arek103
14.03.09, 12:03
Polacy w koncu przestaja chodzic do kosciola, to bardzo pozytywne zjawisko.
polskatimes.pl/fakty/kraj/92563,polacy-przestaja-chodzic-na-niedzielne-msze,id,t.html#pz_16072
'"Polska" dotarła do wstępnych wyników akcji liczenia wiernych, którą
przeprowadziły - jak co roku - wszystkie polskie parafie. Obowiązku
regularnego uczestniczenia w niedzielnej mszy przestrzega zaledwie 38 proc.
katolików, czyli aż o 6 proc. mniej niż rok temu. Nigdy wcześniej nie
odnotowano tak znaczącego spadku. Według danych Instytutu Statystyki Kościoła
Katolickiego, który od 30 lat zleca proboszczom policzenie wiernych, choć
odpływ praktykujących był stały, to rocznie wynosił najwyżej 2 proc.
Co wywołało tak nagły kryzys wiary polskich katolików? Księża tłumaczą, że za
rekordowo niską frekwencję odpowiada zła pogoda. Liczenie wiernych
przeprowadzono bowiem 23 listopada, a tego dnia niemal w całej Polsce
rozszalała się zima. - Wielu ludzi, zwłaszcza starszych, zostało przez to w
domach - mówi ks. Dariusz Gącik, rzecznik diecezji kieleckiej, gdzie spadek
wiernych wyniósł aż 11 proc.
Ale socjolog religii prof. Edward Ciupak z Uniwersytetu Warszawskiego widzi
poważniejsze przyczyny. - W polskim Kościele nie ma autorytetów, brakuje
charyzmatycznego lidera, dlatego wiernych ubywa i będzie ubywać - tłumaczy.
Jego zdaniem rekordowo niska frekwencja to też echo śmierci Jana Pawła II. -
Papież z Polski trzymał ludzi przy wierze, Benedykt XVI już takiej roli nie
odgrywa - mówi prof. Ciupak.
Gwałtowny odpływ wiernych to wyzwanie dla nowego przewodniczącego, którego
dziś wybiera Konferencja Episkopatu Polski. Według naszych ustaleń faworytem
jest kard. Stanisław Dziwisz. Jego najpoważniejszym rywalem - abp Sławoj
Leszek Głódź.
Sytuacja polskiego Kościoła powoli zaczyna przypominać to, co dzieje się na
Zachodzie. Tam świątynie od lat świecą pustkami. W uznawanych za katolickie
Włoszech na msze chodzi zaledwie co trzeci wierny. Jeszcze gorzej jest w
Hiszpanii - 17 proc. czy Niemczech - 14 proc. Polsce do takiego zeświecczenia
jeszcze daleko, ale socjologowie religii nie mają złudzeń: proces odchodzenia
od Kościoła będzie postępować.'