mg2005
24.03.09, 14:02
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=kl&dat=20090324&id=kl11.txt
"- Koneczny uważał, że Kościół katolicki to nie tylko instytucja
religijna, ale również cywilizacyjna, ponieważ w dziejach Europy
Kościół po upadku najpierw Grecji, a potem Rzymu, przejął nie tylko
ich dziedzictwo, ale stał się twórcą nowej cywilizacji, którą nasz
autor określił mianem cywilizacji łacińskiej. Zaczęła się ona
krystalizować w zderzeniu z Bizancjum, które w porównaniu z
upadającym Rzymem stawało się coraz bardziej centrum świata
chrześcijańskiego, ale równocześnie od strony cywilizacyjnej ulegało
wpływom orientalnym, które swymi korzeniami sięgało starożytnej
cywilizacji Egiptu. Chodziło tu głównie o tzw. cezaropapizm, w myśl
którego na czele instytucji religijnej stoi nie duchowny, ale władca
polityczny, faraon (Egipt) lub cesarz (Bizancjum). Tymczasem w
Europie pojawiła się genialna myśl, że Kościół, mając na oku inne
cele niż polityka, musi być od władzy państwowej niezależny. Było to
odkrycie Papieża Gelazjusza (2 poł. V w.). Ta zasada pozwalała na
budowanie w Europie zupełnie nowej cywilizacji, różnej od
bizantyjskiej, choć szło to z wielkimi oporami, gdyż bizantynizm,
czy to w czasie trwania Bizancjum, czy po jego upadku, ciągle
próbował rozsadzić europejską cywilizację łacińską od zewnątrz lub
od wewnątrz.
Koneczny dostrzegł, że ten kwas bizantyński zaraził protestantyzm
(słynna zasada: cuius regio eius religio, czyli kto ma władzę
polityczną, ten decyduje o religii mieszkańców swojego państwa, tak
jak cesarz decydował o powołaniu Papieża czy interpretacji
dogmatów), potem wcielił się w ideologię rewolucji francuskiej,
następnie w politykę pruską, a na koniec stał się jego najbardziej
skrajnym wyrazem, bo ateistycznym, w komunizmie, gdzie władza
decyduje nie w co (lub w kogo) ludzie mają wierzyć, lecz że w ogóle
mają nie wierzyć, nawet pod karą śmierci. Przy takim nastawieniu i
takiej diagnozie Koneczny musiał mieć wrogów z bardzo różnych stron,
w Polsce międzywojennej, w PRL i dziś. Tyle że ponieważ nie
dorównywali mu ani wiedzą, ani bystrością, to zamiast z nim
dyskutować milczą (by go uśmiercić przez przemilczenie) albo
oskarżają o klerykalizm, by w ten sposób poglądy jego
zdeprecjonować. A tymczasem Koneczny ma rację - walka między
cywilizacjami w Europie ma na celu zniszczenie tej cywilizacji,
która jest najbardziej europejska, czyli cywilizację łacińską, a tym
samym i Kościół katolicki."
"Polacy ciągle zbyt słabo rozumieją, że walka o znaczenie w świecie
przebiega nie tyle na polu ekonomicznym, co na polu ideowym, liczy
się kultura. Bo ekonomię łatwo wpuścić w pułapkę kryzysu, tak jak to
ma miejsce obecnie, natomiast nazwiska i ich dzieła pozostają, ale
jeśli zostaną odpowiednio nagłośnione i opracowane. Proszę zobaczyć,
jak Niemcy propagują swoich filozofów, poczynając od nazw ulic
(Kantstrasse, Hegelstrasse w Berlinie), a kończąc na stypendiach
naukowych dla różnych nacji z różnych krajów, pod warunkiem jednak,
że będą to badania poświęcone dziełom jakiegoś Niemca. Współcześni
Polacy słabo to rozumieją, tę walkę kultur i cywilizacji, mimo że
mają czym i kim się poszczycić. Nie dość mieć w narodzie geniuszy,
bo - jak pisał Norwid - trzeba ich jeszcze obronić i upowszechnić, a
tego nikt za nas nie zrobi."
--
Batman Kraśko