Czy znasz jakieś atawizmy społeczne?

19.05.09, 19:43
Atawizmy, czyli zachowania, które były adekwatne w przeszłości, a obecnie dziwią, śmieszą lub irytują.

Na przykład płacz kobiecy. Gdy tylko pojawia się przed taką kobietą problem, zaraz ryczy i domaga się przytulenia. Niezaspokojenie tej potrzeby wpędza biedaczkę w depresję, która jest też wariantem tego atawizmu i polega na braku działania i oczekiwaniu, że ktoś za chorego wszystko zrobi, co przeradza się w pozaświadomą reakcję organizmu. Czyż ten atawizm nie jest spowodowany przez takie właśnie wychowywanie dziewczynek? Wielokrotnie byłem świadkiem sytuacji, gdy dziecko coś sobie zrobiło, skaleczyło, pojawił się jakiś problem i pierwsza reakcja to naturalny dla dziecka płacz i wołanie mamy. Z tymże chłopców częściej czekała bura i żądanie zaprzestania płaczu i rozwiązania problemu, a dziewczynki mamy brały na ręce, pocieszały i same likwidowały źródło stresu. W ten sposób tak wychowana kobieta powiela ten schemat i oczekuje pomocy rodzicielskiej. Tyle, że jest dorosła i mamy nie ma w pobliżu.

Coś innego. Instynkt zbieracza. Atawizm w mieście. Czasami zdarza się, że na skwerku pojawią się jesienią grzyby. Choćby były tylko dwa na krzyż, długo nie porosną, gdyż jakiś napalony grzybiarz zaraz wyruszy na wyprawę zbieracką. Co z dwu grzybów zrobić, nie mam pojęcia. To samo dotyczy różnych innych roślin jadalnych, które rosną przy drodze w mieście i oczywiście wchłaniają spaliny samochodowe, metale ciężkie i psie siki. Zbieraczowi włącza się zielone światełko w głowie i zrywa cokolwiek jadalnego... o smaku popiołu, ale jest szczęśliwy, gdyż zaspokoił swój instynkt z czasów wspólnot łowieckich, gdy każde jedzenie się zbierało po lasach i krzakach, gdyż pola jeszcze uprawiane nie były.

Jeszcze jeden atawizm mi się przypomniał - rolniczy. Też widoczny w mieście, które z natury nie jest miejscem produkcji żywności. Niektórym ludziom na widok niezaoranej i nieobsianej ziemi włącza się czerwone światełko w głowie i poczynają ryć trawniki przyblokowe i skwerki przydrożne, sadzić kwiaty czy drzewka czy warzywa. Na nieswojej ziemi. Później właściciel terenu robi tam parking i po krzaczkach. Instynkt rolniczy jest nieadekwatny do miejsca, gdyż jak ktoś lubi zieleń, to może wybrać okolicę podmiejską, gdzie jest dużo ogrodów i miejsca dla zwierząt do biegania.

I doszedłem do atawizmu zwierzęcego. Chyba każdy tak ma, że jak widzi zwierzę, to próbuje je karmić i głaskać. Nawet te, które są karmione, jak zwierzęta w zoo albo te, które normalnie się nie głaskają, jak żółwie czy rybki. Normalny odruch z czasów, gdy zamiast zastrzelić turzycę z łuku, dawało jej się garść trawy, aby poszła z nami i udomowiona dawała mleko i tak dalej. Z tym atawizmem jest związany instynkt hodowcy, też charakterystyczny dla ludzi, którzy żyli na wsi i zamieszkali w mieście i który polega na hodowaniu gołębi po balkonach albo nawet dużych psów na którymś z piętr betonowego bloku. I gołębie i pies się męczą zamknięte w betonowej klatce, ale hodowca jest szczęśliwy.

Czy znacie inne atawizmy?
    • strikemaster Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 19.05.09, 22:54
      1.Płacz kobiecy.
      Jesteś pewny, że wynika on w całości z wychowania a nie konstrukcji psychicznej?
      A dlaczego mężczyźni nie garną się do pracy w przedszkolach? Niektóre kobiety mają tak silny instynkt macierzyński, że mogą nim obdarować także nieswoje dzieci, a facetom instynktu tacierzyńskiego ledwie wystarcza dla swoich. IMO to wszystko wynika głównie z psychiki, jest wrodzone i niezmienialne.

      2. Zbieractwo.
      Nie widziałem nigdy takiego przypadku (w mieście, w lesie to inna sprawa), więc chyba występuje dość marginalnie.

      3.Instynkt rolniczy.
      Warzyw w mieście jak dotąd nie widziałem, ale owoce zdarzają się dość często. Na szczęście hodowane są one najczęściej na podmiejskich blokowiskach, gdzie zanieczyszczenie środowiska jest mniejsze niż na niejednym polu zlokalizowanym przy drodze na wsi.

      4.Instynkt hodowcy.
      Idiotyczna sprawa, o ile jeszcze rybki albo chomik nikomu nie szkodzą, więc można to uznać za niegroźne wariactwo, o tyle wielkie psy na 10 piętrze to krystalicznie czyste kretyństwo.

      Dołożę jeszcze trochę:

      5. Powszechna potrzeba usług szamańskich, kogoś, kto ma dostęp do duchów, wiedzy tajemnej. W Polsce najczęściej objawia się to wiarą katolicką, ale nie tylko. Zdarzają się osobniki, które po odrzuceniu jedynie słusznego odłamu szamanizmu, zaczynają wierzyć w inne, niekoniecznie czysto religijne, z neoliberalizmem i UFO włącznie.

      6. Konieczność zaznaczania granic swojego terytorium, nie jest tak powszechne, jednak różne grupy/subkultury dość powszechnie przy pomocy sprayu oznaczają na ścianach dokąd sięga ich terytorim ("Ruch panuje", "Punk's zone" itp.)

