"Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argument?

08.07.09, 13:55
Często przytaczany przez osoby wierzące. Moim zdaniem, niezbyt bystre, gdyż
kompromituje on wiarę. Otóż, stajemy się wierzący wskutek załamania
psychicznego, depresji lub strachu (przed smiercią np.). Czyli co, jak umysł
zdrowy to nie wierzymy, a jak chory to tak?
    • teletoobis Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 14:00
      to wina instytucji spowiedzi. Katolik moze sobie robic co mu sie tylko podoba.
      Gwalcic przykazania, zaniedbywac obowiazki wiernego, lac zone i dzieci, chlac w
      wnajpie zaraz po wyjsiu z sumy, oszokiwac, farezyizowac itp. Robi to dla tego,
      bo wie, ze wystarczy pojsc do zakratowanego okienka, naplic gawronowi w ucho i
      po odklepaniu 10 zdrowasiek zadanych mu za pokute, ma znowu carte blanche do
      czynienia nastepnych kurestw. To najwieksza hipokryzja w KrK
      • Gość: ferment Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.chello.pl 08.07.09, 14:10
        >teletoobis napisał:

        > to wina instytucji spowiedzi. Katolik moze sobie robic co mu sie tylko podoba.
        > Gwalcic przykazania, zaniedbywac obowiazki wiernego, lac zone i dzieci, chlac w
        > wnajpie zaraz po wyjsiu z sumy, oszokiwac, farezyizowac itp. Robi to dla tego,
        > bo wie, ze wystarczy pojsc do zakratowanego okienka, naplic gawronowi w ucho i
        > po odklepaniu 10 zdrowasiek zadanych mu za pokute, ma znowu carte blanche do
        > czynienia nastepnych kurestw. To najwieksza hipokryzja w KrK<

        A kto Ci tak naopowiadał? Jeżeli masz taką wiedzę o katolicyzmie...nie, to chyba
        niemożliwe...
        • pocoo Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 14:20
          Gość portalu: ferment napisał(a):
          >
          > A kto Ci tak naopowiadał? Jeżeli masz taką wiedzę o katolicyzmie...nie, to chyb
          > a
          > niemożliwe...

          To ,że są inne zasady spowiedzi i pokuty ,wcale nie świadczy o wiedzy i
          religijności wiernych.Oni wiedzą swoje.
          Nie zaprzeczaj , że wyżej opisanej hipokryzji wiernych w Kościele nie ma.
          • Gość: ferment Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.chello.pl 08.07.09, 15:39
            >pocoo napisała:

            > To ,że są inne zasady spowiedzi i pokuty ,wcale nie świadczy o wiedzy i
            > religijności wiernych.Oni wiedzą swoje.,

            Wiedza swoje, ale niekoniecznie to, co Ty o tym myślisz.
            Chyba, że prowadziłeś wiarygodne badania...

            > Nie zaprzeczaj , że wyżej opisanej hipokryzji wiernych w Kościele nie ma.<

            Zapewne są, ale wiernych jest tak wielu, że nie powinno się podawać najmniej
            korzystnej ceny, jako uogólnienia .To krzywdzące.
        • teletoobis Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 14:42
          Gość portalu: ferment napisał(a):


          > A kto Ci tak naopowiadał? Jeżeli masz taką wiedzę o katolicyzmie...nie, to
          chyba niemożliwe...

          Posluchaj, doskonale zdaje sobie z warunkow spowiedzi: rachunek sumienia, zal za
          grzechy, szczera spowiedz, pokuta i zadoscuczynienie.
          Tyle ze ja to wiem. Tylko powiedz mi iel ludzi chodzacych do kosciola,
          wierzacych, spowiadajacych sie stosuje te warunki w zyciu?
          Poza tym.... jesli ktos lezy na lozu smierci, wystarczy tzw. akt zalu
          doskonalego i delikwent przenosi sie do aniolkow... Po pierwsze, jaki jest wiec
          cel spowiedzi, jesli nie indoktrynacja wiernych przez pasibrzuchow? Po drugie,
          pokaz mi w biblii ustanowienie spowiedzi w takiej formie jaka pokutuje w KrK.
          Chetnie tez przeczytalbym slowa Jezusa o tym wynalazku Innocentego, jakim jest
          akt zalu doskonalego.
          Jak trwoga to do boga.... ile znasz przypadkow pomocy bozej w takich sytuacjach?
          • teletoobis P.S 08.07.09, 14:43
            Zapomnialem o postanowieniu poprawy... ale to jest akurat w tym wszystkim
            najsmieszniejsze. powoduje niewaznosc 90% spowiedzi
            • Gość: ferment Re: P.S IP: *.chello.pl 08.07.09, 15:48
              >teletoobis napisał:

              > Zapomnialem o postanowieniu poprawy... ale to jest akurat w tym wszystkim
              > najsmieszniejsze. powoduje niewaznosc 90% spowiedzi<

              Dokładnie 90%?
              :)
          • Gość: wika123 Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.236.spine.pl 08.07.09, 15:24
            >" Jak trwoga to do boga.... ile znasz przypadkow pomocy bozej w
            takich sytuacjach"


            Wiem , to nie było do mnie, ale wrzucę swoje 3 grosze.
            Leżałam na OIOMIe w śpiączce. Mojej rodzinie mówiono, że ma być
            gotowa na najgorsze. Nawet "nieomylni" lekarze nie wiedzieli czy z
            tego wyjdę. Dostałam już ostatnie namaszczenie, moja Mama poszła
            zamówić mszę w kaplicy szpitalnej w intencji mojego powrotu do
            zdrowia.Modliła się ona i rodzina. Pewnego dnia przyszedł ksiądz ,
            położył mi rękę na czole i powiedział do mojej Mamy: "będzie
            dobrze...". Na drugi dzień wybudziłam się ze śpiączki.
            To wszystko wiem od Mamy, bo ja przecież byłam nieświadoma niczego.
            I jak to wszystko wytłumaczyć?




