Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi?

26.04.09, 21:42
Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi?
Osobiście uważam, że żadna praca, nawet dziwki i śmieciarza, oprócz akwizycji, marketingu i produkcji reklam (ewentualnie polityka) nie hańbi. Dlaczego właśnie potępiam wymienione wyżej zawody związane z reklamą? Praca dziwki, śmieciarza mimo że trudnai brudna, są pożyteczne. O ile istnienie polityków można jakoś uzasadnić (ktoś w końcu musi rządzić, kontrolować i to niezależnie od panującego ustroju) o tylke istnienie wszelkiego typu marketingowców i wciskaczy towarów i usług z makroekonomicznego i społecznego punktu widzenia nie rzynosi żadnych efektów. Ich praca ma znaczenie tylko dla firmy, która ich zatrudnia, i tylko dlatego, że konkurencja też takowych zatrudniła. Dawniej w fabryce wystarczył sprawny zaopatrzeniowiec, żeby zapewnić ciągłość dostaw surowców/półproduktów, dziśiaj zaopatrzeniowcy dalej istnieją mimo iż po fabryce kręci się cała masa pehowców. Po co to wszystko? Firmy zatrudniają coraz więcej ludzi w marketingu, coraz więcej im płacą, nie wystarcza więc na opłacenie załogi związanej z produkcją, nie wystarcza na zapewnienie jakości produktów/usług, trzeba więc zatrudnić jeszcze więcej marketingowców, żeby to badziewie wcisnąć klientom. To jest błędne koło :(.
    • lernakow Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 27.04.09, 08:18
      strikemaster napisał:

      > Ich praca ma znaczenie tylko dla firmy,
      > która ich zatrudnia, i tylko dlatego,
      > że konkurencja też takowych zatrudniła.
      >
      Idź na pole walki i powiedz, że kamizelki kuloodporne nie mają sensu, bo
      wyposażono w nie żołnierzy tylko dlatego, że przeciwnicy mają karabiny.
      Program militarny przerywamy najnowszymi wiadomościami z historii gospodarczej
      świata: czasy produkcji niższej niż popyt i wykupowania jej na pniu minęły.
      Obecnie żeby sprzedać trzeba przekonać klienta i pokonać konkurencję.

      Też uważam, że marketingowcy nie są produktywni. Podobnie jak barwne pióra u
      pawia. Ale w przyrodzie to się sprawdza, a to decydująca przesłanka do istnienia.
      • Gość: 0,7l Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.09, 08:29
        Wciskanie kitu przez wszelkiej maści marketingowców i speców od reklamy ma tylko
        jeden cel, sprzedać najgorsze g..no za największą cenę bo tym sposobem chcą
        walczyć z konkurencją a nie poprzez jakość wyrobu. Dobry wybór nie potrzebuje
        reklamy on sam się sprzedaje.
        • lernakow Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 27.04.09, 08:42
          Gość portalu: 0,7l napisał(a):

