"Powszechna znieczulicza" to chyba nie prawda!

IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 13.12.03, 09:32
Często w naszym kraju narzeka się na ogólną „znieczulicę” i podaje się wiele
przykładów na to jak w trakcie różnych napadów nikt nie podejmuje żadnej
interwencji i nie idzie z pomocą.
Z moich doświadczeń wynika jednak, że jest inaczej, a tylko służby
odpowiedzialne za pilnowanie porządku starają się do tego doprowadzić.
Bo jak inaczej określić represje wobec osób podejmujących obronę konieczną
czy celowe zbywanie osób proszących o interwencję. Wydaje mi się, że w czasie
jakiegoś zajścia ludzie bardzo często zgłaszają to na Policję lub do Straży
Miejskiej, ale służby unikają podjęcia jakiejkolwiek interwencji i nawet nie
rejestrują tych zgłoszeń. A w sytuacji gdy w sprawę włączają się media
przedstawiciele tych służb twierdzą, że nie było żadnych zgłoszeń i że taka
panuje znieczulica.
To nie prawda!
Jakiś czas temu byłem świadkiem ciężkiego pobicia (odprowadzałem dziecko do
domu więc się szybko z rejonu zajścia wycofałem – ale tak czy siak nie był
bym skłony wdawać się w jakąkolwiek bójkę) od razu dzwonię z komórki na
policję długo nikt nie odbiera, gdy w końcu ktoś odebrał po przyjęciu
informacji o miejscu bójki wypytał mnie o to czy znam sprawców(?) co się
dzieje itp. następnie przełączył mnie dalej, gdzie od nowa musiałem wyjaśniać
co się dzieje. Pomimo iż podałem dość dokładnie lokalizację (adres – przy
której bramie się bili) przyjmujący zgłoszenie zaczął zadawać pytania jak tam
dojechać gdzie skręcić itp. gdy nie za bardzo wiedziałem (byłem zdenerwowany
i nie za bardzo mogłem sobie skojarzyć kierunek dojazdu) zaczął do mnie
odzywać podniesionym tonem. W tym momencie, było już około 15 min od chwili
kiedy zacząłem dzwonić, doszedłem do wniosku że dalsza rozmowa nie ma sensu.
Jest już pewnikiem po wszystkim a patrol, który by ewentualnie przyjechał po
godzinie nikogo nie zastanie.
Znane mi są też inne przypadki:
Dziecko zaatakowane przez psa, SM przyjeżdża po 2 godzinach.
W centrum Wrocławia (na rynku) można zostać pobitym i obrabowanym a stojąca
obok SM robi „w tył zwrot”, ale przed kamerami nikt nic nie zgłaszał...
(za to potrafią bardzo dzielnie wlepić mandat osobie jadącej spokojnie
składaczkiem i to bez żadnej prośby o interwencję)
A pamiętacie Gościa katowanego na dworcu pod Wrocławiem, mieszkańcy
wielokrotnie prosili Policję o pomoc gdyż tam często dochodziło do różnych
ekscesów. Nawet jak Policja przyjeżdżała to nie wysiadali z samochodu zrobili
rundkę i tyle. Ale w telewizji ich przełożony stwierdził że nie było żadnych
sygnałów i to znowu my zwykli obywatele jesteśmy temu winni.
Przed szkołą stoi dealer, rodzice decydują się wynająć „ochronę” żeby
spuściła mu łomot, bo policja i dyrekcja szkoły, mimo licznych zgłoszeń, nic
nie robią, ale oczywiście gdy w telewizji mowa o problemach z narkotykami to
nie było sygnałów...
zresztą przykłady można mnożyć, każdy zna pewnikiem wiele, ale czy jest
sposób na to by Policja Prokuratura i SM wzięli się do roboty?
myślę że tak – trzeba promować postawy obywatelskie i ujawniać, zwłaszcza w
mediach, opieszałość tych służb i ich lekceważenie obywateli.
Dobrze by było gdyby po każdej wypowiedzi publicznej, że nikt nie zgłosił
tego na policję, ujawniała się osoba, która prosiła o interwencję i w ten
sposób zmuszała przedstawicieli policji do przeproszenia że „minęli się z
prawdą”
    • Gość: Maxia Re: "Powszechna znieczulicza" to chyba nie prawda IP: *.rasserver.net 18.12.03, 22:21
      Chyba jednak znieczulica, bo nikt jakoś nie zareagował na ten mądry post,
      a może nie ten adres? Wg. mnie; brak bohaterów narażających swój spokój..
      Pozdrawiam "ww"
      P.S.
      Moją mamę już dwa razy napadli zabierając pieniądze, ledwo z życiem uszła i
      szukaj wiatru w polu.
      Zanosi się na gorsze : (
    • Gość: A. Ty ****** - IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.03, 09:42
      zadajesz pytania, jakbyś był niedorozwiniety. Co ty myślisz, ze ludzie sa w
      policji, zeby sobie narobić klopotow? Sa tam po to, aby dostac pensje i szybko
      pojsc na emeryture, nie zas po to, zeby szukac guza lapiąc bandytow. Kierwocy
      to jest lekki i bezpieczny pieniadz - z bandytami już jest inaczej. Doprawdy,
      dawno nie czytalem tak naiwnego tekstu.

      A.
    • Gość: Triss Merigold Re: "Powszechna znieczulicza" to chyba nie prawda IP: *.acn.waw.pl 19.12.03, 09:59
      Z tego co zdążyłam się zorientować, wbrew pozorom, ludzie dość często
      interweniują kiedy coś się dzieje. Byłam świadkiem telefonów na policję kiedy w
      autobusie zatrzymano złodzieja, kiedy przy przystanku miał miejsce wypadek
      samochodowy, podczas rozrób osiedlowych agresywnej młodzieży, awantur itd. Do
      policji nie mam zastrzeżeń (może poza czasem przyjazdu) ale Straż Miejska to
      banda spasionych nierobów, których jedyną funkcją na moim osiedlu są spacery i
      wlepianie mandatów ludzim handlującym warzywami "z ulicy" tj. z żuka.
      W życiu nie widziałam SM legitymującej zaćpanych wyrostków tłukących szyby,
      podpitych panów lejących na trawnik bez zażenowania, nie widziałam ich pod
      szkołą ani w żadnym zmiejsc ogólnie uznawanych za niezbyt bezpieczne. Raz na
      kompletnie pustej ulicy patrol SM zwrócił mi uwagę, że pies jest bez kagańca
      (był na smyczy).
      Postuluję rozwiązanie SM. Ze świątecznymi życzeniami wiedźma.
    • nauma Re: "Powszechna znieczulicza" to chyba nie prawda 19.12.03, 11:52
      A ja mam taki przykład z życia wzięty:
      mam pod oknami plac zabaw, na którym gdy zapadnie zmrok, zbierają się różne
      męty albo zwykła gówniarzeria, chlejąca i drąca gęby. Do 22.00 nie reaguję,
      później dzwonię na policję, opisuję sytuację i podaję adres, bez przedstawiania
      się. Policja ma do mnie do przejechania mniej więcej 500m, pojawiają się z
      reguły po półgodzinie (hehehe), ale impreza trwa dalej, więc gdy już się
      zjawią, mają pole do interwencji. Inna rzecz, że kolesie natychmiast uciekają i
      nawet nie dochodzi do spisania. Z drugiej strony jednak przez parę dni mam
      później spokój. Swoją drogą ciekawe, co będzie na wiosnę i latem...
      A teraz o znieczulicy. Ostatnio impreza była szczególnie głośna, trwała do
      północy. Nie zareagowałem, czekałem, czy ktokolwiek inny ruszy d**ę do
      telefonu. I co? Nikt, z żadnego z czterech bloków wokół placu zabaw, się nie
      pofatygował! Wszyscy albo olali (niech ktoś inny zadzwoni), albo po prostu się
      bali. I jak tu żyć, gdy solidarnie lokatorzy ponad 100 mieszkań dają pole do
      popisu małej grupce moczymord???
Pełna wersja