Reklamy na kiju

07.07.09, 14:16
Znajomy prowadzi sklep. Sklep znajduje się nieco na uboczu, więc na głównej
ulicy postawił młodzież z kijem, na którym jest napis i stosowna strzałka. Z
tego co wiem, to chodzi tu o to, żeby nie musieć płacić za powierzchnię
miastu, właścicielowi sąsiedniego domu, elewacji i czegokolwiek tam jeszcze,
na czym ew. banner miałby wisieć. Stąd kij. W końcu każdy może sobie chodzić,
czy stać z kijem (chyba). Ale nasza cudowna straż miejska przyszła z jakimś
panem z UM i stwierdziła, że nie wolno. Kij kazali usunąć pod groźbą mandatu i
sobie poszli. A jak to naprawdę jest ? Jak mają się do tego przepisy ?
    • lernakow Re: Reklamy na kiju 07.07.09, 14:22
      grenzoid napisał:

      > Kij kazali usunąć pod groźbą mandatu i sobie poszli.
      > A jak to naprawdę jest ? Jak mają się do tego przepisy ?
      >
      Przepisy to muszą znać i podać Ci panowie. Panów każących coś bez powołania się
      na konkretny przepis żegnamy staropolskim "s.dalaj". Jeżeli zaś przywołają
      przepis wchodzimy na isip.sejm.gov.pl i sprawdzamy co dokładnie mogą i za co, bo
      panowie mają skłonność do nadużywania owych przepisów.
    • yoma Re: Reklamy na kiju 07.07.09, 21:30
      Gdyby tak było, co by robiły te wszystkie legalnie poparkowane trabanty z kijami?
Pełna wersja