      7.Bardziej kulturowy, niż biologiczny atawizm- kult władzy.
      Jest to dość powszechny rodzaj zachowań, objawiający sięuniżoną postawą wobec wszelkich przedstawicieli władzy od policjanta, urzędnika do przełożonego w pracy. Mimo, że konstytucja gwarantuje wszystkim obywatelom równość, obywatele ci, sami, często bez niczyjej ingerencji przyjmują postawę uniżoną.

      8.Nacjonalizm.
      Ewidentny przeżytek z czasów, gdy o wyniku wojny, a co za tym idzie, przeżyciu i powodzeniu państwa, jak i jego mieszkańców decydowało wystawienie wielkiej, dobrze zmotywowanej armii mięsa armatniego.
      W czasach, w których przetrwanie i sukces społeczeństw zależny jest od różnorodności, innowacyjności i kontaktów gospodarczych ze światową gospodarką- nie ma logcznych podstaw do jego trwania.

      9.Ksenofobia.
      Atawizm pochodzący z czasów wojen plemiennych, objawiający się wrogą postawą wobec przedstawicieli innych plemion, podobny do nacjonalizmu, jednak wywodzący się z czasów prehistorycznych, gdy nie obowiązywał jeszcze podział państwowy, stąd o ile nacjonalista jest w stanie tolerować współobywatela różniącego się trochę wyglądem, ale posiadającego wpólnych z nim wrogów, o tyle ksenofob toleruje jedynie jednostki wyglądające i zachowujące się dokładnie tak samo jak on.

      10.Antysemityzm.
      Forma ksenofobii skierowanej przeciwko przedstawicielom tej jednej i konkretnej grupy,. Nienawiść ta była i jest utrwalana przez wieki przez władców, którzy mieli w sianiu takiej nienawiści swój konkretny, ekonomiczny interes (Torquemada, Hitler).

      11.Dress code.
      Atawizm sięgający czasów, gdy kult władcy był obowiązkowy, czyli władcę i jego urzędników należało bezbłędnie i szybko identyfikować. Służył do tego ich niepowtarzalny strój. W tym czasie panował także powszechny analfabetyzm, w wyniku którego, charakterystyczny strój był jedynym możliwym sposobem rozróżniania nie tylko władcy i jego urzędników, ale także poszczególnych grup społecznych (stąd różne stroje dworskie, cechowe, chłopskie itd.). W czasach powszechnej umiejętności pisania i czytania oraz teoretycznej równości wobec prawa, kompletny przeżytek.

      12. I na koniec coś może bardziej błahego, może też zostanę za to wyśmiany, ale kulturowy zakaz noszenia przez mężczyzn spódnic, kiltów, czy czego jeszcze któryś facet by sobie nie zarzyczył, też jest atawizmem, zachowaniem społecznym dość nowym a już przestarzałym, w dodatku nie ma i nigdy nie miał żadnego logicznego celu. Pozostaje tylko przypuszczać, że jest to zdegenerowana forma dress code'u.
      • dritte_dame Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 20.05.09, 04:30
        strikemaster napisał:

        > instynktu tacierzyńskiego

        <wrrrr...>
        • strikemaster Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 01:58
          A jak to miałem nazwać?
          • dritte_dame Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 05:51
            strikemaster napisał:

            > A jak to miałem nazwać?

            Nie wierzę że po pięciu sekundach refleksji nie potrafiłbyś
            sobie przypomnieć prawidłowej i od dawna istniejącej nazwy!

            Spróbuj tak:

            Macierzyństwo --> macierzyński
            Ojcostwo --> ??
            • hypatia69 Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 12:18
              Ale to modne ostatnio sformułowanie i wrosło w mowę potoczna. Musisz
              sie z tym pogodzić.
              • dritte_dame Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 12:40
                hypatia69 napisała:

                > Ale to modne ostatnio sformułowanie i wrosło w mowę potoczna.
                Musisz
                > sie z tym pogodzić.

                Neverrrrr...

                Który niedouczony pismak to wymyślił??
                (Lub pewnie raczej - pismaczka, sądząca że spełnia tym zbożny
                feministyczny uczynek.)

                Przecież "to" zaczęło straszyć tu w Wyborczej dopiero od jekiegoś
                pół roku.
                I od razu "wrosło" :((
              • leftt Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 19:35
                hypatia69 napisała:

                > Ale to modne ostatnio sformułowanie i wrosło w mowę potoczna.
                Musisz
                > sie z tym pogodzić.
                Modne głównie w GW. Ja też się z tym nigdy nie pogodzę i będę
                zwalczał tego chwasta konsekwentnie.
      • the_ukrainian Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 20.05.09, 10:00
        > A dlaczego mężczyźni nie garną się do pracy w przedszkolach?

        Pewnie dlatego żeby jakaś nawiedzona mamuśka nie oskarżyła ich o molestowanie
        dziecka podczas podcierania mu tyłka albo przebierania.

        > 8.Nacjonalizm.

