współlokatorzy, cz. 1000000...........

29.06.09, 23:03
mieszkam w pokoju z inną dziewczyną

mamy nieco odmienny tryb życia
z grubsza można określić, że mnie się czasem zdarza być sową (ale nie zawsze,
mam okresy, gdy chodzę spać podobnie jak koleżanka), a ona jest modelowym
skowronkiem

gdy ona śpi:
chodzę na paluszkach
delikatnie staram się otwierać i zamykać drzwi, gdy wychodzę z pokoju
broń boże, nigdy nic nie gra (radio, muzyka)
itd.

problem w tym, że jej przeszkadza np. nawet najmniejsza lampka, przy której
czytam wieczorem
obudzić może ją nawet najmniejszy dźwięk, przez co dostaję już nerwicy, bo
cały czas muszę uważać, żeby czymś nie stuknąć

nawet gdy jest ciemno i spokojnie, potrafi się obudzić, gdy ja przewracam się
na drugi bok i moje łóżko i pościel zaszeleszczą


staram się jak mogę jej nie przeszkadzać, ale normalnie nie potrafię nic
więcej poprawić

wyjściem byłoby jedynie całkowite dostosowanie mojego trybu życia do jej

i mam wyrzuty sumienia za to, że tak postępuję
powinnam?


bo te wyrzuty sumienia coraz częściej przemieniają się w zwykłą złość
    • sir.vimes Re: współlokatorzy, cz. 1000000........... 30.06.09, 01:15
      A nie jest tak , ze chodzi o jakieś newralgiczne godziny?

      Ja siedzę najczęściej do późna i rano zawsze, ale to zawsze budzi mnie
      najmniejszy hałas w domu około 5.00 czy 6.00

      Jeśli dadzą mi spać do siódmej to już mogą nawet walić pokrywkami w garnki czy
      grać na trąbie - nic mnie nie obudzi:)

      Córka natomiast budzi się jeśli ktoś hałasuje koło 23.00. O 1.00 można by
      spokojnie robić imprezkę tuż nad jej głową i nic.

      chyba każdy ma takie "wrażliwe" godziny. Spytaj czy nie zaobserwowała u siebie
      czegoś podobnego - budzenia sie "bardziej" o jakiejs konkretnej porze?

      A z tym dostosowaniem - bez przesady, zresztą, i tak ci sie nie uda.
      • pocoo Re: współlokatorzy, cz. 1000000........... 30.06.09, 07:05
        Nigdy nie biadolę nad rozlanym mlekiem.Jeżeli jest problem , to go usuń.Nigdy ,
        absolutnie nigdy nie martwię się na zapas, a stres to luksus na który mnie nie stać.
        Jeżeli coś ci się nie podoba , to najwyższy czas na zmiany.
Pełna wersja