Czasami to jednakowoz nieprawdaz czlowiek glupieje

13.07.09, 14:07
Bo np. mial jakiegos publicyste za rozsadnego czlowieka, ktory widzi swiat
stereoskopowo. A tu nagle wyskakuje ktos i durny stereotyp usiluje zwalczyc
nastepnym. Do tego podpiera sie tym ze ktos blizej nieznany napisal ksiazke.
Jakby z samego faktu wydrukowania tejze wynikalo ze prawda w niej szczera. Ech....

"Do wezwań do zwiększenia roli przedmiotów ścisłych i wiedzy technicznej w
edukacji wnikliwie i krytycznie na łamach "Gazety" już rok temu (28-29 czerwca
2008) odniosła się Martha Nussbaum, autorka wydanej niedawno po polsku książki
"W trosce o człowieczeństwo. Klasyczna obrona reformy kształcenia ogólnego".
Podniosła ona, że ludzie wykształceni i ukształtowani w profilach
techniczno-inżynierskich są bardziej skłonni do przyjmowania i powielania
schematów mentalno-światopoglądowych, podatni na techniki manipulacji i
inżynierię społeczną. [jak inzynier elektronik to na inzyniere spoleczna
podatny w mediach elektronicznych zwlaszcza, dziecko by zrozumialo, przyp. S_z_N].

Użytkownicy równań, wzorów, regułek i algorytmów mają inklinację do
wyobrażania sobie także życia społecznego jako podlegającego koniecznym
prawom, mechanizmom i technikom, co czyni ich - zdaniem Marthy Nussbaum -
niebezpiecznymi dla demokracji oraz pluralistycznego, otwartego społeczeństwa
wolnych obywateli. "Kształcenie nastawione na technikę i biznes produkuje
ludzi, którzy są konformistyczni, pokorni wobec władzy i nie myślą krytycznie
o propagandzie, którą im podsuwają politycy. Nie potrafią też zrozumieć
cierpienia i uczuć ludzi, którzy się od nich różnią". Rzeczywiście, cierpienie
nie jest pojęciem technicznym, a uczuć nie da się opisać przy pomocy równań.
Martha Nussbaum nadzieję widzi w tym, że amerykańskie uczelnie są prywatne i
nie ulegną administracyjnej czy rynkowej presji na promowanie wąskozakresowego
kształcenia inżyniersko-technicznego."


wyborcza.pl/1,75515,6801961,Specjalisci_i_manipulatorzy.html
    • lupus76 Re: Czasami to jednakowoz nieprawdaz czlowiek glu 13.07.09, 14:36
      Ja uważam, że to akurat bardzo dobry artykuł prof. Majcherka. Dość celnie
      punktuje i wylicza pułapki zbytniej technizacji. Nie zgadzasz się z nim?
      • szwagier_z_niemodlina Re: Czasami to jednakowoz nieprawdaz czlowiek glu 13.07.09, 14:45
        Bardziej niz sie nie zgadzam. Po pierwsze nie rozumiem tej opozycji
        humanisci-scislowcy i uwazam ja twor rodzicow dzieci zle uczonych matematyki.
        A tezy o szczegolnej podatnosci na myslenie totalitarne nie da sie niczym
        uzasadanic. Stalin mial byc duchownym, a Hitler byl malarzem.
        Jakby zbadac ilosc szewcow lub synow szewca w najbliszym otoczenia Stalina
        nalezaloby przestac nosic buty.
        Dalej, w Polsce od kilkuanstu lat matematyka przestala byc obowiazkowa dla
        wszystkich na maturze. A skutki sa takie ze sie na politechniakch uczy na
        pierwszym semestrze tego bez czego ja bym matury z matematyki nie zdal lata temu.
        Dalej, teza ze "liczba noblistów czy liczba patentów (na Zachodzie) przewyższają
        nasze osiągnięcia, o poziomie szeroko rozumianej kultury nie mówiąc" jest dosc
        pokraczna. Poniewaz mniej ucza w szkolach przedmiotow scislych dlatego dostaja z
        nich wciaz nagrody Nobla, dobrze rozumiem.

        Last, but not least, zapoznienie cywilizacyjne Polski tlumaczyc tym ze u nas za
        malo sie psychologii w szkole uczy to jest uproszczenie, ktorego nie powinien
        sie dopuszczac nawet mniej opniotworczy publicysta.
        • lupus76 Re: Czasami to jednakowoz nieprawdaz czlowiek glu 13.07.09, 15:03
          Ja raczej odbieram ten artykuł, jako postulat dopasowania programu do zdolności
          ucznia - nie przymuszać ani do matematyki, anie do psychologii.
          A refleksję po przeczytaniu miałem mniej więcej taką: dobrze, jakby nauczyciel
          matematyki oprócz tego, że jest matematykiem był jeszcze pedagogiem. Bo tu
          dopatruję się największej bolączki polskiej edukacji.
          Co do godzin matematyki - to trzeba by zwiększyć również liczbę godzin
          polskiego, bo kandydaci na studia - nazwijmy je umownie humanistycznymi - walą
          rażące byki ortograficzne, zaś studenci politologii potrafią nie wiedzieć
          cóż to takiego była Unia Lubelska - w związku z tym postuluję podnieść nieco
          liczbę godzin historii.
          A jako, że dzieciaki cherlawe, to jeszcze dołożyłbym i wuefu. A co!

          Ale, ale czas na pointę. Chodzi mianowicie o to, żeby przestać nauczać
          niespójnie i niechlujnie. I zdać sobie sprawę, że nie zrobi się matematyka z
          potencjalnego poety i poety z potencjalnego matematyka (choć oczywiście bywają i
          tacy, którzy się sprawdzają w obu dziedzinach). Moim zdaniem te uproszczenia, o
          których pisałeś powyżej powinny wzmóc spojrzenie w tym kierunku.
          Choć ta fraza: "liczba noblistów czy liczba patentów (na Zachodzie) przewyższają
          nasze osiągnięcia, o poziomie szeroko rozumianej kultury nie mówiąc" też mnie
          rozbawiła.
          Jest jeszcze coś: degrengolada polskiej humanistyki. Ilość niestety nie
          przechodzi tu w jakość. Nie ma pieniędzy na badania (szczególnie historyczne),
          ciekawe pozycje książkowe są dystrybuowane w nakładach kilkudziesięciu
          egzemplarzy, brak jest kadry i pomieszczeń.
          Niby rynek nie dopomina się o humanistów, ale jak wygląda polska kinematografia,
          polskie czytelnictwo (i pisarsatwo), polskie żenujące dziennikarstwo w końcu?
          To że biznesmeni (moje uproszczenie, ale myślę że wiadomo o co chodzi) nie
          potrzebują to nie znaczy "nie potrzeba". Tu problem tkwi niestety w jakości
          • szwagier_z_niemodlina Re: Czasami to jednakowoz nieprawdaz czlowiek glu 13.07.09, 15:09
            O, to to to. Nie idzie o czy myc rece czy nogi, tylko zeby sie myc w ogole.
            Wody i mydla uyzwajac.

            Mnie zwiazek frazeologiczny "szeroko pojeta kultura" kojarzy sie ze s.p. tow.
            Decymbrem. Czy ty miales przyjemnosc to czytac? Ja boki zrywalem. Oni potrafili
            mowic np. "moja szeroko pojeta zona" :-DD

            pbl.ibl.poznan.pl/dostep/index.php?s=d_biezacy&f=zapisy&p_autorid=1309
            • lupus76 Re: Czasami to jednakowoz nieprawdaz czlowiek glu 13.07.09, 15:32
              Nie, nie czytałem. Ale nie będzie problemów ze zdobyciem :)
              • szwagier_z_niemodlina Re: Czasami to jednakowoz nieprawdaz czlowiek glu 13.07.09, 15:43
                To przeczytaj koniecznie.
                Scena kiedy oni obchodza XXX-lecie PRL ,pokazujac w jakiej hali (impreza dla
                Aktywu) kolejne osiagniecia PRL, a przy kazdym z osiagniec mozna dostac inne
                danie z podrobow (przy FSO Bielsko-Biala plucka, przy Hucie Katowice flaki) etc)
                jest najlepsza alegoria PRL jaka spotkalem.
Pełna wersja