        Mylisz się. Polska jest dużym państwem. Mamy ponad 40 milionów obywateli co
        wystarczy żeby pociągnąć polską gospodarkę. Niepotrzebne nam tu są rzesze
        imigrantów. Polskie władze powinni robić tak żeby Polakom tu było dobrze i żeby
        nie emigrowali za chlebem a nie tworzyć tu jakąś mieszankę kulturową. Do czego
        to prowadzi to było widać na przykładzie Francji. Ja mam samochód po to żeby nim
        jeździć a nie żeby jakiś dzikus co w dżungli powinien siedzieć albo kozy ganiać
        po stepie miał co spalić. Co do kontaktów i powiązan ze światową gospodarką to
        jest tak że jak pierdyknie gdzieś tam na świecie to odbije się to też na nas.
        Irracjonalne zachowanie społeczeństwa amerykańskiego zapoczątkowało kryzys na
        rynku nieruchomości w USA, kryzys przeniósł się na sektor finansowy i dzięki
        temu Polska po dupie dostała również. Im bardziej się uzależnimy od gospodarki
        światowej tym mniej suwerennym krajem będziemy. Powinniśmy rozwijać naszą polską
        gospodarkę, polską produkcję, przemysł i rolnictwo. Oddawanie polskich dóbr
        strategicznych w obce ręce, zalewanie kraju tanimi towarami z Chin to działanie
        na szkodę Polski i jako takie powinni zakończyć się publiczną egzekucją tych
        którzy się tego dopuścili. Jeśli z uśmiechem na twarzy chcesz tu nawpuszczać
        dzikusów a to co polskie rzucić na pożarcie innym to powinieneś żyć w czasach
        kiedy rządził król a tacy jak ty byli od uprawiania pól, pasania krówek i
        płacenia dziesięciny i nie mieli wpływu na losy Polski z pożytkiem dla niej.
        • seth.destructor Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 00:52
          Uważam, że to symptomatyczne, że o polskim nacjonalizmie ma dużo do
          powiedzenia the ukrainian oraz rudolf.ss. Do kompletu brakuje
          jeszcze Żyda i Murzyna...
          • rudolf.ss jestem 100% Polakiem 21.05.09, 01:01
            jestem 100% Polakiem - mam zielone, a nie niebieskie oczy i jestem ciemnym
            blondynem, a nie świńskim.
            Kiedyś normalnie dawano na imię Adolf - jak mojemu dziadkowi. Nie trzeba było
            być Niemcem żeby mieć na imię Adolf. Rudolf to też bardzo popularne imię w
            Polsce wśród Polaków. Helmutów nie lubię. Historię mojego ss już dawno tłumaczyłem.
            • seth.destructor Re: jestem 100% Polakiem 21.05.09, 01:14
              Zielone oczy są charakterystyczne dla potomków Celtów i Germanów.
              Często spotyka się je w Irlandii i Europie Północnej. 92%
              Islandczyków ma zielone albo niebieskie oczy...

              Zresztą nie chodzi mi o geny, ale o nicka. Z moim mógłbym wyjść na
              Żyda, jednak niestety nic mi nie wiadomo o takowych w mojej
              rodzinie. A jeśli, mi to nie przeszkadza.

            • hypatia69 Re: jestem 100% Polakiem 21.05.09, 12:24
              No, że jesteś ciemnym blondynem od dawna juz nie ulega dla
              mnie wątpliwości...
          • rudolf.ss poszukaj Żyda w lustrze 21.05.09, 01:02
            PS. poszukaj Żyda w lustrze rano przy goleniu - z racji twoich opinii o
            nacjonalizmie można wnioskować, że łatwo tam jakiegoś znajdziesz.
            • strikemaster Re: poszukaj Żyda w lustrze 21.05.09, 18:53
              Ty jeszcze wierzysz, że w lustrze i TV są schowane takie małe ludziki, które sięnam pokazują?
        • Gość: poprawiacz Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? IP: *.dhcp.bluecom.no 21.05.09, 19:38
          > Polska jest dużym państwem. Mamy ponad 40 milionów obywateli....

          tylko 38 mil.
      • kot_behemot8 Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 20.05.09, 10:41
        strikemaster napisał:

        > A dlaczego mężczyźni nie garną się do pracy w przedszkolach?


        Bo mało płacą?



        >
        > 7.Bardziej kulturowy, niż biologiczny atawizm- kult władzy.



        Chyba właśnie biologiczny - to co nazywasz kultem władzy, to nic
        innego jak atawistyczny lęk przed silniejszym, mogącym wyrządzić
        krzywdę, osobnikiem.


        >
        > 12. I na koniec coś może bardziej błahego, może też zostanę za to
        wyśmiany, ale
        > kulturowy zakaz noszenia przez mężczyzn spódnic, kiltów, czy
        czego jeszcze któ
        > ryś facet by sobie nie zarzyczył, też jest atawizmem, zachowaniem
        społecznym do
        > ść nowym a już przestarzałym,



        Jak to "przestarzałym"? Noszenie spodni przez mężczyzn to stosunkowo
        nowy wynalazek. Wcześniej przez setki albo i tysiące lat nosili
        suknie. Noszenie spodni możesz nazwać modą ale nigdy atawizmem.
        • strikemaster Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 18:52
          > Jak to "przestarzałym"? Noszenie spodni przez mężczyzn to stosunkowo
          > nowy wynalazek. Wcześniej przez setki albo i tysiące lat nosili
          > suknie. Noszenie spodni możesz nazwać modą ale nigdy atawizmem.

          Wcześniej, przez 70 kilka tysięcy lat nosili suknie i spódnice. Od ok. 150 lat nam nie wolno, przy czym, ponieważ nie znalazłem żadnego racjonalnego wytłumaczenia tego zjawiska, uznaję to za atawizm, a dokładniej odprysk po dress code. Strój faceta ma jednoznacznie określać, jakiej jest płci, przy czym od połowy XXw i tak nie określa, bo kobiety przejęły praktycznie wszystkie rodzaje męskich strojów.
          • kot_behemot8 Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 22.05.09, 08:16
            strikemaster napisał:

            Strój faceta ma jednoznacznie określać, jakiej jest płci, przy czym
            od połowy XX
            > w i tak nie określa, bo kobiety przejęły praktycznie wszystkie
            rodzaje męskich
            > strojów.
            >


            A dlaczego uważasz, że tylko spodnie jednoznacznie określają płeć
            mężczyzny? Czy to przypadkiem nie efekt tego samego stereotypowego
            sposobu myslenia zktórym walczysz czyli utożsamianie spodni z
            męskością?
            • strikemaster To nie ja, to "oni" 22.05.09, 18:47
              To nie ja tak uważam, tylko ci mityczni forumowi oni, którzy podobno sprzeciwiają się rezygnacji z wszelkich form dress code. Jak na razie w życiu realnym żadnego takiego nie spotkałem, wszyscy tylko straszą: nie przyjdziesz pod krawatem to nie załatwisz, przyjdziesz w kilcie to cię wyśmieją itd. itp. Na forum też niewielu tych onych widziałem, ale istnieje powszechna opinia, że ci oni stanowią większość.
        • strikemaster Wyjaśnienie 22.05.09, 23:44
          > Jak to "przestarzałym"? Noszenie spodni przez mężczyzn to stosunkowo
          > nowy wynalazek. Wcześniej przez setki albo i tysiące lat nosili
          > suknie. Noszenie spodni możesz nazwać modą ale nigdy atawizmem.

