sppb
08.05.09, 02:40
Nie chciałem odpowiadać tym ... bo to nie są ludzie, z którymi rozmowa jest
możliwa, ale skądinąd warto odnieść się do sprawy, chociaż dla wielu ludzi
wydaje się ona oczywista.
Po pierwsze wydatki na rozwój techniki wojskowej są tylko niewielką częścią
bezsensownych wydatków na cele wojenne i niewielką częścią potężnych strat
wojennych.
Po drugie najbardziej potrzebne technologie wojskowe nie pokrywają się z
najbardziej potrzebnymi technologiami potrzebnymi społeczeństwu. Przykładowo,
marzeniem każdego posiadacza domu byłby w tej chwili lekki, odporny na
działanie warunków atmosferycznych, trwały materiał na izolację termiczną.
Marzeniem budujących domy np. super tani, trwały materiał budowlany o niskim
współczynniku przewodnictwa ciepła. Technologie wojenne raczej idą w innym
kierunku ;), a jeśli idą w kierunku budowania, to raczej nie domków
jednorodzinnych.
Po trzecie straty wojenne obejmują to, co dla postępu technologicznego jest
najcenniejsze, czyli ogromny potencjał intelektualny. Ilu potencjalnych
noblistów zginęło w II Wojnie Światowej? Ilu potencjalnym noblistom wojna
uniemożliwiła karierę w inny sposób. Nigdy się nie dowiemy.
Po czwarte szereg programów naukowych jest tak kosztowna, że wymaga współpracy
i wysiłku wielu narodów. Wojny zakłócają lub uniemożliwiają taką współpracę.
Po piąte aktualnie rozwój technologii finansowany jest również przez potężne
międzynarodowe korporacje. Wojny zakłóciłyby ich funkcjonowanie.
Po szóste zużycie surowców na cele wojenne powoduje wzrost ich cen, a to
ogólnie ogranicza postęp technologiczny.
W powojennej Europie jesteśmy świadkami bezprecedensowego postępu
technologicznego i nie potrzebujemy do tego żadnej wojny.