Eutanazja...

08.02.09, 18:32
Tak oglądam te wiadomości o tej Włoszce odłączonej od aparatury, przypomina mi
to sytuację dot. tej Amerykanki sprzed paru lat i tak sobie myślę:

Gdzie tu jest to chrześcijańskie miłosierdzie:
- jest osoba, która nie ma kompletnie kontaktu ze światem, nie wiadomo nawet
czy ma świadomość. Być może ma, i żyje sobie w swoim świecie niczym Majmasz
Samosyn z opowiadania Lema, wymyśla sobie swój Gozmoz i wszystko, ale nikt
nigdy nie będzie potrafił powiedzieć, czy, a jeżeli tak, to czy istotnie
lepsze jest to niż śmierć. Pewne jest, że gdyby nie nasze aktywne działanie
(podłączenie maszyn) to taka osoba siłami natury by długo nie pożyła.
- zapada decyzja o zaprzestaniu sztucznego wstrzymywania życia - wszyscy
pobożni ludzie protestują że każde życie wymaga ochrony... Tylko że
1. Ile warte jest takie życie? Jeżeli ktoś jest rośliną, to czy jest to
świadoma osoba?
2. Przecież tego życia już dawno by nie było, gdyby je pozostawić woli boskiej...
- dzięki moralistom eutanazja jest niedozwolona. Czyli taka osoba (która
podobno jest w stanie odczuwać cierpienie jak chcą niektórzy) skazana jest na
powolną śmierć głodową.

Gdybyśmy zaproponowali powolną śmierć głodową skazanemu na śmierć
zwyrodniałemu przestępcy to wszyscy krzyczeliby że jest to nieludzkie. Takich
zwyrodnialców usypia się chemicznie albo sadza na krześle elektrycznym.
Natomiast niewinna chora, podobno jeszcze osoba, ma ginąć w męczarniach jako
"mniejsze zło" od eutanazji?

Coś mi tutaj się nie zgadza...
    • stary_zgred1 Re: Eutanazja... 08.02.09, 20:07
      Cały problem rozbija się o definicję życia. Człowiek to tak zaprogramowana
      istota, że walczy o swoje życie nawet w najbardziej beznadziejnej sytuacji. Osób
      które samodzielnie decydują się na zakończenie swojego żywota przed czasem,
      wyznaczonym nam przez naturę, jest niezbyt wiele, przynajmniej w porównaniu z
      tymi, którzy chcieliby żyć jak najdłużej i w związku z tym, ceniąc swoje
      istnienie ponad wszelkie inne dobra, nie są w stanie zrozumieć potencjalnego
      samobójcy. Tutaj nakłada się jeszcze jeden problem - odebranie życia osobie
      nieuleczalnie chorej, w naszej kulturze odczuwane jest jako zbrodnia, bo decyzja
      o zakończeniu istnienia nie wychodzi bezpośrednio od osoby zainteresowanej,
      tylko kogoś "z zewnątrz". Kto wie, czy osoby decydujące się na odebranie życia
      synowi/córce/żonie/mężowi w stanie śpiączki byłyby tak niefrasobliwe w przypadku
      odebrania życia samym sobie.
      • tomek854 Re: Eutanazja... 08.02.09, 23:36
        Mi się wydaje, że o własnym życiu łatwiej jest zdecydować niż o cudzym...

        Ale tak co do tej definicji ratowania życia: mi się wydaje, że to życie moze już
        nie istnieć. To jest takie zombie, czy cyborg czy jak to nazwać - coś jak Jean
        Claud Van Damme w tym filmie "Universal Soldier" czy tam inny Robocop - zwłoki
        podtrzymywane przy życiu maszynami... Tylko że tutaj nie ma nawet mowy o
        świadomości...

        Tak czy owak straszne to wszystko :(
    • cara.mordsith Re: Eutanazja... 09.02.09, 00:04
      Znam przypadek, gdzie kobieta żyła w śpiączce przez kilka lat. Nie pamiętam, ile dokładnie. Wydawało się, że sprawa jest beznadziejna, lekarze twierdzili, że kobieta się nie wybudzi.. no cóż, wybudziła się i ma się dobrze, chociaż czasem zachowuje się dziwnie i wpada w szał (efekt frystracji z powodu tych kilku lat wyciętych kompletnie z życiorysu).

