kolter_one
20.02.09, 11:43
"Wujek, nie żyjesz, jutro będziesz w gazecie"
Kiedy pan Janusz zobaczył swoje zdjęcie na pierwszej stronie "Super Expressu"
poczuł się co najmniej dziwnie. Imię i nazwisko się zgadzało, ale obok był
krzyżyk, a pod spodem rozbity śmigłowiec. - Na pewno tego nie zostawię. Bardzo
ciężko się z tym żyje - mówi załamany.
Na drugi dzień po katastrofie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego
"Super Express" na pierwszej stronie zamieścił zdjęcia ratowników, którzy
zginęli w wypadku. I tu pudło, a wręcz nieprzyjemna gafa. Pod jedną z
fotografii imię się zgadza, nazwisko też, tylko na zdjęciu wciąż żywy, całkiem
inny Janusz Cygański. Redakcja w pośpiechu skopiowała z Naszej Klasy
fotografię nie tej osoby.
Było mnóstwo kondolencji
Kiedy doszło do wypadku pan Janusz był w pracy. Pracuje na stacji benzynowej
koło Tczewa ponad 100 km od domu w Golubiu-Dobrzyniu. - Zadzwonił do mnie brat
i pyta się czy oglądam telewizję i czy słyszałem o wypadku. Potem pyta, czy
wiem jak się nazywa pilot. Mówi, że Janusz Cygański. Myślałem, że żartuje, ale
na tym się rozmowa skończyła - opowiada Janusz Cygański
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6297975,_Wujek__nie_zyjesz__jutro_bedziesz_w_gazecie_.html