          Wyjaśnię dokładniej o co mi chodziło.
          Oczywiście, że spodnie są nowym zwyczajem. W miarę jak kobiety wyzwalały się ze stereotypów, także tych dotyczących strojów, mężczyźni coraz bardziej zawężali zasób możliwych w tym względzie rozwiązań. Coraz więcej ubrań dawniej męskich lub unisex stawało się czysto damskimi, co spowodowało w Europie całkowite odejście mężczyzn od noszenia spódnic (poza Szkocją, Grecją i niektórymi rejonami Hiszpanii). Kultura, a więc głównie sami mężczyźni, bo panował i nadal panuje patriarchat, tworzyli a następnie pogłębiali stereotyp, że facet ma chodzić w spodniach. Z czasem okazało się, że już nie tylko w spodniach w ogóle, ale potrzebne są specjalne męskie spodnie, jako że kobiety w międzyczasie się już w różne spodnie ubierały. Proces ten, postępując nie ominął nawet Szkocji, powstały kilty damskie, odwrotnie zapinane, mimo, że dawniej kilt w kręgu celtyckim był męską świętością, kobiety nie miały do niego prawa. Tak więc niewiele brakowało, żeby kilty też stały się wyłącznie damskie. Męskie kilty zostały uratowane przez politykę- Szkocja wzmocniła swoje dążenia do autonomii i "obudzili" się szkoccy imigranci w USA, Kanadzie, Australii, NZ. Kilt powrócił jako symbol szkockości.

          Dlaczego kobietom łatwo przychodziło przejmowanie męskich strojów podczas gdy faceci musieli się kolejnych swoich pozbywać?

          Powodów jest kilka. Po pierwsze, kobiety walczące o równouprawnienie "w skład" tego równouprawnienia włączyły też prawo do noszenia męskich strojów, mogę się zgodzić, że spodnie dla kobiet są wygodniejsze, ale IMHO to nie był główny powód, ważniejszy był fakt, że w ówczesnym męskim społeczeństwie męski znaczyło (i jeszcze w wielu dziedzinach znaczy) lepsze. Kobieta w męskim stroju była (i jest) równa mężczyźnie, podczas gdy mężczyzna w stoju kobiecym jest zniewieściały, czyli gorszy. Żaden facet nie może sobie pozwolić na bycie zniewieściałym, więc musi unikać stroju, który mógłby spowodować choćby cień podejrzenia, że jest niewystarczająco męski. Takie rozumowanie powoduje ciągłe zawężanie się zakresu męskich zachowań, strojów itd. Zgodnie z tym, jeżeli wśród kobiet upowszechniły się zimowe wysokie buty (kozaki, kowboje), facet musi przez zaspy zasuwać w adidasach, jeszcze 10, 15 lat temu chodziłem w zimie w kozakach i nie było to nic dziwnego, tej zimy próbowałem takie obuwie kupić, i okazało się, że wyższe kozaki są produkowane wyłącznie jako damskie. Ten sam los może spotkać niedługo pozostałe rodzaje męskiej odzieży. Czy będzie to oznaczało, że męzczyźni będą chodzić nago? Nie, w końcu nie ma nic piękniejszego niż naga dziewczyna, potwierdzam tą opinię :). Oznacza to jednak, że facet nie będzie mógł wcale opuszczać domu, bo nie będzie miał w czym (lub bez czego), wszystkie rodzaje strojów lub ich brak będzie kobiecy. Dla faceta nie ma gorszej obelgi, niż sugerowanie zniewieścienia, albo niewłaściwej orientacji seksualnej. Jak widzisz, niektórzy w całej potędze swojej niewiedzy uważają każdą spódnicę, w tym kilt, za odzież damską, co powoduje, że ja, podobnie jak feministki i emancypantki muszę walczyć z "męskimi szowinistycznymi świniami".

          Czy istnieje stereotyp, że facet musi w spodniach?

          Powstał gdzieś w połowie XIXw, przez większość XXw się nasilał i umacniał swoją pozycję. Pod koniec XXw zaczął siępowoli cofać. Akcja rozpoczęła się od Szkocji i Szkotów, jak pisałem wyżej, potem zaczęła si, głównie w USA rozszerzać także na ludność pochodzenia nie-szkockiego. Powstały firmy zajmujące się szyciem kiltów, tartany nie-klanowe dla różnych firm, jednostek wojskowych USArmy. Następnie zaczęto w UK i USA promować męskie spódnice wzorowane na kiltach, jednak nie będące już tradycyjnymi kiltami (np. Utilkilt itp.). powstały stowarzyszenia, fora i strony internetowe promujące noszenie przez facetów spódnic. Coraz więcej facetów się przełamywało. AFAIK wielu spośród tych, którzy spróbowali chodzić w spódnicy, już przy tym zwyczaju zostało. Teraz, jak widzicie, ta akcja dociera do Polski. :)

          Czy to jest atawizm?