      Eutanazja ani decydowanie o tym, czy odłączyć kogoś od kroplówki czy nie, bo "lekarze twierdzą, że na pewno już się nie wybudzi" nie jest rozwiazaniem. Nauka nie poznała jeszcze możliwości ludzkiego mózgu... Może, gdyby ci ludzie - rodzina tej nieszczęsnej Amerykanki poczekali jeszcze rok, dwa lata, to może czekałaby ich niezwykła niespodzianka?
      Bywały już przecież przypadki, gdzie lekarze mówili "nie ma szans" a potem było wielkie zaskoczenie i śpiewka o "cudzie".

      Co do kwestii morderców, która poruszyłeś, że się ich usypia i tak dalej , że umierają szybko itd, itp. I dobrze... Może wydaje się to niesprawiedliwe, bo może ich ofiary umierały godzinami... ale czy to daje nam prawo do takiego samego bestialstwa? Jak długo czułbys się dobrze ze świadomością, że np. zabijałeś kogoś ileś tam godzin tylko dlatego, że i jego ofiary tyle umierały? To bez sensu. Po co zniżać się do jego poziomu? Po co stawać się równym temu przestępcy w jego okrucieństwie?
      Inna kwestia że nie jestem zwolenniczką kar śmierci, ale to jest już temat do osobnej dyskusji i nie na tym forum.
      • karbat Re: Eutanazja... 09.02.09, 09:25
        cara.mordsith napisała:

        > Znam przypadek, gdzie kobieta żyła w śpiączce przez kilka lat. Nie
        >pamiętam, ile dokładnie. Wydawało się, że sprawa jest beznadziejna,
        >lekarze twierdzili, że kobieta się nie wybudzi.. no cóż, wybudziła
        >się i ma się dobrze,

        Na setki , tysiace podlaczonych do aparatury , wracaja do zdrowia
        nieliczne jednostki .Wyjtki nie potwierdzaja zadnej reguly .

        Na zachodzie ,
        sa bogaci wiec ich stac ekonomicznie na takie podtrzymywania zycia ,
        medycyna przy okazji troche eksperymentuje na " zywych trupach "

        W Polsce to nie grozi , wiec sobie nie musza sobie katoliki tym
        zawracac glowy . Szpitali w Polsce nie stac na trzymanie pacjentow
        pod aparatura .
        • karbat Re: Eutanazja... 09.02.09, 09:41
          stary_zgred1 napisała:
          >Tutaj nakłada się jeszcze jeden problem - odebranie życia osobie
          > nieuleczalnie chorej, w naszej kulturze odczuwane jest jako
          >zbrodnia, bo decyzja o zakończeniu istnienia nie wychodzi
          >bezpośrednio od osoby zainteresowanej, tylko kogoś "z zewnątrz".
          >Kto wie, czy osoby decydujące się na odebranie życia
          > synowi/córce/żonie/mężowi w stanie śpiączki byłyby tak
          niefrasobliwe w przypadk

          w b. wielu krajch na swiecie istnieje proste rozwiazanie ,
          za zycia mozna okreslic co sie z toba ma dziac w przypadku sytuacji
          krytycznej " trzymanie pod aparatura " , zezwolenie na
          transplantacje organow itd .
          Takie osoby dzialajac odpowiedzialnie ,deklarujac sie
          jednoznacznie , nie obarczaja tym osob trzecich .

          W Polsce takie rozwiazanie nie jest spolecznie praktykowane , przez
          panstwo nie jest wspierane , gdyz .... wielebni z czarnrj mafii nie
          mieli by o czym pierniczyc , upadl by ich autorytet i kasa .
          ( Bog daje zycie , decyduje o nim i odbiera ) .
          Panstwo polskie wspiera posrednio CIEMNOTE , bo przedstawiciele
          tego panstwa ( propagujacy rozwiazania w ww sprawach ) nie zostali
          by wybrani .
      • tomek854 Re: Eutanazja... 09.02.09, 12:47
        cara.mordsith napisała:

        > Znam przypadek, gdzie kobieta żyła w śpiączce przez kilka lat. Nie pamiętam, il
        > e dokładnie. Wydawało się, że sprawa jest beznadziejna, lekarze twierdzili, że
        > kobieta się nie wybudzi.. no cóż, wybudziła się i ma się dobrze, chociaż czasem
        > zachowuje się dziwnie i wpada w szał (efekt frystracji z powodu tych kilku lat
        > wyciętych kompletnie z życiorysu).

