feminasapiens
24.02.09, 12:05
wiadomosci.onet.pl/2681,1922188,pielegniarka_odmowila_rodzinie_prawa_do_czuwania_przy_umierajacym,wydarzenie_lokalne.html
Mam wątpliwości czy to taki naprawdę skandal jak się to próbuje
przedstawić w artykule.
Skoro człowiek był w stanie agonalnym i lekarze nie byli w stanie go
wyleczyć, to nie powinien był się znajdować w szpitalu tylko w domu
albo w hospicjum.
Rozumiem szacunek i potrzebę towarzyszenia rodziny w godzinach
śmierci, ale zdarza się że człowiek umiera długo, tygodniami,
miesiącami nawet.. Nie zawsze, a właściwie rzadko kiedy da się
przewidzieć precyzyjnie termin śmierci.
Czy - jak sugeruje artykuł - powinno się w związku z tym pozwolić
rodzinie "koczować" przy łóżku chorego/umierającego tygodniami?
Przecież na sali (rzadko jest to sala jednoosobowa) znajdują się też
inni pacjenci, dla których obce osoby przebywające nieustannie w
pomieszczeniu są uciążliwością. Dlatego przepisy szpitalne określają
dokładnie godziny odwiedzin - przecież nie na złość rodzinie, tylko
dla dobra pacjentów (organizacja pracy oddziału, podawanie leków,
zabiegi, zachowanie spokoju i intymności chorych, zagrożenie
epidemiologiczne i inne przyczyny).