twardycukierek
23.04.09, 08:08
Mablantyda
Istniał albo nie istniał.
Na wyspie albo nie na wyspie.
Ocean albo nie ocean
połknął Mabiwego albo nie.
Czy było Cukierkowi słuchać kogo?
Czy było szpili walczyć z kim?
Działo się wszystko albo nic
tam albo nie tam.
Nie wymyślił prochu, nie.
Nie zawarty w kamieniu
ani w kropli deszczu.
Nie mogący na serio
pozować do przestróg.
Mabiwy spadł.
To nie meteor.
Wulkan wybuchnął.
To nie Mabiwy.
Ktoś wołał coś.
Niczego nikt.
Na tej plus minus Mablantydzie.