        A ja z kolei znam przypadek w którym zmarła osoba bo brakowało urządzeń
        podtrzymujących życie dla niej... Możemy podawać rózne przykłady, ale mi
        chodziło niezupełnie o to.

        > Co do kwestii morderców, która poruszyłeś, że się ich usypia i tak dalej , że u
        > mierają szybko itd, itp. I dobrze... Może wydaje się to niesprawiedliwe, bo moż
        > e ich ofiary umierały godzinami... ale czy to daje nam prawo do takiego samego
        > bestialstwa? Jak długo czułbys się dobrze ze świadomością, że np. zabijałeś kog
        > oś ileś tam godzin tylko dlatego, że i jego ofiary tyle umierały? To bez sensu.
        > Po co zniżać się do jego poziomu? Po co stawać się równym temu przestępcy w je
        > go okrucieństwie?

        Oczywiście, ale znowu obok. Mi chodzi o to, że skoro oboje zgadzamy się, że jest
        OK, że mordercy giną w sposób humanitarny (abstrahując od samej kary śmierci, bo
        to temat na inną dyskusję) to mi nie o morderców chodziło a o to, że ona ma
        umrzeć Z GŁODU podczas gdy mordercy uśmiercani są szybko!
        • cara.mordsith Re: Eutanazja... 09.02.09, 14:24
          wiem, wiem. Chodziło mi mniej więcej o to samo, co Tobie tylko pokazane od innej strony (między innymi po to pokazałam przykład, kiedy wybudziła się ze śpiączki osoba, która ponoć nie miała na to szans).
    • kominiek Re: Eutanazja... 09.02.09, 10:32


      A słyszałaś coś o uporczywej terapii?
    • Gość: ja35 Re: Eutanazja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 12:39
      idiotyczna dyskusja - dajesz tytul postu eutanazja a dyskutujecie
      jak wyglada spiaczka itp, wpisz w google spiaczka albo zapytaj
      lekarza,

      w skrocie eutanazja to mozliwosc decydowania o swoim zyciu,
      potencjalna i w okreslonych przypadkach/okolicznosciach, ale pewnie
      lepiej zeby klecha decydowal za nas, on wie lepiej co dla mnie
      dobre, lepiej niz ja.
      • tomek854 Re: Eutanazja... 09.02.09, 12:50
        Jak idiotyczna to nie czytaj :-)

        Tytuł jest taki, bo ci religijni protestujący nazywają to odłączenie od maszyn
        eutanazją. A że wątek był na forum religijnym (admini go tu przenieśli) to tam
        taki tytuł pasował...
    • facet123 Re: Eutanazja... 09.02.09, 14:35
      > Gdzie tu jest to chrześcijańskie miłosierdzie?

      Chrześcijańskie miłosierdzie to coś z czym kosciół oraz wiekszość
      wiernych wyznających jakąkolwiek religię nie ma wiele wspólnego. Nie
      chodzi mi nawet o to, że to co rzeczywiście Jezus mógł głosić
      zaginęło gdzieś w morku dziejów i zostało zastapione tym co
      wytworzył wieki sekciarstwa, fanatyzmu i politycznych rozgrywek.
      Chodzi mi o to, że rola jaką religia pełni w życiu ludzi to
      umacnianie ich w przekonaniu, że zastany przez nich porządek świata
      oraz uproszczone zasady moralne to jest to co najsłuszniejsze.
      Jeżeli przy okazji można kogoś potępić, pognębić i skazać na
      cierpienie to tym lepiej - dzięki temu ich wiara zyskuje na powadze
      i pozwala poczuć siłę jaką daje przyhnależność do silnej grupy.