            • lernakow Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:27
              Gość portalu: wika123 napisał(a):

              > Na drugi dzień wybudziłam się ze śpiączki.
              >
              ... ale zmiany w mózgu były już nieodwracalne.
              • Gość: wika123 Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.236.spine.pl 08.07.09, 15:29
                Wiesz co ci powiem? Cieszę się , że wyszłam z tego i żyję. A Tobie
                zdrowia życzę. Psychicznego też.
                • lernakow Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:31
                  Gość portalu: wika123 napisał(a):

                  > A Tobie zdrowia życzę. Psychicznego też.
                  >
                  Dziękuję. Bardzo się przyda.
                  • Gość: wika123 Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.236.spine.pl 08.07.09, 15:31
                    Tak właśnie myślę.
              • Gość: ferment Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.chello.pl 08.07.09, 15:49
                >lernakow napisał:

                > Gość portalu: wika123 napisał(a):
                >
                > > Na drugi dzień wybudziłam się ze śpiączki.
                > >
                > ... ale zmiany w mózgu były już nieodwracalne.<

                To, co piszesz jest...żałosne:((
                >
            • bysiu.dominator a efekt placebo? 08.07.09, 15:35
              zdaje się że i u ateistów działa
              być może nadzieja którą dał ci ksiądz, wyzwoliła pozytywną chemiczną reakcję w
              twoim organiźmie, jakies hormony - nie wiem co, jeszcze nie odkryte przez medycynę
              nie od dziś wiadomo, że pozytywne psychiczne nastawienie pomaga w leczeniu ciała
              • Gość: wika123 Re: a efekt placebo? IP: *.236.spine.pl 08.07.09, 15:48
                Przeciceż ja byłam nieprzytomna, bez świadomości, w śpiączce.
                Nie słyszałam (świadomie) tego co inni mówili o mnie , czy do mnie.
                No chyba, że podświadomość, ale nie znam się , więc nie będę się
                wypowiadać.
                • bysiu.dominator Re: a efekt placebo? 08.07.09, 15:51
                  tak, przepraszam, jakiś uduchowiony dzisiaj jestem :)
                  może to efekt tego ducha MJ i mojego nawrócenia? nieważne...

                  w kazdym razie przyznasz że to co napisałem zdarza się
                  • Gość: wika123 Re: a efekt placebo? IP: *.236.spine.pl 08.07.09, 15:59
                    Owszem , masz rację.
            • tlenek_wegla Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:50
              Nawet "nieomylni" lekarze nie wiedzieli czy z
              > tego wyjdę.

              Lekarze sa omylni. Jak wszyscy. Widz polega na tym, ze czestomaja wiedze
              przekraczajaca Twoje waskie pojmowanie siebie, swojego ciala i jak ono funkcjonuje.
              • Gość: wika123 Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.236.spine.pl 08.07.09, 15:56
                Wiem z własnego doświadczenia, jacy sa lekarze, dlatego "nieomylni "
                jest ujęte w cudzysłów. Mój Tato był ofiarą ich "nieomylności".

                Ale to nie na temat.....
            • wilma.flintstone Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 09.07.09, 19:58

              Gość portalu: wika123 napisał(a):

              > >" Jak trwoga to do boga.... ile znasz przypadkow pomocy bozej
              w
              > takich sytuacjach"

              >
              > Wiem , to nie było do mnie, ale wrzucę swoje 3 grosze.
              > Leżałam na OIOMIe w śpiączce. Mojej rodzinie mówiono, że ma być
              > gotowa na najgorsze. Nawet "nieomylni" lekarze nie wiedzieli czy z
              > tego wyjdę. Dostałam już ostatnie namaszczenie, moja Mama poszła
              > zamówić mszę w kaplicy szpitalnej w intencji mojego powrotu do
              > zdrowia.Modliła się ona i rodzina. Pewnego dnia przyszedł ksiądz ,
              > położył mi rękę na czole i powiedział do mojej Mamy: "będzie
              > dobrze...". Na drugi dzień wybudziłam się ze śpiączki.
              > To wszystko wiem od Mamy, bo ja przecież byłam nieświadoma
              niczego.
              > I jak to wszystko wytłumaczyć?



              A jaki to ma zwiazek z powiedzeniem "jak trwoga to do Boga"? Czy ty
              i twoja rodzina normalnie nie wierzycie? I skoro to Bog cie
              uzdrowil, to jak wytlumaczysz fakt ze umiera wiele malych dzieci,
              np. na raka? Nie watpisz chyba, ze ich rodzice prosili o zdrowie dla
              nich?
          • Gość: ferment Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.chello.pl 08.07.09, 15:46
            teletoobis napisał:


            > Posluchaj, doskonale zdaje sobie z warunkow spowiedzi: rachunek sumienia, zal z
            > a
            > grzechy, szczera spowiedz, pokuta i zadoscuczynienie.,

            Cieszy mnie to

            > Tyle ze ja to wiem. Tylko powiedz mi iel ludzi chodzacych do kosciola,
            > wierzacych, spowiadajacych sie stosuje te warunki w zyciu?<

            Nie wiem, Ty zapewne też tego nie wiesz

            > Poza tym.... jesli ktos lezy na lozu smierci, wystarczy tzw. akt zalu
            > doskonalego i delikwent przenosi sie do aniolkow... ,<

            ?
            Tego nie wiemy, czy się przenosi do aniołków:)
            Gdzie poczytałeś o tych aniołkach?

