ciemnorzewska
14.01.09, 21:59
Mam trochę ponad 20
lat, wyglądam na nastolatkę, jestem raczej niewysoka. Wracam dziś z
zakupów, schodzę ze ścieżki na chodnik. I nagle czuję mocne
uderzenie pięścią w plecy i słyszę wrzask: "no, k..., kto ma drogi
ustępować?". Odwracam się i za mną widzę faceta koło 60-70tki, żaden
menel, dość elegancki, w długim czarnym płaszczu, wysoki.
"Ile masz lat, zasrańcu?!!!" on wrzeszczy. Doradzam mu wizytę u
specjalisty i szybko odchodzę.
Ja temu człowiekowi nic nie zrobiłam, nie wpadłam na niego, nie
otarłam się o niego, nie musiał się przeze mnie zatrzymać ani nic.
Kiedy wchodziłam na chodnik, on znajdował się parę metrów ode mnie.
To wystarczyło, żeby do mnie podbiegł i bez ostrzeżenia uderzył
pięścią sad Plecy bolą mnie do teraz... A gdybym była chłopakiem,
1.90cm wzrostu, pewnie tak nie zareagowałby, nawet gdybym na niego
np. wpadła.
I teraz parę pytań do Was:
-nie znam tego człowieka, ale widziałam w którą stronę odszedł. On
mieszka chyba w mojej okolicy. Co mam zrobić, jeśli go spotkam?
Myślałam nad tym, że jeśli ten człowiek znowu mnie zaatakuje, nagram
go komórką i pójdę na policję. Myślicie, że to dobry pomysł?
-czy ktiś z Was miała taką "przygodę"?