          > Dobry wybór nie potrzebuje reklamy on sam się sprzedaje.
          >
          Doświadczenie temu przeczy. Chyba, że na niszowych rynkach (dobry piekarz w
          małym miasteczku).
          • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 27.04.09, 20:35
            Doświadczenie doświadczeniem, ale obserwuję stały spadek jakości wyrobów (nazwijmy to szerzej produktów i usług, nie tylko jako konsument ale także jako wytwórca), dzieje się tak dlatego, że działy marketingu w firmach rozrosły się do monstrualnych rozmiarów. Nieważne jest współcześnie, co dany produkt/usługa jest tak na prawdę warta (jakość, skuteczność, nowoczesność rozwiązań), ważne jest, ilu marketingowców pracuje nad sprzedażątego szajsu. IMO taka sytuacja jest chora.
            • seth.destructor Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 27.04.09, 20:46
              Oczywiście fakt, że robotnicy to partacze nie ma najmniejszego wpływu na jakość produktu? Wszystko wina marketingowca, który chce sprzedać bubel.
              • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 27.04.09, 22:29
                Nie chodzi mi o przypadek robotnika-partacza (satyra na leniwych robotników?), tylko sytuację, w której firma zmuszona jest ciąć wydatki na materiał, odpowiednią ilość etatów na produkcji, kontrolę jakości a wszelkie rynkowe konsekwencje obniżenia jakości i walorów produktu próbuje skompensować kampaniami reklamowymi i zwiększeniem aktywności akwizytorów. Jest to od jakiegoś czasu postępowanie bardzo popularne nie tylko w Polsce.
      • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 29.04.09, 00:41
        Zauważ jeszcze, że ponieważ budżet MONu jest ograniczony, mogłoby dojść do sytuacji, w której żołnierze rzeczywiście będą wyposażeni w dobre kamizelki ale zabraknie pieniędzy na amunicję, racje żywnościowe, bo o takim czymś tu piszę. Cała dobrze opancerzona armia z ograniczonym przydziałem amunicji i głodna? A co z R&D? Nowych technologii też im nie damy? niech sobie do Afganistanu zapieprzają na osiołkach?
    • piwi77 Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 27.04.09, 08:51
      Są zajęcia, które hańbią. Kat, praca w aparacie, na usługach reżymu,
      a w dzisiejszej Polsce etat w IPN.
      • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 27.04.09, 20:31
        O tym nie pomyślałem.
      • rudolf.ss IPN to historia i fakty 28.04.09, 11:29
        wrogiem IPN może być tylko wróg prawdy.
        Przecież to historia! Fakty!
        Jak można potępiać kogoś kto podaje fakty historyczne?
        • shymoons Re: IPN to historia i fakty 28.04.09, 22:47
          rudolf.ss napisał:

          > wrogiem IPN może być tylko wróg prawdy.
          > Przecież to historia! Fakty!
          > Jak można potępiać kogoś kto podaje fakty historyczne?


          znasz może jakieś fakty niehistoryczne???
          ;))))
    • shymoons Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 27.04.09, 23:05
      to żadna czy ?
      "(...) oprócz akwizycji, marketingu i produkcji reklam (ewentualnie polityka)"

      i dalej:

      "Dawniej w fabryce wystarczył sprawny zaopatrzeniowiec, żeby zapewnić ciągłość
      dostaw surowców/półproduktów, dziśiaj zaopatrzeniowcy dalej istnieją mimo iż po
      fabryce kręci się cała masa pehowców."

      Mylisz zaopatrzenie w półfabrykaty z dystrybucją gotowego produktu.
      Marketing jest narzędziem w sprawnym dystrybuowaniu, ale także służy do
      określenia kierunku produkcji...
      • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 27.04.09, 23:18
        > Mylisz zaopatrzenie w półfabrykaty z dystrybucją gotowego produktu.

        Niezupełnie. Takie same mechanizmy (a przynajmniej bardzo podobne), jak w przypadku produktów końcowych, są stosowane także przy akwizycji półproduktów, surowców, czy np. materiałów budowlanych. Firmy oferując badziewny towar, równocześnie wydają wielką kasę na marketing (w tym przypadku w większym stopniu bezpośredni niż masowy, ale mechanizm jest ten sam).

        > to żadna czy ?
        > "(...) oprócz akwizycji, marketingu i produkcji reklam (ewentualnie polityka)"

        A co, miałem pisać "prawie żadna"? Jak to się teraz mówi, skrót myślowy :).
        • shymoons Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 00:05
          "no means no" i w tej materii nie ma skrót ów myślowych... bo to dobre
          wytłumaczenie na wszystko ....

          > Niezupełnie. Takie same mechanizmy (a przynajmniej bardzo podobne), jak w przyp
          > adku produktów końcowych, są stosowane także przy akwizycji półproduktów, surow
          > ców, czy np. materiałów budowlanych. Firmy oferując badziewny towar, równocześn
          > ie wydają wielką kasę na marketing (w tym przypadku w większym stopniu bezpośre
          > dni niż masowy, ale mechanizm jest ten sam).

          teza podciągnięta pod przykład... niestety ...
          Zależności mechanizmów dystrybucji gotowych produktów i pozyskiwania surowców są
          zupełnie różne...
          przykłady pierwsze z brzegu:
          drzewo --> krzesło IKEA
          ruda miedzi --> KGHM --> POLKOMTEL
          krowa Mućka --> jogurt Bakoma

          pzdr
          szym
          • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 20:33
            > Zależności mechanizmów dystrybucji gotowych produktów i pozyskiwania surowców s
            > ą
            > zupełnie różne...