            >Po pierwsze, jaki jest wiec
            > cel spowiedzi, jesli nie indoktrynacja wiernych przez pasibrzuchow? Po drugie,
            > pokaz mi w biblii ustanowienie spowiedzi w takiej formie jaka pokutuje w KrK.
            > Chetnie tez przeczytalbym slowa Jezusa o tym wynalazku Innocentego, jakim jest
            > akt zalu doskonalego.

            Szukaj wiedzy w poza mną. Nawet gdybym miał solidną wiedzę teoretyczną, to nie
            chciałoby mi się robić z niej wykładów na forum. Szczególnie latem
            Polecam portale i strony katolickie

            >> Jak trwoga to do boga.... ile znasz przypadkow pomocy bozej w takich sytuacjach
            > ?<

            Do Boga. Po pomoc. Polecam. znajdziesz, gdy się na nią otworzysz.
            Znam przypadki. nie wiem, czy takie, o jakich Ty myślisz
            • teletoobis Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:56
              typowe katolickie bla, bla tiedy brakuje merytorycznych argumentow.
              Bez tresci, formy i cienia mysli
    • pocoo Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 14:02
      bysiu.dominator napisał:

      > Czyli co, jak umysł
      > zdrowy to nie wierzymy, a jak chory to tak?
      Oczywiście. Ja liczę na siebie i problemy rozwiązuję sama.Nie widzę
      najmniejszego powodu aby zwalać rozwiązanie mojego problemu na np. wymyślonego
      Boga, który mi w niczym nie pomoże.Jak ktoś chce niech się modli i czeka końca.
      • bysiu.dominator Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 14:13
        ale przyznasz, że w sytuacji beznadziejnej (np. rak) wiara może złagodzić
        przynajmniej psychiczne cierpienie i wysoce nieetyczne jest zabieranie takim
        osobom tego środka znieczulającego
        • pocoo Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 14:23
          bysiu.dominator napisał:

          > ale przyznasz, że w sytuacji beznadziejnej (np. rak) wiara może złagodzić
          > przynajmniej psychiczne cierpienie i wysoce nieetyczne jest zabieranie takim
          > osobom tego środka znieczulającego

          Zawsze będę powtarzała.Jeżeli religia pomaga w życiu to nie widzę powodu aby z
          niej rezygnować.
          • bysiu.dominator Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 14:25
            widocznie jesteś mądrą kobietą
      • Gość: wika123 Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.236.spine.pl 08.07.09, 14:15
        Hm, masz prawo mieć takie podejście. Twoja sprawa.
        Tylko ciekawa jestem kogo błagałabyś o pomoc, leżąc np. w szpitalu w
        bólach nie do wytrzymania (wskutek choroby) , gdy lekarze nie
        potrafiliby Ci już pomóc. Nie życzę Ci tego absolutnie, ale jestem
        przekonana, że w którymś momencie z Twoich ust padły by słowa "Boże
        pomóż...." .
        Nigdy nie mów "nigdy"......
        • bysiu.dominator Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 14:18
          > "Boże pomóż...." .
          to może nie najlepsza droga, bo przecież nie pomoże :)
          ale wiara w zycie po życiu, tak
        • teletoobis Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 14:48
          Gość portalu: wika123 napisał(a):


          > Tylko ciekawa jestem kogo błagałabyś o pomoc, leżąc np. w szpitalu w bólach
          nie do wytrzymania (wskutek choroby) , gdy lekarze nie
          > potrafiliby Ci już pomóc.

          Bog w takich sytuacjach jeszcze nikomu nie odebral bolu. Ja zycze sobie w takim
          przypadku amupulke z morfina, a w przypadku, kiedy sytuacji beznadziejnej-
          ampulke troche wieksza - na zawsze rozwiazujaca sprawe
          • Gość: ferment Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.chello.pl 08.07.09, 15:59
            teletoobis napisał:


            > Bog w takich sytuacjach jeszcze nikomu nie odebral bolu.<

            A Ty skąd to wiesz?:))
            Mam inna wiedze na ten temat.

            <Ja zycze sobie w takim
            > przypadku amupulke z morfina, a w przypadku, kiedy sytuacji beznadziejnej-
            > ampulke troche wieksza - na zawsze rozwiazujaca sprawe<

            Młody, zdrowy jesteś, prawda?
            Wolisz chemię, niż wiarę. Twój wybór.
            • teletoobis Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 16:32
              mlodosc to stan ducha. Nie ilosc lat. Wiec pod takim wzgledem jestem mlody :) Ty
              za to musisz strasznie sie czuc ze swoim krzyzem :)
              • Gość: ferment Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.chello.pl 08.07.09, 17:21
                >teletoobis napisał:

                > mlodosc to stan ducha. Nie ilosc lat. Wiec pod takim wzgledem jestem mlody :) T
                > y
                > za to musisz strasznie sie czuc ze swoim krzyzem :)<

                Gratuluję dobrego samopoczucia:)
                Daje radę;))
                • teletoobis Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 17:29
                  gdybys nie dal sie oczadzac kadzidlem i karmic wafelkiem, tez mialbys wspaniale
                  samopoczucie
                  • kolter Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 20:15
                    teletoobis napisał:

                    > gdybys nie dal sie oczadzac kadzidlem i karmic wafelkiem, tez mialbys wspaniale
                    > samopoczucie

                    To plagiat moich tu ,,nauk "!!!żądam przeprosin w trzech co najmniej
                    najważniejszych katolickich mediach !!!
                    • Gość: ferment Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.chello.pl 08.07.09, 21:27
                      >kolter napisał:

                      > To plagiat moich tu ,,nauk "!!!żądam przeprosin w trzech co najmniej
                      > najważniejszych katolickich mediach !!!<

                      To Twoje? Serio?
                      Nie ustosunkowywałem się, bo wydaje mi się to stwierdzenie jakieś 'puste'
                      (> > gdybys nie dal sie oczadzac kadzidlem i karmic wafelkiem, tez mialbys wsp
                      > aniale
                      > > samopoczucie)
                      Brak oczadzania i brak wafelka jako rada na wspaniałe samopoczucie. Za proste,
                      by to było. Pomijając próbę obniżenia rangi religii.
                      >
                    • teletoobis Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 09.07.09, 12:23
                      kolter napisał:

                      >
                      > To plagiat moich tu ,,nauk "!!!żądam przeprosin w trzech co najmniej
                      > najważniejszych katolickich mediach !!!