          IMO jest, mimo iż jak na atawizmy, jest dość nowy. Jest to dość silnie zakorzenione przekonanie, że nie wypada, nie wolno itd. Nie jest to moda, moda nigdy tak długo nie trwa. Jedynym racjonalnym wytłumaczeniem, dlaczego faceci w Polsce nie chcą zawalczyć o prawo do noszenia kiltów na codzień mimo nieporównalnie większej wygody jest strach przed określeniem jako zniewieściały.
          Jest to równocześnie przejaw atawistycznego dress code. Zawsze istniał, istnieje i prawdopodobnie będzie istniał podział na stroje męskie i damskie. W starożytnoym Egipcie, Grecji męskim strojem była minispódniczka, w starożytnym Rzymie- tunika lub toga, potem różne spódniczki, szorty, kolorowe pończochy, a teraz z racji tego, że ww stroje zostały przejęte przez kobiety, pozostają spodnie, ewentualnie kilt, ale już na własne ryzyko zakiltowanego, bo nigdy nie wiadomo, jak to odbierze spotkany na ulicy osobnik Rudipodobny.

          Dlaczego mężczyźni nie chcą mieć wygodniej?

          Strach, co równocześnie obala stereotypy o męstwie jako odwadze i silniejszej płci.
      • rudolf.ss Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 20.05.09, 10:53
        > 2. Zbieractwo.
        > Nie widziałem nigdy takiego przypadku (w mieście, w lesie to inna
        > sprawa), więc chyba występuje dość marginalnie.

        To jeszcze mnie nie widziałeś w akcji jak zbieram pieczarki pod blokiem na
        jajecznicę :D

        > 7.Bardziej kulturowy, niż biologiczny atawizm- kult władzy.
        To nie jest żaden atawizm - normalni ludzie szanują władzę. Gdzie tu widzisz
        atawizm? Władza ma być silna i budzić respekt - niestety naszym politykom daleko
        jeszcze do Putina.

        > 8.Nacjonalizm.
        Gdzie tu widzisz atawizm?
        Jak ktoś zbijał bąki na lekcjach historii, nie umie wyciągać wniosków albo
        brakuje mu wyobraźni to oczywiście uważa nacjonalizm za coś złego i niepożytecznego.

        > 9.Ksenofobia.
        Gdzie tu widzisz atawizm? Ksenofobia to wzorowa postawa wobec wszelkich obcych.
        Masz swoje osiedle, później swoje miasto, później swoje województwo, swój kraj,
        swój kontynent, swoją planetę. W tej hierarchii stopniujesz sympatie do obcych
        osobników. Bardzo pozytywna postawa jednak samo określenie ze słowem "fobia" jak
        zwykle nietrafione - powinno się to określać odpowiednikiem dwóch słów - niechęć
        do obcych, a nie lęk przed obcymi. Jak zwykle psychologowie wmawiają nam jakieś
        lęki, a nie potrafią zrozumieć zwykłej niechęci do ludzi.

        > 11.Dress code.
        to oznaka postępu i śmieszne są właśnie sklepy gdzie wchodzisz, a tam sprzedawcy
        ubrani jak by sobie stali pod blokiem na papierosie.
        Brak ubrań firmowych jest atawizmem.

        Ad.12
        Wiemy, wiemy - chciałbyś nosić spódnicę, malować się, depilować nogi tylko to
        ksenofobiczne społeczeństwo ci na to nie pozwala. Buhahah
        • strikemaster Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 01:17
          > > 7.Bardziej kulturowy, niż biologiczny atawizm- kult władzy.
          > To nie jest żaden atawizm - normalni ludzie szanują władzę. Gdzie tu widzisz
          > atawizm? Władza ma być silna i budzić respekt - niestety naszym politykom dalek
          > o
          > jeszcze do Putina.

          Chyba jeszcze nie zauważyłeś, że mamy XXIw, demokrację "nieputinowską", a przynajmniej taką powinniśmy mieć, a co za tym idzie, władza, ponieważ jest opłacana z naszych podatków, powinna nam służyć, a nie my władzy.

          > > 8.Nacjonalizm.
          > Gdzie tu widzisz atawizm?
          > Jak ktoś zbijał bąki na lekcjach historii, nie umie wyciągać wniosków albo
          > brakuje mu wyobraźni to oczywiście uważa nacjonalizm za coś złego i niepożytecz
          > nego.

          To jaki mamy z niego pożytek?

          > > 9.Ksenofobia.
          > Gdzie tu widzisz atawizm? Ksenofobia to wzorowa postawa wobec wszelkich obcych.
          > Masz swoje osiedle, później swoje miasto, później swoje województwo, swój kraj,
          > swój kontynent, swoją planetę. W tej hierarchii stopniujesz sympatie do obcych
          > osobników. Bardzo pozytywna postawa jednak samo określenie ze słowem "fobia" ja
          > k
          > zwykle nietrafione - powinno się to określać odpowiednikiem dwóch słów - niechę
          > ć
          > do obcych, a nie lęk przed obcymi. Jak zwykle psychologowie wmawiają nam jakieś
          > lęki, a nie potrafią zrozumieć zwykłej niechęci do ludzi.

          Bo, jak wiadomo, bezinteresowna niechęć do ludzi to podstawa naszej cywilizacji. :D
          BTW udowodnij, że do Arabów czujesz niechęć a nie boisz się, że, jak pod Paryżem, spalą ci auto.

          > > 11.Dress code.
          > to oznaka postępu i śmieszne są właśnie sklepy gdzie wchodzisz, a tam sprzedawc
          > y
          > ubrani jak by sobie stali pod blokiem na papierosie.
          > Brak ubrań firmowych jest atawizmem.

          Oznaką postępu będą sklepy automatyczne, bezobsługowe, w których żadnego sprzedawcy nie spotkasz, będzie tylko terminal z czytnikiem i bramki, żebyś nic nie ukradł.

