Tak czy inaczej jest to sabotaż

13.02.09, 08:39
wiadomosci.onet.pl/1915833,11,item.html
Jest dwie i tylko dwie logiczne hipotezy.
1- Czuma jest zbawieniem dla polskiego wymiaru sprawiedliwości.Dlatego ktoś go
niszczy.
2-Tusk jest zbawieniem dla ojczyzny ,więc podrzucono mu "świnię".

Kolejnym kandydatem na ministra powinien być ktoś na literę 'D'.
Ci na 'C' są do D.
    • piwi77 Re: Tak czy inaczej jest to sabotaż 13.02.09, 10:04
      1. Czuma na pewno nie jest żadnym zbawieniem dla nikogo, kiepsko się
      prezentuje a swoim wiciem się w sprawie długów wzbudza jedynie
      litość. Męczą człowieka, ciągają na wysokie stanowisko, zamiast
      pozwolić mu nadal spokojnie sobie zmywać talerze w Chicago (czy inną
      podobną czynność), w której dotąd najlepiej sie sprawdził. Choć
      zamiast czerpać z niej dochód, utonął w długach. Do tego pewnie
      niegospodarny i mało rozgarnięty. Na walkę z komuną, rozlepianie
      ulotek i wiecowanie, rozumu wystarczało, ale na dopięcie miesiąca w
      gospodarce wolnorynkowej, już nie.
      2. Tusk jest wporzo, niestety, przy wyborze kolejnego ministra
      sprawiedliwości, zawiódł go jego własny nos. To się zdarza i nie
      jest KO.
      • migreniasta Re: Tak czy inaczej jest to sabotaż 13.02.09, 10:10
        Tusk to niedorajda. I nie ma szans by się "wyrobił". Funkcja premiera mu ciąży.
        Lepszy z niego byłby prezydent.
        Za to w kwestii kryzysu brak reakcji rządu jest najlepszą reakcją. Zaniechanie
        jest cnotą kunsztu ekonomicznego. A szum medialny towarzyszący kryzysowi oceniam
        jako dobrze aplikowany. Tu Tusk dostaje uśmiech od Migreniastej. Ale tylko tu,bo
        facet jako mężczyzna kompletnie mi się nie podoba.
        • piwi77 Re: Tak czy inaczej jest to sabotaż 13.02.09, 10:15
          Mnie, jako mężczyzna, też nie bardzo się podoba, ale na urząd
          premiera nadaje sie jak nabardziej. Jego rządzenie przebiega
          spokojnie, a problemów zdaje się prawie nie ma. I tak ma być, niech
          każdy wykonuje swoją robotę.
Pełna wersja