                      Siegnij prosze do archiwum GW z lat 2002-2003 na ich podstawie moglbym sie od
                      Ciebie domagac tego samego :)
    • Gość: DSD Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: 144.92.199.* 08.07.09, 14:11
      Owszem, cos w tym jest. Ale nie wysmiewalbym sie ani z tego, ani ze
      spowiedzi. Jest taka scena z filmu 'Jezus z Montrealu', gdzie ksiadz
      tlumaczy ze nie kazdego stac na psychoanalityka, ale kazdy chcialby
      uslyszec 'Jestes OK, idz i mecz sie dalej z zyciem'.
      • bysiu.dominator Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 14:14
        > ale kazdy chcialby uslyszec 'Jestes OK, idz i mecz sie dalej z zyciem'.

        prawde mówiąc, nie zrozumiałem Ciebie :(
        • Gość: DSD Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: 144.92.199.* 08.07.09, 14:25
          Chodzi Ci o spowiedz? To akurat nie bylo do Ciebie, ale z grubsza
          chodzi o to, ze kazdy miewa swoje problemy, a prawie kazdy chcialby
          z kims o tym szczerze porozmawiac. Psychoanalityk pomoze Ci je
          zwalic na mamusie, mg2005 na Zydow, genderpsycholozka na facetow, a
          ksiadz powie 'OK, problemy sa, ale masz przynajmniej czyste
          sumienie'. Moge jeszcze dosc karkolomnie porownac to do skazanca
          ktory tuz przed egzekucja przebacza katu. Kat wciaz musi zabic
          skazanca, ale na pewno jest mu lzej na duszy. Podobnie moze sie
          czasem poczuc petent po spowiedzi. Upraszczam jak (...), ale jakos
          nie mam czasu na psychologizowanie.
          • bysiu.dominator Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 14:32
            to wszystko prawda, jak wyciągniemy wnioski z przyczyny problemów co pozwoli
            zapobiec przyszłym
        • purchawkapuknieta Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 17:26
          to, że nie zrozumiałes, nie dziwi. możesz z kolegami krzyczeć i pluc na Kosciól,
          mozesz wieszać na nim psy. ale prawda jest taka, ze to pierwsza instytucja,
          która robi "biznes" (słowa zrozumiale dla tobiepodobnych) na psychologii. robi
          go pod egida krzyża. i nigddy, NIGDY, świcki psychoanalityk (to taka kontrakcja
          na monopol koscioła) nie zastąpi księdza, nie da rady.

          P.S. Idż do kościłoa i spróbuj sie wyspowiadać. watpię, czy dasz radę.

          • piwi77 Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 17:30
            Jest to kolejna nieprawda. Wystarczy zajrzeć do szpitalnych
            oddziałów psychiatrycznych. Leczą się tam z powodzeniem pacjenci, co
            do których nie ma wątpliwości, że przyczyną ich chorób, była
            religia, religijne wychowanie, wpływ duchownego, itd.
            • gringo68 coming out piwusia!!! 09.07.09, 14:58
              piwi77 napisał:

              > Jest to kolejna nieprawda. Wystarczy zajrzeć do szpitalnych
              > oddziałów psychiatrycznych. Leczą się tam z powodzeniem pacjenci,
              co
              > do których nie ma wątpliwości, że przyczyną ich chorób, była
              > religia, religijne wychowanie, wpływ duchownego, itd.
            • purchawkapuknieta :) 09.07.09, 16:00
              1. to, co napisałeś, czyli "Wystarczy zajrzeć do szpitalnych
              > oddziałów psychiatrycznych. Leczą się tam z powodzeniem pacjenci, co
              > do których nie ma wątpliwości, że przyczyną ich chorób, była
              > religia, religijne wychowanie, wpływ duchownego, itd." nie przeczy temu, co ja
              napisałam i moich słow nie czyni nieprawdziwymi.
              2. przypuszczam, ze sugerujesz, iz zgubny wplyw Koscioła łagodzą świeccy/
              niewierzacy psychiatrzy.
              3. załóżmy, ze religia ma na niektore dusze/ umysły złe dzialanie. jakiekolwiek
              ono jest- to JEST. (psychologia)
              4. nie bywam w szpitalach psychiatrycznych, ale podejrzewam, ze są tam również
              pensjonariusze, ktorych pobyt nie jest wynikiem religii, religijnego wychowania,
              wplywu duchowego".
          • bysiu.dominator Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 17:33
            > go pod egida krzyża. i nigddy, NIGDY, świcki psychoanalityk (to taka kontrakcja
            > na monopol koscioła) nie zastąpi księdza, nie da rady.

            dla osoby wierzącej być może, dla niewierzącej na odwrót

            > P.S. Idż do kościłoa i spróbuj sie wyspowiadać. watpię, czy dasz radę.

            dlaczego wątpisz? z czegoś taki wniosek musiałaś wyciągnąć, bo nie zakładam że
            wyssałaś go z palca, napisz
            • purchawkapuknieta Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 09.07.09, 16:02
              bysiu.dominator napisał:

