Gość: tempus
IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
26.11.03, 00:41
Zdarza mi się że gdy wchodzę tuż przed godziną zamknięcia do placówki,
pracownicy od razu mnie o tym informują. Ostatnio byłem na poczcie przed
zamknięciem i panie od razu musiały zaznaczyć, że zaraz zamykają. Zdażyłem
wypełnić druki i pani była zachwycona że wyjdzie punktualnie do domu. Ale
gdy wypisywałem robiły komentarze na mój temat. Że gdy się pomylę przy
wypełnianiu, to nie zdążą na czas zamknąć. Wcześniej w Biedronce usłyszałem
od kasjerki, że ona nie będzie siedzieć po godzinach (dotarłem do kasy tuż
prtzed zamknięciem). Ja pracowałem kiedyś w formie handlowej. Tam się
pracowało do chwili gdy w salonie był klient. Nie było grubiańskiego
wyganiania klientów. Co o tym sądzicie? Nie jestem zwolennikiem siedzenia w
pracy po godzinach, ale niekiedy moim zdaniem trzeba zostac 5-20 minut. Czy
ci sprzedawcy/handlowcy nie rozumieją, że ich pensje i stanowiska pracy
biorą się właśnie stąd, że do ich firmy/biura/instytucji przychodzą
klienci/petenci?