Szósty stopień oddalenia (nie prywata)

04.07.09, 22:36
Znana społeczna idea (chyba jeszcze nie teoria) głosi, że pomiędzy
dwiema dowolnymi osobami w jakiejkolwiek dużej społeczności jest nie
więcej niż 6 etapów bezpośrednich związków.
Zmieniając nieco owa ideę można uznać, że między mną, a piwim77,
który deklaruje, że nie chce mi ręki podać, jest nie więcej niż 5
osób, które się nawzajem lubią, cenią, szanują... W sumie nie więcej
niż 5 forumowiczów. Wprawdzie piwi nie ma na wizytówce
żadnych przyjaciół, ale to możliwe... Wśród osób, które mają
przyjaciół - znalazłem do tej pory 1 forumowicza, do którego nie
byłem w stanie dotrzeć za pomocą przechodzenia przez jego
wizytówkowych przyjacół do swojej własnej wizytówki. Ów forumowicz
miał tylko jednego przyjaciela, dla którego był jedynym
przyjacielem, ale do dzisiaj mogło to się zmienić...
Jak sądzicie - czy rzeczywiście możecie przejść od dowolnej osoby
z forum, która ma wizytówke do swojej wizytówki (jesli ją macie)
klikając nie więcej niż 6 razy w zdjęcie przyjaciół z listy?
    • hypatia69 Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 04.07.09, 22:39
      A mogę to sprawdzić jutro?
      • supaari Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 04.07.09, 22:41
        hypatia69 napisała:

        > A mogę to sprawdzić jutro?

        W niedzielę? Broń Boże! Poczekaj do poniedziałku! :-D
      • wuzet21 Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 04.07.09, 22:42
        Chcesz do jutra uzupełnić listę ?
        • hypatia69 Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 04.07.09, 22:52
          Yyyyy... Co?
    • lernakow Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 12:07
      supaari napisał:

      > Znana społeczna idea (chyba jeszcze nie teoria) głosi, że pomiędzy
      > dwiema dowolnymi osobami w jakiejkolwiek dużej społeczności jest nie
      > więcej niż 6 etapów bezpośrednich związków.
      >
      Owszem, głosi. A ja pozwolę sobie napisać co o niej myślę.
      Otóż teoria powstała w ten sposób, że wysłano paczkę do pewngo ludzika (właściwie wiele paczek) dając te paczki ludziom, którzy przekazywali je znajomym i tak dalej, aż trafiło się poprzez znajomych znajomych do tego człowieka. Ze wszystkich paczek, które dotarły do adresata najdłuższa droga wiodła przez sześciu pośredników. Z czego jakiś mądrala wywnioskował, że między wszystkimi ludźmi istnieje sześć stopni oddalenia. Mądrala nie wziął pod uwagę wszystkich paczek, które nie doszły do adresata, a była to większość spośród wysłanych. Wniosek (mój) z eksperymentu jest więc raczej taki, że komunikacja bezpośrednia działa na maksymalnie sześć stopni oddalenia, potem się urywa. A moim skromnym zdaniem wręcz działa tylko na trzy kroki w jedną stronę (czyli znam kogoś, kto zna kogoś, kto zna kogoś). Jeżeli takie kręgi o promieniu trzech znajomych się przetną - osoby z ich centrów mają szansę skomunikować się bezpośrednio. Stąd maksymalnie sześć stopni oddalenia w skutecznej komunikacji.

      Nasze forum, jego użytkownicy (nie dość, że tylko zalogowani, to jeszcze z wizytówkami i przyjaciółmi w wizytówkach) jest zbyt małym środowiskiem, by nie móc znaleźć powiązań między jedną a drugą osobą. I za bardzo się kochamy. Niereprezentatywnie tak.
      • hypatia69 Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 12:33
        "I za bardzo się kochamy. Niereprezentatywnie tak."
        To zdanie mi się baaardzo podoba:D:D Jakże prawdziwe:D
      • supaari Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 18:34
        lernakow napisał:

        > supaari napisał:
        >
        > > Znana społeczna idea (chyba jeszcze nie teoria) głosi, że
        pomiędzy
        > > dwiema dowolnymi osobami w jakiejkolwiek dużej społeczności jest
        nie
        > > więcej niż 6 etapów bezpośrednich związków.
        > >
        > Owszem, głosi. A ja pozwolę sobie napisać co o niej myślę.
        > Otóż teoria powstała w ten sposób, że wysłano paczkę do pewngo
        ludzika (właściw
        > ie wiele paczek) dając te paczki ludziom, którzy przekazywali je
        znajomym i tak
        > dalej, aż trafiło się poprzez znajomych znajomych do tego
        człowieka. Ze wszyst
        > kich paczek, które dotarły do adresata najdłuższa droga wiodła
        przez sześciu po
        > średników. Z czego jakiś mądrala wywnioskował, że między
        wszystkimi ludźmi istn
        > ieje sześć stopni oddalenia. Mądrala nie wziął pod uwagę
        wszystkich paczek, któ
        > re nie doszły do adresata, a była to większość spośród wysłanych.