              > > go pod egida krzyża. i nigddy, NIGDY, świcki psychoanalityk (to taka kont
              > rakcja
              > > na monopol koscioła) nie zastąpi księdza, nie da rady.
              >
              > dla osoby wierzącej być może, dla niewierzącej na odwrót
              spróbuj, zweryfikuj swoja "niewiarę".
              >
              > > P.S. Idż do kościłoa i spróbuj sie wyspowiadać. watpię, czy dasz radę.
              >
              > dlaczego wątpisz? z czegoś taki wniosek musiałaś wyciągnąć, bo nie zakładam że
              > wyssałaś go z palca, napisz
              ?
              • bysiu.dominator Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 09.07.09, 16:09
                > spróbuj, zweryfikuj swoja "niewiarę".
                ale ja nie wiem jak "zweryfikować niewiarę"

                > ?
                !
                • purchawkapuknieta Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 09.07.09, 16:12
                  poważnie? a spróbuj potraktować go jak psychoanalityka.
    • piwi77 Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 14:50
      Ludziom, którzy tylko z powodu trwogi zwracają się do Boga, Pan Bóg
      w swej mądrości, przygotował zapewne trwogę na całą wieczność. Dla
      ich własnego dobra, aby ci czasem od niego nie odeszli.
      • Gość: wika123 Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.236.spine.pl 08.07.09, 15:13
        No, no , ależ Ty świetnie Boga znasz. Aż Ci zazdroszczę.
        • piwi77 Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:15
          A gdzie ja piszę, że znam, Bóg nie jest moim znajomym.
    • strikemaster Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:18
      Niewiele lepszy od tego: wierzę, bo u mnie w bloku eszyscy wierzą, nie chcę się wyróżniać.
      Nie neguję, że czasem, szczególnie w bardzo trudnych sytuacjach, może to działać jak terapia, pomaga przetrwać bez znacznego uszczerbku na psychice, niemniej jednak jest to słaby powód a więc i wiara słaba, taka od czasu do czasu.
    • supaari Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:35
      bysiu.dominator napisał:
      "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argument?
      > Często przytaczany przez osoby wierzące. Moim zdaniem, niezbyt
      bystre, gdyż
      > kompromituje on wiarę. Otóż, stajemy się wierzący wskutek załamania
      > psychicznego, depresji lub strachu (przed smiercią np.). Czyli co,
      jak umysł
      > zdrowy to nie wierzymy, a jak chory to tak?

      Bysiu, sprawdź w słowniku co znaczy słowo argument, a potem
      możesz sie wymądrzać...
      Jeśli nie masz słownika, to uwierz na słowo, że to nie jest
      argument, a złośliwa ocena działan osób, które potrawią prosić,
      kiedy okazuje się, że życie ich przerasta, zaś później "zapominają"
      podziękować. I tak wokoło...
      • lernakow Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:37
        supaari napisał:

        > potrawią prosić,
        >
        Chyba: "przetrawią prosię"?
        • supaari Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:40
          lernakow napisał:

          > supaari napisał:
          >
          > > potrawią prosić,
          > >
          > Chyba: "przetrawią prosię"?
          >
          Blisko, blisko... Powinno być: potrafią prosić. Mea culpa.
      • bysiu.dominator Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:48
        myslę jednak, że to jest argument
        • supaari Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:49
          bysiu.dominator napisał:

          > myslę jednak, że to jest argument

          To głupio myslisz. A na cóż miałby to być argument?
          • bysiu.dominator Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:53
            na to że ateiści bładzą (niby) i dopiero poważna sprawa otwiera im oczy
            • supaari Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 15:59
              bysiu.dominator napisał:

              > na to że ateiści bładzą (niby) i dopiero poważna sprawa otwiera im
              oczy

              Nie, mój drogi. Nie rozumiesz owego powiedzenia. Nie wynika z niego,
              że ktokolwiek błądzi, a jedynie stwierdza się istnienie pewnego
              mechanizmu. Jeśli ktokolwiek tak powiedział o tobie, to zapewne był
              niemal pewien, że jak trwoga ustąpi, to "pobozność" ci przejdzie.
              • bysiu.dominator Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 16:03
                musiałbyś mi to udowodnić cytatem ze słownika
                tylko że lingwistyczna sprzeczka mnie nie interesuje
                wiele osób zrozumiało bez trudu moje pytanie,
                jeżeli ty nie, trudno, innym razem
              • piwi77 Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 16:17
                Przyłączam się do bysia, że to jednak jest argument. Argument za
                czymś. Za wyższością wiary nad niewiarą. Funkcjonuje on w ten
                sposób, że wierzący mówią do niewierzących, przyjdziecie do nas,
                gdy złapie was trwoga
                . Są przekonani, że gdy będziemy mieli
                problem, problem, z którym przestaniemy sobie radzić, przejdziemy na
                ich stronę. Dodam, że jest to argument kiepski, bo fałszywy, ale w
                mniemaniu wierzących, jednak argument, pewnie raczej mający ich
                samych przekonać, że są po słusznej stronie.
                • Gość: DSD Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: 144.92.199.* 08.07.09, 16:53
                  Z grubsz sie zgadzam, nie jestm tylko pewien co rozumiesz pod
                  pojeciem 'falszywy argument'. To ze zasada 'jak trwoga to do boga'
                  czasem dziala to fakt. Natomiast rzeczywiscie mozna uznac ze
                  kompromituje on religie, szczegolnie taka ktora mowi o wzajemnej
                  milosci boga i czlowieka. Bardziej uczciwe bywaly religie
                  starozytne, ktore po prostu traktowaly ofiare zlozona bostwu jako
                  zaplate/zaliczke za okreslona laske.

