l.george.l
06.03.09, 11:00
Pewnie każdy z Państwa przeżył sytuację, kiedy dzwoni akwizytor, przedstawia
się i pyta, czy dodzwonił się tu a tu i czy może rozmawiać z panią, panem
takim a takim. Gdy otrzymuje potwierdzenie, że właśnie rozmawia z właściwą
osobą, zaczyna zwracać się na przykład per pani Aniu, panie Adamie. Pani Aniu
mamy dla pani specjalną ofertę, Panie Adamie, dzwonię do pana jako naszego
szczególnego klienta. Powiem szczerze, że forma "panie Adamie" w wykonaniu
osoby, której na oczy nie widziałem i pierwszy raz słyszę, działa jak płachta
na byka. Gdzie tak szkolą telemarketerów, gdzie uczą takiego chamstwa?
Przecież właściwa forma zwracania się do siebie osób nieznających się w języku
polskim brzmi: proszę pani, proszę pana. Słowna fraternizacja i pieszczotliwe
formy: "pani Aniu", "panie Adamie" dopuszczalne są jedynie w szczególnych
sytuacjach, wskazują na wieloletnią znajomość, zażyłość, ale kiedy z jakiś
względów niedopuszczalne jest przejście na mówienie sobie po imieniu. Takie są
reguły w naszym języku. Czyżbym się mylił? Może mój apel dotrze do osób
szkolących akwizytorów i telemarketerów. Szanowni Państwo, nie spoufalajcie
się. Nikt, kto zwróci się do mnie "panie Adamie", niczego mi nie sprzeda.
Usłyszy jedynie trzask odkładanej słuchawki.