        Chłopaki olali eksperyment lub wybrali nieefektywna scieżkę. Ale to
        nie znaczy, że nie mogli dotrzeć do adresata np. przez 3 ogniwa.
        Przy okazji - to nie najdłuższa droga liczyła 6 stopni, a średnia
        (konkretnie 5,5 stopnia).

        Wniosek (mój)
        > z eksperymentu jest więc raczej taki, że komunikacja bezpośrednia
        działa na ma
        > ksymalnie sześć stopni oddalenia, potem się urywa.

        Akurat niekoniecznie - znamy średnią z dostarczonych przesyłek. Nic
        nie wiemy o niedostarczonych - może wędrowały po 23 pary rąk, aż od
        dotykania, przekladania, zalewania kawą stały się nieczytelne?

        A moim skromnym zdaniem wręc
        > z działa tylko na trzy kroki w jedną stronę (czyli znam kogoś, kto
        zna kogoś, k
        > to zna kogoś). Jeżeli takie kręgi o promieniu trzech znajomych się
        przetną - os
        > oby z ich centrów mają szansę skomunikować się bezpośrednio. Stąd
        maksymalnie s
        > ześć stopni oddalenia w skutecznej komunikacji.

        O ile wiem kogo znam, o tyle nie musze wiedzieć kogo zna ów ktoś, że
        nie wspomne o tym kogo zna ktoś, kogo zna ktoś, kogo znam ja... Idea
        jest ciekawa, ale nie sądzę, żeby była prawdziwa.

        > Nasze forum, jego użytkownicy (nie dość, że tylko zalogowani, to
        jeszcze z wizy
        > tówkami i przyjaciółmi w wizytówkach) jest zbyt małym
        środowiskiem, by nie móc
        > znaleźć powiązań między jedną a drugą osobą. I za bardzo się
        kochamy. Niereprez
        > entatywnie tak.
        >

        Społeczność jest mała, ale nie zawsze szczególnie wylewna... W
        zaproponowanym przeze mnie problemie - aczkolwiek jesteś ceniony
        przez wiele osób, możesz ze "światem" łączyc się jedynie przez
        jednego wizytówkowego przyjaciela, co cię ogranicza jako
        element sieci, z którego można dojść do dowolnego innego za pomoca
        nie więcej niż 6 połaczeń. I jakkolwiek mała nasza społeczność by
        nie była (jest nieco większa niż społeczność FS), to warunki
        narzucone przeze mnie są dość surowe.
        • lernakow Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 22:21
          supaari napisał:

          > Akurat niekoniecznie - znamy średnią z dostarczonych przesyłek. Nic
          > nie wiemy o niedostarczonych - może wędrowały po 23 pary rąk, aż od
          > dotykania, przekladania, zalewania kawą stały się nieczytelne?
          >
          Może. Ale raczej trafiły do szuflady, a następnie do kosza. Ile osób w sześciosobowym łańcuchu musi skrewić, żeby go przerwać? Jedna. A w stuosobowym? Jedna. Na kilkaset przesyłek doszło kilka tuzinów. Nie wiem, czy jedno kilka- równe jest drugiemu kilka, ale jeżeli tak, to doszła co ósma przesyłka.

          > O ile wiem kogo znam, o tyle nie musze wiedzieć kogo zna ów ktoś,
          > że nie wspomne o tym kogo zna ktoś, kogo zna ktoś, kogo znam ja...
          > Idea jest ciekawa, ale nie sądzę, żeby była prawdziwa.
          >
          Bo wymyśliłem ją już jakiś czas temu, trochę zapomniałem i niedokładnie przytoczyłem. Chodzi o to, że do trzech stopniu komuś zależy na przesyłkce. "Weź przekaż, bo znajomy mojego kolegi Piotrka mnie prosił" jest jeszcze do przyjęcia. "Wezmę, przecież to paczka do znajomego brata mojej dzieczyny" - też. Ale im dalej, tym mniej się chce.

          Z drugiej jednak strony żyją i dobrze się mają łańcuszki szczęścia oparte na podobnej idei. Tyle, że w nich wiadomość jest na każdym przychylnym węźle powielana, a nie tylko przesyłana, więc jeden tworzący 20 kopii równoważy dwudziestu wyrzucających spam do kosza.
          Ale ja nie o tym. Wbrew mojej teorii przesyłają je sobie ludzi, którzy nie znają nadawcy, ani beneficjenta akcji. A jednak przesyłają. Niepojęte.
          • supaari Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 06.07.09, 15:30
            lernakow napisał:

            > Może. Ale raczej trafiły do szuflady, a następnie do kosza. Ile
            osób w sześcios
            > obowym łańcuchu musi skrewić, żeby go przerwać? Jedna. A w
            stuosobowym? Jedna.
            > Na kilkaset przesyłek doszło kilka tuzinów. Nie wiem, czy jedno
            kilka- równe je
            > st drugiemu kilka, ale jeżeli tak, to doszła co ósma przesyłka.

