kolter_one
30.04.09, 23:14
Niedziela 1 maja była jednym z najsmutniejszych dni w historii F1 - na
początku wyścigu Williams prowadzony przez trzykrotnego mistrz świata Ayrtona
Sennę przy wyjściu z zakrętu Tamburello z prędkością 208 km/h wpadł w betonową
ścianę. Wszystko trwało błyskawicznie: reanimacja i transport śmigłowcem do
szpitala w Bolonii, lecz przeznaczenia nie dało się oszukać. Wieczorem z Włoch
dobiegła tragiczna wiadomość - trzykrotny mistrz świata, ikona F1,
niedościgniony wzór dla wielu kierowców - Ayrton Senna po kilku godzinach
przebywania w stanie śmierci klinicznej nie żyje.
sport.onet.pl/74455,1248769,1962325,,dwa_dni__ktore_wstrzasnely_f1,wiadomosc.html