          > Ad.12
          > Wiemy, wiemy - chciałbyś nosić spódnicę, malować się, depilować nogi tylko to
          > ksenofobiczne społeczeństwo ci na to nie pozwala. Buhahah

          Jakaś projekcja twojej wyobraźni? Ja pisałem tylko o kiltach, a ty najwyraźniej sobie temat rozwijasz wg. swoich potrzeb. :D
      • seth.destructor Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 01:04
        Dziękuję za ładne rozwinięcie tematu.
        Te atawizmy dotyczące przynależności do jakiejś grupy to
        niekoniecznie coś nie na miejscu. Akurat są wariantami normalnego
        instynktu społecznego, jednak przejaskrawionego. Podział na my-oni
        nie jest sztywny, gdyż może się okazać, że kolega antysemita ma
        korzenie żydowskie albo np. jego antysemityzm dotyczy też karpia po
        żydowsku, a nasz nie obejmuje potraw z nazwy izraelskich. Albo
        sąsiad katolik, taki prawdziwy, chodzący na msze, ale np. w diabła
        nie wierzy i czyta horoskopy. Tudzież osoba, która dla jednego jest
        takim samym Polakiem a dla drugiego - nie, gdyż pochodzi z Wołynia,
        Śląska, Kaszub albo Kazachstanu. W związku z tym dyskryminowanie
        ludzi ze względu na przynależność do jakiejś grupy nie ma sensu,
        skoro nie można na pewno i bez wątpienia ustalić, czy spełniają
        wszystkie kryteria przynależności do niej i czy można im zaufać.

        Ale przecież nie ma zakazu chodzenia w kieckach. Poprzeżywałbyś to
        samo, co pierwsze kobiety w spodniach i by się przyjęło. O ile
        byłyby to męskie kroje, a nie sukienka podkradziona żonie:)
        • strikemaster Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 01:48
          Sama przynależność do jakiejś grupy nie tylko nie jest czymś złym, jest czymś nieuniknionym. problem pojawia się wtedy, gdy mamy do czynienia z nieuzasadnionym wywyższeniem własnej grupy powodującym, jak pisze Rudolf Czerwononosy (to chyba ktoś z pólnocnej Europy, chociaż niekoniecznie Celt, czy Germanin) niechęć do innych grup.
          Zgadzam się odnośnie trudności identyfikacyjnych.

          Jakoś nie wpadłem na pomysł podkradania jakichkolwiek strojów dziewczynie. Zdecydowanie wolę kilty (może to z racji niebieskich oczu?)
    • kot_behemot8 Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 20.05.09, 10:28
      Kobiecy płacz w obliczu trudności to raczej nie atawizm tylko wręcz
      przeciwnie - ukształtowany kulturowo model kobiecości niezaradnej i
      płochliwej. Kobiety są takie, jakie ich własne wyobrażenia o tym
      czego się od niech oczekuje. A że to często wyobrażenie fałszywe i
      pani wychodzi na idiotkę, to już zupełnie inna sprawa...
      Z drugiej strony bywają kobiety sprytnie posługujące się stereotypem
      kobietki która jest "taka mala" i bez męskiej pomocy ani rusz.
    • rudolf.ss jedzenie stawonogów 20.05.09, 10:39
      atawizm żywieniowy - krewetki czyli stawonogi - ta sama grupa co owady,
      muchy, komary, karaluchy. Ludzie urodzeni przed wojną mają opory przed
      zjedzeniem stawonoga - młodzi jedzą krewetki bez skrupułów. Za 40 lat będzie
      dziwić jak ktoś nie będzie jadł larw owadów.

    • grenzoid Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 20.05.09, 10:55
      Psy zbliżyły się do człowieka w pradawnych czasach, aby korzystać z resztek
      pokarmu. Szybko zawiązała się współpraca. Psy pilnowały ludzkich miejsc
      oznajmiając zagrożenie znacznie szybciej, niż człowiek mógł je dostrzec.
      Pozwalały mu na spokojny sen, pomagały w poszukiwaniach i polowaniach.

      A dziś ?

      PS: Tak. Ten post to czysta prowokacja - sam chciałbym mieć psa (nie wiem po co,
      ale to takie miłe stworzenia, zwłaszcza labradory), ale nie mam warunków (w
      przeciwieństwie do sąsiadki, która ma mieszkanie tej samej powierzchni, ale
      uważa, że jej owczarek-gigant świetnie się w bloku czuje).
      • strikemaster Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 01:08
        A co na to sam zainteresowany? :)
      • seth.destructor Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 01:17
        Psy pełniły też rolę religijną. To one nauczyły nas grzebać zwłoki -
        kiedy zakopywały porzucone ludzkie ścierwo. Stąd w wielu kulturach
        psy są strażnikami zmarłych i łącznikami ze światem duchów,
        zwłaszcza te z anielskimi oczami.
      • Gość: jj Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? IP: 83.1.16.* 21.05.09, 10:01
        Powierzchnia mieszkania i piętro nie ma większego wpływu na psa. Nie
        wiem, skąd się bierze takie przekonanie. Pies nawet w dużym
        mieszkaniu nie jest w stanie się wybiegać. Do tego służą spacery. W
        mieszkaniu pies głównie śpi, je, obgryza zabawki. Jeśli opiekun jest
        w stanie poświęcić mu dużo czasu, zabierając na długie, aktywne
        spacery, to pies mieszkający na 10. piętrze będzie całkiem
        szczęśliwy. Daleko bardziej niż pies spędzający całe życie w
        ogrodzie (albo nie daj Boże w kojcu), nigdy nie wyprowadzany na
        zewnątrz, mający sporadyczny kontakt z opiekunem. Dla ogromnej
        większości psów kontakt z jego człowiekiem jest najważniejszy. Jeśli
        ma go tylko raz dziennie np. z okazji karmienia, to z pewnością
        szczęśliwy nie jest. Oczywiście pomijam skrajne przypadki, gdy
        mieszkanie jest koszmarnie ciasne i malutkie, nie mamy gdzie
        postawić dodatkowego krzesła, a marzy nam się dog niemiecki. W
        pozostałych przypadkach psy w blokach mogą być naprawdę szczęśliwe.
        To będzie zależało od ich opiekuna.
        • strikemaster Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 11:56
          Jasne, w przeciętnym M2, M3, czy M4 duży pies ma tyle miejsca... Właściciele przeważnie nie mają nic innego do roboty, jak wyprowadzać go na długie spacery... czyli pod najbliższą Stonkę, gdzie przywiązują go do płotu, a szczęście sąsiadów, którzy słyszą radosny skowyt przez pół dnia a potem muszą przepuścić windę, bo razam z psem i właścicielem się w niej nie zmieszczą jest wprost niewyobrażalne.
          • Gość: jj Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? IP: 83.1.16.* 21.05.09, 17:01
            Może przeczytaj jeszcze raz, co napisałem. W mieszkaniu duża
            przestrzeń nie jest psu potrzebna, bo potrzeby ruchowe i tak
            załatwia na dworze. Jestem kynologiem z wieloletnim doświadczeniem i
            widziałem wiele psów szczęśliwych w bloku i nieszczęśliwych w
            ogrodzie. Oczywiście odwrotnie też. To od opiekuna zależy, jak
            będzie się czuł jego pies. Ktoś, kto nie ma czasu i chęci na
            zapewnienie psu godziwego i dobrego życia, w ogóle nie powinien psa
            brać. A że są głąby, które dręczą swoje zwierzęta, a przy okazji
            swoich sąsiadów i całe otoczenie, to jest temat na oddzielną
            dyskusję. Moja wypowiedź dotyczy tylko tego, czy pies może być
            szczęśliwy na 10. piętrze. Otóż jeszcze raz stwierdzam, że może,
            jeśli ma wrażliwego i odpowiedzialnego opiekuna.
            • kot_behemot8 Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 17:04
              Gość portalu: jj napisał(a):
              Moja wypowiedź dotyczy tylko tego, czy pies może być
              > szczęśliwy na 10. piętrze. Otóż jeszcze raz stwierdzam, że może,
              > jeśli ma wrażliwego i odpowiedzialnego opiekuna.


              Wrażliwość i odpowiedzialność nie wystarczą. Potrzeba jeszcze dużo
              wolnego czasu, dobra kondycja i wiedza o odmiennych potrzebach
              różnych ras.
              • Gość: jj Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? IP: 83.1.16.* 22.05.09, 07:31
                A cóż to jest jak nie odpowiedzialność właśnie? Nie mam czasu, nie
                mam kondycji, nie mam wiedzy - nie biorę psa. Nie krzywdzę ani
                zwierzęcia, ani sąsiadów. Proste.
            • strikemaster Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 18:59
              Tak, potrzeby ruchowe załatwia na dworze, zapewne w drodze do najbliższego sklepu?
              Dobrze nawozi trawniki, tylko po jaką cholerę psy nawożą teżchodniki i parkingi?
              Piszesz o sytuacji idealnej, która w mieście raczej nie występuje. Komunizm też wg. założeń miał zapewnić sprawiedliwość społeczną i równy, spokojny wzrost gospodarczy a wszędzie, gdzie próbowano go wprowadzić, zmieniał się w patologiczny zamordyzm. Ludzie, zeby mieć co jeść, a też wykarmić takie bydlę muszą chodzić do pracy i pozostawiać psy same, co dla psów i sąsiadów nie jest miłym przeżyciem. Wielu nie raczy też zabezpieczać swoich zwierząt na spacerach i potem różne dobermany, rotweilery i inne amsttaffy latają sobie luźno bez kagańców.
              • Gość: jj Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? IP: 83.1.16.* 22.05.09, 07:46
                > Piszesz o sytuacji idealnej, która w mieście raczej nie występuje.

                Widzisz, to "raczej" robi dużą różnicę. Zapewniam, że zdarzają się,
                i to nie rzadko, takie sytuacje. Tyle że my, ludzie, zwracamy
                głównie uwagę na to, co nas irytuje. Nie interesujemy się psami
                dobrze wychowanymi, zadbanymi. Natomiast do furii doprowadzają nas
                te psy, które są uciążliwe. Jest to zupełnie naturalne. Chociaż
                szczerze mówiąc, to nie tyle one są winne, co ich właściciele. A
                takich nieodpowiedzialnych głąbów niestety nie brakuje. Mnie chodzi
                o to, by nie wrzucać do jednego worka wszystkich, którzy odważą się
                mieć psa w mieście. Kiedyś na moim piętrze mieszkały dwa psy.
                Jednego nikt niemal nie zauważał. Czysty, cichy, świetnie ułożony.
                Drugi rozpuszczony jak dziadowski bicz. Szczekający, brudzący,
                niszczący. O którym lokatorzy częściej mówili i myśleli? Oczywiście
                o tym drugim. Co nie znaczy, że tego pierwszego nie było.
            • strikemaster A efekty bywają takie: 21.06.09, 21:12
              polskalokalna.pl/wiadomosci/warminsko-mazurskie/news/10-latka-pogryziona-przez-psa-walczy-o-zycie,1326598
    • rudolf.ss Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 20.05.09, 10:58
      antysemiotofobia - kolejny atawizm. Kiedyś świeżo po wojnie ludzie bali
      się wyśmiewać z Żydów, gdyż były to często ofiary wojny. Teraz kiedy osobników
      żyjących w czasach II wojny światowej jest coraz mniej śmieszy powszechny lek
      przed Żydami. No Rosjan, Czechów, Niemców i Ślązaków można rzucać dowolne
      wyzwiska i niesympatyczne określenia, natomiast te same słowa w odniesieniu do
      Żydów dla części zacofanego społeczeństwa będą od razu antysemityzmem.
      • strikemaster Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 01:19
        > No Rosjan, Czechów, Niemców i Ślązaków można rzucać dowolne
        > wyzwiska i niesympatyczne określenia,

        Wiemy, wiemy, często to ćwiczyłeś.
    • hypatia69 Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 12:09
      "Chyba każdy tak ma, że jak widzi zwierzę, to próbuje je karmić i
      głaskać."
      Chyba nie. Ja zazwyczaj jak widzę zwierzę, to się robię głodna...
      Ale to chyba też atawizm.
      ;]
      • dritte_dame Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 12:44
        hypatia69 napisała:

        > Ja zazwyczaj jak widzę zwierzę, to się robię głodna...
        > Ale to chyba też atawizm.
        > ;]

        A może masz jakieś koreańskie korzenie? ;))
        • hypatia69 Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 19:36
          Właśnie naukowcy odkryli, że pochodzimy od jednej małpy:D Może mam.
          • dritte_dame Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? 21.05.09, 19:42
            hypatia69 napisała:

            > pochodzimy od jednej małpy

            IMHO, naszej odległej ćcigodnej przodkini wprost nie wypada tytułować tak
            samo jak tej jednej małpy mieszkającej piętro niżej ;D
    • dritte_dame Szkolne wakacje letnie 21.05.09, 19:26
      seth.destructor napisał:

      > Atawizmy, czyli zachowania, które były adekwatne w przeszłości, a
      obecnie dziwią, śmieszą lub irytują.