            Oczywiście. Eksperyment niczego nie udowodnił, gdyż raczej nie mógł.


            > Bo wymyśliłem ją już jakiś czas temu, trochę zapomniałem i
            niedokładnie przytoc
            > zyłem. Chodzi o to, że do trzech stopniu komuś zależy na
            przesyłkce. "Weź przek
            > aż, bo znajomy mojego kolegi Piotrka mnie prosił" jest jeszcze do
            przyjęcia. "W
            > ezmę, przecież to paczka do znajomego brata mojej dzieczyny" -
            też. Ale im dale
            > j, tym mniej się chce.

            Chyba że znajdziemy jakąś nośną legendę:
            miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,6717719,Urzedniczy_lancuszek_sw__Antoniego.html

            > Z drugiej jednak strony żyją i dobrze się mają łańcuszki szczęścia
            oparte na po
            > dobnej idei. Tyle, że w nich wiadomość jest na każdym przychylnym
            węźle powiela
            > na, a nie tylko przesyłana, więc jeden tworzący 20 kopii równoważy
            dwudziestu w
            > yrzucających spam do kosza.
            > Ale ja nie o tym. Wbrew mojej teorii przesyłają je sobie ludzi,
            którzy nie znaj
            > ą nadawcy, ani beneficjenta akcji. A jednak przesyłają. Niepojęte.

            Ale jak zauważyłeś - łańcuszki oparte sa na pwielaniu, więc zapewne
            rozerwanych ciągów jest znacznie wiecej niż całych.
    • seth.destructor A ty to Kevin Bacon? 05.07.09, 14:02
      pl.wikipedia.org/wiki/Liczba_Bacona
      • supaari Raczej Paul Erdos... :-) 05.07.09, 18:36
        seth.destructor napisał:

        > pl.wikipedia.org/wiki/Liczba_Bacona

        Ty masz liczbę supaariego =2. :-)
    • yoma Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 18:37
      Robisz błąd - kto powiedział, że te sześć etapów ma być przyjacielskich?
      • supaari Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 18:54
        yoma napisała:

        > Robisz błąd - kto powiedział, że te sześć etapów ma być
        przyjacielskich?

        Ja! Licentia poetica...
    • piwi77 Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 19:20
      supaari napisał:

      > a piwim77, który deklaruje, że nie chce mi ręki podać,

      To prawda, tak było, ale staraj sie i nie trać nadziei, kto wie,
      może zmienię zdanie.
      • supaari Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 19:26
        piwi77 napisał:

        > supaari napisał:
        >
        > > a piwim77, który deklaruje, że nie chce mi ręki podać,
        >
        > To prawda, tak było, ale staraj sie i nie trać nadziei, kto wie,
        > może zmienię zdanie.

        piwi, nie tęsknię za tym... Obawiam się, że po podaniu ci ręki
        zostałbym przez ciebie posądzony o molestowanie seksualne... I o
        bycie ojcem Supaari, który piwiego 77 razy po dwa razy... I
        to wszystko na podstawie jednego uścisku dłoni... Nie, dziękuję...
        Odpuszczam, zachowaj swoja dłoń dla innych celów.
        • piwi77 Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 19:28
          supaari napisał:

          > piwi, nie tęsknię za tym... Obawiam się, że po podaniu ci ręki
          > zostałbym przez ciebie posądzony o molestowanie seksualne...

          Hm, musisz mieć przykre doświadczenia z podawaniem ręki, stąd ta
          nieufność. Nie obawiaj się, na razie jeszcze nie mam w planie.
          • supaari Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 19:33
            piwi77 napisał:

            > supaari napisał:
            >
            > > piwi, nie tęsknię za tym... Obawiam się, że po podaniu ci ręki
            > > zostałbym przez ciebie posądzony o molestowanie seksualne...
            >
            > Hm, musisz mieć przykre doświadczenia z podawaniem ręki, stąd ta
            > nieufność. Nie obawiaj się, na razie jeszcze nie mam w planie.

            Z podawaniem ręki mam same dobre wspomnienia... Ciebie za to
            podejrzewam, że mógłbyś rozgłaszać niestworzone historie na temat
            tego... dotyku.
            • piwi77 Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 19:38
              supaari napisał:

              > Z podawaniem ręki mam same dobre wspomnienia...

              Kręcisz jak zwykle. Normalny człowiek w ogóle nie pamięta takich
              wydarzeń.
              • kolter-one Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 19:41
                piwi77 napisał:

                > supaari napisał:
                >
                > > Z podawaniem ręki mam same dobre wspomnienia...
                >
                > Kręcisz jak zwykle.

                Norma u niego.

                > Normalny człowiek w ogóle nie pamięta takich
                > wydarzeń.

