chmurka.22
04.04.09, 21:39
To jacy jesteśmy w dorosłym życiu zależy nie tylko od tego czy
byliśmy jedynakiem, ale przede wszystkim od tego jakie mieliśmy
dzieciństwo będąc jedynakiem. Jedynak wychowujący się w pełnej,
kochającej się rodzinie, jest w zupełnie innej sytuacji niż jedynak,
którego wychowywała samotna matka, często nieszczęśliwa i zmagająca
się z tym okrutnym losem.
Jestem jedynaczką i zgadnijcie, która kategoria jedynaków to moje
dzieciństwo?
Ta druga, a moje największe marzenie z tamtych lat to mieć pełną
rodzinę. Pełna to znaczyło: mama, tata i ja. Siostra czy brat nie
byli mi potrzebni do szczęścia, miałam przyjaciółkę, z którą żyłam
jak z siostrą (ciekawostka - ta moja przyjaciółka nie była
jedynaczką, miała siostrę, z którą kłóciła się i biła regularnie).
Teraz mam 46 lat. Gdyby mnie ktoś dziasiaj zapytał: jakie uczucia
dominowały w twoim dzieciństwie - to odpowiedziałabym bez chwili
zastanowienia - samotność. Ale czy powodem mojej samotności było to
że jestem jedynaczką, czy to że, szczęście rodzinne znałam tylko z
ekranu telewizora, tego nie wiem.
Dzisiaj jestem szczęśliwą żoną jedynaka, mamy dwoje dzieci i moje
szczęście rodzinne jest sto razy większe niż to na ekranie
telewizora (szczególnie jeśli chodzi o polskie seriale).
Czego i wszystkim forumowiczom życzę.