tylko_tymczasowo
19.01.09, 21:46
Mam pytanie do osób wierzących, praktykujących, religijnych, przestrzegających
zasad KRK... oraz tych którzy te zasady rozumieją i szanują.
Chodzi o mnie, mojego faceta i moją Mamę... Tatę zresztą też.
Moi rodzice są bardzo dobrymi ludźmi i przy tym (szczególnie Mama) bardzo
religijnymi. Moja Mama to złota osoba.
Problem polega na tym, że ja jestem ateistką, a raczej agnostyczką. Nie wierzę
i już i nic na to nie poradzę. Przecież nie potnę się z tego powodu, prawda?
Dwa lata temu wyjechałam za granicę i zamieszkałam ze swoim chłopakiem, co
oczywiście bardzo niepodoba się moim rodzicom. Zaakceptowali jednak mój wybór,
bo tak naprawdę nie mieli innego wyjścia. Mojego mężczyznę lubią i szanują,
wiedzą, że jest nam razem dobrze i stanowimy udaną parę.
Kiedy przyjeżdżam z nim w odwiedziny do rodziców śpimy w osobnych pokojach i
przez wzgląd na ich religijność dla nas obojga było to sprawą oczywistą.
Problem pojawił się wtedy gdy to moja Mama zapowiedziała się z wizytą u nas.
Cieszę się, że przyjedzie, bo bardzo za nią tęsknię. Jednak ona już podczas
Bożego Narodzenia zaczęła ze mną rozmowę o jej wizycie u nas. Mianowicie ona
chce abyśmy w NASZYM domu na czas jej pobytu u nas również zamieszkali osobno
(w osobnych pokojach). W tym momencie zaprotestowałam, a ona na to, że jej nie
szanuję. Dodam że moja Mama mimo, że jest bardzo delikatna, to jednocześnie
uparta i stanowcza. Jak mam ją przekonać? Chcę, żeby przyjechała. Daję jej
absolutne prawo ustalania reguł w jej domu, ale nie mogę pozwolić, aby
rządziła w moim. Jej religia nie jest moją religią a jej przekonania nie są
moimi. Te argumenty jednak do niej nie przemawiają. Jak to rozwikłać, żeby się
nie pokłócić, nie urazić a jednocześnie nie ulegać jej naciskom? Przecież nie
po to się usamodzielniłam, żeby pozwolić Mamie na ustalanie reguły we własnym
domu. Dodam, że będzie u nas przez 3 tygodnie.