      2+ miesięczne szkolne wakacje letnie nie mają już obecnie najmniejszego sensu.
      • strikemaster Re: Szkolne wakacje letnie 21.05.09, 19:41
        Rzeczywiście, można by było zamienić na urlop wybierany w dowolnym terminie.
      • seth.destructor Re: Szkolne wakacje letnie 22.05.09, 14:51
        Albo czteromiesieczne przedstudenckie...
    • Gość: tępy jatagan Re: Czy znasz jakieś atawizmy społeczne? IP: 144.92.198.* 21.05.09, 22:13
      > Jeszcze jeden atawizm mi się przypomniał - rolniczy.
      > Też widoczny w mieście, które z natury nie jest miejscem produkcji
      > żywności. Niektórym ludziom na widok niezaoranej i nieobsianej
      > ziemi włącza się czerwone światełko w głowie i poczynają ryć
      > trawniki przyblokowe i skwerki przydrożne, sadzić kwiaty czy
      > drzewka czy warzywa. Na nieswojej ziemi. Później właściciel terenu
      > robi tam parking i po krzaczkach. Instynkt rolniczy jest
      > nieadekwatny do miejsca, gdyż jak ktoś lubi zieleń, to może wybrać
      > okolicę podmiejską, gdzie jest dużo ogrodów i miejsca dla zwierząt
      > do biegania.

      Może po prostu ludzie nie lubią żyć w otoczeniu składającym się w
      100% z betonu? Równie dobrze mógłbyś napisac że obawa przed
      więzieniem to niezrozumiały i nielogiczny atawizm.

      > Normalny odruch z czasów, gdy zamiast zastrzelić turzycę z łuku,
      > dawało jej się garść trawy, aby poszła z nami i udomowiona dawała
      > mleko i tak dalej.

      Myślę że zastrzelenie turzycy z łuku, nakarmienie trawą nie mówiąc
      już o wydojeniu byłoby dość trudne, gdyż turzyce są rodziną roślin,
      zresztą blisko spokrewnioną z trawami (wersja dla kreacjonistów: bóg
      stworzył je zaraz po trawach).
    • truten.zenobi monogamia? 25.05.09, 12:19
      w sytuacji gdy kobiety mają (w ramach równouprawnienia)
      zagwarantowanych wiele przywilejów prawne gwarantowanie monogami
      jest swego rodzaju atawizmem sankcjonującym ten rodzaj związku
      charakterystyczny dla dominującej pozycji samic

      ;)
      • Gość: nehsa Re: tacierzyński, czy rodzicielski? IP: *.saite.com.pl 22.06.09, 10:44
        dritte_dame, odnośnie przymiotnika, "tacierzyński" napisała:
        "Który niedouczony pismak to wymyślił??
        (Lub pewnie raczej - pismaczka, sądząca że spełnia tym zbożny
        feministyczny uczynek.) "
        "3 grosze" nehsy:
        W świadectwach areligijnej Nauki Ojca Wszystkich Ludzi
        m.in.czytamy:
        Ewangelia św.Mateusza 23/9
        "I nikogo nie zówcie ojcem waszym na ziemi;
        albowiem jeden jest Ojciec wasz..."

        Przestroga w posługiwaniu się przez ludzi wobec siebie zastrzeżonym
        mianem, "OJCA", jest kategoryczna.
        W Polsce, zastrzeżonym mianem bez żadnego skrępowania posługują się
        prawie wszyscy.
        "OJCAMI", nazywani są nawet ci, którzy zgwałcili i
        zamordowali swoje dzieci. A w programach audio-wizualnych samce
        ssaków, gadów i płazów.
        W "katolickiej "polsce"", mianem, "Ojca" , bywa,
        określa się byka, ogiera lub knura, co jest bezdyskusyjnym dowodem
        pogardy Nauką Jedynego Ojca.
        Warto więc zastanowić się, do kogo też zwracają się ci "głęboko
        wierzący"
        , kiedy przedkładają swą prośbę zawartą w modlitwie -
        "Ojcze Nasz"?
        Pogarda wspomnianą przestrogą, skutkuje przede wszystkim, błędną
        oceną przydatności kandydatów na sojuszników, i wartości
        sojuszników. Toteż ich brak, jest całkowity.
        W modlitwie, "Ojcze Nasz", wyraz,"Bóg", nie występuje.
        Zwracamy się w niej do Ojca, a nie do Boga. Bogactwo
        emocjonalne słowa - Ojciec , jest nieskończenie większe, niż
        w wyrazię,"Bóg". Przed 2000 lat, kiedy nauczał Syn Ojca,
        wyraz, "Bóg", był spowszedniałym wyrazem, używanym wobec
        setek bożków, bałwanów, tworów przyrody, zwierząt i roślin, toteż
        Nauczyciel nie określał tym wyrazem, ani swego Ojca, ani
        siebie.
        Dowody zależności naszego człowieczeństwa od Ojca, są nie do
        zprzeczenia. Dlatego też funkcjonowanie
        przymiotnika, "tacierzyński", (a czemu nie ,"rodzicielski") jest
        uzasadnione.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja