w jakim wieku zrozumiemy co to sprawiedliwosc?

11.11.03, 22:36
najwieksza sprawiedliwosc dla tych pieknych, bogatych, inteligentnych,
wysokich, szczuplych, wygadanych, zgrabnych, popularnych i lubianych....

pytanie kiedy?

oni w koncu zrozumieja ze wszyscy sie zestarzejemy i pojdzimy na smieci? ze
to wszystko nie ma sensu???????

ta bieganina, gonitwa za tym czy tamtym?

it all doesn't matter, everything doesn't matter!!!!

wiec kiedy to przecietny czlowiek zrozumie? po 40-tce? 50-tce? 80-tce?

czy jako 30 latek?

ciekawa jestem,
sarna.'samotna w lesie wsrod wilkow'
    • Gość: filut Re: w jakim wieku zrozumiemy co to sprawiedliwosc IP: 62.233.169.* 12.11.03, 18:32
      Sarenko,
      Ja słyszałem z ust pewnej sędziwej pani, że sprawiedliwość to tylko hasło w
      encyklopedii - na literę S.
      Nie wierz w zabobony typu "sprawiedliwość"

      Pozdrawiam
      doświadczony życiem Fil
      • Gość: chochlik Re: w jakim wieku zrozumiemy co to sprawiedliwosc IP: *.lublin.mm.pl 12.11.03, 18:53
        Sprawiedliwy sedzia to ten, który uwierzy krzywdzonemu, nie uwierzy
        krzywdzacemu. Żeby zrozumieć. co to sprawiedliwość, trzeba dużo dobrej woli,
        doświadczenia, pokory wobec zawiłości tego świata i odwagi, by ponosic
        odpowiedzialność za krytyczną oceną osób i zjawisk. Sądy muszą być zgodne z
        przekonaniami.
    • Gość: Doki Re: w jakim wieku zrozumiemy co to sprawiedliwosc IP: *.219-200-80.adsl.skynet.be 12.11.03, 21:17
      sarna2003, widac nie jestem jeszcze w tym wieku, w ktorym sie rozumie, bo nie
      wiem gdzie w Twoim poscie jest mowa o sprawiedliwosci. Zdefiniuj, prosze, na
      poczatek, sprawiedliwosc:
      1. kazdemu to, na co zasluzyl
      2. wszystkim po rowno
      3. wszystkim proporcjonalnie do zaslug
      4. wszytkim to, co uznajemy za sluszne
      5. ...

      Starzenie nie ma znaczenia, jesli rozumiesz, ze to naturalna kolej rzeczy.
      Dlatego smiesza mnie 50- latki poddajace sie operacjom plastycznym, bo chca byc
      atrakcyjne. A one juz byly atrakcyjne i to se ne vrati. Teraz do piachu.

      Bieganina i gonitwa to podstawa istnienia.

      A sensem zycia jest plodzenie potomstwa.
      • Gość: jot-23 Re: w jakim wieku zrozumiemy co to sprawiedliwosc IP: *.nyc.rr.com 13.11.03, 01:32
        "A sensem zycia jest plodzenie potomstwa."

        hihi!
        czyli radzisz nie mogacym z takiego czy innego powodu od razu palnac sobie w
        leb?...

        zreszta tym mogacym tez! za 20, 30 czy terz 50 lat...gdy bedzie mozliwe
        zupelnie bezzalogowe, poczecie i inkubacja plodu... o wiele badziej
        ekonomiczna i efektywna reprodukcja genotypu! (co wiecej, odchowany 9-
        miesieczny plod, juz jako licencjonowany "czlowiek" i tym samym nie majacy
        racji bytu, bedzie mogl byc automatycznie przerabiany na "soylent
        green"...tasmowo!
        • Gość: Doki Re: w jakim wieku zrozumiemy co to sprawiedliwosc IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.11.03, 09:33
          Gość portalu: jot-23 napisał(a):

          > czyli radzisz nie mogacym z takiego czy innego powodu od razu palnac sobie w
          > leb?...