            Ale metody marketingowe jakby podobne.

            > przykłady pierwsze z brzegu:
            > drzewo --> krzesło IKEA
            > ruda miedzi --> KGHM --> POLKOMTEL
            > krowa Mućka --> jogurt Bakoma

            No i?
            • shymoons Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 22:56
              ... dystrybucja produktu/towaru ... ma mało wspólnego z pozyskiwaniem surowca
              Jeżeli byłoby odwrotnie to np. IKEA reklamowałaby meble podkreślając z jakiego
              drewna (i skąd) są produkowane... ale reklama oparta na faktach (np. Malezja,
              15$ miesięcznie dla robotnika, wycięte naturalne lasy) nie byłaby skuteczna...
              na prawdę nie rozumiesz/widzisz tego?
              ehhhh
              • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 23:17
                Jak na razie to Ty nie rozumiesz, chodzi mi o marketing na linii firma dostarczająca surowiec- firma odbierająca surowiec, odbiorca produktu finalnego nie ma z tym nic wspólnego.
                BTW przydałby się wymóg informowania w reklamach produktów (np. Ikei), gdzie produkt jest wytwarzany, jakie są płace pracowników firmy itp., może coś w traktowaniu pracowników i środowiska przez koncerny by się poprawiło.
                • shymoons Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 23:27
                  strikemaster napisał:

                  > Jak na razie to Ty nie rozumiesz, chodzi mi o marketing na linii firma dostarcz
                  > ająca surowiec- firma odbierająca surowiec (...)

                  tu nie ma żadnego marketingu, w Twoim rozumieniu, tu jest tylko zależność cena
                  -
                  • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 23:41
                    > tu nie ma żadnego marketingu, w Twoim rozumieniu, tu jest tylko zależność cena
                    > -
                    • shymoons Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 23:58
                      strikemaster napisał:

                      > > tu nie ma żadnego marketingu, w Twoim rozumieniu, tu jest tylko zależność
                      > cena
                      > > -
                      • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 29.04.09, 00:17
                        > .... czepiam się.... ale Firma kupuje raczej gorszej jakości surowiec i jeżeli
                        > już to taniej ... zwykłe prawo ekonomii

                        W tym jest właścnie problem, że niekoniecznoe taniej, bo ktoś musi sfinansować działalność chmary akwizytorów. Fakt, jak ktoś chce kupić drożej, jego prawo, ale ja mam też prawo o tym pisać.

                        > ...czepiam się ... rozbudowany dział marketingu nie ma wpływu na jakość
                        > produktu... jeżeli coś jest dobre to jest!!... dziwne??? marketing, w Twoim
                        > rozumieniu pozwala tylko tą "dobroć" uwypuklić..

                        Ależ ma, podobnie jak nadmiernie rozbudowany zarząd, haer i inne. Z czegoś trzeba finansować to towarzystwo i jakoś tak się utarło, że cięcia przeważnie zaczynają się od działów projektowego, przygotowania produkci, jakości i samej produkcji. Działy administracyjne, w tym marketing cięcia odczuwają jako ostatnie gdyż są firmie najbardziej potrzebne.
                        Żeby cokolwiek uwypuklać, produkt musi sobą cokolwiek reprezentować, inaczej jest to wciskanie kitu.

                        > czepiam się .... i to bardzo.... większość rzeczy jest produkowanych w Azji...
                        > i
                        > to nie dlatego, że Azjaci robią to lepiej... (złośliwość)

                        Wiem.

                        Twój komp jest z
                        > "metką" EU?? a podzespoły?

                        Podzespoły różnie i nic na to nie poradzę, że w EU się tego "nie opłaca produkować"?

                        I co ma to wspólnego z tematem wątku?
                        • shymoons Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 29.04.09, 00:57
                          w skrócie...
                          1. podejrzewam, że chmara akwizytorów nie powoduje podrożenia produktu...

