naciete_krocze
22.05.09, 09:22
Rozumiem,że nie ma dużo ścieżek rowerowych ale chyba jak się jedzie po
chodniku to pieszy jest uprzywilejowany.
Kilkukrotnie zostałem otrąbiony przez rowerzystę na chodniku a jak
nie usunąłem się należycie szybko lub z wystarczającym szacunkiem-dla niego
Pana Dwóch Kółek (i jednego zwoju mózgowego) zostałem zwyzywany -oczywiście
jak już był w odpowiedniej odległości.Takich odważnych rowerzystów
mamy-zwyzywać jak już się jest parę metrów dalej.
Dodam,że to nie jedyna sytuacja.Dwa dni temu (chodnik tylko dla pieszych)
usłyszałem za sobą pełne pretensji i urazy "przepraszam" (gdyby to było
normalne lub grzeczne "przepraszam" to odsunął bym się i tyle mimo,że uważam
że chodnik jest dla pieszych),gdy grzecznie powiedziałem,że to nie jest
ścieżka rowerowa (bez wycieczek osobistych-po prostu stwierdzenie oczywistego
faktu) dziewczyna (znowu po raz kolejny- dopiero jak kawałek już odjechała)
zwyzywała mnie od "ch..i" i kazała "sp...".
Ja nie użyłem ani jednego wulgaryzmu w jej kierunku mimo,że to nie ja złamałem
przepis,a także mimo jej chamskiego tonu ustąpiłem miejsca.
Jak nie jestem damskim bokserem,to jeśli bym ją dorwał...
Czemu rowerzyści (skoro i tak łamią prawo,więc przynajmniej by rekompensowali
to kulturą) agresywnie reagują na pieszych na chodnikach? Czemu (skoro są tacy
odważni) obrzucają obelgami ludzi dopiero po ujechaniu odpowiedniej odległości
skoro racja jest po ich stronie (bo inaczej by nie wyzywali Bogu Ducha winnych
ludzi,prawda?)
Jak reagować w takich sytuacjach?
Wiadomo,że na ścieżkach rowerowych też zdarzają się piesi "święte krowy" i ich
zachowanie nie jest wiele lepsze,ale teraz rozmawiamy
o akurat innym przypadku.
Ja sam kiedyś jeździłem na rowerze-czasem też po chodnikach,jeśli jednak
widziałem grupkę pieszych po prostu zjeżdżałem na jezdnię lub gdy droga była
wyjątkowo niebezpieczna zsiadałem i te parę metrów przeprowadzałem rower koło
pieszych,ewentualnie naprawdę grzecznie (wszak pieszy nie ma obowiązku
ustępować w takiej sytuacji rowerzyście-to tylko jego dobra wola) mówiłem
"przepraszam" i nawet jeśli ktoś nie ustąpił,zszedł zbyt wolno lub nawet
zwracał uwagę,że to nie ścieżka rowerowa nigdy go nie wyzywałem ani nie
wdawałem się w dyskusję,z prostego powodu: miał po prostu rację.
P.s. To nie jest dyskusja o braku odpowiedniej ilości ścieżek rowerowych
(wiadomo,że jest ich za mało) ani o chamstwie pieszych korzystających ze
ścieżek rowerowych,tylko o chamstwie rowerzystów jeżdżących na chodnikach
tylko dla pieszych.