      Naprawdę gdyby chodziło tutaj o miłodzierdzie, ulgę w cierpieniu i
      bycie w najzwyczajniejszy sposób przyzwoitym wobec innych ludzi, to
      kosciół musiałby się rozwiązać wieki temu.
      • Gość: ja35 Re: Eutanazja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 14:44
        > Naprawdę gdyby chodziło tutaj o miłodzierdzie, ulgę w cierpieniu i
        > bycie w najzwyczajniejszy sposób przyzwoitym wobec innych ludzi,
        to kosciół musiałby się rozwiązać wieki temu."

        dokladnie
    • arek103 A papieza jakos nie podtrzymywano sztucznie przy z 09.02.09, 18:38
      tomek854 napisał:

      > Tak oglądam te wiadomości o tej Włoszce odłączonej od aparatury, przypomina mi
      ...

      A papieza jakos nie podtrzymywano sztucznie przy zyciu... Widac sa rowni i
      rowniejsi.
      • hypatia69 Re: A papieza jakos nie podtrzymywano sztucznie p 09.02.09, 19:17
        Tak dla odmiany Cię poprę.

        Właśnie to mnie też zdumiewa. JP2 pod koniec wyraził prośbę o nie
        potrzymywanie go na siłę przy życiu, bo chce "odejść do Domu Ojca",
        a leżąca od blisko dwóch dekad dziewczyna z uszkodzonym mózgiem
        [który sie nie naprawi] nie ma na to szans. Ciekawe, ze w przypadku
        papieża Berlusconi i biskupi nie robili cyrku. Czyżby na wyświeconym
        nie wypadało robić sobie pablik relejszyn i narzucać najwyższej
        władzy kościelnej, co ma z nim być, a maluczcy niech gnija w
        cierpieniu "w imie Boga"?
        • Gość: Wilia Re: A papieza jakos nie podtrzymywano sztucznie p IP: *.adsl.inetia.pl 09.02.09, 20:44
          A przecież eutanazja była już w średniowieczu praktykowana i
          akceptowna. Do wyposażenia bojowego rycerzy należał krótki sztylet
          zwany mizerykordiałem (od łacińskiego słowa oznaczajacego
          miłosierdzie) o wąskim, mocnym ostrzu zdolnym wsliznąć się między
          płaty pancerza a nawet go przebić i dosięgnąć serca. Mizerykordiał
          uzywany był do dobijania rannych na polu bitwy. A tymi rannymi byli
          bardzo często dchowani, jako że znakomitą ilość rycerzy skupiały
          zakony rycerskie.
        • mg2005 Re: A papieza jakos nie podtrzymywano sztucznie p 09.02.09, 22:08
          hypatia69 napisała:

          > Tak dla odmiany Cię poprę.
          >
          > Właśnie to mnie też zdumiewa. JP2 pod koniec wyraził prośbę o nie
          > potrzymywanie go na siłę przy życiu, bo chce "odejść do Domu
          Ojca",
          > a leżąca od blisko dwóch dekad dziewczyna z uszkodzonym mózgiem
          > [który sie nie naprawi] nie ma na to szans. Ciekawe, ze w
          przypadku
          > papieża Berlusconi i biskupi nie robili cyrku.

          Znów ignorancja ? Nie odróżniasz "uporczywej terapii" od odżywiania ?
          • nelsonek Re: A papieza jakos nie podtrzymywano sztucznie p 10.02.09, 12:29
            To w przypadku Eulalii nie bylo uporczywej terapii?
    • tlenek_wegla Eluana Englaro nie żyje 09.02.09, 21:02


      Eluana Englaro nie żyje
      awe, PAP
      2009-02-09, ostatnia aktualizacja 9 minut temu
      Włoszka Eluana Englaro, która od 17 lat znajdowała się w stanie wegetatywnym,
      nie żyje - podała włoska agencja ANSA.
    • mg2005 Re: Eutanazja... 09.02.09, 22:05
      > 1. Ile warte jest takie życie? Jeżeli ktoś jest rośliną, to czy
      jest to
      > świadoma osoba?

      Ty znasz odpowiedź ?

      > Natomiast niewinna chora, podobno jeszcze osoba, ma ginąć w
      męczarniach jako
      > "mniejsze zło" od eutanazji?