                          > Ależ ma, podobnie jak nadmiernie rozbudowany zarząd, haer i inne. Z czegoś trze
                          > ba finansować to towarzystwo i jakoś tak się utarło, że cięcia przeważnie zaczy
                          > nają się od działów projektowego, przygotowania produkci, jakości i samej produ
                          > kcji.

                          fakt... cięcia zaczynają się na najniższym poziomie.. co do działu projektownia
                          to się nie zgodzę jest zawsze strategiczny w firmie...

                          Działy administracyjne, w tym marketing cięcia odczuwają jako ostatnie gd
                          > yż są firmie najbardziej potrzebne.

                          Jeżeli nie ma produktu... to marketing jest nie potrzrebny....

                          Twoja teza jest rozsądna ale wytłumacz to "pracownikom administracyjnym" dużych
                          firm, gdzie cięcia personalne ich właśnie dotykają.... i nie tłumacz tego
                          rozbuchanymi działami marketingu...

                          > Żeby cokolwiek uwypuklać, produkt musi sobą cokolwiek reprezentować, inaczej je
                          > st to wciskanie kitu.




                          :)))
                          • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 29.04.09, 01:19
                            > 1. podejrzewam, że chmara akwizytorów nie powoduje podrożenia produktu...

                            Albo podraża produkt, albo zmusza do cięcia innych kosztów, np. na produkcji.
                            Podam Ci przykład z trochę innej beczki. Pamiętasz proszek z kolorowymi granulkami? Granulki te tak na prawdę w żaden sposób nie zmieniały właściwości proszku, jednak, powodowały wzrost kosztów.
                            Tak na chłopski rozum, żeby firmę stać było na kolorowe farbki, przy równoczesnym zachowaniu ceny finalnej produktu i marży, musiała obniżyć koszty w innych aspektach działalności, stawiam, że cięcia dotknęły albo produkcję (wynagrodzenia pracowników, organizacja, materiały), albo jakość. Ten przykład obrazuje o co mi tak na prawdę w tym wątku chodzi.

                            > fakt... cięcia zaczynają się na najniższym poziomie.. co do działu projektownia
                            > to się nie zgodzę jest zawsze strategiczny w firmie...

                            Powinien być a jest to 2 różne rzeczy.

                            > Jeżeli nie ma produktu... to marketing jest nie potrzrebny....

                            Jeżeli produkt jest badziewny, nie trzyma standardów jakości, jest zacofany technologicznie, marketing jest niezbędny. Co więcej, jeżeli firma z powodu nadmiernych wydatków na marketing technologicznie stoi w miejscu, czyli się cofa względem konkurencji, marketing staje się niezbędny do dalszego jako takiego funkcjonowania firmy i o takich sytuacjach tutaj piszę.
          • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 20:46
            > ruda miedzi --> KGHM --> POLKOMTEL

            Pytam z czystej ciekawości, czy Polkomtel coś z tej miedzi produkuje, czy raczej spekuluje nią na giełdach?

            Jeśli chodzi o akwizycję półproduktów, na prawdę się z czymś takim spotykam. Co więcej, niby tacy sprytni prezesi dają się na to złapać jak pijane dzieci we mgle. Wystarczy słowo kluczowe: upust. Wezmą każde badziewie i po każdej cenie a pracownicy potem muszą się męczyć z materiałami nie spełniającymi standardów. Co więcej taki, dobrze "marketingowany" towar najczęściej jest nie tylko gorszej jakości, niż u mniej agresywnej konkurencji, ale także nawet po uwzględnieniu tego cudownego upustu droższy.
            • shymoons Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 22:59
              chodzi o zależność ... POLKOMTEL produkuje zadowolenie poniekąd oparte na miedzi :)
              • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 23:18
                Chyba do nich pójdę po 3 kilo tego zadowolenia :).
                • shymoons Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 23:21
                  przejdź na PLUSA :))))
                  • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 23:33
                    Czyżbyś pracował jako sales manager? :)
                    • shymoons Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 23:41
                      nie zgadłeś....
    • truten.zenobi dylemat wieźnia? 27.04.09, 23:53
      w zasadzie masz rację ale czy można inaczej?
      "jak ja nie sypnę a on mnie sypnie?"

