tramwaj wjechal w samochod i skonczylo sie kolejna awantura.
Tak sobie pomyslalam, ze moze by w Polsce tez wprowadzic bezkolizyjne
skrzyzowania? W Holandii zawsze jak jest zielone, to mozna po prostu jechac,
bo nigdy jedno zielone nie przecina sie z drugim - jak skrecam w prawo, to
piesi maja czerwone i nie ma szans, ze w nich wjade. Jak to dzisiaj malo nie
wjechala ciezarowka w jakiegos dziadka - ciezarowka miala zielone na skret w
prawo, dziadek zielone na przejsciu dla pieszych - gdyby nie calkiem dobry
refleks dziadka to by juz nie zyl. I tak stal na zielonym, a samochody
jechaly, dopiero ja go przepuscilam, czym wkurzylam kierowcow za mna - bo w
koncu zielone, to trzeba jechac.
Przy czym taki system wcale nie spowalniza ruchu i tylko jezdzi sie mniej
stresujaco. I taki system bedzie lepszy w zapewnianiu bezpieczenstwa na
drogach niz nakaz obowiazku swiatel w dzien. Musze tylko wymyslic, gdzie moge
promowac ta moja inicjatywe spoleczna, bo chyba na tym forum to nie wystarczy :/
Chociaz i tak podejrzewam, ze moj pomysl by nie przeszedl, bo w tym kraju
dominuje zasada "jest dobrze tak jak jest i nic nie zmieniac, bo moze byc
gorzej!" :(