hsirk
17.05.09, 23:28
pizda...
przepiekne slowo. tak obrzydliwe ze az przepiekne. a jakie wrazenie
robi na inteligentkach... i inteligentach tez. w dobrym
wyksztalconym srodowisku, gdzie och ach gielda i kawior, nalezy w
pewnym momencie dyskusji i smiesznych opowiadan z przeszlosci, kiedy
panienki chichocza a panowie wtoruja skrywanym basem, przy
opowiadaniu jakiegos zdarzenia, do tej pory inteligenckiego i cacy,
wplesc: "i wtedy on ja zlapal za pizde..."
chwilowo zapada cisza. potem usmiechy. wymuszone. panienki
sztywnieja, zas panowie, co mieli zamiar wkrotce dobrac sie do ich
pizd, patrza na ciebie jak na ostatniego smiecia, co im popsul
robote. i juz jestes chamem. coz.
nawiasem mowiac slowo pizda na przestrzeni jakich trzydziestu lat
ewoluowalo jezeli chodzi o znaczenie. kiedys byla to dosc glownie
wulgarna nazwa tego czegos... no... no tego czym sie rodzi czy jakos
tak.
obecnie, choc nadal tak funkcjonuje znaczeniem slownikowym nr1 jest
chyba nie radzacy sobie osobnik plci meskiej.
no, czasami niemila urzedniczka z urzedu skarbowego.