      trochę jednak wąsko potraktowałeś marketing. nie dziwie się bo w
      naszej rzeczywistości jest on sprowadzany do reklamy

      normalnie marketing jest formą zarządzania opartą na dostosowaniu
      organizacji przedsiębiorstwa do potrzeb rynku... czyli z jednej
      strony dostosowanie się do praw rynku (z wszyskimi negatywnymi tego
      skutkami) a z drugiej poszukiwanie najpełniejszej odpowiedzi na
      potrzeby klientów...

      ale to utopia...
      • strikemaster Re: dylemat wieźnia? 28.04.09, 21:06
        Nie aż tak wąsko. Wziąłem się też za marketing bezpośredni na linii firma-firma. Jeżdżą tacy kolesie od firmy do firmy, oferują drogie badziewie i co ciekawe, prezesi firm do których tacy przybywają dają się łapać na tanie sztuczki psychologiczne typu upust. Tak na prawdę oferowany przez nich towar, nawet po upuście jest droższy niż u konkurencji.
        Postawiłem też tezę, że istnieje związek przyczynowo-skutkowy między przerostem działu marketingu a istotnym obniżeniem jakości i nie tylko, oferowanych produktów.
        • shymoons Re: dylemat wieźnia? 28.04.09, 23:05
          Wziąłeś się za pojęcie, które kiedyś nazywało się "domokrążca", a z marketingiem
          ma to mało wspólnego... ot zwykłe przeniesienie coby podnieść reputację
          pzdr
          szym
          • strikemaster Re: dylemat wieźnia? 28.04.09, 23:31
            A co, to nie jest marketing? Szczególnie gdy duża firma wysyła w teren całą bandę takich osobników. Korkują oni drogi, zajmują czas, a najgorsze, że są dość skuteczni (na pewno zbyt skuteczni, co odczuwają potem pracownicy zatrudnieni przy produkcji).
            BTW dla podniesienia reputacji nazywa się to inżynierem sprzedaży, managerem sprzedaży itp.
            • shymoons Re: dylemat wieźnia? 28.04.09, 23:40
              masz jakąś traumę???
              Ale w sumie masz rację ... hordy pracowników (marketingowców) GM korkują mi
              drogę.. bandy akwizytorów kolejowych (PKP IC, PKP PR) zajmują mi miejsca w
              SKMce, mam telefony w 4 sieciach bo każda jest najlepsza... ehhhhhhhhh

              > BTW dla podniesienia reputacji nazywa się to inżynierem sprzedaży, managerem sp
              > rzedaży itp.

              dla podniesienia reputacji gó**o można nazwać Chanelem ... ale nie zmieniam to
              faktu, że śmierdzi :)
              pzdr
              szym
        • truten.zenobi Re: dylemat wieźnia? 29.04.09, 10:52
          marketing bezpośredni jest formą sprzedaży i ma niewiele wspólnego z
          marketingiem jako sposobem zarzadzania przedsiębiorstwem....

          co ciekawe,
          > prezesi firm do których tacy przybywają dają się łapać na tanie
          sztuczki psych
          > ologiczne

          jakiś czas temu dyrekcja oddziału jednego z największych banków
          polskich (dziwnym zbiegiem okoliczności wtedy państwym) dała się
          wmanewrowac jakiemuś znachorowi/jasnowidzowi

          jest naprawdę ciekawe! to świadczy jaki poziom kompetencji mają
          ludzie na takich stanowiskach
          1. nie potrafią sobie zorganizować "obrony" przed dostępem różnych
          naciągaczy
          2. mają czas by tracić na takie spotkania
          3. nie potrafią się obronić przed prostymi sztuczkami
          socjoitechnicznymi... nie potrafią racjonalnie się zachować...
          .....

          a mimo wszystko jakoś zdobyli takie stanowisko i się utrzymują...
          czyzby ich szefowie byli jeszcze mniej kompetentni?
    • 10iwonka10 Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 09:41
      Nie przepadam za marketingiem ale mylisz sie- lansowanie nowego
      produktu odpowiednimi reklamami i technikami marketingowymi zwieksza
      sprzedaz i przynosi zyski producentom.
      • Gość: 0,7l Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.09, 09:58
        Może większość ludzi daje się nabrać na reklamę. Ja nie kupuję niczego co jest
        nachalnie reklamowane i np. nie kupię już wiertarki Makita bo to już jest szajs
        taki sam jak Toya a widać to wyraźnie kiedy popatrzy się na samo wykonanie.
        Większość firm produkuje szajs aby tylko coś sprzedać a marketingowcy są od tego
        żeby to g..no ludziom wcisnąć. Rozsądny klient kalkuluje jaki jest stosunek ceny
        do jakości, kretyn kupi wszystko byle tanio i w markecie a najlepiej jak jest
        dużo reklamy tegoż produktu.
        • shymoons Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 23:06
          czyli jaką wiertarkę kupujesz???
    • rudolf.ss Bzdura. Marketing jest twórczy 28.04.09, 11:26
      Praca prostytutki hańbi. Chyba tylko w jakimś wymyślonym świecie, gdzie na całej
      planecie nie ma pracy dla tej kobiety, to wtedy taki wybór byłby uzasadniony.

      Marketing jest najważniejszym działem w przedsiębiorstwie. Całą resztę jak
      spedycja, logistyka, transport, mogą wykonywać za ciebie maszyny. Natomiast
      marketing jest najważniejszy bo jest pracą twórczą, której bez sztucznej
      inteligencji żadna maszyna nie wykona lepiej od człowieka.
      Jeśli A.I. nigdy się nie narodzi to przyszłe przedsiębiorstwa będą wyglądać tak:
      szef + dział marketingu + park maszyn
      • strikemaster Re: Bzdura. Marketing jest twórczy 28.04.09, 20:41
        Spoko, prace nad A.I. są już zaawansowane. Zostanie więc taka struktura:
        1. Szef.
        2. Zastępca szefa.
        3. Park maszyn.
        BTW byłeś kiedyś w jakiejś, nawet zautomatyzowanej firmie produkcyjnej? Chyba nie, bo inaczej widziałbyś, że mimo użycia robotów, kręci się tam sporo robotników, techników.
        I jeszcze jedno, IMHO, przynajmniej w firmach produkcyjnych i budowlanych pracownicy projektowi, przygotowania produkcji, produkcji (są etapy których nie da się obecnie zautomatyzować, i wykonywane muszą być one przez fachowców) i kontroli jakości są dla działalności firmy kluczowi, tylko szefostwo nie zdaje sobie z tego sprawy, stąd zalew wszelkiego typu tandety. Taki mamagier myśli podobnie do Ciebie: wyprodukujmy jakieś byle co, jak w teren wyślemy odpowiednio dużo pehowców to i tak się sprzeda.
      • Gość: byś Re: Bzdura. Marketing jest twórczy IP: *.multimo.gtsenergis.pl 29.04.09, 00:26
        > szef + dział marketingu + park maszyn
        a kto opracuje technologię wytwarzania nowego zajebistego produktu?
        cały czas ten sam kit sprzedawać, tylko z innym marketingiem ?
        nie da rady
        • strikemaster Re: Bzdura. Marketing jest twórczy 29.04.09, 00:45
          I właśnie o to mi chodzi. Jak na razie cały ten kit (a przynajmniej jego część gwarantująca rentowność) się sprzedaje. Aż do czasu totalnej klapy połączonej z masowym wykupem firm z danej branży przez jakichś dziwnych "inwestorów" ze Wschodu. Tak stało się np. z Amerykańskim przemysłem elektronicznym, teraz dzieje się z motoryzacyjnym.
    • a.giotto Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 22:53
      strikemaster napisał:

      > Praca dziwki, śmieciarza
      > mimo że trudnai brudna, są pożyteczne.

      gdybym był śmieciarzem, to za porównanie do dziwki, nasypałbym Ci w kubeł
      • strikemaster Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 23:19
        A gdybyś był politykiem?
        • strikemaster PS 28.04.09, 23:23
          PS. Nie napisałem przecież, że śmieciarze to dziwki, bo to nie prawda, dziwkami są politycy. Umieściłem te zawody tylko we wspólnej grupie uznawanych ogólnie za hańbiące (jeżeli przyjmuje się, że jakaś praca hańbi).
    • brum.pl1 Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 28.04.09, 23:47
      strikemaster napisał:

      > Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi?