                Normalny tak ,więc ....
              • supaari Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 19:43
                piwi77 napisał:

                > supaari napisał:
                >
                > > Z podawaniem ręki mam same dobre wspomnienia...
                >
                > Kręcisz jak zwykle. Normalny człowiek w ogóle nie pamięta takich
                > wydarzeń.

                Najwyraźniej jestem nienormalny lub mam dobrą pamięć... Kiedyś na
                przyklad podałem rękę wspaniałej kobiecie. 4 lata później została
                Pierwszą... Miłe wspomnienie.
                • piwi77 Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 19:50
                  supaari napisał:

                  > Kiedyś na przyklad podałem rękę wspaniałej kobiecie. 4 lata
                  > później została Pierwszą... Miłe wspomnienie.

                  Znów cos kręcisz, jeżeli kobieta tak wspaniała (w co nie wątpię), to
                  kolejne jeszcze milsze wspomnienia powinny przesłonić pierwsze
                  podanie ręki. Tak zwykle bywa.
                  • supaari Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 19:54
                    piwi77 napisał:

                    > supaari napisał:
                    >
                    > > Kiedyś na przyklad podałem rękę wspaniałej kobiecie. 4 lata
                    > > później została Pierwszą... Miłe wspomnienie.
                    >
                    > Znów cos kręcisz, jeżeli kobieta tak wspaniała (w co nie wątpię),
                    to
                    > kolejne jeszcze milsze wspomnienia powinny przesłonić pierwsze
                    > podanie ręki. Tak zwykle bywa.

                    Tylko tym, którzy mają mało na twardym dysku... i muszą zwalniać
                    przestrzen kasując wcześniejsze wspomnienia. Proste, nieprawdaż?
                    • piwi77 Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 19:59
                      Proste, ale nie widzę w tej przypadłości niczego godnego
                      pozazdroszczenia. Umysł, który niesłusznie porównujesz do twardego
                      dysku, powinien dbać o swą higiene i systematycznie wyrzucać z
                      siebie mało istotne informacje. Inaczej głowa zaczyna przypominać
                      nieusystematyzowana dżunglę, a właściciel zaczyna mieć problemy z
                      rozróżnianiem co ważne, a co nie.
                      • supaari Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 20:04
                        piwi77 napisał:

                        > Proste, ale nie widzę w tej przypadłości niczego godnego
                        > pozazdroszczenia. Umysł, który niesłusznie porównujesz do twardego
                        > dysku, powinien dbać o swą higiene i systematycznie wyrzucać z
                        > siebie mało istotne informacje. Inaczej głowa zaczyna przypominać
                        > nieusystematyzowana dżunglę, a właściciel zaczyna mieć problemy z
                        > rozróżnianiem co ważne, a co nie.

                        Piwi - nie umysł! Odróżnij twardy dysk od procesora...
                        A tak w ogóle - proszę, żebyśmy nie zaśmiecali wątku o społecznej
                        sieci prywatnymi dogryzkami. Ja sie więcej nie odezwę tutaj na temat
                        podawani ręki, pamietania tego lub owego i tym podobnych rzeczy,
                        jesli nie będą miały związku z głównym tematem wątku.
                        • piwi77 Re: Szósty stopień oddalenia (nie prywata) 05.07.09, 20:07
                          Ok, pozdrawiam.
    • supaari Jak na razie... 05.07.09, 20:54
      Jak na razie w dyskusji wzięło udział 8 osób. 6 z nich ma wizytówki,
      ale tylko 5 ma przyjaciół zapisanych w owych wizytówkach. Zatem 5
      osob spełnia warunki, które (może niezbyt explicite) podałem.
      Mamy więc 10 możliwych par osób, dal których możemy policzyć liczbę
      oddalenia.
      Dla 4 par (hypatia-wuzet, hypatia-seth, hypatia-supaari i lernakow-
      supaari) mamy 1
      Dla 4 kolejnych par (seth-wuzet, hypatia-lernakow, seth-supaari i
      wuzet-supaari) mamy 2.
      Dla 2 par (lernakow-seth i lernakow-wuzet) mamy 3.
      Do sześciu daleko! Jest para bardziej oddalona?
      • migreniasta Re: Jak na razie... 05.07.09, 20:58
        Czy jeśli rozwikłamy ową tajemnicę zasłużymy na jajecznicę na boczku?
        • piwi77 Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:03
          migreniasta napisała:

          > Czy jeśli rozwikłamy ową tajemnicę zasłużymy na jajecznicę na
          > boczku?

          Jajecznica na boczku! Na siedząco albo w łóżku to już miałem, ale na
          boczku? Nie mam szans na wygraną a szkoda.
          • migreniasta Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:06
            Ja też nie mam. Nie mogę rozgryźć o co chodzi z tym oddaleniem. Ja wolę się zbliżać.
            • piwi77 Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:11
              To chyba ma być takie zbliżenie przez pośredników. I im ich więcej
              tym chyba lepiej. Może coś w tym jest, aż tak się na tym nie znam.
            • mjot1 Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:12
              migreniasta napisała:

              > Ja też nie mam. Nie mogę rozgryźć o co chodzi z tym oddaleniem. Ja
              > wolę się zbliżać.


