zlcn
29.01.09, 23:07
Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na powszechny w Polsce barbarzyński
zwyczaj obchodzenia się z niedopałkami papierosów w miejscach
publicznych. W 95% przypadków palacze rzucają je po prostu
bezceremonialnie na ziemię - nawet gdy nie muszą szukać (a nawet
wtedy nie powinni) kosza na śmieci z odpowiednią popielniczką, bo
stoi kilka metrów dalej. Mój były chłopak był na półrocznym
stypendium w Niemczech i mówił mi, że tam takie zachowanie byłoby po
prostu nie do pomyślenia. Obserwuję to zjawisko nagminnie i jest dla
mnie do tego stopnia nie do zniesienia, że kilkakrotnie
manifestacyjnie podnosiłem rzuconego peta i przenosiłem do kosza na
śmieci. Tylko - czy to jest sposób na walkę z tą znamienną dla
naszego polskiego dziadostwa patologią? Teoretycznie - rzucanie
niedopałków papierosów na ulicę to wykroczenie, które powinno być
ścigane przez Policję (art. 145. kodeksu wykroczeń stanowi: "Kto
zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w
szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec,
podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany".), ale to
przecież fikcja. Prędzej chyba zobaczę samych policjantów
rzucających pety na ziemię niż ścigających takie zachowania. A Wy -
jak się odnajdujecie w takich sytuacjach? Dla mnie - jak napisałem
wyżej - jest to nie do zniesienia, wstydzę się, że żyję w takim
dziadostwie.