          Nie, dlaczego? Nie wnikam w osobiste wybory ludzi, chodzi mi o to, ze sensem
          zycia KAZDEJ istoty zywej jest przekazywac geny. Reszta dzialan to srodki. U
          gatunkow spolecznych (a do takich np naleza mrowki i czlowiek) nie kazdy osobnik
          musi osobiscie i bezposrednio brac udzial w przekazywaniu genow.

          A co do ztechnologizowanych metod reprodukcji: do tego czasu zabiore z tego
          swiata moj wlasny zestaw genow, a wy robta co chceta.
          • jot-23 Re: w jakim wieku zrozumiemy co to sprawiedliwosc 13.11.03, 15:27
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            >U gatunkow spolecznych (a do takich np naleza mrowki i czlowiek) nie kazdy
            >osobnik musi osobiscie i bezposrednio brac udzial w przekazywaniu genow.

            no wlasnie, i tak z bardzo precyzyjnej definicji zrobil sie truizm... bo mozna
            latwo pokazac ze kazda osoba , zyjaca swoje zycie, jak umie.... "bierze
            udzial" .... tzn... mozna powiedziec, ze sensem zycia jest absolutnie
            COKOLWIEK.
            • sarna2003 Re: w jakim wieku zrozumiemy co to sprawiedliwosc 13.11.03, 15:35
              jot-23 napisał:

              > . bo mozna
              > latwo pokazac ze kazda osoba , zyjaca swoje zycie, jak umie.... "bierze
              > udzial" .... tzn... mozna powiedziec, ze sensem zycia jest absolutnie
              > COKOLWIEK.
              >

              aha, ale czy to 'cokolwiek' jest sensem wartosciowego zycia? czy nadal jest
              sensem zycia cokolwiek kiedy mowa jest o zyciu niepospolitych tworcow jak Van
              Gogh? Newton? czy Chopin? -oni tez nie mieli dzieci, a jednak ich zycie mialo
              wiekszy sens a ich nazwiska beda zyc wiecznie........

            • Gość: Doki Re: w jakim wieku zrozumiemy co to sprawiedliwosc IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.11.03, 16:49
              > mozna powiedziec, ze sensem zycia jest absolutnie
              > COKOLWIEK.

              Nie calkiem. Tak jak w etyce, o ocenie wartosci czy wagi czynu decyduja intencje
              i swiadomosc intencji.

              Chopin czy Newton nie byli jedyni w swoim rodzaju, tylko to, co zrobili, moglo i
              musialo byc dokonane tylko raz. Gdyby Chopin czy Newton czy w ogole ktokolwiek
              nie dokonali, czego dokonali, zrobilby to ktos inny, kiedy indziej. W tym
              znaczeniu zaden wielki tego swiata nie jest az tak wielki, bo na swiecie az roi
              sie od wielkich, a ten, komu w koncu dajemy Nobla, po prostu przypadkowo znalazl
              sie w odpowiednim miejscu i czasie. Historia nauki roi sie od odkryc
              rownoleglych, niezaleznych, kradzionych itp.

              Jak to sie przeklada na sens zycia kogos, kto raczej nie moze liczyc na swiatowa
              slawe, jak zdecydowana wiekszosc ludzkosci? Tak, zeby zdawac sobie sprawe, ze
              osoba szczegolna to mozemy sobie byc dla swojej rodzily i najblizszych. Poza tym
              kregiem mogloby rownie dobrze nas nie byc. Jesli splodzimy nowe pokolenie, to
              fajnie. Trzeba zyc i nie przejmowac sie za bardzo. Kto wie jak dlugo to jeszcze
              potrwa.
              • Gość: Jadwiga Re: w jakim wieku zrozumiemy co to sprawiedliwosc IP: *.lublin.mm.pl 13.11.03, 17:02
                Celowość życia to sprawiedliwość + genetyka + etyka + filozofia i co jeszcze?
              • sarna2003 Re: w jakim wieku zrozumiemy co to sprawiedliwosc 13.11.03, 18:27
                Gość portalu: Doki napisał(a):