      To wina chrześcijan, że eutanaziści chcą ją zagłodzić na śmierć ?...

      > Coś mi tutaj się nie zgadza...

      I słusznie - bo piszesz od rzeczy...
      • tomek854 Re: Eutanazja... 10.02.09, 02:25
        > Ty znasz odpowiedź ?

        Nie znam. Ale to może być zarówno "świadoma osoba sztucznie utrzymywana przy
        życiu" albo "roślina sztucznie podtrzymywana przy życiu".

        Na pewno nie jest to osoba mająca kontakt ze światem, a jeżeli jest świadoma, to
        pewnie też cierpiąca...

        > To wina chrześcijan, że eutanaziści chcą ją zagłodzić na śmierć ?...

        Winą chrześcijan jest, że nie można dokonać eutanazji, prostego i miłosiernego
        skrócenia domniemanych (bo patrz punkt pierwszy - nie znamy odpowiedzi) męk, bo
        jest ona rzekomo niemoralna. Dlatego trzeba było zagłodzić dziewczynę na śmierć.

        > I słusznie - bo piszesz od rzeczy...

        Zostałem powalony siłą Twej argumentacji...
        • mg2005 Re: Eutanazja... 10.02.09, 11:40
          tomek854 napisał:

          > Winą chrześcijan jest, że nie można dokonać eutanazji, prostego i
          miłosiernego
          > skrócenia domniemanych (bo patrz punkt pierwszy - nie znamy
          odpowiedzi) męk, bo
          > jest ona rzekomo niemoralna.

          W XX wieku Niemcy uważali, że życie osób głęboko upośledzonych
          umysłowo nie ma sensu i trzeba im skrócić cierpienia.
          Idziesz dobrą drogą...
          • tomek854 Re: Eutanazja... 10.02.09, 16:59
            I widzisz, nawet nie rozumiesz, o czym ja.

            Bo ja o tym, ze jezeli juz zakonczyc jej zycie (przy czym nie chce tu dyskutowac
            nad idea samej eutanazji) to czy nie mozna jakos bezbolesnie i humanitarnie
            zamiast skazywac ja na konanie w mekach?

            Poslugujac sie Twoim przykladem: tak, uwazam, ze gazowanie w komorach gazowych
            jest bardziej humanitarne niz skazywanie na powolne meki na palu (jak carowie
            Rosji) lub na krzyzu (jak Rzymianie). I to jest jedyny aspekt w ktorym Twoj
            przyklad ma zastosowanie.
      • tomek854 Re: Eutanazja... 10.02.09, 02:28
        > Ty znasz odpowiedź ?

        Nie, ale postawienie sprawy ani ze strony "to jest roślina a my ją maszynowo
        podtrzymujemy" ani ze strony "to jest świadoma osoba a oni chcą ją odłączyć od
        jedynego urządzenia podtrzymującego ją przy życiu" nie da nam owej odpowiedzi.

        > To wina chrześcijan, że eutanaziści chcą ją zagłodzić na śmierć ?...

        Winą chrześcijan jest, że e> To wina chrześcijan, że eutanaziści chcą ją
        zagłodzić na śmierć ?...
    • truten.zenobi Re: Eutanazja... 09.02.09, 22:10
      pewnie dla niej nrodzaj śmierci nie ma większego znaczenia bo tak
      naprawdę nic juz nie odczuwa
      w takiej sytuacji odłaczenie aparatury troche trudno nazwać
      eutanazją,

      oczywiście danie zastrzyku z morfiny wydaje się bardziej humanitarne
      niz zagłodzenie tyle że gdyby odczuwała głód to czuła by go przez
      cały okes karmienia kroplówką


      to co jest dla mnie najbardziej perfidne w całej sprawie jest
      wykorzystywanie go przez propagandę polityczną zwłaszcza religijną
      • opornik4 Re: Eutanazja... 10.02.09, 02:05
        truten.zenobi napisał:
        > oczywiście danie zastrzyku z morfiny wydaje się bardziej
        humanitarne
        > niz zagłodzenie tyle że gdyby odczuwała głód to czuła by go przez
        > cały okes karmienia kroplówką