      Nie, to nie jest prawda.
    • strikemaster A teraz coś o zarządzaniu marketingowym 29.04.09, 00:09
      Ktoś tu jeszcze pisał o marketingu jako metodzie zarządzania firmą, więc napiszę też coś o marketingu produktów końcowych.
      Jakie to przynosi skutki można się dowiedzieć od zwalnianych w USA inżynierów, programistów z firm hi-tech, a także z wyników tychże firm po tym, jak ww. twórcy sukcesów tych firm zostali zastąpieni przez księgowych i marketingowców.
      Przykładowa, hipotetyczna scenka rodzajowa.
      Rzecz dzieje się w sali konferencyjnej działu marketingu firmy.
      Odbywa się zebranie, prowadzący marketing manager zaczyna:
      - Wiecie, że spada nam sprzedaż, musimy wprowadzić na rynek nowy produkt, który w dodatku musi nam skompensować sprzedaż starych. Zaczynamy burzę mózgów.
      Marketingowiec 1:
      - Nowy produkt musi być w kolorowym opakowaniu, najlepiej czerwonym.
      Marketingowiec 2:
      - W górnej części opakowania powinien być na niebieskim tle duży i wyraźny napis "nowość".
      Marketingowiec 3:
      - Należy porozumieć sięz sieciami handlowymi, że produkt musi być eksponowany na wysokości wzroku, najlepiej przy kasach marketów.
      Marketing manager:
      - Dobry plan, wszystko zapisałem, za miesiąc ruszamy na rynek.
      Marketingowiec 4, nieśmiało:
      - A co do tych pudełek włożymy?
      Marketing manager:
      - Nie marudź, bo mamy 10 chętnych na twoją posadę. Coś sięzawsze tam wrzuci, a nawet jak pudełka będą puste klienci i tak to kupią.
      • shymoons Re: A teraz coś o zarządzaniu marketingowym 29.04.09, 01:01
        ;)))


        > - Nie marudź, bo mamy 10 chętnych na twoją posadę. Coś się zawsze tam
        wrzuci, a
        > nawet jak pudełka będą puste klienci i tak to kupią.

        lepszych... :)
      • truten.zenobi dziwisz się że z takim zarządzaniem spada sprzedaż 29.04.09, 11:19
        że takie firmy się zwalają?

        ja idę, kupuję takie pudełko... i firma na wieki jest u mnie
        przegrana... pochwale się jescze 20 znajomym i na kilku forach...

        "product, price, promotion, place"

        produkt jest równie ważnym elementem (jak nie ważniejszym bo w jakiś
        sposób sam z siebie jest reklamą) jak reklama.

        może delikwenci trochę przespali wykładów, może kończyli "szkoły
        reklamy", może zafascynowali się socjotechniką...

