75marek
21.06.09, 10:51
Gdyby przyszedł do was doradca finansowy i zaproponował taki oto
produkt finansowy: "Będzie nam Pan oddawał co miesiąc 100PLN. Z tego
od razu weźmiemy sobie 7, a pozostałe 93 zainwestujemy według
naszego uznania. Nie będzie Pan miał żadnego wpływu na to, jak te
pieniądze będą inwestowane, ale zapewniamy że będą inwestowane
według przyjętych przez nas reguł. Owe reguły wykluczą możliwość
lokowania w większość dostępnych na rynku aktywów przez co może być
Pan pewien że nie wykorzystamy wielu okazji inwestycyjnych i nie uda
nam się uniknąć wielu strat – których bardziej mobilni inwestorzy
unikną. W wieku 65 lat podliczymy ile się z tych inwestycji
uzbierało i na tej podstawie wyliczymy ile Pan będzie dożywotnio
otrzymywał co miesiąc. Choć właściwie może to będzie 67 lat? A może
70? Sami jeszcze nie wiemy. Nie wiemy też jaka będzie zasada tego
przeliczenia – ale nawet jak już jakąś ustalimy to zawsze będziemy
mogli ją zmienić i to oczywiście bez Pana wiedzy, zgody ani udziału.
No i jak Pan umrze to tą kwotę odziedziczy Pana rodzina – ale tylko
do drugiego stopnia pokrewieństwa. Jak Pan nie ma tak bliskiej
rodziny to pieniądze przepadną. To oczywiście też jeszcze może się
zmienić. Właściwie to wszystkie zasady możemy jeszcze zmienić – ale
płacić musi Pan obowiązkowo. To co, podpisujemy?"
Podpisalibyście? Raczej nie. Dlatego musi być państwowy przymus.
Gdyby do takiej umowy zmusił Was Kowalski to skończyłby w więzieniu
z paragrafu "o niekorzystnym rozporządzenie mieniem w celu
osiągnięcia przez sprawcę korzyści majątkowej". Ktoś jeszcze ma
wątpliwości, że żyjemy w państwie totalitarnym?