              Hm... Może, że bez goryczy rozłąki nie ma też i słodyczy spotkania
              (czyt. zbliżenia)...
              • migreniasta Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:14
                Chyba na tej zasadzie ,że nie ma kaca bez podłej brandy......
            • supaari Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:17
              migreniasta napisała:

              > Ja też nie mam. Nie mogę rozgryźć o co chodzi z tym oddaleniem. Ja
              wolę się zbl
              > iżać.

              OK. Niezbyt dobrze przedstawiłem temat.
              Międzym mną, a Toba jest 1 stopień oddalenia, gdyż mam Cię na liście
              przyjaciół i mogę kliknąć w Twojej wizytówce na moją ikonkę na
              liście przyjaciół i przejść na swoją wizytówkę.
              Między Tobą i Hypatią jest podobnie...
              ale między Toba i Lernakowem są dwa stopnie oddalenia. Żeby z jego
              wizytówki na portalu GW przejść na swoją, musisz kliknąć minimum 2
              razy: lernakow-supaari mi supaari-migreniasta... Mogłabyś znaleźć
              dłuższą drogę, ale nas dłuższe drogi nie obchodzą, bo chcemy się
              zbliżać (tu ukłon w strone Twego tekstu).
              Między Wuzetem i Lernakowem sa 3 stopnie oddalenia: wuzet-hypatia,
              hytatia-supaari i supaari-lernakow.
              Jaśniej juz?

              Problemem jest: czy istnieja takie dwie osoby na forum (wśród
              mających wizytówkę i zapisanych przyjaciół w wizytówce), które
              dzieli więcej niż 6 kliknięć licząc po najkrótszej możliwej drodze?
              Pewnie tak, ale chciałbym zobaczyc dowód.
              • piwi77 Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:20
                Chyba jestem ciemny bo nadal nie wiem po co szukać dojścia do innego
                forumowicza przez przyjaciół z wizytówki, przy czym radować się
                drogą, im ona dłuższa. Nie prościej po prostu kliknąć na forumowicza
                bez jakiegokolwiek posrednictwa? Tu nie trzeba dojść.
                • supaari Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:24
                  piwi77 napisał:

                  > Chyba jestem ciemny bo nadal nie wiem po co szukać dojścia do
                  innego
                  > forumowicza przez przyjaciół z wizytówki, przy czym radować się
                  > drogą, im ona dłuższa.

                  Nie rozumiesz... Chodzi o to czy najkrótsza droga między
                  dwiema dowolnymi osobami spełniajacymi warunki będzie nie dłuższa
                  niz 6 połaczeń. Jeśli jednak szukasz materialnych zachęt do
                  znajdowania osób o dłuższym łancuchu połaczeń, to ode mnie się nie
                  doczekasz... Mógłbym cię zaprosić na niezłe wino, ale na razie nie
                  zrobie tego bez względu na twoja działalność w tym wątku.


                  Nie prościej po prostu kliknąć na forumowicza
                  > bez jakiegokolwiek posrednictwa? Tu nie trzeba dojść.

                  Zdecydowanie prościej! Klikaj!
                  • piwi77 Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:31
                    Mordowanie forumowiczów tym zadaniem, nie przyniesie ci sukcesu.
                    Jeżeli tak cię to trapi napisz trywialny programik i wprowadź dane
                    spisane ze wszystkich wizytówek (trochę mozolne, ale pewniejszej
                    drogi nie ma).
                    • migreniasta Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:35
                      Ale Su chce mieć to w formie udowodnionego twierdzenia. Będzie trudno.
                      • piwi77 Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:40
                        Do mnie nie znajdzie dotarcia nawet przez sto siedemdziesiąt tysięcy
                        pośredników (nie wiem czy tylu mamy forumowiczów), więc za bardzo
                        nie wiem co miałoby być w tym twierdzeniu. Pewnie, można też
                        dowodzić, niezbyt dokładnie sprecyzowawszy co się dowodzi. Dla
                        samego dowodzenia po prostu. Dlaczegóżby nie?
                    • supaari Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:38
                      piwi77 napisał:

                      > Mordowanie forumowiczów tym zadaniem, nie przyniesie ci sukcesu.
                      > Jeżeli tak cię to trapi napisz trywialny programik i wprowadź dane
                      > spisane ze wszystkich wizytówek (trochę mozolne, ale pewniejszej
                      > drogi nie ma).