        Gdy sie totalni ignoranci wypowiadaja - nie wiadomo, smiac sie, czy
        plakac?
        Dziecko drogie, ta Dziewczyna byla w spiaczce, ale jej wewnetrzne
        organy normalnie funkcjonowaly. Samodzielnie oddychala, trawila.
        Nie czula glodu, bo byla odzywiana i pojona, tyle, ze przez sonde.
        To NIE BYLO STOSOWANIE UPORCZYWEJ TERAPII, tylko zwykla pielegnacja.
        Pozbawienie dziewczyny pokarmu i napoju, jest zwyklym barbarzynstwem.
        Jesli juz faktycznie (jak podano) nie zyje, to znaczy, iz modlitwa
        (aby Bog wzial ta sprawe w swoje rece) zostala wysluchana.
        A swoja droga, "milosierny" tatus powinien byl zabrac corke do domu,
        a nie zmuszac innych aby ja zabili.
        • tomek854 Re: Eutanazja... 10.02.09, 02:27
          Miłosierny Bóg wziął sprawę w swoje ręce 17 lat temu. To ludzie ją utrzymywali
          przy życiu...

          A co do tatusia, jakby ją wziął do domu i sam odłączył to by wylądował w
          pierdlu. Nie można sobie tak, o, odłaczać ludzi od urządzeń podtrzymujących
          życie - to musi być zatwierdzone i muszą to zrobić fachowcy żeby nie było
          żadnych wątpliwości - to akurat jest bardzo dobre!
          • mg2005 Re: Eutanazja... 10.02.09, 11:43
            tomek854 napisał:

            > Miłosierny Bóg wziął sprawę w swoje ręce 17 lat temu. To ludzie ją
            utrzymywali
            > przy życiu...
            >

            Czy Ty rozumiesz co się do Ciebie pisze ?
            Na czym polegało to "utrzymywanie" ?...
            • mg2005 Re: Eutanazja... 10.02.09, 11:49
              Dodam, że w trakcie głodzenia podawano jej środki przeciwbólowe,
              tzn że nawet eutanaziści uważali, że żyje i czuje...
              • tlenek_wegla Re: Eutanazja... 10.02.09, 12:14

                Poczytaj jak wyglada podtrzymywanie funkcji zyciowych u osob w permanentnym
                stanie wegetatywnym.

                Zyje? ja mam caly lab takiego zycia. W kolbkach,na plytkach etc... Ba! Mam
                hodowle neuronow, kore zdolne sa przewodzic bodzce bolowe...

            • tomek854 Re: Eutanazja... 10.02.09, 21:20
              > Czy Ty rozumiesz co się do Ciebie pisze ?

              Ja rozumiem. Szczególnie Twoje zacietrzewienie jest jaskrawo widoczne.

              > Na czym polegało to "utrzymywanie" ?...

              Najwyraźniej ty nie rozumiesz. Ale wyjaśnię. Na sztucznym (czyli za pomocą
              urządzeń, sąd, opieki i tak dalej) podtrzymywaniu przy życiu organizmu inaczej
              nie będącego w stanie samodzielnie utrzymać się przy życiu i nie okazującego
              żadnej poprawy (bo wtedy to podtrzymywanie byłoby częścią kuracji a tak jest
              podtrzymywaniem dla podtrzymywania).
              • tlenek_wegla Re: Eutanazja... 10.02.09, 21:38

                Lepiej napisz "sond" bo sie mg do bledow gramatycnych przyczepi i bedzie udawal,
                ze to argument w dyskusji.
                • tomek854 Re: Eutanazja... 11.02.09, 00:55
                  Hehe, faktycznie. Ale byka walnalem. Teraz mi wstyd :P
        • tlenek_wegla Re: Eutanazja... 10.02.09, 12:10

          > Dziecko drogie, ta Dziewczyna byla w spiaczce
          Permanentny stan wegetatywny...

          Trawic moze trawila, ale karmiona byla sonda dozoladkowa i kroplowka. Dzialanie
          enzymow trawiennych nie ma nic wspolnego ze swiadomoscia i zyciem. Dzialaja w
          srzyjajacych okolicznosciach przyrody wszedzie.