                > > mozna powiedziec, ze sensem zycia jest absolutnie
                > > COKOLWIEK.
                >
                > Nie calkiem. Tak jak w etyce, o ocenie wartosci czy wagi czynu decyduja
                intencj
                > e
                > i swiadomosc intencji.
                >
                > Chopin czy Newton nie byli jedyni w swoim rodzaju, tylko to, co zrobili,
                moglo
                > i
                > musialo byc dokonane tylko raz. Gdyby Chopin czy Newton czy w ogole ktokolwiek
                > nie dokonali, czego dokonali, zrobilby to ktos inny, kiedy indziej. W tym
                > znaczeniu zaden wielki tego swiata nie jest az tak wielki, bo na swiecie az
                roi
                > sie od wielkich, a ten, komu w koncu dajemy Nobla, po prostu przypadkowo
                znalaz
                > l
                > sie w odpowiednim miejscu i czasie. Historia nauki roi sie od odkryc
                > rownoleglych, niezaleznych, kradzionych itp.
                >
                > Jak to sie przeklada na sens zycia kogos, kto raczej nie moze liczyc na
                swiatow
                > a
                > slawe, jak zdecydowana wiekszosc ludzkosci? Tak, zeby zdawac sobie sprawe, ze
                > osoba szczegolna to mozemy sobie byc dla swojej rodzily i najblizszych. Poza
                ty
                > m
                > kregiem mogloby rownie dobrze nas nie byc. Jesli splodzimy nowe pokolenie, to
                > fajnie. Trzeba zyc i nie przejmowac sie za bardzo. Kto wie jak dlugo to
                jeszcze
                > potrwa.
                ___________________________________________________________
                hahahahhahahaha, Doki ty dokladnie mowisz tak jak ja mojej corce, ze nikt nie
                jest wielki i zeby Edison nie odkryl zarowki (tylko przyklad, bo to chyba nie
                on ja odkryl ale tak ucza w szkolach), to kto inny by to zrobil....itd. moja
                mala jak sie uczy cos nowego to tak to przezywa, och jaki ktos byl cudowny i
                teraz ona mi mowi ze tez chce byc slawna....very cute.

                ale powiem ci jedno co mysle. ze w science, fizyce lub matematyce, jest tak
                jak mowisz, ale w sztuce jest inaczej. bo mozesz miec tylko jednego Prusa czy
                Sienkiewicza bo ich tworczosc jest niepowtarzalna....np. dlaczego taki
                Kraszewski napisal kilkaset powiesci, a taki Prus zaledwie kilka???? zaluje ze
                nie jestem artystka, a mam talent do nauk scislych. (jestem inzynierem z zawodu)

                podoba mi sie co piszesz: ze trzeba
                'zdawac sobie sprawe, ze osoba szczegolna to mozemy sobie byc dla swojej
                rodziny i najblizszych. Poza tym kregiem mogloby rownie dobrze nas nie byc.
                Jesli splodzimy nowe pokolenie, to fajnie. Trzeba zyc i nie przejmowac sie za
                bardzo. Kto wie jak dlugo to jeszcze potrwa.'

                ciekawa jestem ile masz dzieci? i czy masz jakis zal ze w zyciu czegos nie
                osiagnales?? bo jezeli jestes tak madry to chociaz ty moze masz to o czym
                marzyles?

                osobiscie mam wielki zal ze nie skonczylam studiow medycznych w USA, gdzie
                mieszkam od 21 lat czego glownym powodem byl brak pieniedzy. po studiach
                musialam isc do pracy.......

                moim innym zalem jest ze nie mam syna. i ze mam tylko dwie corki.

                a najwiekszym zalem jest to ze nie moglam wyjsc za maz za mezczyzne ktorego
                kochalam, a wyszlam za maz z rozsadku......

                pozdrawiam, sarna.



      • sarna2003 Re: w jakim wieku zrozumiemy - DO DOKI...... 13.11.03, 15:11
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > sarna2003, widac nie jestem jeszcze w tym wieku, w ktorym sie rozumie, bo nie
        > wiem gdzie w Twoim poscie jest mowa o sprawiedliwosci. Zdefiniuj, prosze, na
        > poczatek, sprawiedliwosc:
        > 1. kazdemu to, na co zasluzyl
        > 2. wszystkim po rowno
        > 3. wszystkim proporcjonalnie do zaslug
        > 4. wszytkim to, co uznajemy za sluszne
        > 5. ...
        >
        > Starzenie nie ma znaczenia, jesli rozumiesz, ze to naturalna kolej rzeczy.
        > Dlatego smiesza mnie 50- latki poddajace sie operacjom plastycznym, bo chca
        byc
        > atrakcyjne. A one juz byly atrakcyjne i to se ne vrati. Teraz do piachu.
        >
        > Bieganina i gonitwa to podstawa istnienia.
        >
        > A sensem zycia jest plodzenie potomstwa.
        ________________________________

        Doki, pare lat temu, super facet (po 50-tce, ojciec mojej kolezanki) powiedzal
        mi tak jak ty ze sensem zycia jest plodzenie potomstwa. ja wtedy jako mloda
        matka dwoch corek, bo mialam wtedy 32 lata, nie uwierzylam mu, bo przeciez co z
        moja ambicja??? uroda? przeciez to ja blyszcze i ja czegos w moim zyciu
        dokonam! (np. badania naukowe, nie wiem jakie? bo microelectronics-
        nanolithography mi nie wyszlo.....a moze jakis wielki romans?)

        za miesiac skoncze 36 lat, figura nie ta sama, zmarszczki po raz pierwszy mi
        wychodza rano i zostaja na caly dzien. musze pracowac zeby dobrze wygladac, ja
        ta naturalnie przesliczna..........

        ale na twoja prosbe, podaje definicje sprawiedliwosci:

        1. smierc- 'kazdemu to, na co zasluzyl'
        2. smierc- 'wszystkim po rowno'
        3. smierc- 'wszystkim proporcjonalnie do zaslug'
        4. smierc- 'wszytkim to, co uznajemy za sluszne'


        jeszcze piszesz: 'Starzenie nie ma znaczenia', czy naprawde??? a zdrowie, ktore
        nam ucieka na starosc? czy chociaz nie warto walczyc o zdrowie? ja np. bede
        cwiczyc i dobrze sie odzywiac, dbac o siebie, zeby miec zdrowa starosc. ale
        tak jak ty mysle ze te operacje plastyczne nie maja sensu, chociaz moze dla
        aktorow? bo od ich wygladu zalezy ich praca.....

        tak 'Bieganina i gonitwa to podstawa istnienia.'.....ale za czym biega czlowiek
        po 40-tce, 50-tce????? co staje sie wazne z biegiem czasu?

        ja czuje sie jakbym sie obudzila w wieku 35 lat i jestem inna osoba i to mnie
        przeraza, to co bylo kiedys wazne nie jest wazne, a zycie pomalu traci sens....

        sarna.

        ps. lubie twoje posty, czy piszesz tez po angielsku??
        • Gość: Doki Re: w jakim wieku zrozumiemy - DO DOKI...... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.11.03, 16:59
          sarna2003 napisała:

          > Doki, pare lat temu, super facet (po 50-tce, ojciec mojej kolezanki) powiedzal
          > mi tak jak ty

          No tak, mam poglady zblizone do 50- latkow, chociaz jestesmy, jak wynika z
          Twojego postu, prawie rowni sobie wiekiem (ja jestem odrobine starszy). Juz w
          szkole mi mowiono, ze wyrazam sie "za dojrzale", pewnie to skutek wczesniejszego
          rozpoczecia kariery szkolnej. :-)))

          Tak, wobec smierci wszyscy sa rowni, przynajmniej w pewnej mierze.

          > czy chociaz nie warto walczyc o zdrowie?

          Mysle, ze nie warto szastac zdrowiem, ale niewiele mozna zrobic, by utracone
          zdrowie odzyskac. To znaczy czesciowo mozna, ale w calosci... "Walka o zdrowie"
          brzmi mi troche tak, jak powiedzenie ze lekarz walczy ze smiercia. Niemadry to
          lekarz, ktory walczy ze smiercia- zawsze przegra, predzej czy pozniej.

          > ale za czym biega czlowiek
          > po 40-tce, 50-tce????? co staje sie wazne z biegiem czasu?

          Za swoimi genami! Wcielonymi w dzieci, wnuki...

          > ja czuje sie jakbym sie obudzila w wieku 35 lat i jestem inna osoba i to mnie
          > przeraza, to co bylo kiedys wazne nie jest wazne, a zycie pomalu traci sens....

          hehehe, midlife crisis u kobiety?
          Moze po prostu doroslas? I przewartosciowalas pewne sprawy? Been there, done that...

          > ps. lubie twoje posty, czy piszesz tez po angielsku??

          Powiedzmy, ze znam angielski na tyle, by wymieniac w nim mysli. Ale juz pare
          razy dostalo mi sie na tym forum za angielskie wtrety ("to jest POLSKIE forum!")

          PZDR
          • sarna2003 Re: w jakim wieku zrozumiemy - DO DOKI...... 13.11.03, 18:46
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > >
            > hehehe, midlife crisis u kobiety?
            > Moze po prostu doroslas? I przewartosciowalas pewne sprawy? Been there, done
            that...

            tak dokladnie, midlife crisis.....bieglam bieglam, szkola, praca, dzieci, maz,
            dom, a teraz mysle jaki to ma sens??????

            mam dobre zycie, pieniadze. ale nie moge sie cofnac i dokonac tego co kiedys
            bylo moim marzeniem. staralam sie wrocic na studia, ale w moim wieku mam marne
            szanse dostac sie na medycyne.....pomimo ze moglabym dzisiaj sama oplacic
            studia. jednak okazuje sie ze jestem za stara!

            wiec co mi pozostaje? jednostajne zycie, wakacje z mezem i dziewczynkami w
            Cancun, Mexico, lub na Florydzie w Orlando???? zeglowanie jachtem po oceanie?
            narty/? to maja byc moje marzenia/? nikt mnie nie rozumie bo jak ja moge
            narzekac kiedy mam tak dobrze?

            jezeli jestesmy w tym samym wieku napisz jakie sa Twoje marzenia? co jeszcze
            chcialbys osiagnac w zyciu?>
            sarna
    • andrzej_gl Re: w jakim wieku zrozumiemy co to sprawiedliwosc 13.11.03, 19:51
      Moim zdaniem śmierć niewiele ma wspólnego ze sprawiedliwością. Chyba tylko
      tyle, że niektórzy mogą sobie pozwolić na lepszą opiekę medyczną, a tym samym,
      w pewnych przypadkach, mogą sobie zapewnić dłuższe życie. Empatia jest chyba
      podstawą "czucia" pojęcia sprawiedliwości. Empatia jest wrodzona i pojawia się
      w pewnym momencie rozwoju dziecka. Inteligencja człowieka, pozwala na
      dokładniejsze rozumienie pojęć abstrakcyjnych takich jak sprawiedliwość, jednak
      samo rozumienie pojęcia, nie koreluje z byciem sprawiedliwym. W byciu
      sprawiedliwym ważniejsze są chyba cechy wrodzone niż nabyte - a więc
      bardziej "wrażliwość" niż wiedza. Z drugiej strony, gdy urodziliśmy
      się "wrażliwi", to wraz z wiekiem, po pierwsze, mamy większe doświadczenie
      życiowe, po drugie, nasze egoistyczne instynkty słabną. To powoduje, że Ci z
      genami "sprawiedliwymi" stają się jeszcze bardziej sprawiedliwi ;-).

      Pozdrawiam, andrzej

      www.glowacki.art.pl
Pełna wersja