                      Nie tyle szukam rozwiązania problemu, ile ciekawych pomysłów. Pomysł
                      Lernakowa był interesujący, choć moim zdaniem błędny. Seth znalazł
                      pokrewne zastosowanie idei... I tyle ciekawych pomysłów.
                      Program napisany wg Twoich wskazówek niewiele wniesie - połączenia
                      sieci znajomości wciąż się zmieniają, więc może juz teraz ktoś
                      oddalony o 8 stopni w momencie zakładania wątku od kogos innego jest
                      jego najbliższym "sąsiadem"...
                      • piwi77 Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:45
                        Ale się łatwo zniechęcasz. Nie musiałbyś recznie wpisywać i
                        aktualizować znajomych forumowiczów. Wystarczy, że dane zawierałyby
                        linki do wizytówek, programik powienien automatycznie wyłuskiwać
                        znajomych. Mógłbyś sobie startować np co 10 min i badać jak się
                        zmienia oddalenie (oddalenie, o to chodzi, prawda?). Mógłbys sobie
                        robic krzywe, ty wiesz jakie perspektywy?
                        • supaari Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:49
                          piwi77 napisał:

                          > Ale się łatwo zniechęcasz. Nie musiałbyś recznie wpisywać i
                          > aktualizować znajomych forumowiczów. Wystarczy, że dane
                          zawierałyby
                          > linki do wizytówek, programik powienien automatycznie wyłuskiwać
                          > znajomych. Mógłbyś sobie startować np co 10 min i badać jak się
                          > zmienia oddalenie (oddalenie, o to chodzi, prawda?). Mógłbys sobie
                          > robic krzywe, ty wiesz jakie perspektywy?

                          A nawet ryzować wykres socjometryczny... ale to nudziarstwo... Ja
                          wole pomysły! Na razie były 2. Twój dotyczący metody aktualizacji
                          moge uznac na kolejny, choc gorszej jakości.
                • mjot1 Re: na razie... 05.07.09, 21:27
                  piwi77 napisał:

                  > Nie prościej po prostu kliknąć na forumowicza
                  > bez jakiegokolwiek posrednictwa? Tu nie trzeba dojść.


                  Wg obowiązującej (dość powszechnie) obecnie etykiety
                  „bez dojść” się „nie liczy”
              • migreniasta Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:22
                No wiesz.... Postawiony przez Ciebie problem jest możliwy do rozgryzienia ale
                trzeba być biegłym w topologii algebraicznej,a nie jest to szczególnie wdzięczna
                niwa......
                • supaari Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:25
                  migreniasta napisała:

                  > No wiesz.... Postawiony przez Ciebie problem jest możliwy do
                  rozgryzienia ale
                  > trzeba być biegłym w topologii algebraicznej,a nie jest to
                  szczególnie wdzięczn
                  > a
                  > niwa......

                  Wierz mi - nie trzeba. Nie trzeba nawet mieć pojęcia co znaczy owo
                  pojęcie.
        • mjot1 Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:07
          migreniasta napisała:

          > Czy jeśli rozwikłamy ową tajemnicę zasłużymy na jajecznicę na
          boczku?

          Znaczy pokątnie?
          • migreniasta Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:12
            Znaczy się na trzech boczkach:
            -na własnym boczku
            -na świńskim boczku
            -i pokątnie
        • supaari Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:08
          migreniasta napisała:

          > Czy jeśli rozwikłamy ową tajemnicę zasłużymy na jajecznicę na
          boczku?

          Nie odpowiem na pytanie, gdyż niczego nie zmienia w problemie...
          Za to zmienia w problemie pojawienie sie Migreniastej. Dochodzi nam
          mianowicie 5 nowych par forumowiczów.
          W 3 przypadkach (z hypatia, supaarim i wuzetem) odległość wynosi 1
          W 2 przypadkach ( z lernakowem i sethem) odległość wynosi 2.
          Nihil novi... Wciąż daleko od 6. Może trzeba poszukać kogoś z innego
          forum?
          • migreniasta Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:13
            zmienia zmienia
            Motywacja musi być
            Nic za darmo......
            • pocoo Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:25
              migreniasta napisała:

              > zmienia zmienia
              > Motywacja musi być
              > Nic za darmo......

              Oddalenie za friko? Zgłupiał , czy co...?
              • migreniasta Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:28
                chyba CO
                • pocoo Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:32
                  migreniasta napisała:

                  > chyba CO

                  Sama sobie odpowiedz.On mi lata 60-ką koło dupy.
                  • migreniasta Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:38
                    Zawrotna prędkość. Można dostać choroby lokomocyjnej.
                    • supaari Re: Jak na razie... 05.07.09, 21:41
                      migreniasta napisała:

                      > Zawrotna prędkość. Można dostać choroby lokomocyjnej.

                      Raczej się zhaftować... Takie latanie wkoło...
                      Ale proponuję, żebyście nie zaśmiecały wątku - nie zależy mi na
                      setkach wpisów nie na temat.
                      • migreniasta E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 21:44
                        To ja tu sobie głowę łamię a Ty mnie traktujesz jak głupią dziumdzię????
                        Nieładnie Su,nieładnie
                        • supaari Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 21:46
                          migreniasta napisała:

                          > To ja tu sobie głowę łamię a Ty mnie traktujesz jak głupią
                          dziumdzię????
                          > Nieładnie Su,nieładnie

                          Przepraszam... nie chciałem Cię urazić...
                          Coo nie zmienia faktu, że choroba lokomocyjna IMHO nie ma związku ze
                          stopniami oddalenia.
                          • migreniasta Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 21:51
                            To zależy jak szybko się oddalasz......
                            A przy ostatnim poście zwiększyłeś prędkość.
                            • supaari Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 21:54
                              migreniasta napisała:

                              > To zależy jak szybko się oddalasz......
                              > A przy ostatnim poście zwiększyłeś prędkość.