        faktem jest że na początku by się wybić trzeba użyć socjotechniki...
        ale "skłamać możesz tylko raz" (oczywiście nie dotyczy to typowych
        oglądaczy TV)
        • strikemaster Re: dziwisz się że z takim zarządzaniem spada spr 30.04.09, 01:04
          Nie, dziwię się, że spada tak wolno.
    • pa.tryk26 Re: Czy to prawda, że żadna praca nie hańbi? 29.04.09, 11:21
      Nie hańbi ale zaszytu tez nie przynosi.
    • stalin-owiec A co to jest spoleczny punkt widzenia? 29.04.09, 11:28
      Heh, co za bzdura. Spoleczny punt widzenia? CO to za tfur? To ze ktos probuje
      sprzedac swoj produkt i stara sie zainteresowac potencjalnego konsumenta oznacza
      ze nie spelnia jakiejs spolecznej roli? Owszem, spelnia. Przyczynia sie do
      rozwoju, wzrosto konkurencji i kreatywnosci. Ale co moze wiedziec o tym
      "spoleczny punkt widzenia" .
      • strikemaster Re: A co to jest spoleczny punkt widzenia? 30.04.09, 01:03
        Zabrzmiało, jakbyś chciał za pomocą wyśmiewania uzasadnić potrzebę istnienia etatu, który zajmujesz :).
        1. Co to jest "społeczny punkt widzenia"?
        Spojrzenie na gospodarkę i zjawiska w niej zachodzące w sposób bardziej globalny, wyjście poza czubek własnego nosa.
        Makroekonomicznie fakt, że ktoś ładuje dużo pieniędzy w marketning ma niewielkie znaczenie, jeżeli nie żadne. Tak na pradwę jogurtu w kraju sprzeda się tyle samo, co gdyby nie było żadnych reklam czy innych "promocji", mógłby sięco najwyżej zmienić udział poszczególnych producentów w rynku, a i to niekoniecznie. Wszyscy producenci ładują w reklamę ogromne środki, więc gdyby wszyscy równocześnie przestali się tym zajmować, udziały w rynku mogłyby ulec zamrożeniu.
        2. Rozwój, konkurencja?
        a) Zależy jaki rozwój. Technologiczny na pewno nie, bo marketing pożera środki, które mogłyby zostać wykorzystane do rozwoju. Rozwój jakiejś Bakomy? A co społeczeństwo/gospodarka ma z ekspansji jednej konkretnej firmy? Rynek się z tego powodu nie rozszerza ani nie rozwija, może tylko spaść konkurencja ze względu na upadek lub ograniczenie działalności firm konkurencyjnych.
        b) Konkurencja? po pierwsze patrz wyżej.
        Po drugie, uczestniczeę w rynku jako konsument i jakoś nie zauważam pozytywnego wpływu reklam, promocji, kolorowych pudełek. Wzrost konkurencji powinien za sobą przynieść spadek cen (rzeczywiście miał miejsce, ale został wywołany spadkiem kosztów produkcji- relokacja do Azji, marże firm pozostały na poziomie niezmienionym albo wręcz wzrosły), wzrost jakości (tutaj od lat obserwuję stałą tendencję przeciwną, obejmującą praktycznie wszystkie branże od spożywki do przemysłu motoryzacyjnego, elektroniki wskutek przeniesienia produkcji do Azji, znacznego cięcia kosztów w działach jakości, R&D, kosmiczne pieniądze na marketing jak widać nie powodują wzrostu jakości). IMHO powyższy wywód wskazuje jednoznacznie, że wzrost środków przeznaczanych na marketing nie zwiększa konkurencji na rynku, powoduje jedynie powstawanie zapóźnień technologicznych firm, które ulegają tej modzie i w efekcie, w dłuższej perspektywie czasowej doprowadzają do ich regresji, w skrajnych przypadkach upadku.
        BTW upadek niektórych firm też nie zwiększa konkurencji w gospodarce, podobnie jak konsolidacja w wyniku przejęć.
        3. Wzrost kreatywności? Chyba tylko w dziedzinie produkcji reklam wciskających kit. Rzeczywiste produkty wymyślają projektanci, marketingowecy są tylko od wymyślania reklam.

        >To ze ktos probuje
        > sprzedac swoj produkt i stara sie zainteresowac potencjalnego konsumenta oznacz
        > a

        Wszystko zależy od proporcji środków przeznaczanych na wymyślenie i wytworzenie produktu do tych przeznaczanych na jego promocję. W wyniku nadmiaru tych drugich tworząsię produkty wirtualne, które poza ekranem TV nie spełniają funkcji, do której podobno zostały stworzone, jak Aktymel.
        • stalin-owiec Re: A co to jest spoleczny punkt widzenia? 17.05.09, 14:51
          strikemaster napisał:


          > 1. Co to jest "społeczny punkt widzenia"?
          > Spojrzenie na gospodarkę i zjawiska w niej zachodzące w sposób bardziej globaln
          > y, wyjście poza czubek własnego nosa.
          Mnie jakoś społeczne punkty widzenia kojarzyły się z komuszym językim. Nie ma
          czegoś takiego jak społeczny punkt widzenia, strikemasterze. To co jest dobre
          dla mnie, niekoniecznie jest dobre dla Ciebie. Moim zdaniem reklama przyczynia
          się do rozwoju, chociażby poprzez to, że pieniądze wydane na reklamę są póżniej
          inwestowane i przyczyniają się do rozwoju gospodarki i bogactwa jednostek. Dla
          Ciebie to bzdety. Ale co to ma wspólnego ze "społecznym punktem widzenia" ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja