dzisiaj - pożegnanie

08.07.09, 00:48
Michaela Jacksona
nie byłem histerycznym fanem, nie mam jego płyt, clipy i teksty znam
na pamięć


artyście ponadczasowemu, kompletnemu - niski ukłon

człowiekowi - [']
    • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 08.07.09, 00:52
      Tak, tu mam dosłownie jak Ty: nie jestem fanką ale znam wszystko, co zrobił... talent zawsze się obroni.

      human nature
      • mabiwy Re: dzisiaj - pożegnanie 08.07.09, 01:09
        dlatego pożegnam króla, powitam llegendę
        • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 08.07.09, 01:22
          [img]https://www.timesonline.co.uk/multimedia/archive/00585/00New_front_jackson_585945a.jpg[/img]
    • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 08.07.09, 23:26
      Wielki, wielki HIT... z intencją.

      ebony and ivory
      • lupus76 Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:07
        Piękny. A MJ zdaje się z obojgiem coś też nagrał?
        • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:12
          Bardzo piękny... przypomniałeś mi, miałam wczoraj szukać: Say, say, say i The
          girl is mine.
          Dwa wspaniałe głosy razem, miód.
          • lupus76 Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:15
            No i "Just good friends".
            • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:17
              Oj, znajdziesz?
              • lupus76 Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:28
                jo łelkom
                • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:29
                  Hey, tak tak :))))
                  Dzięki!
    • lupus76 Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:09
      A ja jestem cokolwiek zniesmaczony.
      Śmierć, świeża śmierć, kup pan jedną! A może dla pani świeżutka śmierć prosto z
      ekranu telewizora. Do szczętu odarta z godności i intymności. Pierwszy sort!
      Żadnej nie sprzedajemy leppiej!....
      • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:14
        I ja też, dlatego trzymałam się z dala od tv. Widziałam zdjęcia, dostatecznie
        bolesne... te biedne dzieci :(
        Jedyna Liz Taylor odmówiła...
        • lupus76 Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:17
          W mojej złośliwej kobylicy natychmiast zrodziło się pytanie:
          nie chciała, czy nie mogła.
          Kurde, jak ja nie lubię reality show.
          • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:18
            Prawidłowo... ech.
            Kiedyś Ci o tym coś opowiem.
            • lupus76 Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:33
              Aż się boję...
              • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:38
                Ech, nie... ale kiedyś się mówiło, że pewien typ człowieka zrobi prawie
                wszystko, by dostać się do telewizji. Dziś to już jest wszystko.
                • lupus76 Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:57
                  żeby być sławnym, by być sławnym? Coś jak Frytka z Big Brothera?
                  • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 12:14
                    Tak, prawie każdy kraj ma swoją Frytkę... kiedyś Ci powiem.
                    • lupus76 Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 12:30
                      każdy, który ma tv :)
                      • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 12:57
                        Tak :)
      • mabiwy Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:31
        parafrazując - jakie życie, taka śmierć. Nie dziwi nic.
        • lupus76 Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:34
          Może i. Choć jeszcze gorsza była transmisja z umierania papieża.
          • mabiwy Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:35
            kiedyś też tak myślałem.Dzisiaj, nie
            • lupus76 Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 10:56
              A ja uważam, ze reality show pt: spójrz jak umiera ktoś znany jest najgorszą z
              możliwych podłości.
              • mabiwy Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 11:09
                w tych kategoriach na pewno.
                Śmierć nie jest jednowymiarowa, ani elitarna, jest elementem życia.
                Końcowym. Można różnie na nią reagować. Zamykać za drzwiami, udawać,
                że nic się nie dzieje , bo i tak się dokona. Towarzyszyć w
                odchodzeniu zachowując elementarną przyzwoitość, nie przekraczając
                intymności. A można też tylko rejestrować fakt, ewentualnie wyrażjąc
                żal lub pominąć milczeniem.
                Nie wszystko, co publiczne musi być show.
                • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 13:17
                  Tak, Mabiwy, dużo racji. Dodam, że 'Zamykać za drzwiami, udawać,
                  że nic się nie dzieje' to dla mnie nie jest przeciwieństwo niechęci do oglądania
                  czyjegoś umierania w tv. Nie wtykam głowy w piasek ale publiczne pokazywanie
                  umierania, to nie jest zgodne z etyką, nie dla mnie. Może dla mnie wszystko co w
                  tv to jest, z definicji, show. Osobista opinia.
                  Nie mówiąc już co na ten temat miałaby do powiedzenia osoba, którą się tak
                  traktuje...
                  • mabiwy Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 14:08
                    Uśmiechnąłem się..
                    Każda z opinii jest stricte subiektywna, bo inna być nie może.
                    Nie zamierzam też przekonywać ani lupusa, ani Ciebie, tylko trudno
                    mi nie reagować na generalizowanie, szczególnie w takiej kwestii.
                    Zanim zamknę temat, pozwolę sobie na kilka spstrzeżeń, bez ich
                    rozwijania. Zdecydowanie nie jestem zwolennikiem programów w stylu
                    tytułów jakie nadał im lups, ale zawsze interesują mnie intencje i
                    te liczą się znacznie bardziej niż moje osobiste patrzenie. W tym
                    przypadku, pomijam stacje telewizyjne, którym i padlina nie
                    śmierdzi, ale skupiam się na na odchodzącym i tych po drugiej
                    stronie ekranu. Świadomie nie użyłem terminu "oglądających", bo tu
                    moim zdaniem tkwi szkopuł. Kiedy umierał Jan Paweł wypowiadałem się
                    jak najgorzej o transmisjach telewizyjnych, mimo że nie pokazywano
                    konającego. Zniesmaczały mnie tłumy i medialność ostatecznego.
                    Trzeba było czasu, żebym zrozumiał, iż to pierwszy z papierzy, który
                    nie tylko pracował, mimo, że zmogła go fizyczność, ale również dał
                    przyzwolenie na oficjalne podawanie informacji o jego stanie
                    zdrowia. Gdyby miał inną wolę, prawdopodobnie, jak przy zgonach
                    poprzednich papieży, świat otrzymałby krótką, suchą notę o śmierci.
                    Ten, pozwolił towrzyszyć sobie w odchodzeniu
                    wszystkim, którzy tego potrzebowali. Nie było innych możliwości, ale
                    dla mnie to tak, jak nie odchodzi od łóżka umierającego, kogoś
                    bardzo bliskiego. A dla wielu osób, nie tylko katolików, takim był.
                    Dziewczyna, która wystąpiła w BB, umierała publicznie na raka, żeby
                    zabezpieczyć życie swoich dzieci. Sarah Fawcett nie szukała
                    poklasku, zdecydowała jednak tak a nie inaczej. Śmierć tych kobiet
                    zapewne uratowała niejedno życie.
                    Każda z tych osób w ostatnich chwilach podarowała intymność
                    odchodzenia. Tak, według mnie to dar, na który mnie pewnie nie
                    byłoby stać, również nie byłbym pewnie w stanie znieść, gdyby to
                    dotyczyło moich najbliższych. Dlatego nie potępiam w czambuł takich
                    decyzji i nie szukiam najniższych instynktów, mimo, że sam tego typu
                    dokumentów nie oglądam. Za słaby jestem.
                    Medialne, pożegnanie ludzi z pierwszych stron gazet również nie musi
                    mieć li tylko komercyjnego podtekstu. Tam, także jest autentyczny
                    żal, szacunek, przywiązania i ogromne poczucie straty.

                    Etyka.
                    • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 15:12
                      Po części się zgadzam :) Nie sądziłam, że chcesz mnie przekonywać bo pewnie
                      dobrze rozumiesz, że w tym przypadku nie tylko rozsądek ale i uczucie mówi mi,
                      że coś jest dla mnie nie do przyjęcia. Po prostu czuję, ucisk w brzuchu na samą
                      myśl. Uznając kilka pośród Twoich argumentów, jednocześnie wiem, że uczucie
                      nigdy mi nie pozwoli uczestniczyć w takich zbiorowych, medialnych 'czuwaniach
                      przy łóżku', nawet jeśli będzie to osoba, którą darzę ogromnym szacunkiem i
                      podziwem.
                      Ale zostawmy mnie, skoro ludzie mają takie emocjonalne potrzeby, niech je
                      zaspokajają, nic nam do tego. Spokojnie tylko zapytam, czy nie lepiej by było
                      pomodlić się w kościele albo poza, zanim siedzeić przed telewizorem.
                      Wyraził zgodę, dobrze. Czy to znaczy, że jest w porządku z tego korzystać? Nie.
                      Moim zdaniem, nie.
                      Mówisz, że interesują Cię intencje bardziej, niż własne patrzenie.
                      Tak, ale ja nie mam problemu ze zrozumieniem intencji. Rozumiem, co nie znaczy,
                      że akceptuję. Masowość, ostentacja, histeria: bardzo mi dalekie.
                      • mabiwy Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 15:16
                        odpowiem krótko - ja nie wiem, co jest lepiej. Dlatego dopuszczam i
                        przyjmuję, że inni mają inaczej niż ja. Zostawiam to bez oceny.
                        • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 15:21
                          Ale ja to właśnie napisałam, czy nie? Dopuszczam, jak niby nie, mam negować
                          fakty? Ale nie akceptuję, w moim świecie tego nie ma.
                          To nie to samo, co nie przyjmować, że inni mogę mieć inaczej, zupełnie nie to
                          samo :)
                          • twardycukierek PS 09.07.09, 15:30
                            Innymi słowy, to jest tak jak z ludźmi, którzy nie zapinają pasów w aucie: wiem,
                            że tacy są, potrafię zrozumieć powody, jakiekolwiek od lenistwa do uczucia, że
                            się duszą, cokolwiek. Nie znaczy to, że akceptuję, co robią. To nie mój świat. :)
                            • mabiwy Re: PS 09.07.09, 15:32

                              to jest zupełnie iaczej
                          • mabiwy Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 15:31
                            negowanie faktów jest bezproduktywne.
                            Przyjmuję i akceptuję, że tak masz.
                            Ja podobnie chociaż nie tak samo. Zdecydowanie.

                            pozwól opaść temu wątkowi.
                            • twardycukierek Re: dzisiaj - pożegnanie 09.07.09, 15:32
                              Rozumiem, tak czułam. :) Wiem, że się rozumiemy.
                              Tak, niech się skończy.
Pełna wersja