                              Wyrzuciłas mnie z listy przyjaciół (wzrasta stopień oddalenia)?
                              Przeboleję...
                              • migreniasta Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 21:57
                                Cały czas tam jesteś. Między Niedowiarkiem a Zdzisiem.
                                • supaari Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 21:59
                                  migreniasta napisała:

                                  > Cały czas tam jesteś. Między Niedowiarkiem a Zdzisiem.

                                  Czyli stopień oddalenia się nie zwiększył. To czemu straszysz?
                                  • migreniasta Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 22:02
                                    Chciałam sprawdzić czy masz duszę.
                                    • supaari Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 22:07
                                      migreniasta napisała:

                                      > Chciałam sprawdzić czy masz duszę.

                                      to akurat nie ma znaczenia dla tematu wątku.
                                      • migreniasta Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 22:10
                                        Zaręczam Ci ,że ma. Bezduszni nie mogą rozgryźć problemu oddalania i zbliżania się.
                                        • supaari Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 22:12
                                          migreniasta napisała:

                                          > Zaręczam Ci ,że ma. Bezduszni nie mogą rozgryźć problemu oddalania
                                          i zbliżania
                                          > się.

                                          Rozgryźć nie moga jedynie bezzębni...
                                          Ale wciąż nie zajmujemy sie bezpośrednio tematem.
                                          • migreniasta Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 22:13
                                            A Ty kąsasz i kąsasz.....
                                            • supaari Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 22:17
                                              migreniasta napisała:

                                              > A Ty kąsasz i kąsasz.....

                                              Nie w kąsaniu problem... W połączeniach... chyba że śledzisz łańcuch
                                              zarażeń wścieklizną... Ale to nie ten wątek.
                                              • migreniasta Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 22:21
                                                Niekoniecznie. Rzuciłam okiem na kilka wizytówek i doszłam do wniosku ,że
                                                niektórzy kolekcjonują przyjaciół dla poprawy samopoczucia. W dobrym tonie jest
                                                mieć ich ośmiu. Właśnie tak jak ja.
                                                • supaari Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 22:25
                                                  migreniasta napisała:

                                                  > Niekoniecznie. Rzuciłam okiem na kilka wizytówek i doszłam do
                                                  wniosku ,że
                                                  > niektórzy kolekcjonują przyjaciół dla poprawy samopoczucia. W
                                                  dobrym tonie jest
                                                  > mieć ich ośmiu. Właśnie tak jak ja.

                                                  Liczba przyjaciół ma jakiś związek z kąsaniem?
                                                  Ale zainspirowałaśm mnie... Oddalam się w celu przemyślenia pewnego
                                                  problemu.
                                                  • migreniasta Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 05.07.09, 22:28
                                                    Do dentysty się udajesz?
                                                • piwi77 Re: E Ty tam tylko nie zaśmiecały 06.07.09, 00:09
                                                  Jesteś wyjątkowa, nawet jak masz tyle znajomych co inni, czyli 8.
                    • pocoo Re: Jak lata po orbicie 05.07.09, 21:52
                      migreniasta napisała:

                      > Zawrotna prędkość. Można dostać choroby lokomocyjnej.

                      to oddalenie jest stałe.
                      • migreniasta Re: Jak lata po orbicie 05.07.09, 22:01
                        Niekoniecznie. Orbity zazwyczaj są eliptyczne. Wujaszek Kepler coś o tym
                        wspominał. Pamiętasz?
                        • pocoo Re: Jak lata po orbicie 05.07.09, 22:06
                          migreniasta napisała:

                          > Niekoniecznie. Orbity zazwyczaj są eliptyczne. Wujaszek Kepler coś o tym
                          > wspominał. Pamiętasz?

                          Czy Ty musisz latać po niebie? On mi lata po dupnej orbicie w kształcie okręgu.
                          • migreniasta Re: Jak lata po orbicie 05.07.09, 22:07
                            Załóż sobie wizytówkę to zobaczymy to naocznie.
                            • supaari Re: Jak lata po orbicie 05.07.09, 22:09
                              migreniasta napisała:

                              > Załóż sobie wizytówkę to zobaczymy to naocznie.

                              O, własnie! To jest na temat... okaże się jaki jest promień tej
                              domniemanej orbity... a nawet czy jest ona eliptyczna czy innego
                              kształtu.
                              • migreniasta Re: Jak lata po orbicie 05.07.09, 22:12
                                I czy układa się w pyszne wzorki
      • lernakow Re: Jak na razie... 05.07.09, 22:11
        W miarę badania ilość kombinacji zwiększa się. Żeby znaleźć 6 stopni u ludzi mających tylko po 6 znajomych, z czego po 3 powtarzających się pozostaje nam trzy do szóstej niepowtarzalnych czyli ponad siedemset związków do przeanalizowania. Na naszej-klasie ludzie mają dziesiątki (a wręcz setki) znajomych, do tego dochodzą pseudo-znajomi (JP2 - tysiące), którzy dodatkowo zamazują obraz.