                  I coby sie rozerwac: burza na morzu, fale rzucaja statkiem. Na
                  pokladzie panika. Znany bezboznik i grzesznik zaczyna sie modlic.
                  Ktos mu przerywa:
                  -Cicho, jak Pan Bog sie dowie ze tu jestes, wszyscy jestesmy
                  zgubieni...
                  • piwi77 Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 17:04
                    Argument, bo ma coś uzasadniać, fałszywy, bo zawiera nieprawdę. W
                    razie trwogi do Boga zwracaja się na codzień zimni katolicy, a nie
                    ateiści.
                • supaari dla obu... 08.07.09, 16:54
                  piwi77 napisał:

                  > Przyłączam się do bysia, że to jednak jest argument. Argument za
                  > czymś. Za wyższością wiary nad niewiarą. Funkcjonuje on w ten
                  > sposób, że wierzący mówią do niewierzących, przyjdziecie do
                  nas,
                  > gdy złapie was trwoga
                  . Są przekonani, że gdy będziemy mieli
                  > problem, problem, z którym przestaniemy sobie radzić, przejdziemy
                  na
                  > ich stronę. Dodam, że jest to argument kiepski, bo fałszywy, ale w
                  > mniemaniu wierzących, jednak argument, pewnie raczej mający ich
                  > samych przekonać, że są po słusznej stronie.

                  Cytat ze Słownika języka polskiego, PWN, Warszawa 2007, t. I, str.
                  150:
                  Mówimy "Jak trwoga to do Boga", mając na myśli to, że ludzie
                  dopiero w nieszczęściu zwracają się do Boga

                  To opis mechanizmu, używa się go ex post i w związku z tym
                  trudno uznać, że stosuje się go w taki sposób, jak opisuje Piwi. Ja
                  się z takim użyciem owego powiedzenia nie spotkałem. Za to zawsze
                  z użyciem go łączyłem ocenę chwilowej, podszytej strachem
                  pobożności.
                  • bysiu.dominator no, i co z tego wynika? nic 08.07.09, 17:01
                    nie jest napisane że nie można tego użyć jako argument
                    • pocoo Re: no, i co z tego wynika? nic 08.07.09, 20:06
                      bysiu.dominator napisał:

                      > nie jest napisane że nie można tego użyć jako argument

                      Zwykle słyszę od katolików , że jak coś mi się stanie to przypomnę sobie o Bogu
                      i będę się modliła czyli , jak trwoga to zwrócę się do Boga. Argumentem jest
                      "trwoga".
                      • Gość: ferment Re: no, i co z tego wynika? nic IP: *.chello.pl 08.07.09, 21:23
                        >pocoo napisała:

                        > Zwykle słyszę od katolików , że jak coś mi się stanie to przypomnę sobie o Bogu
                        > i będę się modliła czyli , jak trwoga to zwrócę się do Boga. Argumentem jest
                        > "trwoga".<

                        W życiu nie słyszałem takiego stwierdzenia! Masz wiele okazji, by słyszeć takie
                        wypowiedzi, czy też masz tak bogatą wyobraźnię?
                        • piwi77 Re: no, i co z tego wynika? nic 09.07.09, 14:49
                          Nie słyszałeś, bo tak katolicy zwracają się tylko do niewierzących.
                          Chyba jasne, że nie między sobą. Nie raz zdarzało mi się słyszeć, że
                          moja niewiara jest niewiele warta, bo wystarczy, że znajdę się w
                          kłopotach (czytaj w trwodze), szybciutko odszukam Boga i go
                          przeproszę. Więc owo zdanie jak najbardziej funkcjonuje jako
                          argument. Że niby wiara jest lepsza niż nie wiara.
                          • supaari Re: no, i co z tego wynika? nic 09.07.09, 15:33
                            piwi77 napisał:

                            > Nie słyszałeś, bo tak katolicy zwracają się tylko do
                            niewierzących.
                            > Chyba jasne, że nie między sobą. Nie raz zdarzało mi się słyszeć,
                            że
                            > moja niewiara jest niewiele warta, bo wystarczy, że znajdę się w
                            > kłopotach (czytaj w trwodze), szybciutko odszukam Boga i go
                            > przeproszę. Więc owo zdanie jak najbardziej funkcjonuje jako
                            > argument. Że niby wiara jest lepsza niż nie wiara.

                            Owo powiedzenie znacznie łatwiej może funkcjonować jako ateistyczny
                            argument na wyższość ateizmu. I jestem przekonany, że jest, czego
                            dowodem jest pierwszy wpis wątku. To, że mi tak nikt nie powiedzaił
                            wynika jedynie z tego, że trudno komukolwiek doszukać się zagrożeń w
                            moim życiu, które to zagrożenia miałyby spowodować szukanie ratunku
                            u Boga.
                            • piwi77 Re: no, i co z tego wynika? nic 09.07.09, 15:59
                              Być może. Może zatem funkcjonować na dwie strony, jako argument, za
                              każdym razem uzasadniając co innego. Katolicy mają nadzieję
                              uzasadnić, że na dłuższą metę nie można być niewierzącym,
                              niewierzący, że wiara wierzących nie jest wiele warta, bo jedynie od
                              trwogi do trwogi. Z pierwszym przypadkiem spotkałem się osobiście,
                              argumentacji z przypadku drugiego sam bym nie użył, bo gdy sam
                              jeszcze byłem katolikiem, mój katolicyzm wcale nie był od trwogi do
                              trwogi, podchodziłem do sprawy, nadal tak uważam, bardzo serio. Być
                              może dlatego właśnie odpadłem z gry?
                    • supaari Re: no, i co z tego wynika? nic 09.07.09, 12:20
                      bysiu.dominator napisał:

                      > nie jest napisane że nie można tego użyć jako argument

                      Nie jest. Nigdzie nie jest także napisane, że płytki ceramicznej o
                      wymiarach 20 na 20 cm nie można użyć jako długopisa.
                      • Gość: byś Re: no, i co z tego wynika? nic IP: *.multimo.pl 09.07.09, 12:38
                        i tak w kółko macieju, a na temat nic
                  • lernakow Re: dla obu... 08.07.09, 17:56
                    Dwaj Żydzi przyszli do rabina, żeby rozsądził ich sprzeczkę. Jeden wyłożył swoje argumenty, na co rabin powiedział: "masz racje". Wtedy drugi wyłożył swoje, na co rabin odpowiedział: "i ty masz rację". Na to odezwał się uczeń rabina: "rabbi, oni mówią przeciwne rzeczy, oni nie mogą obaj mieć racji". "I ty też masz rację" - odpowiedział rabin.

                    Otóż wszyscy macie rację.
                    Rację ma Supaari, który podaje prawidłowe znaczenie i sens tego powiedzenia. Rację ma Byś et consortes, który twierdzi, że niektórzy katolicy używają powiedzenia "jak trwoga to do Boga" w sensie "przyjdzie koza do woza". Supaari mógł się z tym nie zetknąć, bo jako osoba wierząca nie musi takich tekstów wysłuchiwać, a jako osoba inteligentna i nie myląca powiedzeń sam tego nie używa.

                    Can we stop now?
                    • piwi77 Re: dla obu... 08.07.09, 19:33
                      Supaari mógł się z tym czy owym nie zetknąć, ale nie miał racji
                      , nie uznając, że to z czym się nie zetknął, jest
                      argumentem. Przy okazji swojego nie mania racji, jak to supaari, nie
                      skąpił bysiowi złośliwości.
                      • supaari Re: dla obu... 09.07.09, 12:24
                        piwi77 napisał:

                        > Supaari mógł się z tym czy owym nie zetknąć, ale nie miał racji
                        >
                        , nie uznając, że to z czym się nie zetknął, jest
                        > argumentem. Przy okazji swojego nie mania racji, jak to supaari,
                        nie
                        > skąpił bysiowi złośliwości.

                        Złośliwości ci u mnie dostatek, więc obdzielam nią na lewo i prawo.
                        A owo powiedzenie - co bysiu też dostrzega - to g..., a nie argument.
                        • Gość: byś no wreszcie IP: *.multimo.pl 09.07.09, 12:40
                          > A owo powiedzenie - co bysiu też dostrzega - to g..., a nie argument.

                          przecież o to mi chodzi od samego początku,
                          ten argument wierzących taki własnie jest
                          tylko czemu tak późno zmadrzałeś?
                          • supaari Re: no wreszcie 09.07.09, 13:59
                            Gość portalu: byś napisał(a):

                            > > A owo powiedzenie - co bysiu też dostrzega - to g..., a nie
                            argument.
                            >
                            > przecież o to mi chodzi od samego początku,
                            > ten argument wierzących taki własnie jest
                            > tylko czemu tak późno zmadrzałeś?

                            Bysiu, od samego początku mojej aktywności na tym forum twierdze, że
                            to nie jest argument. To nie jest argument za czymkolwiek.
                            Jeżeli ktoś używa tego jako argumentu, to tak, jakby chciał pisac po
                            papierze płytką ceramiczną o podanych przeze mnie wyżej wymiarach.
                            Nie jest zadnym argumentem twierdzenie, że "na pewno się zwrócisz do
                            boga, jak ci zycie da w rzyć". To co najwyżej pobożne (nomen omen)
                            życzenia. Ale pobozne zyczenia strony w dyskusji nie są argumentem.
                            • bysiu.dominator ok, zabawmy się po twojemu 09.07.09, 14:14
                              dlaczego uważasz że to pobozne życzenie?
                              prawdopodobieństwo takiego zachowania jest tak wysokie, iż można to uznac wręcz
                              za pewnik i wtedy może to być argument, bo jak rzecz pewna nie jest argumentem
                              to ja już nie wiem co
                              a co, masz dane statystyczne? :)
                              • supaari Re: ok, zabawmy się po twojemu 09.07.09, 15:35
                                bysiu.dominator napisał:

                                > dlaczego uważasz że to pobozne życzenie?
                                > prawdopodobieństwo takiego zachowania jest tak wysokie, iż można
                                to uznac wręcz
                                > za pewnik i wtedy może to być argument, bo jak rzecz pewna nie
                                jest argumentem
                                > to ja już nie wiem co
                                > a co, masz dane statystyczne? :)

                                Sęk w tym, że nie mam i nie uważam, zeby ktokolwiek miał... Ale ty
                                masz, jak widzę ("można to uznac wręcz za pewnik" - jak napisałeś).
                                Podziel się!
                                • bysiu.dominator Re: ok, zabawmy się po twojemu 09.07.09, 15:44
                                  doswiadczenie życiowe i obserwacja otoczenia :)
                                  dajmy sobie już z tym spokój, własciwie nie wiem o czym teraz romawiamy, zakręciłeś
                                  • supaari Re: ok, zabawmy się po twojemu 09.07.09, 15:54
                                    bysiu.dominator napisał:

                                    > doswiadczenie życiowe i obserwacja otoczenia :)
                                    > dajmy sobie już z tym spokój, własciwie nie wiem o czym teraz
                                    romawiamy, zakręc
                                    > iłeś

                                    Przypomnę - że jacyś katolicy nie wiedzą co to argument.
                        • piwi77 Re: dla obu... 09.07.09, 14:01
                          supaari napisał:

                          > A owo powiedzenie - co bysiu też dostrzega - to g..., a nie
                          > argument.

                          Gó... też może być argumentem, i mniej więcej takim argumentem jest
                          zdanie które przytoczył nam byś. Ale argumentem jest, czemu
                          poczatkowo gwałtownie i w obraźliwy dla bysia sposób zaprzeczałeś,
                          odsyłając do słowników i nie wiadomo czego jeszcze. Nie przepraszaj,
                          wyciągnij jedynie lekcję na przyszłość, mniej zapalczywości i
                          złosliwości.
                          • supaari Re: dla obu... 09.07.09, 15:53
                            piwi77 napisał:

                            > supaari napisał:
                            >
                            > > A owo powiedzenie - co bysiu też dostrzega - to g..., a nie
                            > > argument.
                            >
                            > Gó... też może być argumentem, i mniej więcej takim argumentem
                            jest
                            > zdanie które przytoczył nam byś. Ale argumentem jest, czemu
                            > poczatkowo gwałtownie i w obraźliwy dla bysia sposób zaprzeczałeś,
                            > odsyłając do słowników i nie wiadomo czego jeszcze. Nie
                            przepraszaj,
                            > wyciągnij jedynie lekcję na przyszłość, mniej zapalczywości i
                            > złosliwości.

