strikemaster
26.04.09, 21:42
Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi?
Osobiście uważam, że żadna praca, nawet dziwki i śmieciarza, oprócz akwizycji, marketingu i produkcji reklam (ewentualnie polityka) nie hańbi. Dlaczego właśnie potępiam wymienione wyżej zawody związane z reklamą? Praca dziwki, śmieciarza mimo że trudnai brudna, są pożyteczne. O ile istnienie polityków można jakoś uzasadnić (ktoś w końcu musi rządzić, kontrolować i to niezależnie od panującego ustroju) o tylke istnienie wszelkiego typu marketingowców i wciskaczy towarów i usług z makroekonomicznego i społecznego punktu widzenia nie rzynosi żadnych efektów. Ich praca ma znaczenie tylko dla firmy, która ich zatrudnia, i tylko dlatego, że konkurencja też takowych zatrudniła. Dawniej w fabryce wystarczył sprawny zaopatrzeniowiec, żeby zapewnić ciągłość dostaw surowców/półproduktów, dziśiaj zaopatrzeniowcy dalej istnieją mimo iż po fabryce kręci się cała masa pehowców. Po co to wszystko? Firmy zatrudniają coraz więcej ludzi w marketingu, coraz więcej im płacą, nie wystarcza więc na opłacenie załogi związanej z produkcją, nie wystarcza na zapewnienie jakości produktów/usług, trzeba więc zatrudnić jeszcze więcej marketingowców, żeby to badziewie wcisnąć klientom. To jest błędne koło :(.