grenzoid
07.07.09, 14:16
Znajomy prowadzi sklep. Sklep znajduje się nieco na uboczu, więc na głównej
ulicy postawił młodzież z kijem, na którym jest napis i stosowna strzałka. Z
tego co wiem, to chodzi tu o to, żeby nie musieć płacić za powierzchnię
miastu, właścicielowi sąsiedniego domu, elewacji i czegokolwiek tam jeszcze,
na czym ew. banner miałby wisieć. Stąd kij. W końcu każdy może sobie chodzić,
czy stać z kijem (chyba). Ale nasza cudowna straż miejska przyszła z jakimś
panem z UM i stwierdziła, że nie wolno. Kij kazali usunąć pod groźbą mandatu i
sobie poszli. A jak to naprawdę jest ? Jak mają się do tego przepisy ?