                            Piwi, ja pisze o g..., a ty o g..., ale to nie jest to samo. G..., o
                            którym ja piszę, nie może być argumentem, gdyż jest g.... Owawianego
                            powiedzenia używa się ex post, co wynika ze słownikowej
                            definicji i próba użycia go jako argumentu jest całkowicie
                            nietrafiona. Użyte w ten sposób owo powiedzenie przestaje być tym
                            powiedzeniem.
                            Jesli zas uważasz, że sugestia, iż Bys powinien poczytac słownik
                            jest obraxliwa, wychodziłoby, że obraźliwe jest apelowanie o "mniej
                            zapalczywości i złosliwości". W przeciwieństwie - co oczywiste! - do
                            takich określeń, jak: forumowa miernota, palant,
                            mistrz przewrotności
                            ... Ale jak pamiętam w dwóch przypadkach
                            były to błędy młodości...
                            • piwi77 Re: dla obu... 09.07.09, 16:03
                              Supaari, bądź meżczyzną i przestań już wyciągać stare trupy ze swej
                              szafy. Dostało ci się ode mnie nie raz, zgoda, ale nie opowiadaj, że
                              sam zawsze byłeś święty. I spójrz w końcu na swe rany, już dawno
                              zagojone, a plasterek wywal do śmieci.
                              • supaari Re: dla obu... 09.07.09, 16:31
                                piwi77 napisał:

                                > Supaari, bądź meżczyzną i przestań już wyciągać stare trupy ze
                                swej
                                > szafy. Dostało ci się ode mnie nie raz, zgoda, ale nie opowiadaj,
                                że
                                > sam zawsze byłeś święty. I spójrz w końcu na swe rany, już dawno
                                > zagojone, a plasterek wywal do śmieci.

                                Tak, ale zaraz zjawi sie ktoś, kto me blizny rozdrapie na nowo
                                twierdząc, że jestem równie obrzydliwy, jak ci, o których pisze
                                raport... Zatem pozwolisz, że plasterek zachowam w szufladzie? Może
                                sie przydać.
                                A za swiętego nigdy sie nie miałem.
                  • kolter Re: dla obu... 08.07.09, 20:17
                    supaari napisał:

                    > To opis mechanizmu, używa się go ex post i w związku z tym
                    > trudno uznać, że stosuje się go w taki sposób, jak opisuje Piwi. Ja
                    > się z takim użyciem owego powiedzenia nie spotkałem. Za to zawsze
                    >
                    z użyciem go łączyłem ocenę chwilowej, podszytej strachem
                    > pobożności.

                    Drugi raz w tym tygodniu z tobą się zgadzamy !! no albo w ciągu ostatnich 7 dni
                    jak chcesz!!

                    forum.gazeta.pl/forum/w,721,96329024,97466302,Re_czy_Apostolowie_modlili_sie_do_Boga_Jezusa.html?wv.x=2
    • Gość: Ewa Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume IP: *.chello.pl 08.07.09, 17:21
      Widze, ze oszolomy unikaja tego watku.
      Pewnie dlatego, ze w tytule nie ma slowa 'Zyd' czy 'zoofil', a tylko
      trudne wyksztalciuchowe pojecie 'argument', ktory im sie mniej
      podoba :-)
    • kolter Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 08.07.09, 20:12
      bysiu.dominator napisał:

      > Często przytaczany przez osoby wierzące. Moim zdaniem, niezbyt bystre, gdyż
      > kompromituje on wiarę. Otóż, stajemy się wierzący wskutek załamania
      > psychicznego, depresji lub strachu (przed smiercią np.). Czyli co, jak umysł
      > zdrowy to nie wierzymy, a jak chory to tak?

      Nigdy po pijaku nie krzyknąłeś o Boże ? widząc jakąś cud dziewicę ::)
      • pocoo Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 09.07.09, 13:11
        kolter napisał:

        > Nigdy po pijaku nie krzyknąłeś o Boże ? widząc jakąś cud dziewicę ::)

        Facet na trzeźwo tak krzyknie w trakcie "badania".
    • he-he-he-1 Re: "Jak trwoga to do Boga" - czy to dobry argume 09.07.09, 13:50
      Moj teść ,katolik nie chodzacy do kościoła bardzo sobie ceni antyklerykalow i ateistów
      Co w Nich ceni? (aby sie tylko w przyziemnych tematach trzymac) to to ze nic nie uwazajä za swiete , w przeciwienstwie do katoliköw.

      Dla tych to są
      - dni SWIETE , polityczno-rozrywkowo-towarzyskie spedy pod roboczą nazwą, msza - SWIETE
      - przerózne jasne i ciemne góry SWIETE - ludzie są u nich SWIECI i to nawet za zycia którzy co dotkną, na czym usiądą, wodę z deszczowej rynny czy kanalizacji miejskiej pokropią, cokolwiek powiedzą, czy w postaci innych ekstrementöw wydadzą równiez uSWIECą i jako SWIETE dla potomnych pozostawią.
      Niektóre z nich przekazując swoim wyznawcom jak psom z reki wprost do ust, i to nawet wiekszą spolegliwość od nich wymagając bo w jedynie w pozycji kleczącej
Inne wątki na temat:
Pełna wersja