          Wszystkie organy funkcjonowaly normalnie? Nawet mozg?

          > To NIE BYLO STOSOWANIE UPORCZYWEJ TERAPII, tylko zwykla pielegnacja.
          To byla uporczywa terapia. Podtrzymywanie przyz yciu istoty, ktora "naturalnie"
          umarlaby po tygodniu.

          > Jesli juz faktycznie (jak podano) nie zyje, to znaczy, iz modlitwa
          > (aby Bog wzial ta sprawe w swoje rece) zostala wysluchana.

          Nie zyje. To prawda. I stawiam na to, ze ktos jej pomogl. Najpewniej bliscy,
          ktorzy ie mogli juz zniesc udreki i cyrku, ktory kler rozpetal nad cialem ich corki.

          > A swoja droga, "milosierny" tatus powinien byl zabrac corke do domu,
          > a nie zmuszac innych aby ja zabili.

          Jego corka umarla 17 lat temu. Podtrzymywanie jej ciala przy zyciu to tortura
          dla jej najblizszych. Jakos u Dzejpitu odlaczenie od aparatury nie wywolalo
          oburzenia i sprzeciwu. Wrecz przeciwnie. Katolicy szlochali ze wzruszenia.
          Hipokryci.
          • Gość: jedynydorosły Re: Eutanazja... IP: *.gprs.plus.pl 10.02.09, 12:32
            1957 r. Międzynarodowy Zjazd Anestezjologów w Rzymie zwrócił się do papieża z
            prośbą o rozwiązanie zagadki-kiedy można uznać człowieka za zmarłego,. Pius XII
            odpowiedział: „Ludzkie życie trwa dopóty, dopóki funkcje życiowe – co należy
            odróżnić od samego funkcjonowania poszczególnych organów ciała – przejawiają się
            spontanicznie bez pomocy jakichś sztucznych działań”. Papież uznał ponadto, że
            określenie „dokładnego momentu śmierci” leży w gestii lekarzy. Obecnie
            obowiązuje zasada, że pacjent umiera wtedy, gdy martwy jest jego mózg.

            Cała reszta to spektakl medialny. W tym wypadku już bezpodstawny, ale jestem
            pewny, że wkrótce znajdą sobie następną ofiarę, byle tylko zaistnieć.
        • Gość: ja35 Re: Eutanazja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.09, 13:50
          > Jesli juz faktycznie (jak podano) nie zyje, to znaczy, iz modlitwa
          > (aby Bog wzial ta sprawe w swoje rece) zostala wysluchana."

          o qrwa! ty na serio czy se jaja robisz? (brałes cos?)
          • tlenek_wegla Re: Eutanazja... 10.02.09, 14:10

            Chyba nie zauwazyl/la ze biskupi i papiez i inni katole modlili sie do tego Boga
            o jak najdluzsze utrzymanie permanentnego stanu wegetatywnego....
            • Gość: ja35 Re: Eutanazja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.09, 14:34
              dokladnie, widza tylko to co chca zbaczyc, pi****lona chora
              hipokryzja i ignoranctwo,

              wdodatku taki idiota ma czelnosc ingerowac w najbardziej osobiste
              wybory i decyzje czlowieka.
    • serpentor666 Re: Eutanazja... 10.02.09, 12:38
      Jestem przeciwko eutanazji, a to z paru powodów. Po pierwsze, jak ktoś chce
      popełnić samobójstwo to jest uznawany za chorego psychicznie i często wsadzany
      to zakładów zamkniętych. Po drugie jak to jest, że można zabijać niewinne
      osooby, a mordercy sobie żyją w więzieniach przez wiele lat. Jaki to
      humanitaryzm że tu umiera sobie jedna osoba, a taki seryjny jeszcze w więzieniu
      może kontynuować swój "proceder"? Po 3 to jest zarabianie na zabijaniu osób-
      przecież nikt nikomu nie zrobi eutanazji za darmo. Już tylko czekać aż pojawią
      się firmy tym zajmujące.
      • Gość: ja35 Re: Eutanazja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.09, 14:04
        ciebie powinni wsadzic do "zakladu zamknietego" zaślepiony tępy
        ignorancie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja