wolf69
10.06.09, 09:49
Organizacje walczące w naszym kraju o prawa seksualnych mniejszości
coraz bardziej rozpędzają się z żądaniami.
Gdy ostatnio w Polsce wykłady o ciemnych stronach homoseksualizmu
wygłaszał dr Paul Cameron, kontrowersyjny psycholog z USA,
środowiska gejowskie rozpętały burzę. Naukowca porównywano z
rasistami i antysemitami, zalecano wizytę u psychiatry. Żądano, by
nie wpuszczać go na żadną polską uczelnię.
Na fali oburzenia pojawił się pomysł, by w kodeksie karnym znalazły
się sankcje za używanie tzw. mowy nienawiści. Powiesz coś, co
mogłoby urazić geja albo lesbijkę? Na trzy lata za kratki!
Inicjatywa spodobała się rzecznikowi praw obywatelskich Januszowi
Kochanowskiemu.
Oburzenie homoseksualistów wywoływał fakt, że Cameron zajmuje się
problemami, które ich zdaniem w ogóle nie powinny być rozważane
- stwierdza na łamach "Rzeczpospolitej" dr Bogdan Dziobkowski,
adiunkt w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, i dodaje:
Organizacje broniące praw mniejszości seksualnych zaczęły więc
otwarcie ingerować w treść debat akademickich i badań naukowych.
Najwyraźniej uważają, że problemy omawiane w czasie dyskusji
dotyczących homoseksualizmu wymagają ich akceptacji.
Aktywiści walczący z tzw. homofobią dążą do tego, by o
homoseksualistach wolno było mówić albo dobrze, albo wcale. Cóż,
polityczna poprawność już dawno stała się religią, posiada liczne
zastępy fanatycznych wyznawców. Wygląda na to, że dziś
najsilniejszym jej odłamem jest afirmacja homoseksualizmu.
Jest to próba wykreowania w świeckiej kulturze nowego sacrum - pisze
Dziobkowski. Wykreowania i - należałoby dodać - narzucenia go całemu
społeczeństwu. Najlepiej z pomocą aparatu państwowego.
www.pardon.pl/artykul/8851/geje_sa_swieci_glosuj