        Powtarza się to, o czym pisałem - dalej niż sześć ludziom nie chce się sięgać.
        • supaari Re: Jak na razie... 05.07.09, 22:15
          lernakow napisał:

          > W miarę badania ilość kombinacji zwiększa się. Żeby znaleźć 6
          stopni u ludzi ma
          > jących tylko po 6 znajomych, z czego po 3 powtarzających się
          pozostaje nam trzy
          > do szóstej niepowtarzalnych czyli ponad siedemset związków do
          przeanalizowania
          > . Na naszej-klasie ludzie mają dziesiątki (a wręcz setki)
          znajomych, do tego do
          > chodzą pseudo-znajomi (JP2 - tysiące), którzy dodatkowo zamazują
          obraz.
          >
          > Powtarza się to, o czym pisałem - dalej niż sześć ludziom nie chce
          się sięgać.
          >

          IO stąd jesli chcemy znaleźć ową parę musimy szukać wśród mało
          wylewnych raczej... wtedy ilość możliwych połaczeń jest niewielka.
          Gdzież forum GW do naszej klasy?
          OK. Rozumiem, że może się nie chcieć...
    • gregory_house Kłamiesz 05.07.09, 23:10
      supaari napisał:

      Wśród osób, które mają
      > przyjaciół - znalazłem do tej pory 1 forumowicza, do którego nie
      > byłem w stanie dotrzeć za pomocą przechodzenia przez jego
      > wizytówkowych przyjacół do swojej własnej wizytówki. Ów forumowicz
      > miał tylko jednego przyjaciela, dla którego był jedynym
      > przyjacielem, ale do dzisiaj mogło to się zmienić...

      Kłamiesz, kolego... Spotkałeś dwóch forumowiczów, których stopień
      oddalenia od ciebie wynosił więcej niż 6. Sam o nich wspomniałeś w
      treści przytoczonej powyżej.
      • supaari Everybody lies... 06.07.09, 15:14
        gregory_house napisał:
        > Kłamiesz, kolego... Spotkałeś dwóch forumowiczów, których stopień
        > oddalenia od ciebie wynosił więcej niż 6. Sam o nich wspomniałeś w
        > treści przytoczonej powyżej.

        Zgadza się - dwóch! Trzeba było Grega, żeby to odkryć? Nikt nie
        zauważył? Zaraz pewnie podepnie się pare osób dowodzących, że też
        zauwazyli, ale nie chcieli się czepiać.
        • leftt Zależy jeszcze, kogo się zna. 06.07.09, 15:33
          Jeżeli ktoś np. zna Krzysztofa Jarzynę ze Szczecina, który jest
          szefem wszystkich szefów - trafi do każdego maksimum w trzech
          ruchach.
          • supaari Re: Zależy jeszcze, kogo się zna. 07.07.09, 19:35
            leftt napisał:

            > Jeżeli ktoś np. zna Krzysztofa Jarzynę ze Szczecina, który jest
            > szefem wszystkich szefów - trafi do każdego maksimum w trzech
            > ruchach.

            Jak na przykład Ty!?
            Zapomniałem się trochę, a tu dwie nowe osoby:
            Greg (wcześniej się pojawił): 2 razy pierwszy stopień oddalenia od
            wczesniejszych uczestników i 4 razy drugi, Leftt: 3 razy pierwszy
            stopień oddalenia i 4 razy drugi... Jak na razie tylko Lernakow miał
            3 trójki, a gdziez to od 6!
        • gregory_house Re: Everybody lies... 07.07.09, 20:16
          supaari napisał:

          >
          > Zgadza się - dwóch! Trzeba było Grega, żeby to odkryć? Nikt nie
          > zauważył? Zaraz pewnie podepnie się pare osób dowodzących, że też
          > zauwazyli, ale nie chcieli się czepiać.

          Liczyć do dwóch uczą na studiach medycznych. Przydaje się: dwie
          nerki, dwa jądra, dwa płuca, dwie nogi... Szczególnie uzdolnieni idą
          na weterynarię. Tam czasem trzeba liczyć do czterech.
          • nelsonek Re: Everybody lies... 07.07.09, 20:18
            Geniuszy biora na fryzjera:)
            • gregory_house Re: Everybody lies... 07.07.09, 20:23
              nelsonek napisał:

              > Geniuszy biora na fryzjera:)

              Nie. Na fryzjera biorą takich jak Supaari, którzy do dwóch nie
              potrafia policzyć. W końcu to niedobrze, gdy fryzjer obcina oba uszy
              klientowi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja