Do naszych wybrańców

24.01.09, 19:43
Do naszych wybrańców - upiększaczy miast

Tekst napisałem do regionalnej gazety "Linia Otwocka" - może
wydrukują. Opisane w nim problemy występują w większości polskich
gmin, wystarczy zmienić tylko nazwę miasta. A niszczenie
pozostałości narodowego handlu i rzemiosła, o architekturze nie
wspominając, ma wymiar europejski, możemy to zjawisko obserwować
wszędzie, tak w Warszawie, jak i w Londynie.

Dbałość o estetyczny wygląd miasta, jaką przejawiają nasi
wybrańcy, prezydent i radni („32 budowle do rozbiórki” - LO z
16.01.09), niewątpliwie godna jest pochwały. Szkoda tylko, że ich
wysublimowany i już europejski smak architektoniczny oraz zapał do
działania nie idą w parze z roztropnością, gospodarnością, dbałością
o interes społeczny i w końcu z odpowiedzialnością za byt materialny
mieszkańców gminy. Choć w tym ostatnim przypadku nasi samorządowy
nie są w stanie zmienić destrukcyjnej polityki kolejnych rządów po
1989 r., mimo, że obdarzamy wszystkich naszych wybrańców mandatem do
sprawowania władzy w naszym imieniu – tak to wygląda w teorii. Za to
dzieje głupoty znów mają szansę wzbogacić się o chwalebne wyczyny
prężnie działającej „w naszym imieniu” władzy.

Nie mam nic przeciw likwidacji szpetnych obiektów, często
prowizorycznych baraków. Jeśli, jednak w takich przybytkach
prowadzona jest działalność gospodarcza, np. szewc, sklep „Wiklinka”
itp. – podkreślę: zanikająca polska działalność gospodarcza – należy
najpierw zagwarantować lokale na jej dalsze prowadzenie. Przy czym
powinny to być lokale, o co najmniej nie gorszym standardzie, o
zbliżonej lokalizacji i o podobnych kosztach dzierżawy, czy najmu.
Całkowitym brakiem kultury naszych wybrańców należy nazwać
nieinformowanie bezpośrednio zainteresowanych o planowanej
likwidacji takich obiektów. Skąd się bierze takie traktowanie
rządzonych przez rządzących? Czy jest to spadek po niedawnym
socjalizmie, w którym władza wiedziała zawsze lepiej? Czy jest to
produkt współczesnego liberalizmu – tu dodam, że zrodzonego w tej
samej kuźni, w której powstały komunizm i socjalizm? Co mnie jednak
najbardziej zastanawia, to spokój i ogromna tolerancja rządzonych
oraz całkowity brak refleksji nad powtarzaniem tych samych
wyborczych błędów i brak chęci do ich eliminowania w przyszłości.
Pole do wykazania się działalnością nasze władze maja ogromne. Można
np. naprawiać stare, a także zakładać nowe, chodniki, dbać o ich
równą nawierzchnię. W zimie dbać o ich czystość i nie tylko w
centrum miasta i przed coraz liczniejszymi bankami. Brakuje
odwodnienia jezdni. W wielu miejscach nie ma utwardzonych dróg lub
utwardza się je prowizorycznie tłuczniem, dzięki czemu błoto jest na
nich przez okrągły rok. Nie ma wiat na wielu przystankach
autobusowych. Nikt nie interesuje się zbiórką surowców wtórnych, np.
makulatury. Pewien mądrala z magistratu radził mi skorzystać z
jedynego w Otwocku pojemnika na makulaturę przy ul. Hożej. Mam, więc
wybór, albo wsunąć 600 kg papierów przez wąski otwór pojemnika,
albo - wyrzucić go w lesie (!). A zaangażowanie władz w walkę o
ekologiczne środowisko jest ogromne, szczególnie od naszego wejścia
do UE. Widać to w okolicznych lasach. Przy ciągle rosnących kosztach
odbioru śmieci i biedzie społeczeństwa coraz częściej pojawiają się
one właśnie tam.
Któreś poprzednie władze pozbyły się większości udziałów w firmie
oczyszczającej miasto. Ciekawe, że zagraniczna firma na tym
interesie zarabia, a miasto nie potrafiło lub nie mogło?
Z miejskimi wodociągami, których komunalną własność zlikwidowali
obecny prezydent i radni sytuacja będzie analogiczna, gdy niebawem
przejmą ją obcy i podyktują swoje ceny – bo przekształcenie OZWiK w
spółkę prawa handlowego wyłącznie temu służy.
Byłbym nieuczciwy, gdybym nie wspomniał o sukcesach otwockich
decydentów. W szybkim tempie powstają wodociągi i kanalizacja. To
wszystko za euro walutę, w ogromnych ilościach spadającą z unijnego
nieba. Wiara w unijne cuda jest już niemal tak silna, jak w św.
Mikołaja, albo raczej – bo poprawniej – w Dziadka Mroza. A to tylko
złuda, fatamorgana, a prawda jest jak zwykle prozaiczna. Władza
trzyma się mocno kieszeni, ma się rozumieć naszej kieszeni – już
drastycznie podniosła podatki od nieruchomości. Za to za przykładem
władz centralnych jak grób milczy o potężnie rosnącym zadłużaniu
miasta, czyli nas mieszkańców, na rzecz wymuszanej unijnej
nowoczesności.
Inny sukces. Władza wypociła przestrzenny plan zagospodarowania
miasta. Genialna koncepcja zakłada, że będziemy mieli w środku
Otwocka wspaniały podziemny parking i piękną stalowo-szklaną halę.
Zniknął już nikomu nie potrzebny skwer, na którym mogłyby się
znaleźć np. małe kawiarenki. Smutne, jak niedouczeni decydenci
małpują najgorsze wzorce obecnego czasu i instalują nam wszędzie
stalowo-szklane budy, które z pięknem architektury nie mają nic
wspólnego i Otwocka z pewnością nie upiększą. Nadają się, co
najwyżej na fabryczne hale lub magazyny na obrzeżach miasta.
Zobaczymy, ilu otwockich handlowców, którzy mieli swoje stoiska w
nieistniejącym już pawilonie pojawi się w tym nowym hangarze i czy
będzie ich stać na płacenie czynszu jego właścicielowi? A może
pojawi się tam szewc z ul. Sosnowej?
Dbałość o architektoniczny wygląd miasta została już uhonorowana
pomnikiem, który poprzednie władze same wystawiły sobie i następcom.
To willa „Julia”, a raczej jej ruiny, jeszcze kilkanaście lat temu
jeden z najpiękniejszych budynków w Otwocku. Drugim pomnikiem będzie
największy jeszcze, bo istniejący, drewniany budynek w Europie,
który czeka chyba na podpalenie. Barbarzyńcom winnym tych dewastacji
nikt nawet nie pogroził palcem.
Zastanawiam się też czasem, dlaczego naszym decydentom nie przyjdzie
do głowy nakłonić handlujących na otwockich bazarach do wspólnej
inwestycji budowy tam polskich domów handlowych, oczywiście przy
znaczącym finansowym wsparciu miasta i na jego miarę. Taki interes
na pewno by się opłacił. No, ale oprócz politycznych talentów ciągu
do władzy i stanowisk potrzebnych jest jeszcze kilka drobiazgów -
ot, choćby odrobina gospodarskiej troski, ociupina rozumu i co nieco
ekonomicznej wiedzy. Ale kto by tam na drobiazgi zwracał uwagę, gdy
mamy budować „wspólny europejski dom” metodą „zrównoważonego
rozwoju”?

Stare rosyjskie powiedzenie mówi: „wsiakije naczalstwo, eta
swołocz”. W Polsce sprawdza się ono od 1926 r. do dziś. Od nas
zależy, jak długo będzie aktualne. W Nowym Roku wypada życzyć, żeby
jak najkrócej.


Dariusz Kosiur

    • wuzet21 Re: Do naszych wybrańców 25.01.09, 11:13
      Na przykładzie swojego miasta, Otwocka, opisałeś sytuację, jaka
      panuje w całej Polsce. Wybieramy przeważnie ludzi mądrych, aby w
      naszym imieniu, i zgodnie z naszymi oczekiwaniami, rządzili, i nagle
      rzecz dziwna, z dnia na dzień, nasi wybrańcy stają się idiotami. Już
      pisałem na tym forum o tym, że potrzebne są narzędzia do odwoływania
      ludzi na stanowiskach, jeżeli nie spełniają tego, do czego zostali
      powołani.
Pełna wersja